Do Broken Arrow trafiło darmowe DLC i sporo usprawnień, ale gra wciąż spotyka się ze sporą krytyką.
Darmowe DLC do Broken Arrow trafiło już na Steama i pomogło przyciągnąć graczy do wojennego RTS-a, mimo „mieszanych” ocen.
Po wielkiej premierze (jak na strategię czasu rzeczywistego) zespół Steel Balalaika miał problem z utrzymaniem graczy przy swojej debiutanckiej produkcji. Ledwie 5 miesięcy później deweloperzy wyłożyli plany rozwoju, które miały pomóc odzyskać zaufanie graczy. Te uwzględniały m.in. wydane wczoraj bezpłatne DLC do Broken Arrow: Baltic Battalion.
Pakiet uwzględnia nową, „bałkańską” specjalizację armii (co w praktyce oznacza ponad 30 nowych jednostek i wiele opcji personalizacji oddziałów) oraz mapę: bazę militarną w okolicach łotewskiej Kadagi. Dochodzą do tego dodatkowe utwory na ścieżce dźwiękowej, więcej opcji personalizacji profilu gracza i scenariuszy (tak solo, jak i kooperacyjnych) oraz nowe gotowe ustawienie dla AI.
Co więcej, na wiosnę deweloperzy postanowili przecenić Broken Arrow, dzięki czemu do 6 kwietnia gra będzie kosztować 161,49 zł (czyli o 15% mniej). Ponadto wraz z DLC zadebiutowała aktualizacja z m.in. opcją zgłaszania graczy pod zakończeniu sesji, ale też zapewniają podstawę pod częstsze uaktualnianie tytułu. Na warsztat wzięto także balans, interfejs (teraz łatwiej będzie rozpoznać zmodyfikowany wariant jednostki po ikonie) oraz sporą liczbę exploitów. Pełną listę zmian znajdziecie we wpisie dewelopera na Steamie.
Z dobrych wieści dla studia: premiera Baltic Battalion przyciągnęła do Broken Arrow sporo graczy i grze udało się osiągnąć „peak” na poziomie ponad 11,6 tysiąca użytkowników jednocześnie. Od listopada BA nigdy nie dobijało nawet do 5 tys. osób w grze, a więc mamy tu niewątpliwy sukces twórców.
Z gorszych wiadomości, opinie na temat DLC niejako zrównały się z recenzjami „podstawki”: na 335 użytkowników 59% wypowiada się o BB pozytywnie. To tylko minimalnie lepszy wynik od tego uzyskanego przez podstawkę (55%) i nadal bardzo daleki od „w większości pozytywnych” opinii.
Niestety (na szczęście?) to kolejny przypadek, gdy można odnieść wrażenie, że negatywne opinie mają niewiele wspólnego z jakością samego tytułu. A w każdym razie „łapki w dół” to głównie mało konkretne utyskiwania pod adresem deweloperów, względnie: narzekania rosyjskich graczy na stan armii wirtualnej Rosji w porównaniu do wojsk cyfrowego USA. Tak, to główny wątek w negatywnych recenzjach użytkowników Steama.
Są też inne narzekania, ale większość jest wymieniana zbyt rzadko, by uznać, że to one odpowiadają za „mieszany” odbiór Broken Arrow: Baltic Battalion. Wątki w mediach społecznościowych na Steamie również nie pomagają w ocenie – chyba że za takową uznamy nierzadkie narzekania nie na grę, lecz jej graczy i fanów RTS-ów w ogóle. Pozostaje więc tylko mieć nadzieję, że deweloperzy faktycznie będą częściej wypuszczać aktualizacje i te prędzej czy później zaczną zyskiwać przychylność większej części nabywców.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Steam
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).