Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 24 kwietnia 2017, 21:00

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Recenzja gry Outlast 2 – naprawdę straszna historia

Dobry horror musi straszyć. Outlast 2 stosuje wszystkie chwyty, by sprostać temu wymaganiu – jest obszerniejszy, ładniejszy i ciekawszy od pierwszej części. 2017 to dobry rok dla survivalowych horrorów.

Recenzja powstała na bazie wersji PC. Dotyczy również wersji PS4, XONE, Switch

PLUSY:
  1. gęsta, wywołująca ciary atmosfera;
  2. bardzo dobra grafika;
  3. jeszcze lepsza oprawa audio;
  4. ciekawa, prowadzona dwutorowo historia;
  5. niezła optymalizacja.
MINUSY:
  1. mało nowości w mechanice zabawy;
  2. powtarzanie oskryptowanych scen może znudzić.

W grze Outlast 2 występują sceny przemocy, sceny seksu, krew oraz wulgarny język. Miłej zabawy” – takie słowa witają tych, którzy uruchamiają najnowsze dzieło studia Red Barrels. Są to słowa prorocze, bowiem gra zawiera to wszystko, a ja rzeczywiście świetnie się bawiłem. Outlast 2 robi, co może, by przeskoczyć poziom zaskakująco dobrej pierwszej odsłony cyklu (z 2013 roku) i w dużej mierze mu się to udaje. Pozostaje pytanie: czy okaże się najstraszniejszą pozycją 2017 roku? Wszak na ekranach komputerów i konsol kilka miesięcy temu zagościła bardzo dobrze przyjęta nowa część serii Resident Evil, która ma ze świeżutkim Outlastem kilka punktów stycznych.

Recenzja gry Outlast 2 – naprawdę straszna historia - ilustracja #1
Ładne złego początki.

Na początku był strach

Od dnia, gdy eksperyment o nazwie Penumbra pojawił się na rynku, świat strasznych gier zmienił się nie do poznania. Zaczęto zapominać o strzelaniu do nieumarłych (Resident Evil) czy o psychologicznej głębi manifestujących się na naszych oczach lęków bohaterów (Silent Hill). Postawiono na bezbronność i zaszczucie oraz konieczność ucieczki – to, co tak dobrze sprawdziło się w pierwszych godzinach Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth, rozwinięto do rozmiarów pełnoprawnych produkcji. Nadeszła era Amnesii, Slendera i innych „gier w uciekanie”, wśród których pierwszy Outlast (i dodatek Whistleblower) zajmuje zasłużone wysokie miejsce. Czas najwyższy na powrót do tego cudownie chorego uniwersum.

Outlast 2 to kontynuacja, która wszystko stara się zrobić lepiej i bardziej, a przy tym można oddać się jej bez żadnej znajomości poprzedniej odsłony serii. Akcja podobno dzieje się w tym samym świecie, ale jeśli między obiema częściami występuje jakiekolwiek połączenie, jest ono tak subtelne, że się go po prostu nie doszukałem. Innymi słowy, można brać i grać bez obawy, że coś Wam umknie. Pytanie brzmi: czy się odważycie?

Recenzja gry Outlast 2 – naprawdę straszna historia - ilustracja #2
Blake skrupulatnie rejestruje wszystkie straszne rzeczy.

Fałszywi prorocy

Po odwiedzinach w pełnym ciasnych pomieszczeń zakładzie dla obłąkanych Mount Massive Asylum ma miejsce istotna zmiana – tym razem wędrujemy przez zacofane rejony współczesnej Arizony, równie często raźnie hasając wśród drzew i skał, co wesoło drepcząc korytarzami różnych budynków. Świat nowej gry jest zdecydowanie większy, więcej jest także zagrożeń. Opatulcie się ciepło kocami, a ja Wam o wszystkim opowiem.

Blake Langermann, dziennikarz i operator, wraz z żoną Lynn prowadzi śledztwo w sprawie uprowadzenia i rzekomego zamordowania młodej ciężarnej kobiety. Helikopter, którym oboje podróżują, ma wypadek i rozbija się w miejscu, gdzie nikt nie słyszał o LTE, każdy ma własną krowę i zestaw bardzo ostrych narzędzi, a jedynym sensem życia jest religia. Niemal od razu pilot zostaje zabity, a Lynn uprowadzona. Blake nie ma zbyt wielu opcji do wyboru – jest noc, wokół żadnych śladów cywilizacji, jedynie ścieżka prowadzi w stronę majaczącego w oddali bladego światełka. Trzeba odnaleźć żonę i wrócić do domu. Kamera w dłoń i do boju!

Recenzja gry Outlast 2 – naprawdę straszna historia - ilustracja #3
Czytanie poszerza horyzonty.
Recenzja gry Outlast 2 – naprawdę straszna historia - ilustracja #4
Niektórzy mają mniej szczęścia niż my.

Na swej drodze nasz dzielny bohater spotyka ludzi bezmyślnie oddanych wierze, której uosobieniem jest nieuchwytny Sullivan Knoth, tytułujący się współczesnym prorokiem Ezechielem. I tak samo jak oryginalny Ezechiel, Knoth chce karać za grzechy – jednak w tym wypadku w grę wchodzi dużo więcej krwi i cierpienia. Wszak według tego ekstremalnego (delikatnie mówiąc) odłamu chrześcijaństwa Antychryst wkrótce się narodzi i jedynym sposobem na zatrzymanie apokalipsy jest prewencyjne mordowanie wszystkich dzieci.

Musicie jednak wiedzieć, że dewoci z piekła rodem nie są jedyną grupą, z jaką przyjdzie się Blake’owi zmierzyć (i dobrze, bo można by żywić obawy o zbytnie podobieństwo niektórych scen do tych znanych z Resident Evil VII). Tak samo prezentowane na wszystkich zwiastunach wizyty w drewnianych chatach i ucieczki przez pola kukurydzy są tylko początkiem tej mocno pokręconej historii.

Inspiracja z życia wzięta

Recenzja gry Outlast 2 – naprawdę straszna historia - ilustracja #5

Samobójstwo w wykonaniu ponad 900 osób należących do sekty Świątynia Ludu, które miało miejsce w 1978 roku, to wydarzenie leżące u podstaw scenariusza gry. Przywódca sekty, Jim Jones, był w latach 70. wpływowym i popularnym człowiekiem, a jego wyznawców liczono w dziesiątkach tysięcy. Pod płaszczykiem działacza krył się jednak potwór, który torturował dzieci i zmuszał ludzi do niewolniczej pracy, a w efekcie doprowadził do śmierci kilkuset osób.

Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu
Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu

Recenzja gry

Resident Evil Village łączy ze sobą dwie mocno lubiane odsłony kultowej serii, dorzucając sporo od siebie – znacznie więcej niż tylko Lady Dimitrescu, na punkcie której oszalał internet.

Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5
Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5

Recenzja gry

Returnal ma być dla studia Housemarque początkiem nowej drogi. Znany do tej pory z niszowych, arcade’owych gier fiński zespół deweloperski wchodzi w segment AAA bez żadnych kompleksów. I przy okazji ratuje graczy w trakcie wyjątkowej suszy na rynku.

Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi
Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi

Recenzja gry

Outriders, pierwsza duża polska gra po Cyberpunku 2077, dowozi. Nie jest to strzelanka dla każdego, ale jeśli lubicie hack and slashe, to sprawdźcie nowe dzieło studia People Can Fly.