Hideo Kojimę martwią dyskusje oparte nie na grach wideo, lecz o historii, którą budują wokół nich media społecznościowe.
Hideo Kojima słynie z nietuzinkowych pomysłów, choć obok wiernych fanów zyskiwało mu to też stanowczych krytyków. Nie jest to więc nic nowego dla Japończyka, ale legendarny twórca ma obawy co do „zbiorowych” opinii, które nie mają żadnej podstawy w doświadczeniu graczy.
Kojima nie poruszył tej kwestii sam, lecz w odpowiedzi na słowa, które wypowiedział Alejandro González Inárritu. Reżyser pojawił się wraz z deweloperem w ramach rozmowy dla serwisu Gizmodo Japan i wspomniał o „rozdrobnionych prawdach telefonu”, tj. opiniach w całości opartych na tym, co słyszymy w mediach społecznościowych, czy też – cytujemy Inárrita – konwersacji opartych „nie na filmie, lecz historii o filmie”, z osobami, które nigdy nawet nie zobaczyły obrazu mającymi bardzo stanowcze opinie na jego temat.
Filmowiec wprost nazwał to „wirusem” i „magiczną trucizną”, który narzuca pewną wizję rzeczywistości, nawet jeśli nie ma ona wiele wspólnego z prawdą. Kojima przyznał mu rację i przytoczył nawet przykład z własnego doświadczenia: postrzeganie Death Stranding jako symulatora chodzenia przez osoby, które nigdy nawet nie zakupiły tej produkcji, ale które utwierdziły się w swoim przekonaniu przez algorytmy, które pokazują im tylko opinie zgodne z ich wizją. To właśnie takie opinie szczególnie niepokoją twórcę:
Krytykują to nawet ludzie, którzy nigdy nie widzieli Diggera, prawda? Stworzyłem grę o Death Stranding, w której gracz porusza się po świecie, dostarczając przesyłki, ale osoby, które w nią nie grały, mówiły na przykład: „To tylko symulator chodzenia”, jakby faktycznie w nią zagrały. To postrzeganie wciąż się utrzymuje i właśnie to przeraża mnie najbardziej.
No i oczywiście, gdy sztuczna inteligencja wkracza do mediów społecznościowych, w końcu widzisz tylko to, co lubisz, prawda? Natrafiasz wyłącznie na opinie i treści, z którymi już się zgadzasz, więc nie masz okazji zetknąć się z zupełnie innymi punktami widzenia ani diametralnie odmiennymi poglądami. To właśnie jest w tym najstraszniejsze, bo nigdy nie spotkasz nikogo przypadkowo.
Można się kłócić, czy taka czy inna opinia na temat tekstu kultury jest zasadna – jeśli faktycznie w niego zagraliśmy, obejrzeliśmy lub przeczytaliśmy go. Niemniej Kojima ma rację, że obecnie dyskurs growy zbyt często sprowadza się do powtarzania tego, co widzimy we wpisach innych osób. Najczęściej takich, które zyskują popularność, a – jak wiadomo – największy rozgłos w social mediach zyskuje się przez hiperbolę i dosadne stwierdzenia, przez co zbyt często „dyskusje” o grze przemieniają się w mieszankę koła wzajemnej adoracji z bombardowaniem się nawzajem dwóch obozów (zwykle z szybką degradacją do osobistych przytyków).
Niestety, to raczej problem, który nie znajdzie rozwiązania. Nie w czasach, w których „netykieta” to dawno zapomniany artefakt.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
2

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).