Dwie godziny w ciasnej łodzi podwodnej i tylko jeden aktor na ekranie. Iron Lung pokazuje granice filmowej ambicji youtubera

Czy niezwykle popularny youtuber ma wystarczająco dużo talentu, by zrobić dobry, kinowy film? A może wystarczy po prostu mieć armię oddanych fanów?

filmomaniak.pl

Filip Grabski

1

Świat gier komputerowych to ogromna biblioteka ciekawych historii wartych opowiedzenia ludziom, którzy niekoniecznie lubią siedzieć z padem lub myszką w dłoni. Jednak przez wiele lat ekranizowanie gier przez dysponujące milionami dolarów wytwórnie było drogą przez mękę i na każdy względnie niezły projekt przypadało mnóstwo bardzo słabych. Kinowe wersje gier częściej były przedmiotem żartów niż poważnych dyskusji. Od pewnego czasu widać jednak pewną zmianę.

Nie trzeba wcale zbyt długo myśleć, by podać przykłady udanych filmowych wersji gier (animowany Mario, trylogia Sonic, bardzo przyzwoity reboot Mortal Kombat czy zeszłoroczny The Exit 8). Do tego grona chce teraz dołączyć film Iron Lung, adaptacja niezależnej gry o tym samym tytule, stworzona przez jednego z najpopularniejszych youtuberów w historii tej platformy, Markipliera.

Iron Lung, Mark "Markiplier" Fischbach, 2026.

Jak z godziny gry zrobić 2 godziny filmu

Jeśli nie znacie gry, pozwólcie, że szybko opowiem, o co chodzi. Dzieło Davida Szymanskiego to miniaturka sci-fi w klimacie horroru, w której bezimienny skazaniec zostaje umieszczony w tytułowej metalowej łodzi podwodnej, a jego zadaniem jest zbadać ocean krwi na tajemniczym księżycu. A dlaczego? Bo wydarzył się niezrozumiały kataklizm – zniknęły wszystkie gwiazdy i planety, przeżyła jedynie garstka ludzi na kilku stacjach kosmicznych, którzy za wszelką cenę próbują odnaleźć jakieś surowce i jakiś sens w tym wszystkim. Gracz przez około godzinę pływa w mrocznych czeluściach, mając do dyspozycji tylko mapę, koordynaty, prosty system kontroli pojazdem i słuch, bo jedynym sposobem, by choć trochę „wyjrzeć” na zewnątrz, jest robienie zdjęć specjalną kamerą. Iron Lung-gra oferuje trochę światotwórstwa, trochę gameplayu i mnóstwo ciężkiej atmosfery. Iron Lung-film bierze to wszystko na warsztat i rozbudowuje do trwającego ponad 2 godziny widowiska.

Iron Lung, Mark "Markiplier" Fischbach, 2026.

Muszę tu zaznaczyć, że chociaż mam świadomość, kim jest Markiplier i jakiego rodzaju filmiki tworzy, to absolutnie nie należę do grona jego fanów i widziałem może ze trzy „let's playe”, które wrzucił na YouTube. Do jego wizji ekranizacji gry Iron Lung podchodziłem więc jak do każdego innego filmu niezależnego twórcy – na pewne rzeczy po prostu wypada przymknąć oko, ale ostatecznie liczy się tylko to, czy pokazana na ekranie historia daje satysfakcję.

Ambity bałagan

Podstawowe pytanie, jakie sobie zadałem, brzmi: jak wyciągnąć z tak skromnej gry materiał na ponad 120 minut akcji? Odpowiedź jest prosta: trzeba rozbudować ten świat, dołożyć historię naszemu skazańcowi i kazać mu pokonać więcej przeszkód. Mark Fischbach (to prawdziwe nazwisko filmowca) współpracował w tym aspekcie z twórcą gry i panowie razem uzgodnili wszystko to, co ostatecznie znalazło się w filmie. Przy okazji okazało się, że Szymanski to twórca nieco podobny do Andrzeja Sapkowskiego – jeśli czegoś nie było w grze, to on po prostu wtedy tego nie wymyślił, bo nie było to do niczego potrzebne. Na szczęście świat Iron Lung pokazany w filmie jest przedstawiony ciekawie i momentami aż chciałoby się dowiedzieć więcej o wszystkim, co doprowadziło nas do momentu zanurzenia w oceanie krwi.

Iron Lung, Mark "Markiplier" Fischbach, 2026.

Iron Lung przy tym całym rozbudowaniu ma jednak jedną, fundamentalną, wadę. Jest filmem zdecydowanie za długim. W trakcie seansu miałem wielokrotnie wrażenie, że ani nie dowiadujemy się niczego nowego o bohaterze, ani o świecie, obserwujemy jedynie rzeczy wrzucone do scenariusza celem wydłużenia tej historii. I w takiej formie Iron Lung potrafi znudzić, zmęczyć. Dobrze rozumiem trud związany z obcinaniem stworzonej przez siebie opowieści, z „okaleczaniem własnego dziecka”, ale gdyby Iron Lung trwało mniej niż 90 minut, byłoby po prostu znacznie lepszym filmem. Szczególnie że Markiplier nie jest (jeszcze) prawdziwym aktorem. Kolejne sceny były kręcone chronologicznie i mam wrażenie, że w trakcie trwania filmu wyraźnie widać postęp, jaki Mark Fischbach zrobił w kwestii aktorstwa. Zajęło mi dobre 30 minut, żeby wreszcie porządnie wsiąknąć w atmosferę filmu.

