Brytyjski serwis o grach VideoGamer może wkrótce całkowicie znikać z wyszukiwarki Google. Według byłego redaktora portalu strona została usunięta z indeksu, a ruch na niej spadł niemal do zera.
Brytyjski serwis VideoGamer znalazł się w ostatnich dniach w samym centrum poważnego kryzysu, który może zakończyć się upadkiem jednej z bardziej renomowanych marek w mediach poświęconych grom. Problemy zaczęły się od głośnej afery związanej z recenzją gry Resident Evil Requiem, która – jak odkryto – została wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji. Sprawa szybko odbiła się szerokim echem w branży i doprowadziła do poważnych konsekwencji dla redakcji.
Jedną z nich było usunięcie wspomnianej recenzji z serwisu agregującego oceny gier – Metacritica – oraz jego ostra reakcja na wszelkie przejawy plagiatów, „kradzieży” i „innych form oszustwa”. Przedstawiciele portalu ostrzegli swoich partnerów, że zerwą współpracę ze stronami przyłapanymi na takich procederach.
To jednak dopiero początek. O kolejnych kłopotach poinformował były redaktor VideoGamera, Lewis White. W opublikowanym na platformie X wpisie dziennikarz z żalem opisał sytuację serwisu, który – jego zdaniem – przestał być widoczny w wynikach wyszukiwania Google.
Serwis VideoGamer został usunięty z indeksu Google. Dziedzictwo brytyjskiego portalu poświęconego grom zabite przez ClickOut. Pracowałem dla VG przed przejęciem – przywróciliśmy oryginalne wywiady, podnieśliśmy rangę domeny. Następnie serwis został przejęty, wypełniony reklamami hazardowymi, zniszczony przez sztuczną inteligencję, a następnie uśmiercony – czytamy w poście.
Choć White twierdzi, że portal zniknął z indeksu wyszukiwarki, jeden z użytkowników w komentarzach pokazał zrzut ekranu, sugerujący że domena nadal pojawia się w wynikach. Dziennikarz odpowiedział jednak, iż podobna sytuacja miała miejsce wcześniej w przypadku serwisu Techopedia.
Niektórzy nadal ją widzą, ale tak samo było, gdy usunięto z indeksu Techopedii. Spodziewajcie się, że do przyszłego tygodnia zniknie ona z wyników wyszukiwania. Mam źródła, które podają, że ruch na stronie jest bliski zeru – wyjaśnił White.
Do sytuacji odniósł się również Tom Orry, współzałożyciel VideoGamera. W serwisie Bluesky opublikował emocjonalny wpis, w którym wspomina początki projektu:
Pamiętam, jak tworzyłem VideoGamera (wtedy jeszcze Pro-G), siedząc w najmniejszej sypialni w akademiku w Brighton. Przez długi czas było to dla mnie wszystko. Mam nadzieję, że ludzie zapamiętają to miejsce jako coś, co miało dla nich znaczenie, a nie jako potworność, jaką jest dzisiaj.
VideoGamer to serwis o grach założony w 2004 roku przez Adama McCanna i wspomnianego Toma Orry’ego. Przez lata wypracował sobie solidną reputację dzięki licznym wywiadom z twórcami oraz wysokiej jakości reportażom. W branży mediów growych, gdzie wiele redakcji znika równie szybko, jak się pojawia, dwie dekady działalności wystarczyły, by marka zaczęła być postrzegana jako część jej dziedzictwa.
Sytuacja zmieniła się po przejęciu portalu przez ClickOut Media – maltańską firmę powiązaną z branżą hazardową i kryptowalutową. Wkrótce po transakcji wielu redaktorów odpowiedzialnych za rozwój serwisu odeszło, a pozostali pracownicy zostali zwolnieni w ramach nowej strategii.
Kulminacją problemów była wspomniana recenzja Resident Evil Requiem. Tekst, podpisany przez rzekomego redaktora Briana Merrygolda – eksperta od iGamingu – okazał się w rzeczywistości bezsensownym zlepkiem informacji przedpremierowych, które zassał z sieci model językowy.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:YouTube zaserwuje nam jeszcze dłuższe przerwy reklamowe dzięki AI
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.