Już 5 lat minęło od premiery pamiętnego moda do Fallout New Vegas. To co miało być szczytowym osiągnięciem sceny moderskiej tamtej gry, okazało się koszmarnym potworkiem.
Pamiętacie jeszcze The Frontier, czyli niesławnego moda do Fallout New Vegas, na którego w pewnym momencie czekały tysiące graczy? Od tragicznej premiery projektu minęło kilka dni temu już 5 lat i wiele osób uznało to za dobry moment, by przypomnieć sobie jak wiele rzeczy poszło nie tak. Bo jeśli miałby istnieć jakiś przykład całkowitego przeciwieństwa Fallout London, to The Frontier mogłoby dobrze wpisać się w tę rolę.
Cofnijmy się nieco w czasie. Jest początek 2021 roku i masa fanów Fallouta czeka na największego moda w historii New Vegas – The Frontier. Projekt zapowiadany jako wielka modyfikacja o skali oficjalnego dodatku do gry rozbudzał nadzieje wielu graczy. Szczególnie, że zapowiadał się znakomicie.
Mieliśmy wyruszyć w całkowicie nowy rejon uniwersum i poznać szerszy kontekst obecności NCR w tym świecie. Twórcy obiecywali złożony gameplay, który miał obfitować w sekwencje o skali nieosiągalnej nawet dla samego New Vegas. Mod miał pozwalać także na kierowanie pojazdami. Do tego w grze miała pojawić się treść na bazie zawartości wyciętej z poprzednich Falloutów.
W końcu nadszedł jednak dzień premiery i wszystko poszło chyba tak źle, jak tylko mogło. Wystarczyło parę dni, by sieć zalały opinie graczy na temat samego moda, jak i jego twórców. Żadne z nich nie były zbyt pochlebne.
Gdy tylko ludzie zaczęli grać w The Frontier, na jaw wyszła masa problemów trapiących projekt. Dotyczyły przy tym właściwie każdego aspekty produkcji. Na pierwszy ogień poszedł oczywiście stan techniczny moda. Okazało się, że nie został należycie dopracowany i na każdym kroku rozgrywkę przerywały liczne bugi. Szczególnie często psuły gameplay w etapach, które miały imponować najbardziej złożonymi elementami, takimi jak chociażby mechanika prowadzenia pojazdu.
Ponadto sekwencje rodem z FPS-ów nie spodobały się wielu graczom. Uruchamiali RPG-a, a otrzymywali masę misji, które wyglądały na żywcem zerżnięte z tytułów takich jak Call of Duty czy Wolfenstein. Jednocześnie prezentowały się i działały o wiele gorzej niż w oryginałach, ponieważ silnik Fallouta po prostu nie został stworzony do realizowania takich zadań.
Jednym z największych ciosów był jednak stan scenariusza. Fabuła, która na etapie zapowiedzi intrygowała graczy, okazała się koszmarna i pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Sieć zalały zarzuty, że sama w sobie jest obrazą dla inteligencji fanów serii. Szczególnie ciężkie w odbiorze były dialogi, które wzbudzały ciarki żenady wśród czytających je graczy. Dodajcie do tego jeszcze infantylne treści seksualne, które często opisywano jako fantazje niedojrzałego gimnazjalisty i możecie wyobrazić sobie jak to wyglądało.
Wisienką na torcie stała się zaś afera dotycząca jednego z twórców. Na komputerze Jacka „weijiesena” Wonga znaleziono bowiem animowane materiały o wydźwięku pedofilskim. To okazało się swoistym gwoździem do trumny projektu – The Frontier został usunięty z Nexus Mods i przywrócony dopiero jakiś czas później, gdy z gry wycięto zawartość stworzoną przez Wonga. Mleko już się jednak rozlało i po fakcie moda instalowali raczej tylko ci gracze, którzy chcieli zobaczyć czy naprawdę jest aż tak zły.
5 lat po tragicznej premierze The Frontier fani Fallouta wciąż pamiętają o klęsce projektu. Niektórzy zaczęli nawet wspominać nieliczne elementy moda, które były całkiem niezłe, na przykład sama mapa. Jednocześnie niemal wszyscy zgodnie przyznają, że jako całość, mod nie spełnił żadnych z pokładanych w nim nadziei. Brak szacunku do lore serii i elementy scenariusza nawiązujące do dziwnych fantazji autorów do dziś budzą zaś niesmak.
Dobra mapa, jednak niewykorzystana. Przewidywalna i niesamowicie głupia historia. Nawet nie głupia w campowy sposób, po prostu strasznie głupia. Perwersyjni devowie […]. Jedne z najbardziej cringe’owych dialogów jakie kiedykolwiek napisano. To był kolosalny zawód.
Mem o „słabo skrywanym fetyszu scenarzysty” można często odnieść do The Frontier w momencie premiery.
W kontraście do The Frontier, tym bardziej imponujący wydaje się sukces Fallout London. Mod do „czwórki” okazał się znacznie lepiej spełnioną obietnicą, a po jego premierze jedynymi wspominanymi problemami były ewentualne bugi i długie ładowanie lokacji. Twórcy uniknęli jednak kontrowersji, a sama historia i kreacja świata zostały docenione przez graczy. Pozostaje więc mieć nadzieję, że w przyszłości częściej będziemy otrzymywać mody pokroju London, a nie The Frontier.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam

Autor: Przemysław Dygas
Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.