Ujawniona dokumentacja sądowa udowadnia, że Microsoft i OpenAI zdawały sobie sprawę, jaką szkodę wyrządzają trenując sztuczną inteligencję na treściach objętych prawami autorskimi.
Po prawie trzech latach odtajniono dokumenty sądowe z procesu, który The New York Times wytoczył OpenAI i Microsoftowi. Ujawnione informacje pokazują, że wewnątrz korporacji istniał sprzeciw wobec podejmowanych działań, a firmy z pełną świadomością między innymi usuwały noty o prawach autorskich, aby nie były one później wyświetlane w generowanych przez AI wynikach.
Kwestia kopiowania treści na skalę przemysłową, aby następnie na pozyskanych tekstach trenować modele AI, jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych od samego początku. Dowodem na to jest sprawa z grudnia 2023 roku, którą The New York Times wytoczył OpenAI i Microsoftowi. Dotychczas część firm, takich jak Meta, broniła się, powołując na tak zwany „dozwolony użytek”, czyli działania miały nie przynosić szkody.
Ujawniona dokumentacja sądowa wskazuje jednak, że często była to wyłącznie zasłona dymna, a z działań korporacji nie byli zadowoleni nawet wysoko postawieni dyrektorzy. Cytowany był między innymi Brent Hecht, dyrektor ds. nauk stosowanych w Microsofcie, który miał stwierdzić, że mamy do czynienia z „zatrważającą kradzieżą o niespotykanych proporcjach” oraz „największą kradzieżą pracy w historii ludzkości”.
Wewnętrzne prezentacje Microsoftu ostrzegały, że doszło do sytuacji, w której końcowy produkt niszczył dorobek własnych dostawców, czyli w tym przypadku dziennikarzy i wydawców. Alarmowano, że ostatecznie doprowadzi to do obniżenia jakości modeli AI. Z tym problemem korporacje sobie jednak poradziły skupując masowo książki, niszcząc je i skanując ich treść.
Dokumentacja sądowa ujawniła również, że Microsoft i OpenAI celowo omijały bramki płatności serwisów dziennikarskich, żeby pobierać zastrzeżone artykuły. Następnie z materiałów usuwano noty o prawach autorskich, by przypadkiem nie zostały wygenerowane przez modele AI podczas udzielania odpowiedzi. Zbiory danych OpenAI miały zawierać ponad 91 tysięcy kopii tekstów wydawców biorących udział w pozwie oraz ponad 2 miliony dokumentów pobranych z domeny The New York Times.
W amerykańskim prawie „dozwolony użytek” zezwala na legalne korzystanie z czyjejś własności intelektualnej (w tym wypadku z książki) bez pytania autora o zgodę i bez płacenia mu, zazwyczaj w takich przypadkach jak recenzje, krytyczne opracowania, edukacja czy relacjonowanie wiadomości.

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.