Czym najlepiej zareklamować grę o wampirach? Krwią oczywiście! A najlepiej krwią oddaną w szczytnym celu.
Choć The Blood of Dawnwalker jest najbardziej oczekiwaną polską grą z krwiopijcami w roli głównej, to nie jest jedyną. Coraz bliżej premiery we wczesnym dostępie jest także Vampires: Bloodlord Rising, czyli debiutancka produkcja studia Mehuman Games. Wiemy już, że gra jest warta uwagi, ale jeśli nadal nie jesteście pewni czy chcecie wydać na nią pieniądze, to twórcy mają dla was alternatywną propozycję. Za survivalowego sandboxa możecie zapłacić własną krwią.
Wczoraj na steamowej karcie gry pojawił się komunikat o entuzastycznym tytule „KREW DLA KRWIOPANA”. Z niego dowiedzieć się zaś możemy, że deweloperzy wyznaczyli sobie ambitny cel zebrania aż 500 litrów krwi oddanej w szczytnym celu. By zachęcić do tego więcej ludzi, zorganizowali dość specyficzne wyzwanie. Każdy może oddać krew w dowolnym oficjalnym centrum krwiodawstwa, a w nagrodę dołączy do losowania w rozdaniu 1000 kluczy do Vampires: Bloodlord Rising na Steamie.
By wziąć udział w losowaniu należy:
W odpowiedzi powinniście dostać od twórców maila z potwierdzeniem wzięcia udziału w akcji. Jej postępy możecie śledzić na stronie gry. Znajdziecie tam rdzeń, który będzie stopniowo napełniał się krwią i jasno pokazywał jak blisko osiągnięcia celu są gracze. Na ten moment jest on jeszcze niemal pusty (zaledwie 2,5/500 litrów), ponieważ akcja dopiero się zaczęła. Możecie więc być jednymi z pierwszych, którzy zaczną napełniać naczynie.
Sami deweloperzy również dołączyli do akcji i oddali krew, co potwierdzili we wspomnianym komunikacie. Dla reszty graczy to zaś świetna okazja, by wykonać dobry uczynek, a w nagrodę otrzymać nie tylko czekoladę, ale potencjalnie także kod do nadchodzącej gry. Jeśli lubicie wampirze klimaty i survivalowe sandboxy, to chyba nie ma się nad czym zastanawiać.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Przemysław Dygas
Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.