24 lata po premierze Gothica 2 dzieło Piranha Bytes doczeka się jednej z najbardziej ambitnych modyfikacji w swojej historii.
W tym roku Gothic 2 obchodzi swoje 24. urodziny. Kultowe RPG od Piranha Bytes to tytuł, który przez niemal ćwierć wieku został przez fanów rozebrany na czynniki pierwsze – od fabuły przez mechaniki aż po najmniejsze sekrety świata gry. Mimo to wkrótce otrzymamy idealny pretekst, by raz jeszcze powrócić do Khorinis i przeżyć tę przygodę na nowo.
Wszystko za sprawą ambitnej modyfikacji Gothic 2: Anniversary Edition, tworzonej przez fana serii i postrzeganej jako duchowy następca Gothic I: Definitive Edition. Autor projektu przyznaje, że pomysł narodził się kilka lat temu jako bardzo śmiała wizja, jednak dziś finisz majaczy już na horyzoncie. Celem Anniversary Edition jest odświeżenie Gothica 2 w sposób możliwie wierny oryginałowi, z naciskiem na styl oraz klimat pierwszej części i wczesnych wersji alfa, bez przekształcania gry w całkowicie nową produkcję.
Twórca czerpie inspiracje z usuniętej zawartości Gothica 2, w tym wyciętych dialogów i wątków fabularnych, a także z materiałów z wersji alfa. Co istotne, mod zachowa spójność z dodatkiem Noc Kruka i ma lepiej połączyć fabułę z wydarzeniami znanymi z Gothica 3.
Oprócz „niezliczonych poprawek błędów i kosmetycznych ulepszeń” twórca zapowiada m.in.:
Gothic 2: Anniversary Edition powstaje głównie z myślą o DirectX 8, choć po premierze planowane jest także wsparcie dla wersji 11. Premiera modyfikacji została zaplanowana na 15 marca 2026 roku, a więc w 25. rocznicę premiery „jedynki”. Na start mod ma oferować jedynie język niemiecki, ale są plany, by po premierze oferował także polski i angielski.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.