Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 15 lipca 2003, 16:54

autor: Shuck

Hard Truck 18 Wheels of Steel - recenzja gry

Hard Truck 18 Wheels of Steel to, jak można się domyśleć z samego tytułu, symulacja prowadzenia ogromnego, osiemnastokołowego, amerykańskiego samochodu ciężarowego.

Oto, jak w każdej grze tego typu od „Elite” począwszy, gracz dostaje w swoje ręce kiepską ciężarówkę, trochę pieniędzy na wszelki wypadek (jeśli wydatki na benzynę, naprawy i mandaty prześcigną zarobki za kursy) i zostaje rzucony na głęboką wodę. Nikt mu nie mówi, co ma robić, dokąd ma pojechać, co ma kupić, co sprzedać – znajduje się w pewnym mieście (np. w San Francisco), a przed nim widnieje zajazd firmy transportowej. Na placu stoją naczepy z towarami, ponad którymi widnieje okienko informacyjne: wymagane doświadczenie kierowcy, co to za towar, dokąd ma zostać dostarczony, jak łatwo ulega zniszczeniu, oferowane wynagrodzenie oraz oczekiwany termin dostawy. Każde takie zlecenie obarczone może być dodatkowymi wymaganiami: dowóz na czas (spóźnienie równa się utracie wynagrodzenia), dowóz w stanie idealnym (najmniejsze uszkodzenie przekreśla zarobek), towar przekracza dozwolony ciężar (gracz będzie musiał skutecznie ominąć kontrole masy) lub ładunek niebezpieczny (do jego przewozu wymagany jest specjalny certyfikat). Jeśli gracz nie zdecyduje się na przyjęcie zlecenia, po pewnym czasie zostanie ono anulowane i naczepa zniknie z placu. Jeżeli jednak podjedzie pod nią i ją doczepi do swojej ciężarówki, nie ma już odwrotu – musi dowieźć ładunek do miejsca przeznaczenia, choćby się to okazało w trakcie kursu nieopłacalne. Porzucenie ładunku okrutnie niszczy reputację firmy. Zresztą o czym my mówimy... w realnym świecie mogłoby się to skończyć nawet kulką w łeb...

Mając już za sobą doczepione kilkadziesiąt ton, ciężarówka zaczyna się ruszać mozolnie. Okrutnie mozolnie. Rozpędzenie jej do zauważalnej prędkości trwa i trwa. Gdy trzeba przyhamować na zakręcie albo przed korkiem, wówczas najzwyczajniej szkoda tego robić – żal tracić rozpędu. Z drugiej strony perspektywa wypadku i uszkodzenia ładunku jest jeszcze mniej pociągająca. Każdy manewr, czy to będzie zmiana pasa ruchu, czy wyprzedzanie, czy wreszcie parkowanie tyłem z przyczepą wymaga od gracza sporo uwagi i cierpliwości. Cała zabawa polega na tym przecież, by siedzieć w kabinie i korzystać z lusterek wstecznych, a nie z unoszącej się ponad ciężarówką kamery. W każdym razie, nie jest do gra dla ludzi niecierpliwych – być może trzeba już mieć swoje lata, by dać się jej... hmm... ponieść.

Skupienie, którego wymagają najprostsze czynności sprawia, że gracz się szczególnie nie nudzi podczas długich kursów. Cały czas musi zdawać sobie sprawę z obowiązującego na danym odcinku ograniczenia prędkości, nie może nie zauważyć, że ktoś go wyprzedza, nie może przejechać obojętnie obok punktu ważenia ciężarówek. Jazdę zaś umila myśl o czekającej go do podjęcia zapłacie, o czekających na kupno pięknych, wielkich i potężnych ciężarówkach, a póki co ma na pociechę radio. Każdy kierowca z prawdziwego zdarzenia ma radio. To w „Hard Truck” nie jest złe. Wprawdzie twórcy gry zaopatrzyli je w jedynie pięć heavy metalowych kawałków, lecz cały jego urok polega na tym, że można do playlisty dorzucać własne ścieżki w formacie wav lub ogg. Zdarzyło mi się jednak kilkukrotnie, że obiecywałem sobie włączyć radio zaraz, jak tylko wyjadę z miasta na trasę i... zapominałem. Pochłaniało mnie dbanie o to, by ciężarówka jechała płynnie i szybko, bym nie został zmuszony do nagłego hamowania tylko dlatego, że za późno zauważyłem stłuczkę na drodze przed sobą. Słuchałem wirtualnych kierowców przez CB, drugim uchem śledziłem popiskiwanie antyradaru, sprawdzałem na mapie pozycję z GPS’a, żeby nie przeoczyć stacji benzynowej lub zjazdu z autostrady. Rozglądałem się za policją, za serwisem, za motelem i liczyłem ile mi jeszcze pieniędzy brakuje na zakup większej ciężarówki. W połowie drogi przypominałem sobie o nowych ścieżkach, które dorzuciłem do playlisty.