Na szczęście klimat filmu jest wysokiej próby. Budowanie opowieści dziejącej się przez 95% czasu w jednym, bardzo ciasnym pomieszczeniu, z kamerą pokazującą pojedynczą postać, to niezwykle trudne zadanie. Muszę tu jednak pochwalić zarówno twórców scenografii – łodzi, w której znajduje się skazaniec – jak i autora zdjęć, Philipa Roya. „Żelazne płuco” pokazywane jest z wielu różnych ujęć i niemal zawsze wygląda interesująco, więc pod tym względem egzamin został zdany. Zresztą, cała oprawa stoi na wysokim poziomie – jest tu miejsce na sporo efektów wizualnych, całą masę efektów praktycznych, bardzo dużo sztucznej krwi, a jedna scena (ta ze zwolnionym tempem) została zainscenizowana bardzo pomysłowo. Do tego dochodzi bardzo solidne udźwiękowienie i muzyka autorstwa Andrew Hulshulta, mającego w portfolio utwory do wielu strzelanek (Dusk, Wrath, Prodeus czy ostatni Doom). Klasa!

Potęga fanów

Iron Lung to dzieło pasjonata, chcącego za wszelką cenę oddać sprawiedliwość materiałowi źródłowemu, jednocześnie starając się pokazać światu jako Prawdziwy Filmowiec. Mark Fischbach jest scenarzystą, reżyserem, montażystą, producentem i odtwórcą głównej roli. I tak jak nie poradził sobie z tempem opowieści dając nam zdecydowanie za długi film, tak samo w niektórych momentach przedobrzył z montażem (liczba cięć w ciągu ostatnich 10 minut przekracza granice dobrego smaku). Ale nie sposób odmówić mu ambicji, w dużej mierze spełnionej.

Iron Lung, Mark "Markiplier" Fischbach, 2026.

Ten film to produkcja pod wieloma względami wyjątkowa. Projekt jednej osoby, skierowany w dużej mierze do jego fanów, który przekracza granice w temacie kinowej dystrybucji obrazów niezależnych. Chyba nie było jeszcze filmu, który bez wsparcia wytwórni i dystrybutora, tylko dzięki zaangażowaniu fanów, był wyświetlany na ponad trzech tysiącach ekranów w samych Stanach Zjednoczonych, i doczekał się pokazów na wszystkich innych znaczących filmowych rynkach świata. Widać też, że to właśnie widzowie Markipliera najbardziej sprawdzili się jako publiczność – wystarczy zajrzeć na subreddit poświęcony youtuberowi, przeczytać opinie widzów, a potem porównać je z tymi wygłaszanymi przez „normalnych” widzów.

Iron Lung powstawał niemal 3 lata, kosztował niemal 3 miiliony dolarów i już, po jednym tylko weekendzie, zarobił ponad 21 milionów. Każdy twórca rozwija się z czasem i choć ten film jest już drugą poważną produkcją marka Fischbacha (pierwszą był serial Na granicy snu z 20024 roku), to widać sporo miejsca na rozwój. I nawet jeśli Iron Lung ostatecznie jest „tylko” niezły, to jestem bardzo ciekawy, co Markiplier pokaże w przyszłości i czy inny twórcy internetowi pójdą w jego ślady.

OCENA: 6/10

Film:Iron Lung

premiera: 2026horror, sci-fi

Ekranizacja niezależnej gry grozy autorstwa Davida Szymańskiego - Iron Lung rozgrywający się w postapokaliptycznej przyszłości, w której tajemnicze wydarzenie spowodowało zniknięcie wszystkich znanych gwiazd i nadających się do zamieszkania planet; samotny skazaniec zostaje wysłany do przeszukania oceanu krwi odkrytego na opuszczonym księżycu, używając łodzi podwodnej o nazwie Iron Lung.

Film Iron Lung

Filip Grabski

Autor: Filip Grabski

Z GRYOnline.pl współpracuje od marca 2008 roku. Zaczynał od pisania newsów, potem przeszedł do publicystyki i przy okazji tworzył treści dla serwisu Gameplay.pl. Obecnie przede wszystkim projektuje grafiki widoczne na stronie głównej (i nie tylko), choć nie stroni od pisania tekstów. W 1994 roku z pełną świadomością zaczął użytkować pecety, czemu pozostaje wierny do dzisiaj, choć w międzyczasie polubił Switcha. Prywatnie ojciec, podcaster (od 2014 roku współtworzy Podcast Hammerzeit) i miłośnik konsumowania popkultury, zarówno tej wizualnej (na dobry film i serial zawsze znajdzie czas), jak i dźwiękowej (szczególnie, gdy brzmi ona jak gitara elektryczna).

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl