Do sieci trafił właśnie materiał Transformers: Reactivate, który jest jedynym zapisem rozgrywki anulowanego projektu. Jego historia jest dość burzliwa, a pozostał po nim tylko krótki materiał.
Jeśli jesteście zagorzałymi fanami Transformersów, to pewnie słyszeliście o Reactivate. Zapowiedziana pod koniec 2022 roku przez studio Splash Damage kolejna odsłona z serii o zmiennokształtnych robotach, nie doczekała się nic ponad krótki trailer, a wszelkie informacje wypływające z wnętrza projektu na przestrzeni czasu raczej nie napawały optymizmem. Nic więc dziwnego, że tytuł został anulowany zaledwie 4 lata od jego oficjalnego ujawnienia. Chwilę temu wyciekł jednak trailer, który miał być skierowany na użytek wewnętrzny (prawdopodobnie podczas prezentacji dla inwestorów).
Nagranie nie trwa nawet półtorej minuty, a sam montaż przedstawia najciekawsze fragmenty rozgrywki. Niemniej jednak skoro nie pojawił się na oficjalnych kanałach deweloperów z Splash Damage ani Tencenta – wydawcy gry, to znaczy, że nigdy tak naprawdę nie mieliśmy go zobaczyć. Jest to jedyny ślad po ostatecznej inkarnacji Transformers: Reactive jakkolwiek przedstawiający wygląd gry, która nigdy nie doczekała się swojej premiery.
Samo wideo sugeruje, że projekt przeszedł istotne zmiany w trakcie produkcji. Według informacji towarzyszących wyciekowi, Reactivate miało ostatecznie odejść od modelu darmowej gry sieciowej na rzecz płatnej produkcji z pełnoprawną kampanią dla jednego gracza i opcjonalnym trybem kooperacji. To jednak doniesienia leakera, a nie oficjalnie źródło bezpośrednio zaangażowane w tworzenie tytułu.
Sam zwiastun pokazuje natomiast Optimusa Prime'a, Bumblebee'ego i Ironhide'a w walce z Legionem, czyli tajemniczymi najeźdźcami zagrażającymi całemu światu. Na ekranie pojawiają się zarówno bardziej zurbanizowane tereny, jak i piaszczyste, pustynne krajobrazy. Co najciekawsze w całej tej sytuacji, bohaterowie mieli łączyć siły z odwiecznymi wrogami – Deceptikonami – a wśród grywalnych postaci znalazł się nawet sam Megatron.
I choć pojawiające się w sieci wątki sugerują, że rzecz wygląda całkiem fajnie, to trudno nie odnieść się do ogólnej drętwoty wykonywanych przez bohaterów ruchów. Część graczy powątpiewa więc w ewentualny sukces produkcji. Z drugiej strony należy pamiętać, że wciąż mamy tu do czynienia z nagraniem z etapu produkcji na długo przed ewentualnym ukończeniem prac.
Gdyby Transformers: Reactive podążała standardową ścieżką wydawniczą, to deweloperzy mieliby trochę czasu, by nieco bardziej naoliwić tę maszynę. Z drugiej strony prace nad tytułem trwały już kilka dobrych lat, zanim Splash Damage w ogóle przejęło niedokończony produkt po grupie Certain Affinity, która go rozpoczęła.
W konsekwencji w koszu wylądowało 7 lat pracy deweloperów z aż dwóch studiów, masa pieniędzy i marzenia fanów serii o nowoczesnej produkcji z ulubionymi botami w roli głównej. Fanbaza Transformersów zdecydowanie nie ma ostatnio wielkich powodów do radości.

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.