Ubisoft odkrył jeden (kolejny) prosty sposób, jak wkurzyć swoich graczy. Jeśli jesteście użytkownikami Linuksa i gracie w For Honor, to mam dla was złe wieści.
Ubisoft robi ostatnio coraz dziwniejsze ruchy. Dopiero co wczoraj dowiedzieliśmy się, najprawdopodobniej francuska firma planuje bardziej otworzyć się na Steama, porzucając własnego klienta. To jednak jeszcze się nie wydarzyło, lecz to także nie koniec ubisoftowych zmian. O tych bardziej bolesnych przekonała się właśnie część graczy For Honor, którzy przez jedną aktualizację utracili dostęp do gry i możliwość dalszej zabawy.
Poszkodowanymi są użytkownicy Linuksa, którzy za sprawą ostatniej aktualizacji i planowanej strategii rozwoju zostali wykluczeni z możliwości gry w For Honor. Informacja o planowanym zakończeniu wsparcia (być może tylko chwilowego) pojawiła się 28 sierpnia na stronie Ubisoftu, gdzie czytamy:
Aby zapewnić uczciwe warunki rywalizacji, zespół wprowadza dodatkowe środki bezpieczeństwa. Wycofujemy For Honor z platformy Linux, aby zagwarantować naszym graczom bezpieczniejsze środowisko, ponieważ nie jesteśmy w stanie skutecznie wdrożyć na niej odpowiednich zabezpieczeń. Oznacza to, że od 10 września gra For Honor nie będzie już dostępna na urządzeniu Steam Deck. Będziemy nadal szukać sposobów na udoskonalenie naszego systemu anty-cheat, nie wykluczając możliwości przywrócenia obsługi tej platformy w przyszłości.
Nie zmienia to jednak faktu, że gracze są oburzeni, a sieć i Steam zasypywane są negatywnymi komentarzami na temat tytułu, którego deweloperzy nagle przestali wspierać, za pomocą jednej aktualizacji wykluczyli z gry użytkowników Linuksa.
I chyba nie ma się co oburzonym graczom – trudno nie czuć rozgoryczenia, gdy jedna z ulubionych gier przestaje być grywalna przez decyzje czy nieudolność jej twórców. W tym przypadku mówimy przecież o całej grupie użytkowników korzystających z konkretnego systemu operacyjnego. Na pytanie „Co mogę z tym zrobić” zawarte w treści wpisu użytkownika Individual_Block6765, gracze udzielają prostej, acz bolesnej odpowiedzi:
„Co mogę zrobić?” – nic; Ubisoft podjął decyzję o wykluczeniu użytkowników Linuksa.
Kolejny powód, by unikać tej okropnej firmy.
Ciekawe, jak zachowałby się Steam w przypadku takiej prośby o zwrot pieniędzy w tym przypadku. Niby regulamin mówi o maksymalnie dwóch godzinach, które możemy spędzić w grze zanim ją zwrócimy, lecz niedawna historia z Battlefielda 6 pokazała, że Valve jest w stanie nagiąć swoje zasady w imię prokonsumenckiego podejścia.
Jak by nie patrzeć, to kolejna tego typu sytuacja w przeciągu ostatnich tygodni, gdy z obecnej na rynku gry znika zawartość albo, jak w tym przypadku, z zabawy zostaje całkowicie wykluczona cała grupa osób. Rodzi to kolejne pytania i dyskusje o możliwych rozwiązaniach sytuacji, w której przez konieczność stałego połączenia z serwerem jesteśmy w stanie momentalnie stracić to, za co uczciwie zapłaciliśmy.
I niby w komentarzach ludzie sugerują rozwiązanie w postaci dual boota z Windowsem, ale w takim razie trzeba odpowiedzieć sobie na jedno ważne pytanie – czy dany tytuł jest wart tej pracy, którą musimy dodatkowo włożyć, by w ogóle móc się w niego zanurzyć? No i czy sama firma warta jest naszego wsparcia, nawet jeśli jest to kolejna cyferka w liczbie codziennie aktywnych graczy?
Na te pytania każdy musi znaleźć odpowiedź samemu, lecz na koniec przytoczę jeszcze jeden komentarz z Reddita. Jego autorem jest użytkownik CandlesARG i coś czuję, że wskazuje na najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie całej sytuacji.
Masowo kontaktujcie się z Ubisoftem i żądajcie zwrotu pieniędzy. Skoro użytkownicy Linuksa są „nieliczni i nieistotni”, to zwrot środków powinien być dla firmy jedynie „drobnym i nieistotnym” szczegółem w bilansie finansowym.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Więcej:Świat GTA 6 ma być niezwykle niebezpieczny. Szef Rockstara wyjaśnia, dlaczego to zmiana na lepsze
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.