Aktualizacja Test of Time zachwyciła wielu graczy Civilization 7, ale nie wszyscy są równie skorzy do wyrażania entuzjazmu.
Sid Meier’s Civilization 7 wyraźnie zyskało w oczach wielu graczy dzięki nowej aktualizacji, ale to jeszcze nie powrót „Cywilizacji” w glorii i w chwale.
Zgodnie z zapowiedzią studia Firaxis Games, aktualizacja Test of Time trafiła wczoraj do „siódmej” odsłony serii Civilization. Mimo transmisyjnych problemów sprzed tygodnia gracze po cichu liczyli, że to wielkie uaktualnienie będzie co najmniej ważnym krokiem na drodze od odkupienia „Civ 7” ponad rok po premierze, która szybko ugruntowała pozycję gry jako bodajże najgorszej głównej odsłony cyklu.
Teraz deweloperzy chcieli wreszcie odmienić grę w stopniu nieporównywalnym z dotychczasowym rozwojem „siódemki”, m.in. dzięki sporym zmianom wypracowanym wspólnie z fanami. Czy wersja 1.4.0 faktycznie uratowała „Civ 7”?
Niestety, na razie na to pytanie nie możemy odpowiedzieć jednoznacznie. Jeśli spojrzeć na recenzje opublikowane po udostępnieniu aktualizacji, mniej więcej połowa opinii na Steamie jest pozytywna, ale też nie ma ich zbyt wiele. Nawet jeśli uwzględnić wszystkie „łapki” wystawione wczoraj (czyli także te sprzed wydania ToT), na plus grę oceniło 58% użytkowników.
Rzut oka na recenzje potwierdza mieszane odczucia graczy. Część z nich uznaje wręcz, że po 15 miesiącach de facto wczesnego dostępu Civilization 7 wreszcie jest nie tylko (w miarę) kompletną grą, ale też „dobrą” lub nawet „świetną” strategią 4X. Inni albo narzekają na samą „popsutą” aktualizację (czy to przez crashe, czy przez zbytnie przytłoczenie użytkownika decyzjami), albo doceniają ją, ale dodają, że niewiele to zmienia przy wadliwych fundamentach tej „Cywilizacji”.
Oczywiście przy takiej liczbie opinii nie można ostatecznie wyrokować o odbiorze aktualizacji gry z tak znanej serii, zwłaszcza w kontekście tego, jak czasem wygląda ocenianie przez użytkowników Steama. Co dodatkowo komplikuje sytuację, to że (również względnie nieliczne) komentarze poza platformą firmy Valve malują zupełnie inny obraz aktualizacji 1.4.0. Pojawiają się wręcz opinie, że twórcy „całkowicie zmienili grę”, a interfejs użytkownika – ten sam, który nawet po wielu usprawnieniach wciąż był fatalnie oceniany przez graczy – dopiero teraz wygląda „dobrze”.
Niemniej nawet w tych o wiele bardziej entuzjastycznych wątkach przewijają się pewne zarzuty dotyczące braków (na przykład listy jednostek lub opcji skalowania tylko wybranych elementów UI) lub niedociągnięć (także, znów, w interfejsie użytkownika). Innymi słowy: Test of Time to ogromny krok dla Civilization VII, ale gra potrzebuje jeszcze sporo usprawnień.
Warto też odnotować, że po premierze wersji 1.4.0 wyraźnie wzrosła liczba graczy, aczkolwiek wciąż było ich mniej niż w Civilization 6. „Siódemka” przyciągnęła w szczytowym momencie 15 702 użytkowników Steama jednocześnie, co jest najlepszym „peakiem” „Civ 7” od ponad roku. Od marca produkcja nie dobijała nawet do 10 tys. osób w grze naraz, a więc mamy spory przyrost jak na uaktualnienie wydane w środku tygodnia. Co jednak oznacza także, że gracze raczej nie mieli wiele czasu na sprawdzenie, jak prezentuje się „Cywilizacja 7” po premierze Test of Time. Lepiej więc poczekać kilka dni, nim stwierdzimy, czy wersja 1.4.0 spełniła nadzieje fanów co do przyszłości Civilization VII.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:PoE 2 ułatwi życie osobom, które nie lubią tworzyć własnych buildów i wolą grać z poradnikiem
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).