Bungie ma za sobą bolesne miesiące, ale nie zamierza się poddawać. Twórcy biją się w pierś, przyznają do poważnych błędów i obiecują zrobić wszystko, by odzyskać utracone zaufanie graczy Destiny i Marathona.
Ostatnie miesiące były dla Bungie wyjątkowo trudne. Studio mierzyło się z poważnymi problemami, w tym falami zwolnień, a zaufanie części społeczności do twórców Destiny zostało mocno nadszarpnięte. Mimo to deweloperzy nie tracą nadziei na lepszą przyszłość i zapowiadają duże zmiany. O nowym kierunku firmy opowiedzieli w najnowszym materiale szef studia Poria Torkan oraz Josh Deane, dyrektor generalny Marathona i szef produktu w Bungie.
Przedstawiciele studia nie unikali przy tym trudnych tematów. Otwarcie przyznali, że w ostatnich latach Bungie próbowało robić zbyt wiele jednocześnie, a pogoń za ambitnymi planami sprawiła, że na dalszy plan zeszli gracze.
Straciliśmy z oczu to, co powinno być najważniejsze. Konsekwencje były realne. Straciliśmy zaufanie. Straciliśmy niesamowitych współpracowników, a nasze ambicje jako studia utknęły w miejscu – powiedział Torkan.
Najważniejszym elementem nowego kursu będzie Destiny, które pozostaje fundamentem przyszłości Bungie. Duży wpływ na plany studia miała reakcja fanów na Monuments of Triumph jako ostatniej aktualizacji zawartości do Destiny 2. Przypomnijmy, że chcąc uczcić ten moment, gracze tłumnie powrócili do produkcji. W szczytowym momencie bawiło się w niej jednocześnie przeszło 167 tysięcy osób. Tak duże zainteresowanie i liczne głosy sprzeciwu miały uświadomić deweloperom, jak wiele ten świat wciąż znaczy dla społeczności i że fani nie są jeszcze gotowi się z nim pożegnać.
Dlatego Bungie rozpoczęło prace nad przywróceniem usuniętych wcześniej kampanii, lokacji oraz raidów Destiny 2. Zawartość ta ma być dostępna dla wszystkich graczy. Proces będzie jednak czasochłonny, gdyż zmiany wprowadzone od czasu dodatku Poza Światłem wymagają dostosowania m.in. oświetlenia, przeciwników, starć oraz innych systemów.
Co istotne, przedstawiciele studia przyznali, że część tej zawartości w ogóle nie powinna była zostać usunięta. Jej powrót ma być pierwszym krokiem w kierunku odbudowania Destiny i stworzenia fundamentów pod kolejne historie oraz gry osadzone w tym uniwersum.
Zmiana kursu dotknie także Marathona. Bungie zaznaczyło, że produkcja nigdy nie miała zastąpić Destiny, ale jednocześnie przyznało, że nie przyciągnęła tylu graczy, na ilu liczyli twórcy.
Studio zamierza więc wyprowadzić grę poza dotychczasowe „ograniczenia gatunkowe” i rozwinąć ją w kierunku głębszego survivalowego doświadczenia. Marathon ma zaoferować większą swobodę i więcej możliwości zarówno miłośnikom kooperacyjnego PvE, rywalizacji PvP, jak i rozgrywki PvPvE.
Zmiany mają dotyczyć również samego Bungie. Firma uprościła swoje priorytety, ograniczyła liczbę konkurujących ze sobą inicjatyw i chce przekazać większą decyzyjność zespołom bezpośrednio pracującym nad grami. Zapowiedziano także większą przejrzystość dotyczącą procesu produkcji oraz regularniejszą komunikację ze społecznością.
Odbudowa zaufania zajmie trochę czasu. I nie osiągniemy tego samymi słowami. Osiągniemy to poprzez gry, które tworzymy, oraz poprzez to, jak traktujemy naszych graczy – zapewnił Torkan.
Przed Bungie nadal stoi więc sporo pracy. Kierownictwo studia przekonuje jednak, że wierzy zarówno w jego pracowników, jak i rozwijane projekty. Teraz zamierza udowodnić graczom, że wyciągnęło wnioski z błędów ostatnich lat.
GRYOnline
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.