Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 16 czerwca 2006, 12:09

autor: Krzysztof Gonciarz

Kod Da Vinci - recenzja gry

Być może Da Vinci ukrył w swoich obrazach wskazówki na temat zrobienia dobrej gry przygodowej. Nawet jeśli, to 2K Games i tak nie złamało jego kodu.

Muzyka cały czas leci sobie w tle i raczej nie przeszkadza, momentami zdarzają się nawet udane, podniosłe chórki, budujące pozytywne napięcie w odpowiednich momentach. O wiele gorzej jest z głosami postaci, które nie ustępują ich animacji sterylnością i tandetą. Jedynym ciekawym akcentem jest wyraźne rozróżnienie lektorów na amerykańskich i brytyjskich oraz przypasowanie ich właściwym postaciom. Zabawa akcentami zawsze dobrze robi – o ile nie podpinamy pod to francuskiej angielszczyzny, jak zawsze w grach groteskowo przerysowanej, potraktowanej do bólu stereotypowo.

Motywy skradankowe irytują i męczą.

Strach i Imaginacja skurczyli się do rozmiarów bohaterów Kingsajza i zajmowali teraz ledwie mały wycinek przepastnej kanapy, na której zasiedli jakiś czas temu. Wyczuwając ich moment słabości, podjąłem się małej rekapitulacji.

- No, dotarło? Rozumiecie, że ta gra pozbawiona jest realnej wartości? Wszystko, co trzyma ją w ryzach, to kilka dobrze przemyślanych zagadek. Poza tym płacz i zgrzytanie zębów.

- Ale... – zaczął Imaginacja – Tajemnice chrześcijaństwa! Święty Graal! Nie rusza cię to, man?

- Jakie, kruca, tajemnice? Przecie to wszystko fikcja, powieść sensacyjna, równie dobrze mógłbyś się zachwycać ekumenicznym wymiarem Władcy pierścieni. Poza tym, jak już mówiłem, Gabriel Knight 3 podjął bliźniaczo podobny temat lata temu i wyszedł z tego starcia zwycięsko. Graliście chociaż?

Moi rozmówcy spojrzeli po sobie, krzywiąc się. Nie mogli nie przyznać mi racji. Zarówno Strach jak i Imaginacja dobrze pamiętają GK3, gdyż obydwaj grali w to długie godziny z każdym, kto postanowił się tym dziełem zainteresować.

- Zgoda. Masz rację, respekta selekta. Ale i my mamy dla ciebie małą niespodziankę.

Nagle obaj zdjęli maski i okazali się być moimi profesorami: Strach wykładał Ekonomię Matematyczną, a Imaginacja – Prawo Gospodarcze. Zanim się obejrzałem, siedziałem nagi przy egzaminacyjnym pulpicie. Nic nie umiałem. Profesorowie, widząc moją panikę, śmiali się upiornie wniebogłosy.

(...)

Obudziłem się. Wstałem. Odinstalowałem The Da Vinci Code. Zacząłem się uczyć. Pozdrawiamy wszystkich studentów na przedsionku sesji. :-)

Krzysztof „Lordareon” Gonciarz

MINUSY:

  • beznadziejna oprawa;
  • walka, stealth;
  • niska grywalność.

PLUSY:

  • zagadki logiczne;
  • encyklopedia;
  • zawsze to jakaś tam gra adventure.