Polscy twórcy Green Hell mają nowy hit. Wczesny dostęp StarRupture przyciągnął tłumy i deweloper sugeruje, że obecna cena jest ofertą dla tych, którzy nie boją się ryzyka, bo w przyszłości kwota ta może wzrosnąć.
Polskie studio Creepy Jar oficjalnie otworzyło bramy do swojego nowego, niebezpiecznego świata sci-fi. StarRupture zadebiutowało w Early Accessie, który według planów ma potrwać około roku. Deweloperzy, nauczeni sukcesem swojej poprzedniej gry, chcą w tym czasie szlifować mechaniki ramię w ramię ze społecznością. Obecna wersja oferuje już kooperację dla 4 osób, budowanie zaawansowanych maszyn górniczych, walkę i eksplorację. Pełna wersja ma przynieść więcej biomów, wrogów i satysfakcjonujący end game.
Jest jednak istotny aspekt finansowy. Studio stawia sprawę jasno: „Zastrzegamy sobie możliwość podniesienia ceny gry w miarę jej rozbudowy”. Oznacza to, że obecna kwota - do 20 stycznia 51,99 zł (później 64,99 zł) - jest swoistą nagrodą za zaufanie na wczesnym etapie produkcji.
A cierpliwość będzie potrzebna, bo lista startowych błędów jest pokaźna i w pełni jawna. Twórcy uczciwie ostrzegają przed problemami technicznymi, takimi jak blokowanie ruchu przy zmianie sterowania na strzałki, utykanie w jaskiniach, czy desynchronizacja ekwipunku w trybie multiplayer. Występują też błędy znikających surowców przy budowie bazy. Jeśli jednak niestraszne Wam „choroby wieku dziecięcego”, to pod względem ekonomicznym jest to najlepszy moment na inwestycję w ten tytuł.
Niektórzy powiedzą, że również w akcje Creepy Jar - od wczoraj ich cena podskoczyła o ok. 40% i wiele wskazuje na to, że w dłuższej perspektywie jeszcze urośnie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Steam

Autor: Piotr Doroń
Z wykształcenia dziennikarz i politolog. W GRYOnline.pl od 2004 roku. Zaczynał od zapowiedzi i recenzji, by po roku dołączyć do Newsroomu i już tam pozostać. Obecnie szef tego działu, gdzie zarządza zespołem złożonym zarówno ze specjalistów w swoim fachu, jak i ambitnych żółtodziobów, chętnych do nauki oraz pracy na najwyższych obrotach. Były redaktor niezapomnianego emu@dreams, gdzie zagnała go fascynacja emulacją i konsolami, a także recenzent magazynu GB More. Miłośnik informacji, gier (długo by wymieniać ulubione gatunki), Internetu, dobrej książki sci-fi i fantasy, nie pogardzi również dopieszczonym serialem lub filmem. Mąż, ojciec trójki dzieci, esteta, zwolennik umiaru w życiu prywatnym.