Ekspert Microsoftu ogłasza nową erę w branży programistycznej. Rewolucja napędzana przez AI już trwa i nie każdy może się z tym pogodzić, o czym świadczą doniesienia w sieci.
Sztuczna inteligencja od miesięcy zmienia krajobraz świata programistów. Postępuje coraz większa automatyzacja, o czym świadczą słowa programisty Microsoftu Davida Fowlera. Stwierdził on, że nadszedł koniec pisania kodu, z czym nie każdy się zgadza. Doniesienia wskazują jednak, że są firmy, które całkowicie przeszły na narzędzia AI, do czego część programistów nie może się przystosować i odchodzi z pracy.
Jak wskazuje serwis Techspot, David Fowler nie sugeruje końca zawodu programisty. Dochodzi jednak do przekształcenia tego, jaką rolę ma on pełnić. Sztuczna inteligencja przejmuje kolejne obowiązki związane z rutynowymi działaniami, takie jak konfigurowanie środowiska czy pisanie bloków kodu. W takiej rzeczywistości programista pełni rolę nadzorcy, który weryfikuje i ocenia powstające projekty.
Takie działania firmy ogłaszały już wcześniej, czego przykładem jest Spotify. W lutym tego roku korporacja pochwaliła się, że od grudnia najlepsi programiści nie napisali ani jednej linijki kodu. Nie wszyscy programiści jednak chcą pogodzić się z nową rzeczywistością, w której ich samodzielnym tworzeniem kodu schodzi na dalszy plan, ponieważ bardziej liczy się zarządzanie projektem.
Jeden z internautów przywołał rozmowę, którą odbył ze znajomym pracującym jako menedżer IT. Odpowiada on za nowy projekt, który powstaje wyłącznie za pomocą AI, dlatego część programistów odchodzi z zespołu. Wolą oni pisać kod ręcznie, a nie zlecać wszystko maszynie. Pokazuje to, że zmiany w branży IT nie są wyłącznie motywowane celowym zwalnianiem pracowników.
Aktualnie zawód programisty przechodzi swego rodzaju kryzys tożsamości, ponieważ dotychczasowe obowiązki zostają przerzucane na narzędzia sztucznej inteligencji. To agenci AI mają odpowiadać za powstawanie kodu, a programista ma wyłącznie pilnować, czy wszystko jest w porządku. Idą jednak za tym pewne konsekwencje, ponieważ między innymi będzie zanikać wiedza na temat kodowania, więc trudniejsze będzie znalezienie błędów.
O krok dalej chce iść Elon Musk nawołujący do „pozbycia się kodu źródłowego”. Miliarderowi wytknięto, że bez tego naprawa błędów i weryfikacja informacji staną się wtedy praktycznie niemożliwe. Człowiek potrzebny jest w procesie i nie można wszystkiego przekazać w ręce AI.
Więcej:DLSS 5 zyskuje ponad 50% wydajności, a RTX-y 3000 dostają generowanie klatek bocznymi drzwiami

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.