Twórcy Pickmon znaleźli „inspiracje” nie tylko w Pokemonach i Palworldzie, a do tego nieprzesadnie kryją się z tymi „zapożyczeniami”.
Gracze już wieszczą pozew od Nintendo dla twórców produkcji, przy której nawet najbardziej podejrzanie znajome projekty stworków z Palworlda nie wzbudziłyby zainteresowania prawników spółki.
Batalia sądowa The Pokemon Company ze studiem Pocketpair trwa, a tu i ówdzie wciąż da się znaleźć graczy, którzy wskazują na podejrzanie podobny do pokemonów design niektórych „pali”. Jednakże nawet osoby zbywające te zarzuty raczej nie znajdą słów na obronę Pickmon – nowej gry w łapanie stworków, która aż za bardzo nawiązuje do dorobku Nintendo.
Już sam tytuł bardziej kojarzy się z Pokemonami niż Palworld, ale nikt raczej nie miałby tego twórcom za złe. No, może poza najbardziej zaciekłymi prawnikami TPC. Jednakże nawet bardziej powściągliwi adwokaci prędko zainteresowaliby się Pickmonem. Wystarczy rzut oka na główną grafikę promującą grę, na której widać co najmniej 4 przypadki stworków wyraźnie wzorowanych pokemonami (w tym Charizardem oraz Pikachu).
Po sprawdzeniu zwiastuna robi się jeszcze ciekawiej, bo postać gracza szybująca na lotni ma strój, który trudno nie skojarzyć z wcieleniem Linka z najnowszych głównych odsłon serii The Legend of Zelda. To samo można powiedzieć o świecie Pickmona, ale w tym dopatrzono się także elementów rodem z Final Fantasy, Overwatcha, Story of Seasons oraz Palworlda. Z tego ostatniego tytułu chyba zapożyczono też rozgrywkę, bo tytuł promowany jest jako survival w otwartym świecie z rolnictwem i rozbudową bazy. Oraz, jakżeby inaczej, bronią palną. Nie mówmy nawet o projektach stworków.
Krótko mówiąc: „pożyczki” Pickmona nie sposób uznać za przypadkowe lub inspirowane podobieństwa. Nawet najwięksi przeciwnicy „korporacji” musieli skapitulować, gdy na ekranie pojawiła się postać bardziej przypominająca Wieprzu / Roadhoga z Overwatcha niż niektóre oficjalne skiny dla niego w strzelance Blizzarda. Aha, nazwa studia tworzącego Pickmona to PocketGame. Co zapewne nie ma żadnego związku z firmą rozwijającą Palworlda.
Nie dziwi więc, że „najlepsze”, co mają do powiedzenia gracze to, że te „pożyczki” nie mają znaczenia z uwagi na jakość gry (czytaj: nie za wysoką). Większość zdumiewa się bezczelnością twórców i zastanawia się, czy to jakiś żart lub eksperyment społeczny. Niektórzy z nich dodali nawet grę do swoich list życzeń – nie ze szczerego zainteresowania sprawdzeniem gry, a z ciekawości co do tego, jak potoczą się losy tej produkcji.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Wśród twórców Marathonu znalazła się artystka, której arty wcześniej podkradli deweloperzy

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).