Tuż po odejściu reżysera, Ubisoft odsunął ponoć od Assassin’s Creed: Hexe 50 deweloperów. Ma to pomóc zmieścić się w budżecie i może stanowić wymówkę do opóźnienia premiery gry.
Jak donosi Tom Henderson z Insider Gaming, około 50 deweloperów ze studia Ubisoft Montreal, które tworzy Assassin's Creed: Hexe, odsunięto od produkcji i przeniesiono do „zespołu międzyprojektowego”. Jego członkowie mają ponoć trzy miesiące na znalezienie nowego projektu – w przeciwnym razie mogą zostać zwolnieni.
Źródła Hendersona spekulują, że ruch ten ma na celu zmieszczenie się w wyznaczonym budżecie, a być może również opóźnienie gry, która zadebiutowałaby – przy takim założeniu –dopiero pod koniec 2027 roku. Obecne wewnętrzne okno premiery to natomiast jakoby pierwsza połowa 2027 r. W sieci pojawiały się również pogłoski o możliwym wydaniu Assassin’s Creed: Hexe w 2026 r., ale wydaje się, że można już je włożyć między bajki.
Choć omawianą decyzję Ubisoft miał podjąć w zeszłym tygodniu, rewelacje te pojawiły się zaledwie kilka dni po tym, jak dowiedzieliśmy się, że szeregi Ubisoft Montreal opuścił Benoit Richer, dotychczasowy reżyser Assassin’s Creed: Hexe, który poszedł w ślady byłego już reżysera kreatywnego produkcji, Clinta Hockinga. Mówi się, iż ma to związek z nowym kierownictwem serii, a w szczególności z Jeanem Guesdonem, obecnym szefem ds. treści.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Assassin’s Creed: Black Flag Resynced błyskawicznie staje się bestsellerem, choć nie wszędzie

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.