- Bohaterowie seriali, których śmierć nas zszokowała
- Wikingowie
- Breaking Bad
- Dr House
- Sherlock
- The Expanse
- Stranger Things
- House of Cards
- Orange Is the New Black
- To nie jest OK
House of Cards

- Kto: Zoe Barnes
- Co to za serial: opowieść o bezwzględnym polityku, który pnie się po trupach na szczyty politycznej kariery
- W którym odcinku: s02 e01
- Gdzie obejrzeć: Netflix
Wspominając wcześniej o śmierci Neda Starka, napisałem, że zgon postaci granej przez znaną aktorkę czy aktora uderza podwójnie. Wydawałoby się, że skoro odtwórca roli jest popularny – po coś w końcu został tutaj zatrudniony, prawda? – to da mu się dużo pola do popisu i będzie się jego bohatera jak najdłużej utrzymywało przy życiu, aby wcielający się weń artysta promował serial swoją sławą i talentem.
Cóż, Seanowi Beanowi ścięto głowę, a Kate Marę wepchnięto pod metro. I to nie byle kto ją wepchnął, bo sam Kevin Spacey... To znaczy – Frank Underwood. Grana przez Marę Zoe Barnes, dziennikarka nieświadoma tego, jaką osobą jest jej kochanek, zdradza mu swoje podejrzenia co do śmierci Petera Russo – kongresmana zabitego przez Underwooda w wyjątkowo perfidny sposób, bo poprzez mające przypominać samobójstwo uduszenie się spalinami własnego samochodu. Kobieta twierdzi, że mógł on zostać zamordowany, tylko jeszcze nie wie, przez kogo, więc zwraca się do Underwooda, jako że ten był ostatnią osobą, która widziała Russo żywego.
Niestety, nie ma zielonego pojęcia, że zadaje właściwe pytania, tylko niewłaściwej osobie. Frank chwilę po usłyszeniu zdania: „Nie chcę być zamieszana w czyjeś morderstwo” jak gdyby nigdy nic wrzuca Zoe pod przejeżdżający pociąg i odchodzi, zachowując się wysoce podejrzanie, co z jakiegoś powodu nie wzbudza niczyjego zainteresowania; jedyna osoba na miejscu zbrodni, której nie obchodzi to, że przed chwilą upadła na tory jakaś dziewczyna, idzie powoli, jakby ewidentnie próbowała nie zdradzić swojej tożsamości ani intencji.
Ale to już czepialstwo, tym bardziej że sama scena jest niesamowicie dobra pod względem napięcia, zaś sam zbrodniczy czyn bohatera – cholernie niespodziewany i dorzucający kolejną konkretną cegłę do ekranowej charyzmy Franka.