Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Wiedźmin: Pogromca potworów Recenzja gry

Recenzja gry 22 lipca 2021, 09:52

autor: Adam Zechenter

Redaktor. Historyk. Miłośnik strategii, gier sieciowych i dobrej literatury.

Recenzja (w przygotowaniu) gry Wiedźmin: Pogromca potworów - Wiedźmin GO czy Wiedźmin NO?

The Witcher: Monster Slayer to ambitna próba CD Projektu wejścia do ekskluzywnego klubu twórców gier AR (czyli opartych na technologii rozszerzonej rzeczywistości). Czy Pokemon GO ma się czego obawiać? I tak, i nie.

Recenzja powstała na bazie wersji iOS. Dotyczy również wersji AND

PLUSY:
  1. wciąga!
  2. wprawdzie brakuje postaci znanych z gier czy książek, ale pozostał wiedźmiński klimat;
  3. grindu tu sporo, jednak to taki grind, który nie musi męczyć, bo zajmuje kilka minut w tramwaju, na spacerze czy nawet podczas oglądania Netflixa;
  4. fabularne zadania, choć proste, są czymś unikalnym w tego typu aplikacji;
  5. nie trzeba płacić, żeby sobie radzić (choć z płaceniem gra się przyjemniej i szybciej);
  6. na Androidzie aplikacja działa poprawnie i bez większych błędów...
MINUSY:
  1. ...ale na iPhone’ach miała różne problemy z serwerami i regularnie się zawieszała;
  2. przydałyby się sensowne funkcje społecznościowe czy aktywności grupowe;
  3. doskwiera powtarzalny gameplay i ostry grind (brak srebrnego miecza boli!) – gra aż prosi się o aktualizacje;
  4. Pogromca potworów? Chyba pogromca baterii – aplikacja niestety pożera ogniwa smartfonów.

Przez ostatni tydzień żyłem jak wiedźmin. Codziennie rano sprawdzałem, czy w okolicy nie grasują potwory do ubicia, przyjmowałem zlecenia od bojących się wielkich pająków chłopów i dostarczałem płody paskudnej endriagi zblazowanej miłośniczce elfich starożytności. Kiedy zebrałem trochę orenów, wykupiłem większe juki, bo w starych nie mieściły mi się już wszystkie składniki na wiedźmińskie mikstury i oleje. Wieczorami wyrabiałem petardy, żeby mieć je na podorędziu o poranku. Nadal nie posiadam srebrnego miecza i będę zbierał na niego pewnie jeszcze ze dwa tygodnie. To było ciekawe życie, ale trochę brakowało mi w nim celu.

Wiedźmin GO, dla niepoznaki nazwany Pogromcą potworów, to szalenie ambitna próba. CD Projekt za pośrednictwem swojej spółki zależnej Spokko tworzy grę, która korzysta z rozszerzonej rzeczywistości i geolokalizacji. Do tej pory sukcesy na tym polu odnosiło głównie studio Niantic, które wyprodukowało dwa wielkie hity – Pokemon GO oraz Harry Potter: Wizards Unite. Żaden inny gigant branży, jakiś Ubisoft czy Rockstar, nie pokusił się o własną grę AR-ową (no dobrze, Microsoft się pokusił, ale jego Minecraft Earth właśnie został skasowany). Trudno więc odmówić CD Projektowi jaj – zwłaszcza że firma ma na koncie The Witcher Battle Arena, czyli mobilną wiedźmińską MOB-ę (brzmi fatalnie, nie?), która umarła pół roku po premierze. Czy tym razem będzie lepiej, zadecydują gracze – twórcy ze Spokko stworzyli fundament, co prawda pełen dziur do połatania, ale solidny i działający.

Od razu zdradzę, że jestem pozytywnie zaskoczony mobilką studia Spokko. Monster Slayerowi doskwierają wszystkie bolączki nowych dzieł tego typu, głównie w postaci braku rozbudowanej zawartości (kto grał pięć lat temu w Pokemon GO, ten dobrze wie, co mam na myśli), ale jako całość tytuł ten się broni. Już niedługo przekonamy się, czy tym razem to wystarczy, żeby podbić serca casualowych graczy na całym świecie.

Recenzja (w przygotowaniu) gry Wiedźmin: Pogromca potworów - Wiedźmin GO czy Wiedźmin NO? - ilustracja #1

PRZEWIDYWANA OCENA GRY

Postanowiliśmy wstrzymać się z ostatecznym werdyktem i dać sobie trochę więcej czasu, żeby dokończyć wątek fabularny i lepiej poznać Pogromcę potworów. Wstępnie wychodzi mi ocena 7/10.

