Szef projektu anoma.ly zajmującego się sztuczną inteligencją napisał, jakie są faktyczne realia wdrażania AI w firmach. Bałagan i przepalanie pieniędzy są na porządku dziennym.
Prezesi największych firm, jak NVIDIA, rysują pozytywną wizję przyszłości, która jest w zasięgu ręki dzięki AI. Badania pokazują jednak brak wzrostu wydajności pracowników oraz ich szybsze wypalanie w miejscu pracy. Z tymi wynikami zgadza się założyciel anoma.ly, który, zdaniem internautów, obnażył realia implementowania sztucznej inteligencji w firmach, które odbywa się kosztem najzdolniejszych pracowników.
Prezentowany przez niektóre znane osobistości tak zwany „huraoptymizm” związany z AI może niektórych frustrować. Być może to zmotywowało Daxa Raada, współzałożyciela anoma.ly i projektu opencode.ai, żeby obnażyć jak wygląda to naprawdę w większości firm. Na X stwierdził, że obecnie wszyscy zachowują się, jakby każdy był u szczytu swojej efektywności i jedynym ograniczeniem była możliwość odpowiednio szybkiego tworzenia kodu.
Zdaniem Daxa Raada to jednak wyłącznie iluzja, ponieważ łatwość generowania kodu z AI jest dużym minusem. Zwrócił uwagę, że firmy rzadko kiedy mają dobre pomysły i ich skrupulatna selekcja pomagała wdrażać wyłącznie to, co jest faktycznie potrzebne. Aktualnie sytuacja wygląda inaczej, ponieważ każdy generuje ogromne ilości kiepskiej jakości kodu, a używanie AI nie jest związane ze zwiększeniem efektywności dziesięciokrotnie, tylko pracownicy chcą szybciej „odbębnić swoje” i wyjść do domu.
To wywiera większą presję na niski odsetek bardziej zaangażowanych programistów, ponieważ muszą sprzątać wszystko po reszcie, co ich szybciej wypala i może doprowadzić do szybszego zrezygnowania z pracy, co negatywnie odbiłoby się na funkcjonowaniu korporacji. Dax Raad uważa także, że finalnie prawdziwym ograniczeniem jest zbyt rozbudowana biurokracja, która nie pozwala zwiększyć efektywności i jedyne z czym zostaje dana firma, to z dyrektorem ds. finansowych zastanawiającym się, dlaczego każdy inżynier kosztuje 2 000 dolarów więcej przy zerowym wzroście efektywności pracy.
W mediach społecznościowych internauci stwierdzili, że „w końcu jakiś AI CEO powiedział prawdę”. Komentarze wskazują, że sytuacje opisane przez Raada są ich codziennością w pracy:
Fragment o śmieciowym kodzie brzmi zbyt prawdziwie. Sprzątanie śmietnika po LLM-ach to moja nowa praca na pełen etat.
To jest niepokojąco trafne. AI nie zmieniła magicznie przeciętnych pomysłów w świetne, tylko ułatwiła wprowadzenie w większej liczbie tego, co już istniało. Jeśli kultura pracy, zachęta do działania i proces decyzyjny były kiepskie, to szybsze wyniki tylko wzmacniają bałagan. Sam kod nigdy nie był prawdziwym ograniczeniem.
To, co mnie teraz naprawdę wkurza, to ten nacisk wyłącznie na sam kod i nic więcej. Nasz nietechniczny menedżer podesłał artykuł o Spotify, w którym chwalą się: „teraz wrzucamy funkcje z poziomu telefonu, instruując agentów w drodze do pracy, żeby je wdrażali”. Nasz menedżer na to: „wow, ale czad, co?”.
A ja na to: no tak, a co z całym planowaniem, spotkaniami, kłótniami o trade-offy, testowaniem, architekturą, zbieraniem wymagań, rozmowami z interesariuszami, całym tym międzydziałowym syfem, synchronizacją zespołów, pilnowaniem, żeby integracje się nie rozjechały, upewnianiem się, że nie wywaliliśmy systemów zależnych, systemami legacy, utrzymaniem kodu i tak dalej?
– iscottjs
Pracownicy zdają się zauważać, jakie realne problemy sprawia zbyt optymistyczne wdrażanie AI w procesy firmy. Problemy, jakie to może sprawić w dłuższej perspektywie, są jeszcze niezauważalne przez dyrektorów korporacji.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.