Gracze ponownie wracają pamięcią do starych Asasynów. Zakończenie tej konkretnej części udowadnia, że seria wciąż potrafi wzruszyć i skłonić do przemyśleń.
Nieważne jak wielka fala krytyki spadnie na Ubisoft i serię Assassin’s Creed, jedno jest pewne: jej najstarsze odsłony już zawsze będą cieszyły się szacunkiem graczy. Internauci wyjątkowo często wracają wspomnieniami do początków marki, dyskutując na temat animacji bijących na głowę nowe części czy domkniętych już historii takich postaci jak Ezio czy Desmond.
Co się tyczy tej drugiej kwestii, wśród fanowskiej społeczności zawrzała nowa dyskusja, tym razem na temat Assassin’s Creed 3. Mowa tu przede wszystkim o losach Connora, które udowadniają, że czasami prawdziwie szczęśliwe zakończenie wcale nie jest na wyciągnięcie ręki.
Wymianę zdań rozpoczął wątek, którego autor podzielił się przemyśleniami na temat zakończenia „trójki” tuż po ukończeniu gry, wprost uznając je za „najbardziej posępne w całej serii”. Tutejszy tragizm dotyczy przede wszystkim Connora, który pomimo wygranej wojny skupia się nie na świętowaniu, lecz na przypieczętowanym losie swojego ludu i innych mieszkańców Ameryki.
Connor obserwuje tłum w Nowym Jorku świętujący zwycięstwo w wojnie. Ale w ostatnim ujęciu widać trzech ludzi sprzedawanych w niewolę. Nikt nawet nie mrugnie okiem. Tylko Connor patrzy.
Ponadto w epilogu widzimy jak protagonista wraca w swoje rodzinne strony tylko po to by odkryć, że wioska została porzucona, a uznana za „niczyją” ziemia sprzedana przez rząd. W odpowiedzi Connor odchodzi z pustym spojrzeniem, wiedząc że nie będzie mógł wpłynąć na bieg wydarzeń.
To niesamowite, że gra kończy się tak gorzkim akcentem – i jednocześnie prawdziwym historycznie. Connor po prostu odchodzi. Bez wielkiego rozwiązania. Bez planu na uratowanie wioski. Z uczuciem porażki.

Komentujący zgadzają się, że Connora spotkał wyjątkowo tragiczny los – zwłaszcza biorąc pod uwagę kontekst historyczny. Pomimo bycia ważną postacią podczas trwającej w grze rewolucji, bohater nie jest w stanie uratować własnej rodziny i nie otrzymuje niczego w zamian. Naród, który pomógł uratować kontynuuje eksterminację rdzennego ludu… a resztę znamy już z podręczników.
Myślał, że walcząc z patriotami uratuje ziemię swoich ludzi, ale ostatecznie i tak stracił wszystko (matkę, ojca, najlepszego przyjaciela i swojego mentora). Był istotną postacią w rewolucji i wciąż nie miał z tego nic. Przyniósł „wolność” dla kraju, który nie potrafił odwdzięczyć się tym samym jego ludziom (aż do dzisiaj).
- LudoB99
Uwielbiam dobrą tragedię. „Dzierżysz miecz niczym mężczyzna, ale mówisz jak dziecko”. Spędził całą karierę słuchając poleceń innych, co tylko mu zaszkodziło. Jego czyny miały tak złe konsekwencje, że równie dobrze byłoby lepiej, gdyby templariusze spełnili swoje plany. Za protagonistami AC ciągną się błędy kosztujące cudze życia, a [Connor] nie ma jak ich naprawić przez pozbycie się ludzi, których ustawił przy władzy.
W ramach pocieszenia – zakończenie AC3 nie jest jedynym, które twórcy przewidzieli dla Connora. Jak wyjaśnił jeden z komentujących, w komiksie Reflections asasyn ożenił się z rdzenną kobietą i nawet doczekał się potomstwa. Owszem, jest to lekki retcon, ale przecież prawdziwe zakończenie jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiło, prawda?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
3

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.