Polski postapokaliptyczny city builder Timberborn nieznacznie się opóźni. Twórcy robią dobrą minę do złej gry.
Jak wiecie, pełna wersja polskiego city buildera Timberborn miała zadebiutować 5 marca. No właśnie – „miała”. Powodowane ogłoszeniami innych deweloperów studio Mechanistry przekazało, że postanowiło opóźnić premierę o tydzień. W wersję 1.0 Timberborn zagramy więc 12 marca.
Powód jest prosty – okazało się, iż 5 dnia ukażą się dwie inne „duże” produkcje. Mechanistry ich nie wskazało, ale można domniemywać, że chodzi Songs of Conquest: Rise Eternal i, przede wszystkim – Slay the Spire 2. Ewentualnym kandydatem jest także Planet of Lana 2: Children of the Leaf, ale typ ten wydaje się dużo mniej prawdopodobny, choćby z racji na zupełnie inną grupę docelową odbiorców. Co ciekawe, data premiery owej produkcji została ogłoszona całe 4 minuty po terminie debiutu Timberborn.
Twórcy zapewniają, że bobry są bardzo miłe i z chęcią zrobią miejsce innym grom, ale, oczywiście, chcą je zapewnić przede wszystkim sobie. Dla graczy, którzy czekają na pełną wersję polskiej strategii od czterech lat, to drobne opóźnienie raczej nie będzie dużym problemem. Zwłaszcza że deweloperzy cały czas ulepszają swoje dzieło, wprowadzając poprawki do przetestowania w becie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Cities: Skylines 2 odzyskuje zaufanie fanów, choć nie obyło się bez bolesnego potknięcia

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.