Electronic Arts znów skupiło na sobie uwagę graczy – zamknięcie serwerów Battlefield Hardline na PS4 i Xbox One oraz przypomnienie o kultowym Bad Company wywołało falę krytyki.
Electronic Arts świętuje „pełnoletność” kultowej strzelanki Battlefield: Bad Company, po tym jak dzień wcześniej firma odcięła graczy od jednej z najbardziej nietypowych odsłon cyklu. 22 czerwca oficjalnie zamknięte zostały serwery Battlefield Hardline na PlayStation 4 oraz Xboxie One. Fan produkcji utrwalił ostatnie 2 minuty zabawy przed odłączeniem od sieci; tymczasem społeczność krytykuje podejście amerykańskiego wydawcy do starszych tytułów.
Przy obecnej strategii Electronic Arts prawdopodobnie każdy wspominkowy wpis będzie wywoływał u graczy kolejne fale niezadowolenia. Nie inaczej było również w tym przypadku – internauci szybko wypomnieli „elektronikom” zamknięcie serwerów pierwszej i drugiej odsłony podserii Bad Company. Świeższa jest jednak sprawa Battlefield Hardline – użytkownicy konsol ósmej generacji wczoraj rozegrali ostatnie sieciowe mecze. Tym samym obecnie dostęp do rozgrywki online mają jedynie użytkownicy pecetów, ponieważ serwery PS3 oraz Xboxa 360 zostały zamknięte jeszcze w 2024 roku.
Policyjna odsłona cyklu nie cieszyła się najlepszymi recenzjami, mimo to wiele osób nie tylko dobrze ją wspominało, ale nadal cieszyło się potyczkami w miejskich sceneriach. Ostatnie chwile serwerów udokumentowane przez jednego z graczy doczekały się licznych pozytywnych komentarzy w serwisie Reddit – szczególne pochwały kierowano pod adresem ciekawie zaprojektowanych map. Nie zabrakło również kpin z EA i potrzeby radzenia sobie z wysokimi kosztami utrzymania serwerów.
Naturalnie sytuacja przypomina nam o inicjatywie Stop Killing Games, która w zeszłym tygodniu doczekała się niesatysfakcjonującej odpowiedzi od Komisji Europejskiej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.