Steam Machine miało być małym komputerem do salonu, który poradzi sobie z graniem w 4K przy 60 klatkach na sekundę dzięki FSR. Teraz Valve ostrożniej opisuje możliwości sprzętu, a gracze szybko zauważyli zmianę.
Valve najwyraźniej uznało, że pierwsza obietnica dotycząca wydajności Steam Machine była zbyt odważna. Jak zauważyli użytkownicy Reddita, oficjalna strona urządzenia została zmieniona. Wcześniej w sekcji poświęconej CPU i GPU pojawiała się informacja o „graniu w 4K przy 60 FPS z FSR”. Teraz ten fragment brzmi znacznie ostrożniej: Steam Machine ma oferować „granie do 4K z FSR 4.1”.
Różnica może wydawać się drobna, ale w praktyce oznacza bardzo dużo. Valve usunęło z opisu konkretną liczbę klatek na sekundę, a do rozdzielczości 4K dodało bezpieczne „do”. To typowa zmiana języka marketingowego: z obietnicy konkretnego poziomu wydajności robi się deklaracja możliwości, które będą zależały od gry, ustawień graficznych i stopnia użycia upscalingu.

Zmiana nie przeszła niezauważona, bo Steam Machine od początku budziło sporo emocji. Sprzęt Valve ma być czymś pomiędzy konsolą a pecetem do salonu: kompaktową maszyną ze SteamOS, podłączaną do telewizora i gotową do obsługi biblioteki Steam bez klasycznego pecetowego zamieszania.
Problem w tym, że cena urządzenia nie jest atrakcyjna. Najtańszy wariant Steam Machine z dyskiem 512 GB kosztuje czyli 4389 zł. Wersja 2 TB z dodatkowymi panelami to już 5379 zł, a zestaw z kontrolerem dobija w Polsce do 6048 zł.
Pierwsze testy nie zawsze potwierdzają wizję bezproblemowego grania w 4K. Recenzenci chwalą formę, kulturę pracy i pomysł na przeniesienie pecetowego grania do salonu, ale jednocześnie zwracają uwagę, że w wymagających grach trzeba iść na kompromisy. W praktyce Steam Machine bliżej do sprzętu stworzonego z myślą o 1080p lub 1440p z pomocą FSR niż do maszyny, która bez większego wysiłku dowozi 4K i 60 FPS w nowych hitach.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Steam Machine wyprzedał się w 3 godziny mimo wysokiej ceny w Japonii, ale jest spór o przyczynę

Autor: Adam Kusiak
Współpracę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2011 roku jako redaktor w działach Newsroom i Encyklopedia; obecnie senior SEO specialist wspierający serwisy grupy Webedia Poland. Uwielbia symulatory lotnicze i gry strategiczne, w które zagrywał się jeszcze w latach 90. na Amidze 500; naturalnie jego ulubionym studiem jest MicroProse, zaś ulubionym twórcą – Sid Meier. Stanowi także chodzącą encyklopedię sprzętu wojskowego. Ukończył specjalizację amerykanistyka na Wydziale Stosunków Międzynarodowych na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Na portalu X pisze o strategiach jako tbonewargames.