My Winter Car zbiera lawinę pozytywnych recenzji na Steamie. Mroczny klimat gry i nietypowe sugestie twórcy nie przeszkodziły w udanym debiucie we wczesnym dostępie.
Depresyjny charakter, ryzyko permanentnej śmierci oraz składanie własnego auta to połączenie równie zaskakujące co... pożądane przez graczy. Symulator My Winter Car od 2 tygodni króluje na Steamie i zbiera tysiące pozytywnych opinii we wczesnym dostępie. Sukcesu nie „zepsuł” nawet twórca tytułu, który na karcie Steam wprost sugeruje rozpoczęcie przygody od poprzedniej odsłony, gdyż obcowanie z „dwójką” jest „niebezpieczne, przygnębiające i męczące” bez odpowiedniego przygotowania.
Niemniej społeczność skupiona wokół My Winter Car rośnie z dnia na dzień, co przekłada się również na znakomite oceny. Niezależna fińska produkcja doczekała się już przeszło 13 tysięcy recenzji i „przytłaczająco pozytywnego” odbioru. Grę cechuje dojrzały, mroczny klimat, który zaskoczył, ale nie odstraszył fanów. Studio Amistech Games poleca jednak rozpoczęcie przygody od My Summer Car, bo kontynuacja powstała z myślą o graczach, którzy osiągnęli mistrzostwo w „jedynce”.
My Winter Car traktuje nie tylko o budowaniu własnego krążownika szos, wystawianiu go w wyścigach czy uciekaniu przed realistycznie działającym wymiarem sprawiedliwości. To także opowieść o wchodzeniu w dorosłość, w tym poszukiwaniu pracy czy mierzeniu się z zimnem, trudnymi warunkami atmosferycznymi oraz przytłaczającą ciemnością. W teorii jest to survival, który powinien walczyć o uwagę wąskiej grupy zapaleńców, w praktyce jednak trudno ocenić, kiedy jego popularność zacznie hamować.
Symulator My Winter Car zadebiutował na Steamie 29 grudnia zeszłego roku – według SteamDB w szczytowym momencie przyciągnął przed ekrany ponad 24 tysiące użytkowników Steama jednocześnie. Obecnie grę można zakupić za 67,99 zł.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.