Battlefield 6 znowu wraca do chwalebnej przeszłości serii. Nowa wielka mapa to tylko przystawka do Top Guna w sierpniu
Czwarty sezon Battlefielda 6 uderza w nostalgiczną nutę, przywołując erę świetności Battlefielda 4. Już na starcie zapowiada się bardzo dobrze, choć na największe atrakcje będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Battlefield 6 – synonim kontrastów. Z jednej strony ogromny sukces: świetne oceny, miliony sprzedanych egzemplarzy i entuzjastyczne opinie graczy. Z drugiej – kontrowersyjne wsparcie popremierowe, narastająca krytyka j narzekania największych fanów oraz ogromny spadek liczby aktywnych graczy, przy których rekordowe wyniki aktywności z okresu debitu dziś są już tylko mglistym wspomnieniem.
Po części zapewne z tych powodów twórcy próbują ratować wizerunek gry kolejnym powrotem do przeszłości, kolejnym ukłonem w stronę fanów, bo czwarty sezon „szóstki” największym weteranom BF-a od razu skojarzy się z jednym dodatków do kultowego Battlefielda 4, o nazwie Wojna na morzu (Naval Strike).

Nowa mapa Tsuru Reef to archipelag wysepek w tropikalnych klimatach.Battlefield 6, EA DICE/EA, 2026.
Oprócz bojowych jednostek pływających, dostaniemy z nim największą do tej pory – znowu – mapę w Battlefieldzie 6, Tsuru Reef. Zamiast od razu dać duże mapy, devowie jakby testowali graczy w kwestii tego, jak duża mapa jest już wystarczająco „duża” i stopniują ich rozmiar. I to właśnie na tej mapie mogliśmy przez chwilę pograć tuż przed premierą sezonu, który rozpocznie się 21 lipca, testując nowe możliwości w wojnie morskiej. Tyle, że mam wrażenie, że mogliśmy spróbować jedynie drobnej przystawki przed daniem głównym.
„(I feel the) need for speed” w Battlefieldzie
Skąd ten niedosyt? Dopiero w drugiej fazie sezonu, 18 sierpnia, pojawi się remake klasycznej mapy Wake Island, powróci funkcja Obserwatora rozgrywki oraz znany głównie z „czwórki” tryb o nazwie Carrier Strike, w którym gracze walczyć będą o zatopienie ogromnego lotniskowca wroga. A to dopiero wstęp do atrakcji, bo w hangarze będą czekać dwa nowe samoloty: F/A-18 Super Hornet i F-14 Tomcat obsługiwane na dodatek przez dwóch członków załogi. Realne maszyny, tyle, że w grze będą nazywać się Super Spectre i Seacat z powodów licencyjnych. Modele wybrane nieprzypadkowo, bo budżet na licencję poszedł bowiem w kultową markę Top Gun!

Top Gun i bitwy lotniskowców w Battlefieldzie w darmowym dodatku? Trzeba było tak od razu!Battlefield 6, EA DICE/EA, 2026.
Twórcy Battlefielda nie tylko dodają do gry dwa samoloty znane z filmów Top Gun i Top Gun: Maverick. W trybie REDSEC znajdziemy wielki lotniskowiec do eksploracji z sekcją w klimatach Top Gun, a znani z drugiej części filmu aktorzy nagrali do gry nowe kwestie dialogowe. Do zdobycia będą też elementy kosmetyczne związane z marką i nowy tryb nastawiony wyłącznie na walkę powietrzną między samolotami.
Hasło Top Gun już dwa razy przyczyniło się do większego zainteresowania grami. Najpierw premiera drugiej części filmu znacznie zwiększyła sprzedaż modułów F-14 i F/A-18 w DCS World, potem dużo szumu zrobił dodatek tematyczny do Microsoft Flight Simulator 2020. Jestem więc pewien, że i Battlefield 6 zaliczy dzięki temu nagły skok w popularności, sam zresztą nie mogę się już doczekać 18 sierpnia. Póki co czeka nas jednak mały trening na mapie Tsuru Reef, która… w końcu jest rzeczywiście duża!
Przepraszam, gdzie tu strzelają?
