Przez wiele lat na pustyni istniało największe nielegalne składowisko opon. Dopiero po dwóch dekadach udało się je zlikwidować, a dzięki specjalnemu procesowi opony zamieniono w paliwo.
Jeszcze kilka lat temu istniało ogromne „cmentarzysko" zużytych opon, które stanowiło zagrożenie ekologiczne dla pobliskiego regionu. Składowisko było tak ogromne, że bez problemu można było zobaczyć je na zdjęciach satelitarnych, ale w końcu władze zadziałały. Ostatecznie wysypisko zniknęło, a odpady przerobiono w nietypowy sposób na olej opałowy dla elektrowni.
Nielegalne wysypisko opon istniało w kuwejckim regionie Sulaibiya, gdzie przez około dwie dekady ludzie porzucali stare opony. Szacuje się, że w szczytowym momencie znajdowało się ich tam nawet 50 milionów sztuk, co stanowiło zagrożenie dla pobliskich mieszkańców ze względu na niezwykle wysokie temperatury występujące w tym rejonie świata.
Zwłaszcza w latach 2012–2020 regularnie dochodziło do pożarów. Prowadziło to do uwalniania toksycznego dymu do atmosfery, co mogło skutkować uszkodzeniami płuc, zatruciami oraz występowaniem nowotworów, nie mówiąc o skażeniu gleby, wód gruntowych oraz upraw. Wysypisko zostało zlikwidowane dopiero w momencie, gdy władze potrzebowały terenu pod budowę nowych mieszkań.
Wtedy powstał projekt kompleksu recyklingowego zbudowanego z dala od zabudowań. Do Al Salmi przeniesiono wszystkie kilkadziesiąt milionów opon, gdzie poddano je procesowi pirolizy. Zamiast składować lub palić opony, podgrzewano gumę do temperatury około 450 stopni Celsjusza bez dostępu do tlenu. W wyniku tego procesu powstawał gaz, który następnie schładzano, doprowadzając do jego skroplenia i uzyskania oleju.
Tak przetworzone opony posłużyły do produkcji paliwa płynnego sprzedawane dalej, ale to nie koniec, ponieważ produktami ubocznymi pirolizy są sadza oraz stal, które posłużyły do wzmacniania produkowanych nowych opon. Natomiast opony niepoddane pirolizie i niewysyłane do pieców, zostały przetworzone na granulat używany na przykład do budowy nawierzchni placów zabaw.
Aktualnie po składowisku nie ma nawet śladu, ale niestety dopiero lokalne inwestycje sprawiły, że zostało ono usunięte. Gdyby mieszkania nie były potrzebne, to wysypisko prawdopodobnie wciąż by istniało i zatruwało okolicę.

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.