Deweloperzy popularnego MMORPG przyznają: nie powinni przyciągać nowych graczy kosztem wiernych fanów.
Twórcy RuneScape kajają się za niepopularną „pawią” decyzję ogłoszoną w trakcie święta serii.
RuneFest 2026 powinien zapewnić fanom RS-a zastrzyk entuzjazmu na miarę BlizzConu za sprawą nowych zapowiedzi. I może tak by było… gdyby nie dwie problematyczne kwestie, które mocno popsuły humor graczom. Do tego stopnia, że tu i ówdzie pojawiały się obawy, czy to aby nie początek końca RuneScape, a twórcy opublikowali jeszcze jeden komunikat na temat „rozpalonych” zmian.
Przypomnijmy: irytacja graczy RuneScape wynikała z dwóch zapowiedzi. Pierwsza dotyczyła nowego zadania, poniekąd wyczekiwanego, ale ogłoszonego zwiastunem wyraźnie wykonanym z pomocą sztucznej inteligencji (i to wyjątkowo nieporadnej). Do tej kwestii twórcy odnieśli się jeszcze podczas RuneFestu 2026.
Drugie ogłoszenie, które rozsierdziło część graczy, dotyczył RuneScape Reignited, które – w największym skrócie – weterani gry odczytali jako de facto porzucenie ich przez Jagexa. Te głosy dotarły do studia, skoro deweloperzy przyznali w nowym ogłoszeniu, jak to mogło wyglądać z perspektywy wiernych fanów.
Ponownie analizujemy sytuację wokół RuneScape Reignited.
Nie owijajmy w bawełnę. Sprawiliśmy, że wy, dotychczasowi gracze, poczuliście się, jakbyście nie byli już dla nas najważniejsi. To wyłącznie nasza wina i nasze własne zaniechanie, więc słuszne jest, byśmy na wstępie przeprosili.
Reignited zrodziło się z dobrych intencji. Chcemy dotrzymać obietnicy rozwoju tej społeczności i znaleźć sposób, by Odnowa stała się rzeczywistością.
Możliwość gry w ramach zupełnie nowej ekonomii i systemu postępów stanowi ogromną zachętę dla nowych oraz powracających graczy. Potencjał tego rozwiązania potwierdził się już w zasięgu ogłoszenia oraz w komentarzach wyrażających chęć gry w mediach społecznościowych, które znacznie przekroczyły nasze początkowe oczekiwania.
Jednakże nic z tego nie ma znaczenia, jeśli odbywa się to Waszym kosztem. Nie udało nam się w wystarczającym stopniu uwzględnić weteranów w tej koncepcji. Nie chodzi tylko o realizację, ale o to, jak doceniamy wasze osiągnięcia, promujemy wasze dziedzictwo i zapewniamy, że czerpiecie korzyści z obecności każdego gracza, który do nas dołącza.
To właśnie kwestia tego „dziedzictwa” była głównym problemem podnoszonym przez graczy. W praktyce weterani mieliby bowiem mocno ograniczone interakcje z nowymi, „rozpalonymi” kontami, które miały własną ekonomię i ograniczone mikropłatności. W efekcie fani obawiali się, że doprowadzi to do podziału społeczności „nowego” RuneScape’a, a z czasem zmusiłoby starych graczy do pojęcia decyzji: porzucenia kont pełnych łupów i zdobytych osiągnięć… lub całkowite porzucenie gry.
Stąd ponure przepowiednie graczy, narzekania i pogardliwe wpisy, zmieniające nazwę aktualizacji za „Rozpalonej” na „Zwróconą (Regurgirated)” lub „Spaczoną” (Taintscape). Deweloperzy wyliczyli te zarzuty i obawy i podkreślili, że „przyszłość Reignited” powinna być „wspólną wizją” twórców i graczy, tak więc potencjał na przyciągnięcie nowych graczy musi też współgrać z potrzebami osób, które spędziły wiele lat w świecie RuneScape.
Na razie, zgodnie deklaracją, oznacza to przyjrzenie się:
Deweloperzy obiecują podzielenie się pierwszymi propozycjami pod koniec tego tygodnia. Na razie gracze pozostają mocno sceptyczni, głównie dlatego, że Jagex nie wycofał się od razu z najgorzej przyjętych pomysłów (np. osobnego członkostwa), a uzasadnianie nowej gospodarki zepsuciem starej (czytaj: inflacją) wydaje się niektórym internautom nieco naciągane. Oczywiście fani nie we wszystkim są zgodni i część graczy wskazuje, jak karkołomna jest zmiana RS3 tak, by przyciągnąć nowych graczy, a jednocześnie nie zrazić weteranów.
Niemniej przynajmniej studio szybko i szczegółowo odniosło się do zarzutów. Czy i jakie wyciągnie wnioski z tej burzy, przekonamy się w ciągu kilku dni.
Steam

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).