Odświeżona wersja korsarskiej strategii na razie nie zachwyciła graczy na Steamie, głównie z powodu błędów.
Powrót kultowej korsarskiej strategii na PC wypadł tak „dobrze”, że najwyraźniej tylko skaził wspomnienia fanów oryginału.
Odświeżenia legendarnych marek to coś, co wzbudza u fanów zarówno niepohamowany entuzjazm, jak i niewysłowioną grozę. Oczywiście każdy gracz chce, by jego ulubiona, lecz zapomniana seria doczekała się nowego wcielenia. Pod warunkiem, że będzie to powrót w glorii i chwale, a przynajmniej na tyle przyjemny, by nostalgia zatuszowała drobne niedoróbki.
Niestety, Corsairs: Battle of the Caribbean najwyraźniej bliżej do tej drugiej kategorii wskrzeszeń starych cyklów. Tych, które dla fanów jest bliższe zbezczeszczenia grobowca niż odrodzeniem z popiołów. Na ten moment nowych „Korsarzy” oceniono na Steamie 44 razy, ale nawet przy tak skromnej liczbie opinii mniej niż 25% jest pozytywnych.
Dobra wiadomość jest taka, że nawet w negatywnych recenzjach da się znaleźć pochwały pod adresem Battle of the Caribbean, nawet jeśli brak w nich większego entuzjazmu. Wygląda bowiem na to, że nabywcom gry przeszkadza raczej jej ogólne niedopracowanie, w tym popsuty system abordażu oraz samobójcze i niekompetentne AI. Da się też znaleźć zarzuty dotyczące zbyt prostej rozgrywki (handel to de facto unikalna cecha jednego stronnictwa) i skromnej zawartości.
Wypada raz jeszcze podkreślić, że na razie recenzji jest niewiele, nawet w kontekście niszowego charakteru produkcji. Niemniej na ten moment wypada uznać, że zespół Fishing Cactus nie sprostał zadaniu.
Corsairs: Battle of the Caribbean jest dostępne w polskiej wersji językowej na Steamie w premierowej promocyjnej cenie 47,99 zł (zamiast docelowych 59,99 zł). Tytuł zmierza także na konsole, a przynajmniej tak zapowiadał wydawca.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Steam

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).