Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gramynawynos.pl 2 listopada 2011, 20:32

autor: Adrian Werner

Testujemy Dungeons & Dragons Online na notebooku ASUS K53SV

Przetestowaliśmy darmowe MMO Dungeons & Dragons Online na słabszym z naszych notebooków.

Dungeons & Dragons Online to gra, która na dobre zapoczątkowała trend przestawiania abonamentowych MMO na model darmowy z mikropłatnościami. Produkcja studia Turbine Entertainment ma wiele zalet, wśród których są również niskie wymagania sprzętowe. Zobaczmy więc  jak w starciu z tym tytułem wypadł słabszy z naszych notebooków.

Opis samej gry znajdziecie w jej teściet na notebooku ASUS G74SX.

MINIMALNE WYMAGANIA SPRZĘTOWE
    Procesor: Pentium 4 1.6 Ghz
    Pamięć RAM: 512 MB
    Karta grafiki: z 64 MB pamięci
    Miejsce na dysku: 3GB
    System operacyjny: Windows XP/Vista/7


ZALECANE WYMAGANIA SPRZĘTOWE
    Procesor: Pentium 4 3.0 GHz
    Pamięć RAM: 1 GB
    Karta grafiki: GeForce FX z 128 MB pamięci
    Miejsce na dysku: 5 GB
    System operacyjny: Windows XP/Vista/7


Jak widać wymagania są bardzo niskie, więc oczekiwałem, że ASUS K53SV poradzi sobie śpiewająco. 

Ustawienia średnie, rozdzielczość 1366 x 768

Zacząłem zachowawczo od ustawień średnich. Okazało się, że powściągliwość w tym wypadku nie była wcale konieczna ponieważ notebook poradził sobie wprost śpiewająco. Silnik najczęściej wyświetlał ponad 90 klatek na sekundę, a okazjonalne spadki prędkości nigdy nie schodziły poniżej poziomu 60 FPS-ów.

Ustawienia bardzo wysokie, rozdzielczość 1366 x 768

Zadowolony z wyników w ustawieniach średnich wypróbowałem następnie opcje bardzo wysokie. Spadek wydajności był znaczny, ale w praktyce widoczne to było dopiero przy analizie zapisów liczbowych. Podczas samej gry silnik nigdy nie wyświetlał mniej niż 40 klatek na sekundę i oferował doskonałą płynność.

Podsumowanie

ASUS K53SV wypadł w starciu z Dungeons & Dragons Online wprost doskonale. Nawet na bardzo wysokich ustawieniach notebook oferował perfekcyjną płynność. Komfort rozgrywki był stuprocentowy i nie można było się do niczego przyczepić. Oczywiście, nie mowy o wydajności takiej jak na ASUS'ie G74SX, który radził sobie nawet na ustawieniach ultra. Prawda jest jednak taka, że maksymalne opcje są bardzo słabo zoptymalizowane i wymagają olbrzymiej mocy obliczeniowej, a jednocześnie nie oferuje niczego co by usprawiedliwiał taką żarłoczność silnika. ASUS K53SV nie miał problemów z ustawieniami bardzo wysokimi, a te w rzeczywistości pod względem wizualnym niewiele różni od poziomu Ultra.