Recenzja (w przygotowaniu) gry Wiedźmin: Pogromca potworów - Wiedźmin GO czy Wiedźmin NO? - ilustracja #2

FAQ ALBO WIEDŹMINA MOBILNEGO OPISANIE

Podstawy

Co to w ogóle jest? To gra mobilna, w której uniwersum Wiedźmina przeplata się z tym realnym. Na mapie naszego świata pojawiają się potwory do pokonania i questy do zaliczenia, a celem gracza jest dotrzeć do nich – na nogach, rowerem, hulajnogą czy samochodem. Jak kto woli.

A kim gram? W grze wcielamy się w młodego wiedźmina bądź wiedźminkę. Sami wymyślamy imię i wygląd protagonisty(-tki).

Czy zobaczę tutaj Geralta lub Ciri? Niestety, ale nie sądzę. Co prawda nie ukończyłem wszystkich questów, ale wśród dotychczas spotkanych postaci nie widziałem żadnej znanej mi twarzy – czy to z gier, czy z książek.

Czy to jest RPG? Nie, to gra mobilna, w której zabijamy masę potworów i kolekcjonujemy ich trofea (parafrazując znaną piosenkę: „zabij je wszystkie”). Są tutaj co prawda króciutkie zadania fabularne, ale to za mało, żeby uznać całość za RPG.

Jak się w to gra

Coś więcej o questach? Zadania wyglądają mniej więcej tak: dochodzisz do miejsca ze znakiem zapytania i odbywasz krótką rozmową z postacią. Następnie musisz udać się w kolejne miejsce (np. do gniazda pająków) i pokonać potwora – ten krok może się powtórzyć. A na końcu wracasz do zleceniodawcy. Cały taki quest trwa pewnie ok. 20 minut, w zależności od tego, jak szybko się przemieszczasz.

Recenzja (w przygotowaniu) gry Wiedźmin: Pogromca potworów - Wiedźmin GO czy Wiedźmin NO? - ilustracja #3

Czy grając, dostanę zakwasów od chodzenia? To zależy. W przeciwieństwie do takiego Pokemon GO nie ma tutaj mechaniki, która nagradza samo chodzenie w realnym świecie z włączoną grą. Zmuszają nas do tego głównie questy, które można odpalić tylko we wskazanych punktach, znajdujących się do kilkuset metrów od miejsca naszego aktualnego pobytu. Z drugiej strony nieźle grało mi się, podróżując komunikacją miejską w drodze do pracy. W sumie Wiedźmin GO bardziej sprawdza się na rowerze czy hulajnodze, a to z uwagi na dość skąpy spawn potworów (normą na spacerze jest np. kilka minut, gdy nie ma nic do roboty w grze).

Czy warto grać dla fabuły? Nie, bo choć zadania mają charakterystyczne dla „Redów” twisty fabularne, to de facto składają się z paru krótkich wypowiedzi i kilku grafik, więc trudno tutaj o jakieś narracyjne perełki. Ja gram, bo lubię kolekcjonować w grach różne pierdoły (tutaj są to trofea potworów oraz bibeloty, czyli swego rodzaju osiągnięcia).

Czy walka jest trudna? Nie, jest dość prosta, ale tylko jeśli porównacie ją ze starciami z gier pecetowych czy konsolowych. W kategorii mobilnych tytułów AR pozycja ta ma wymagający gameplay – co wcale niekoniecznie jest zaletą. Prostota rozgrywki w trakcie spacerowania byłaby wręcz mile widziana.

Opinie

Czy Wiedźmin GO jest lepszy od Pokemon GO? Nie jest. Na razie obie popularne gry Niantica (Pokemon GO oraz Harry Potter: Wizards Unite) są lepsze od Wiedźmina, bo ten cierpi na podstawową chorobę wieku dziecięcego podobnych aplikacji – mało jest tu zawartości, a dużo powtarzalnego grindu. Mobilny Wiedźmin prosi się o aktualizacje, które dodadzą też coś więcej niż tylko nowe questy.

