Olga Tokarczuk przyznała się do używania AI podczas prac nad książką. Jednocześnie żałuje końca epoki „pisania w samotności”, a internauci wytykają, że to starsi ludzie są największymi promotorami AI slopu.
Olga Tokarczuk zwróciła na siebie uwagę po tym, gdy zdradziła, że korzysta ze sztucznej inteligencji podczas pisania książki. Jej słowa są o tyle istotne, że zdobyła Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, a teraz pokazuje, że AI na dobre zadomowiła się w branży kreatywnej. Dla internautów to sygnał, że zaciera się granica tego, kto jest faktycznym autorem danej powieści.
Noblistka pojawiła się na wydarzeniu Poznański Impact, gdzie wystąpiła na panelu dotyczącym literatury oraz czytelnictwa. W trakcie dyskusji rozmowa zeszła na temat sztucznej inteligencji i autorka przyznała, że sama używa nowej technologii jako swego rodzaju konsultanta, z którym analizuje treści książki:
Często wprost rzucam maszynie pomysł do analizy z prośbą: „Kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?”.
Olga Tokarczuk przyznała, że jest świadoma błędów i halucynacji, ale w przypadku literackiej fikcji AI staje się „atutem”. Z drugiej strony oznacza to, że autorzy zawsze mają pod ręką konsultanta i kończą się czasy, gdy pisarz był często zdany sam na siebie w swojej pracy, co oznacza koniec pewnej epoki.
Wyznanie Olgi Tokarczuk wywołało dyskusję w sieci. Między innymi na Reddicie jeden z internautów Round-Dinner-2395 spytał:
Gdzie jest granica między „używam narzędzia” a „część procesu twórczego robi za mnie coś innego”? Jeśli ktoś korzysta z AI do generowania pomysłów, stylu czy fragmentów tekstu, to czy nadal mówimy o tym samym rodzaju twórczości co wcześniej? Przeczytałem kilka książek Olgi Tokarczuk i jak tylko usłyszałem o tym wywiadzie to wzięło mnie jakieś obrzydzenie.
Powyższa wypowiedź wskazuje, że użycie AI spotyka się ze sceptycyzmem. Nie można się temu dziwić, skoro ta sama osoba przyznała, że „to właśnie boomerzy bronią AI” i jej rodzice ciągle słuchają muzyki i oglądają nagrania wygenerowane przez sztuczną inteligencję, których powstanie prawdopodobnie nie wymagało dużego wysiłku ze strony człowieka.
Taka opinia nie jest odosobniona, ale nie jest też jedyna. Dyskusja w sieci dotyczyła podejścia do nowegonarzędzia. Ktoś może faktycznie zrzucić całą pracę na sztuczną inteligencję, ale można też korzystać z AI w bardziej subtelny sposób:
Jeśli wolisz sięgnąć do źródeł dokumentujących tamte czasy to model językowy pomoże ci znaleźć te źródła. Jeśli chcesz pojechać fizycznie do biblioteki poczytać stare gazety model językowy zaproponuje ci najbliższą bibliotekę w okolicy. Jeśli boisz się halucynacji możesz po prostu poprosić model o wskazówki w którą stronę się skierować żeby samemu znaleźć odpowiedź.
Komentujący wpis Round-Dinner-2395 dyskutowali, czy korzystanie z AI w pracy kreatywnej, jak pisanie książki, jest uzasadnione, czy autorzy powinni korzystać wyłącznie z tradycyjnych źródeł. Pojawia się także problem tego, kto faktycznie zasługuje na Nobla i w jaki sposób udowodnić, czy twórca nominowanego dzieła pracował samodzielnie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.