Dyski SSD stały się tak szybkie, że przeciętny użytkownik nie potrzebuje już niczego szybszego. Gen 5 kusi kosmicznymi transferami, ale w praktyce oznacza głównie wyższe temperatury, dwukrotnie większy pobór prądu i wyższą cenę. Wyjaśniamy, dlaczego rynek postawił na Gen 4.
Nie wierzyłem, że to się stanie, ale wygląda na to, że technologia pamięci masowej osiągnęła punkt krytyczny. Dyski SSD stały się tak szybkie, że przeciętny użytkownik nie potrzebuje już niczego szybszego. W czasach talerzowych dysków HDD, kiedy walczyliśmy o każdy megabajt transferu i czekaliśmy minutami na uruchomienie systemu, taki scenariusz był po prostu nie do pomyślenia.
Producenci sprzętu najwyraźniej zdali sobie z tego sprawę. Zamiast napędzać wyścig ku kolejnym generacjom interfejsu, wciąż wypuszczają nowe, dopracowane dyski oparte na sprawdzonym PCIe Gen 4. Warto od razu rozwiać popularny mit: PCIe 6.0 nie jest obecnie żadną „porzuconą" ścieżką rozwoju zwykłych pecetów – ta generacja to na razie wyłącznie domena rozwiązań serwerowych i centrów danych (pierwsze dyski trafiają do enterprise w 2026 roku, a pojemne modele 512 TB dopiero około 2027). Dla użytkownika domowego realnym „szczytem" pozostaje więc Gen 5, a jego ekstremalne prędkości przydają się jedynie w nielicznych, specjalistycznych zadaniach, których i tak nie wykonujemy na co dzień. W codziennej pracy komputera kluczowe są prędkości losowego odczytu i zapisu małych plików, a pod tym względem różnice między generacjami NVMe są znikome.
Co ciekawe, testy pokazują, że nawet ograniczenie dysku Gen 4 do prędkości Gen 3, a nawet przejście z NVMe na starszy interfejs SATA, nie wpływa w zauważalny sposób na czas uruchamiania gier czy codzienne zadania. Odczuwalny skok wydajności to tak naprawdę przesiadka z talerzowego HDD na dowolny nośnik SSD – a nie z Gen 4 na Gen 5.
Tymczasem najnowsze dyski PCIe 5.0, choć obiecują kosmiczne transfery, w rzeczywistości generują przede wszystkim ogromne ilości ciepła. Wymagają przez to potężnych radiatorów, a niekiedy nawet aktywnego chłodzenia. Zużywają też więcej prądu: energooszczędny dysk klasy Gen 4 – jak Samsung 990 EVO Plus, czyli konstrukcja hybrydowa, która potrafi pracować zarówno w trybie PCIe Gen 4 x4, jak i Gen 5 x2, i właśnie dzięki temu zachowuje wysoką wydajność przy niskim poborze energii – pod obciążeniem pobiera zaledwie około 4–5 W, podczas gdy typowy dysk Gen 4 mieści się w granicach 5–7 W, a konsumenckie nośniki wykorzystujące pełne PCIe 5.0 x4 – czyli flagowce pokroju Crucial T705, Corsair MP700 Pro czy Samsunga 9100 PRO – potrafią pobierać 8–10 W, czyli mniej więcej dwa razy tyle.
To właśnie dlatego dyski Gen 4 wciąż pozostają najlepszym i najbardziej opłacalnym wyborem dla większości użytkowników. Zamiast przepłacać za transfery, których i tak nie odczujemy, rynek w końcu stawia na to, co ważne: lepsze ceny, dużą pojemność, niskie temperatury i energooszczędność pozwalającą na łatwy montaż w laptopach czy konsolach przenośnych.
Poniższe zestawienie pokazuje, gdzie kończy się marketing, a zaczyna realna różnica w codziennym użytkowaniu:
Kryterium | PCIe Gen 4 | PCIe Gen 5 |
Odczyt sekwencyjny | ok. 7 000–7 400 MB/s | ok. 12 000–14 500 MB/s |
Ładowanie gier / czas startu | Praktycznie identyczne jak w Gen 5 | Różnica wynosi ułamki sekundy |
Losowy odczyt 4K (rzeczywiste zadania) | Bardzo dobry | Wyższy w benchmarkach, w praktyce niewyczuwalny |
Temperatura | Umiarkowana, wystarczy podstawowy radiator / blaszka z płyty głównej | Wysoka, radiator niemal obowiązkowy |
Pobór mocy pod obciążeniem | ok. 5–7 W | ok. 8–10 W (ok. 2x więcej) |
Cena za pojemność | Korzystna | Dopłata za „early adopter" |
Laptopy / konsole przenośne | Idealny (energooszczędny) | Rzadko sensowny |
Ma sens dla | Graczy i zwykłych użytkowników | Montażu wideo, dużych transferów, AI |
Dlaczego Gen 5 nie przyspiesza gier? Ładowanie gry to nie jeden wielki transfer sekwencyjny, lecz tysiące małych, losowych odczytów oraz dekompresja danych wykonywana przez procesor (coraz częściej przez GPU dzięki DirectStorage). To właśnie losowy odczyt 4K najlepiej koreluje z czasem ładowania – a on niemal nie zmienił się między generacjami. W efekcie premierowy dysk Gen 4 i Gen 5 ładują tę samą grę w odstępie ułamka sekundy. Wyjątkiem są nieliczne tytuły intensywnie korzystające z GPU-dekompresji, ale i tam bufor Gen 4 nie zostaje w pełni wysycony.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Przemysław Bartula
W 2000 roku dołączył do ekipy tworzącej serwis GRYOnline.pl i realizuje się w nim po dziś dzień. Zaczął od napisania kilku recenzji, a potem płynnie poszły newsy, wpisy encyklopedyczne i cała masa innych aktywności. Na przestrzeni 20 lat uczestniczył w tworzeniu niemal wszystkich działów i projektów firmy; przez lata piastował stanowisko szefa encyklopedii gier i szefa newsroomu, a ostatecznie trafił do zarządu firmy GRY-OnLine S.A. Obecnie jest dużo bardziej zaangażowany w aktywności zarządcze aniżeli redaktorskie. Posiada dyplom technika elektrotechnika i inżyniera budownictwa wodnego.