Sony stało się celem protestu, który zyskał spory rozgłos, lecz analitycy nie potwierdzają znacznego wpływu akcji na aktywnoć graczy PlayStation.
Bojkot PlayStation nie wpłynął znacznie na aktywność graczy w ostatnim tygodniu wakacji.
Gdy grupa „Does it play?” zapowiedziała akcję #PSBlackout, szybko pojawiły się wątpliwości co do jej skali i skutków. Niemniej protest rozpoczął się zgodnie z planem, a do tego organizatorzy ogłosili, że bojkot potrwa „tak długo, aż Sony zda sobie sprawę ze swojego błędu”.
Ostatecznie faktyczny pierwszy bojkot zakończył się po tygodniu ze spełnionym „minimalnym wymogiem”, a grupa zapewniała, że jej działania nie przechodzą bez echa. Do dziś pojawiają się wpisy zdobywające jakiś rozgłos, deklarujące sprzeciw wobec planów spółki, w tym zapowiedzi rezygnacji z gier na płytach.
Na nieszczęście dla strajkujących graczy, nie wygląda na to, by właściciel PlayStation miał się czym przejmować. Mat Piscatella z grupy Circana został zapytany o możliwy wpływ akcji na tygodniowe wyniki PlayStation. Analityk odpowiedział wprost: nie zauważono żadnej większej zmiany w liczbie i zaangażowaniu graczy, które mogłyby świadczyć o choćby znikomej skuteczności akcji #PSBlackout.

Dla graczy to z pewnością zawód… czy raczej byłby, gdyby ci wierzyli w powodzenie akcji (cokolwiek miałoby to oznaczać). Choć kampania „Does it play?” zyskała całkiem spory rozgłos, to od początku pojawiały się zastrzeżenia nie tylko co do zasadności takiego bojkotu w ogóle, ale też mocno nietrafionego terminu protestu, który zbiegł się z targami gamescom 2026 oraz końcem wakacji, a przede wszystkim przypadł na tydzień bez żadnej większej premiery. W teorii był to celowy zabieg – by nie zaszkodzić samym twórcom gier, bo to oni, nie Sony czy inni wydawcy, ucierpieliby na proteście w bardziej kluczowym okresie – ale wiele osób uważało, że przez to cała akcja mija się z celem.
Oczywiście możemy zgadywać, że akcja faktycznie nie przeszła bez echa i być może nawet dyskutowano o niej w samym Sony. Należy też podkreślić, że Piscatella mówił o zauważeniu braku „znacznej zmiany”, co znaczy, że akcja mogła mieć jakiś wpływ na wyniki PlayStation. Choćby znikomy i mogący równie dobrze podpadać pod okresowe fluktuacje aktywności graczy.

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).