AI nie zabiera pracy tak, jak myślisz. Ekspert z Forrester twierdzi, że zwolnienia to tylko cięcia kosztów, a 95% projektów AI nie przynosi zysków. Firmy wracają do zatrudniania ludzi, bo algorytmy wciąż popełniają kosztowne błędy.
O tym, że AI miałoby zastępować pracowników czy pozytywnie wpływać na produktywność, pojawiło się już sporo wypowiedzi. Wraz z jej aktywnym wdrażaniem oraz rozwojem ta teza jest wystawiana na próbę i nie brakuje komentarzy, że jest to raczej marzenie CEO dużych firm niż realne działanie. Zwłaszcza gdy porówna się to do innej rewolucji technologicznej – szerokiego wdrażania komputerów osobistych.
W wywiadzie dla The Register wiceprezes i główny analityk firmy Forrester, J. P. Gownder, nie jest przekonany do tezy, że sztuczna inteligencja zrewolucjonizuje produktywność. W trakcie rozmowy przywołano statystyki amerykańskiego Biura Statystyki Pracy (BLS) dotyczące nadejścia ery komputerów osobistych. Jak obliczono, w latach 1947–1973 produktywność rosła o 2,7 proc. rocznie, podczas gdy między 1990 a 2001 rokiem – zaledwie o 2,1 proc.
Zatem mimo tych wszystkich pecetów, [wzrost produktywności] był znacznie niższy. A w latach 2007–2019 wyniósł 1,5 proc. Jeśli spojrzeć na te liczby – produktywność jest fundamentem zastępowania miejsc pracy, ich wzrostu i wielu innych rzeczy. Ale patrząc na to, zaczyna się rozumieć, że technologia informacyjna nie przekłada się na produktywność w tak liniowy sposób, jak ludzie zakładają. Tego po prostu nie widać.
Aby ustalić, które zawody są najbardziej zagrożone wyparciem przez AI, Gownder i jego współpracownicy przeanalizowali około 800 typów stanowisk i 34 umiejętności zdefiniowanych przez BLS. Dodatkowo przeprowadzili wywiady z przedstawicielami 200 firm oraz opracowali metodę podobną do tej użytej przez badaczy z Uniwersytetu Oksfordzkiego (Carla Benedikta Freya i Michaela Osborne’a) w ich badaniu z 2013 roku, mierzącym podatność zawodów na komputeryzację. Zauważono ciekawe zjawisko – część ubiegłorocznych masowych zwolnień była decyzją o zaciskaniu pasa, a nie wynikiem przeniesienia pracy na AI.
Więc nie jest to utrata pracy na rzecz AI. To decyzja finansowa maskowana jako redukcja etatów przez AI. Oni po prostu mówią: »Cóż, mamy nadzieję, że w pewnym momencie zastąpimy to sztuczną inteligencją«. To zupełnie inna sytuacja niż aktywne podkradanie wszystkich tych etatów przez AI.
Analityk zaznaczył także, że wymierne korzyści z wprowadzania AI również nie są tak klarowne, jak chcieliby tego prezesi. Badanie MIT sugeruje, że 95 proc. wszystkich projektów generatywnej AI nie przynosi wymiernych korzyści w rachunku zysków i strat (P&L). Nie brakuje sytuacji, w których firmy ponownie zatrudniają ludzi, ponieważ modele językowe mają tendencję do halucynacji i wprowadzają liczne błędy, które muszą być potem poprawiane. A to z kolei naraża przedsiębiorstwa na opóźnienia oraz dodatkowe straty.
Specjalista zaznacza jednak, że zawody zastąpione przez AI raczej już nie wrócą. To oznacza, że w pewnych dziedzinach nastąpi nieunikniona cyfryzacja. Biorąc jednak pod uwagę jej obecną skalę, nie będzie ona tak wielka, jak obawiają się niektórzy. Zwłaszcza że obecny rozwój sztucznej inteligencji nieco wyhamował.
Najnowsze badania firmy Forrester dotyczące zastępowania miejsc pracy przez AI szacują, że do 2030 roku technologia ta może zlikwidować 6 proc. etatów (około 10,4 mln) poprzez robotyzację procesów (RPA), automatyzację procesów biznesowych, robotykę fizyczną i generatywną sztuczną inteligencję.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Mateusz Zelek
Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W tematyce gier i elektroniki siedzi, odkąd nauczył się czytać. Ogrywa większość gatunków, ale najbardziej docenia strategie ekonomiczne. Spędził także setki godzin w wielu cRPG-ach od Gothica po Skyrima. Nie przekonał się do japońskich jrpg-ów. W recenzowaniu sprzętów kształci się od studiów, ale jego głównym zainteresowaniem są peryferia komputerowe oraz gogle VR. Swoje szlify dziennikarskie nabywał w Ostatniej Tawernie, gdzie odpowiadał za sekcję technologiczną. Współtworzył także takie portale jak Popbookownik, Gra Pod Pada czy ISBtech, gdzie zajmował się relacjami z wydarzeń technologicznych. W końcu trafił do Webedia Poland, gdzie zasilił szeregi redakcji Futurebeat.pl. Prywatnie wielki fanatyk dinozaurów, o których może debatować godzinami. Poważnie, zagadanie Mateusza o tematy mezozoiczne powoduje, że dyskusja będzie się dłużyć niczym 65 mln lat.