Wielki rozmiar nowej mapy jest bardziej odczuwalny niż zauważalny. Mamy tu bowiem archipelag małych, malowniczych wysepek nadających się na wakacje w tropikach i o ile nie patrzymy w stronę oceanu, to nie widać ogromu przestrzeni, jak na mapach pustynnych, tylko czuć inne proporcje pomiędzy przemierzaniem mapy i strzelaninami. Można oczywiście wybierać respawn w miejscu, gdzie akurat jest najbardziej „gorąco”, ale przy odrodzeniu się gdzieś w pobliżu czeka nas dłuższy spacer w miejsce walk i to w relatywnym spokoju. Nawet zabłąkane kule snajperskie nie są zbyt dokuczliwe, głównie dzięki odpowiedniemu ukształtowaniu terenu, choć ten aspekt oczywiście może wyglądać inaczej z inną obsadą graczy na serwerze.
Oprócz plaż, skalistych wysepek i zarośli z palmami, na mapie nie brakuje też zabudowań i wnętrz, w których można liczyć na prawdziwe CQB, czyli starcia na bardzo bliskie odległości. Mamy tu zarówno lokalne domki, jak i luksusowy kurort z wielkim hotelem, gdzie można się nawet pobawić w chowanego. Podczas krótkiego testu zauważyłem, że o wiele bardziej zbalansowana, ale też i intensywna rozgrywka odbywała się w trybie Podboju. Wszystko było bardziej widowiskowe, była równowaga pomiędzy walkami piechoty i wszelkimi rodzajami pojazdów, których jakby wszędzie było pełno.
W trybie Eskalacji za to cały ciężar starć niejako przeniósł się na piechotę, choć reszta pojazdów też była niby do dyspozycji. Czy to jednak przez ich ilość, czy liczbę punktów – flag, Eskalacja trochę mnie wynudziła w przeciwieństwie do Podboju. Właśnie w tym trybie Tsuru Reef naprawdę błyszczy – skupia wszystkie typy walk: starcia piechoty, CQB, ataki z powietrza, pojazdy bojowe no i debiutujące w tej odsłonie łodzie, które ogólnie nie wnoszą żadnej rewolucji, ale dają sporo frajdy. A większe wrażenie niż same łódki robi… woda!
Łodzie łodziami, ale te fale!
Do wyboru mamy albo szybki ponton szturmowy z działkiem do obsadzenia przez drugą osobę, albo łódź patrolową, która oprócz działka ma też moździerz. Ta druga broń posiada dodatkowy tryb celowania, który spowalnia poruszanie lufami, ale pokazuje podgląd na trajektorię pocisków i miejsce, gdzie trafią. Walka z łódek nie daje aż tak dużego pola rażenia, jak śmigłowce, ale dzięki dużej mobilność tych pojazdów starcia są bardzo dynamiczne. Przy zgranej ekipie w załodze można naprawdę długo i skutecznie eliminować przeciwników.
Z czasu spędzonego na pokładzie łodzi bojowych najbardziej zapamiętałem jednak wodę! Jej ładny, lazurowy kolor to jedno, ale największe wrażenie robi sama fizyka fal. Na łódce potrafi tak bujać, że można dostać choroby morskiej, a fale mogą mieć taki rozmiar, że w chwilami przesłaniają nawet widok linii brzegowej, co zmusza do wstrzymania ognia. Wizualnie można się ewentualnie doczepić do detali, że pod łodzią woda zmienia się w coś w stylu wykopanego rowu, ale ogólnie taktyczne falowanie zaliczam na plus. Małe łódki są ciekawym uzupełnieniem pojazdów lądowych i powietrznych dla wszystkich lubiących szybką, dynamiczną rozgrywkę.
Czy „czwórka” będzie fantastyczna jak BF4?
Nie jest tajemnicą, że nie jestem fanem formatu sezonów w Battlefieldzie, które wnoszą jedynie nowe mapy, nowe bronie i kosmetyki – pisałem o tym już wcześniej. Czwarty sezon może jeszcze nie jest tym rewolucyjnym ryzykiem, o który mi chodziło w tamtym tekście, ale na pewno krokiem w dobrą stronę. Na silniku graficznym Battlefielda 6 tryb Carrier Strike może pokazać najbardziej epickie, spektakularne sceny, jakie widzieliśmy w tej serii. Top Gun to z kolei legenda sama w sobie. Każdy motyw w tym klimacie przyciąga mnie jak magnes i jak jeszcze podczas rozgrywki pojawią się motywy muzyczne z filmu, to będę zachwycony. Problemem może być jedynie to, że wszystko to zniknie wraz ze startem sezonu 5., ale może ten okaże się jeszcze lepszy?




