Pierwsze wyniki Copa City trudno uznać za udane. Strategia ekonomiczna polskiego studia Triple Espresso, której budżet sięgnął blisko 50 mln zł, zanotowała bardzo skromny debiut na Steamie i zebrała mieszane opinie graczy.
Trwające mistrzostwa świata w piłce nożnej wydawały się idealnym momentem na premierę gry związanej z futbolem. Takiego zdania byli zapewne także twórcy z warszawskiego studia Triple Espresso, którzy we wtorek wypuścili na rynek Copa City – nietypową strategię pozwalającą wcielić się nie w piłkarza czy w trenera, lecz w organizatora wielkich wydarzeń piłkarskich.
Jednakże rzeczywistość okazała się wyjątkowo brutalna dla produkcji warszawskiego zespołu. Według danych Steama Copa City w szczytowym momencie przyciągnęło jednocześnie 395 graczy. Taki wynik trudno byłoby uznać za satysfakcjonujący nawet dla najmniejszych niezależnych gier, a co dopiero w przypadku projektu mogącego pochwalić się współpracą z największymi klubami piłkarskimi na świecie.

Problematyczny jest również odbiór gry przez społeczność. W chwili pisania tej wiadomości Copa City mogło „pochwalić się” jedynie 55% pozytywnych recenzji na Steamie. W swoich opiniach gracze zwracają uwagę przede wszystkim na liczne błędy techniczne, które mają pojawiać się już na etapie samouczka. W recenzjach można znaleźć wzmianki o brakujących tekstach oraz innych niedoróbkach robiących nie najlepsze pierwsze wrażenie po uruchomieniu produkcji.
Nie brakuje także opinii sugerujących, że oprawa oraz ogólny poziom wykonania bardziej przypominają produkcję mobilną niż tytuł przygotowany z myślą o komputerach osobistych oraz konsolach obecnej generacji. Część użytkowników krytykuje również cenę gry, uznając ją za zbyt wysoką względem oferowanej zawartości.
Wśród komentarzy można jednak znaleźć również pozytywne głosy. Gracze chwalą przede wszystkim sam pomysł stojący za rozgrywką. Według nich Copa City skutecznie oddaje atmosferę wielkiego piłkarskiego święta, a zarządzanie przygotowaniami do meczów potrafi być zaskakująco angażujące. W wielu recenzjach przewija się opinia, że fundamenty projektu są solidne, lecz gra wymaga dalszych poprawek i rozwoju.
Start Copa City jest tym bardziej rozczarowujący, że mówimy o projekcie realizowanym na dużą skalę. Jak niedawno ujawnił prezes Triple Espresso Jakub Szumielewicz, nad grą pracowało 65 deweloperów oraz 15 osób odpowiedzialnych za marketing. Budżet produkcyjny wyniósł około 48 mln zł, natomiast kampania marketingowa pochłonęła dodatkowe 15 mln zł.
Znaczną część środków zapewnili inwestorzy. Wśród akcjonariuszy spółki znalazło się wiele znanych postaci ze świata futbolu, w tym reprezentanci Polski: Jakub Moder, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Tomasz Kędziora, Tymoteusz Puchacz oraz Krystian Bielik.
Na chłodno do wyników premiery podchodzą również branżowi eksperci. Grzegorz Banaś, partner zarządzający funduszem Erebor Capital (inwestującym w gry wideo), zwrócił uwagę, że przy deklarowanych kosztach przekraczających 40 mln zł obecne rezultaty są dalekie od oczekiwanych. Jego zdaniem budżet był nieproporcjonalnie wysoki względem gatunku i potencjału rynkowego gry. Aby podkreślić skalę przeszacowania wartości projektu, Banaś zestawił Copa City z zeszłorocznym hitem – Clair Obscur: Expedition 33 – które jego zdaniem miało dwukrotnie mniejszy budżet (rzekomo poniżej 10 mln dolarów).
Na pewno dla inwestorów czerwoną flagą powinien być brak osób z doświadczeniem w produkcji gier w zarządzie. Bo uczenie się produkcji gier za pieniądze inwestorów to zazwyczaj bardzo bolesna sprawa dla tych ostatnich – dodał Banaś.
Sam prezes Triple Espresso wstrzymuje się na razie z wyciąganiem ostatecznych wniosków. Jego zdaniem studio nie dysponuje obecnie pełnymi danymi sprzedażowymi ze Steama, a zainteresowanie produktem oraz jego widoczność na platformie firmy Valve miały przekroczyć wewnętrzne oczekiwania. Niemniej, nawet jeśli dane dotyczące aktywności graczy nie oddają całej prawdy, mniej niż pół tysiąca graczy w „peaku” to nie jest wynik dobrze świadczący o premierze Copa City.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
Więcej:Nowości na Steam. Gdy wszyscy uciekają przed powodzią dem weterani RPG stawią jej czoło
Steam

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.