Czy na naszych oczach powstaje właśnie nowy zawód w świecie kina? Łowca internetowych inspiracji brzmi jak konsekwencja sukcesu kilku ostatnich filmowych tytułów, choć wcale nie oznacza to odkrycia nowej żyły złota dla tych, którzy nie rozumieją ich korzeni.
Obecny czas dla fanów horrorów na wielkim ekranie obfituje w prawdziwie mrożące krew w żyłach wydarzenia. Dość wspomnieć o świetnie przyjętej Obsesji, która traktowana jest jako jedno z bardziej dochodowych dzieł w historii kina. Nie możemy zapomnieć również o inspirowanym internetową creepypastą filmie Backrooms. Bez wyjścia, który do polskich kin trafia właśnie dzisiaj. Niemniej film zdążył już zabłysnąć na zagranicznych ekranach, zbierając pozytywne recenzje zarówno krytyków, jak i zwykłych widzów.
Nie bez powodu wszak poruszam temat akurat tych filmów tak blisko siebie. Gdyby zagłębić się w meandry historii reżyserów obu tych dzieł, to okazałoby się, że nie dość, że obaj są bardzo młodymi ludźmi, to jeszcze w jednym i drugim przypadku wszystko zaczęło się od kariery na YouTubie. Ten przypadek szerzej przeanalizował jeden z redakcyjnych kolegów, sugerując, że wspomniana platforma filmowa jest “prawdziwą wylęgarnią talentów”.
I cóż - trudno się z nim nie zgodzić, szczególnie w perspektywie innych przytaczanych przez niego tytułów i przykładów. Nie będę jednak wchodził w polemikę czy starał się streszczać jego pracy, skupię się natomiast na potencjalnych konsekwencjach sukcesu wspomnianych filmów, które już dają się we znaki internetowym społecznościom, a wnioski te prezentuje sam dobrze poinformowany The Hollywood Reporter.
Nie jest jednak przecież żadną nowością w świecie kina sięgnięcie do przestrzeni internetowej w poszukiwaniu inspiracji. Nie zgadniecie jednak z jaką intensywnością wątki “poszukiwawcze” zalewają właśnie Reddita po sukcesie wspomnianych wyżej tytułów. Raporty sugerują, że Hollywood rzuciło się do szukania kolejnych materiałów na filmy. Według źródeł najgorsze jest jednak to, że branża zdaje się w ogóle nie rozumieć ich prawdziwej natury i fenomentu, lecz czując drzemiące tam pokłady pieniędzy masowo kieruje się w stronę kultury internetowej.
Sieć pełna jest przecież wątków wartych przeniesienia na większy ekran. By jednak w pełni oddać ich naturę i sens trzeba jednak dobrze znać źródło i środowisko w jakim zostały utworzone. Coś czuję, że będziemy musieli być w najbliższym czasie na to wyjątkowo wyczuleni i usłyszymy jeszcze parokrotnie, że źródłem fabuły jest czyjś wpis na jakimś forum.
I chociaż w internecie nic nie ginie i łatwo znaleźć prawdziwe źródło owych inspiracji, to jednak trudniej jest poprawnie przełożyć je na wielkie ekrany i liczyć na sukces. Bo przecież nic nie stoi na przeszkodzie scenarzystom, by sięgnąć do sekcji komentarzy jednego czy drugiego wątku, a następnie zmiksować ze sobą kilka wypowiedzi i proszę bardzo - materiał na film gotowy. Problem jednak w tym, że w efekcie zrażą do siebie jedynie audiencję.
Co o pomyśle Hollywood na łatwe szukanie inspiracji do filmów sądzą zaś sami widzowie? Tutaj nietrudno znaleźć głosy zawodu lub zwyczajne nabijanie się z Hollywood.
Kiedy oni się nauczą? - LiminalLife__
Miałem dosłownie tę samą reakcję. Będą w ciemno liczyć na to, że sięganie do niszowych źródeł sprawi, że wyprodukują dobre historie. - Nightblind99
Wyciągną z tego same błędne lekcje…
- VampireHunterAlex
Biorąc pod uwagę jak złe w tworzeniu oryginalnych pomysłów jest Hollywood, nie dziwi mnie to ani trochę.
- WideConversation1989
Pytanie więc jak długo podkradzione i niezrozumiane opowieści autorstwa internetowych anonimów mogą być spieniężane przez Hollywood? No i czy jeśli jednak znajdzie się grupa osób rozumiejących ich pochodzenie, to czy w szerszej perspektywie będziemy mogli w przyszłości mówić o jakimś nowym gatunku filmowym, którego fabuła byłaby kolektywną zasługą? Na to pytanie odpowiedź musicie znaleźć sobie sami. Chętnie dowiem się jakie jest wasze zdanie na ten temat, więc nie zapomnijcie podzielić się nim w sekcji komentarzy pod tym wpisem.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.