Czy grę cechuje model pay-to-win? Nie rywalizujemy tutaj z innymi graczami, a wszystko można zdobyć bez płacenia – decyduje tylko cierpliwość. Gra często zachęca do zakupów, które faktycznie mocno ułatwiają rozgrywkę – szczególnie doskwiera brak eliksirów, olejów i petard, niewielki ekwipunek (jego powiększenie to pierwsze, co wykupiłem) czy brak specjalnych mieczy i pancerzy. Oczywiście wszystko to można zdobyć mozolnym grindem albo kupić od razu, płacąc złotówkami w sklepie.

Dlaczego już teraz warto? Hej, bo to Wiedźmin! Możesz tutaj zabić cmentarną babę, uwarzyć Jaskółkę i przyjmować wiedźmińskie zlecania. To także bardzo ambitna zagrywka CD Projekt, więc jeśli interesujecie się grami, warto śledzić jej losy z własnej komórki.

Dlaczego na razie nie warto? Bo póki co Wiedźmin GO ma dość powtarzalną rozgrywkę, brakuje sensownych funkcji społecznościowych, jest też trochę błędów. Za rok to będzie znacznie lepsza gra.

Najdziwniejsza rzecz, jaką zrobiłeś w grze? Wziąłem udział w grzybobraniu.

Recenzja (w przygotowaniu) gry Wiedźmin: Pogromca potworów - Wiedźmin GO czy Wiedźmin NO? - ilustracja #4

Jakie jest największe zagrożenie dla sukcesu gry? Problemy techniczne. Już podczas tygodnia testów serwery działały z zauważalnym lagiem, a w dniu premiery więc boję się, że po premierze będzie jeszcze gorzej. Do tego aplikacja często się zwiesza, jest bateriożerna i ma trochę błędów.

Czy gra odniesie sukces? Trudno powiedzieć – Wiedźmin to nie jest casualowa marka, a na rynku gier mobilnych to właśnie o serca niedzielnych graczy trzeba się bić. Z drugiej strony – może akurat okaże się, że to nisza wystarczająco duża dla finansowych ambicji CD Projekt? Marcin Strzyżewski powiedział w redakcji ciekawą rzecz: „Wreszcie będę miał co robić na spacerze z żoną, gdy ona będzie łapała pokemony”.

Kącik z poradami

Zdradzisz jakiś trick? Żeby szybko levelować, nie trzeba wychodzić z domu. Wystarczy co kilkanaście minut odpalać aplikację, zabijać wałęsające się po okolicy potwory (ale te bez trupich czaszek, na silniejsze na początku szkoda eliksirów) i wyłączać grę. Po paru dniach takiej zabawy przegonicie znajomych.

Wybijcie szybko 10. poziom – zajmie Wam to pewnie kilka dni, ale warto. Odblokuje się wtedy opcja oczyszczania specjalnych drzew oznaczonych na mapie. Codziennie będziecie mogli zabić potwory w trzech takich lokacjach, co wzbogaci Was o 150 orenów.

TWOIM ZDANIEM

Czy podobają Wam się takie FAQ dodawane do recenzji?

Tak!
93,4%
Nie!
6,6%
Zobacz inne ankiety
Recenzja gry Monster Hunter Stories 2 - łowca potworów spotyka Pokemony
Recenzja gry Monster Hunter Stories 2 - łowca potworów spotyka Pokemony

Recenzja gry

Monster Hunter Stories 2: Wings of Ruin kontynuuje i rozwija pomysły zapoczątkowane przez pierwszą odsłonę podserii. Daje możliwość przeżycia wielkiej przygody i nadaje kolorów światu, który do tej pory był raczej dość mroczny.

Recenzja gry Biomutant - RPG roku? Nie, ale...
Recenzja gry Biomutant - RPG roku? Nie, ale...

Recenzja gry

Biomutant to przeurocze RPG akcji, które wyróżnia się przede wszystkim kreacją artystyczną świata i bohaterów. Cała reszta jest już jednak nieco odtwórcza i zawiera parę dokuczliwych wad. Może nie będzie to RPG roku, ale zmutowane futrzaki dają radę.

Recenzja Mass Effect: Legendary Edition - drogo, ale dobrze
Recenzja Mass Effect: Legendary Edition - drogo, ale dobrze

Recenzja gry

Złe wieści, pecetowcy. Mody jednak nie wystarczą, by mieć to samo, co oferuje Mass Effect: Legendary Edition. Może dałyby podobny efekt w ME2 i ME3, ale w „jedynce” zmieniono tyle, że chwilami przypomina raczej remake niż remaster. Tylko ta cena…