Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

NieR: Automata Recenzja gry

Recenzja gry 19 marca 2017, 15:40

autor: Kwiść

Lubi gry trudne, ładne lub z dobrą fabułą. Nie kończy ich przez LoL-a i Overwatcha. PS Vita FTW!

Recenzja gry NieR: Automata – RPG inne niż wszystkie

Na początku marcu serca publiczności skradła nowa Zelda, ale warto pamiętać, że to nie jedyna wybitna produkcja, jaka wyszła w tym czasie. Przed Wami NieR: Automata – dzieło geniuszy (ale i szaleńców) z Platinum Games.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

PLUSY:
  1. przedstawiona w oryginalny sposób opowieść;
  2. liczne poruszające sceny;
  3. sporo ciekawych zadań pobocznych;
  4. rewelacyjne historie robotów próbujących udawać ludzi;
  5. szybki i dynamiczny system walki;
  6. bardzo różnorodna i łącząca wiele gatunków rozgrywka;
  7. duża liczba zakończeń;
  8. genialna ścieżka dźwiękowa;
  9. zaskakuje na każdym kroku.
MINUSY:
  1. niedzisiejsza oprawa graficzna;
  2. kilka irytujących zadań;
  3. podczas trzeciego przejścia momentami robi się monotonna.

Będąc graczem już ponad dwadzieścia lat, niekiedy tęsknię za czasami, w których niemal każdy uruchamiany tytuł był czymś zupełnie nowym i tajemniczym. Czasami, w których byłem zaskakiwany na każdym kroku przez nieznany mi wcześniej gatunek czy mechanikę. Niestety, im więcej gramy, tym rzadziej doświadczamy podobnych momentów. Branża co prawda stale się rozwija, ale zmiany te są powolne i najczęściej nie robią na nas tak dużego wrażenia jak kiedyś.

Na szczęście raz na jakiś czas pojawia się dzieło, które jest tak inne od tego, do czego zostaliśmy przyzwyczajeni, że możemy znowu poczuć się jak na początku naszej przygody. Tytuł, który co rusz zaskakuje i który nadal jest dla nas tajemnicą nawet po kilkudziesięciu godzinach zabawy. Tym właśnie było dla mnie Demon’s Souls i tym jest NieR: Automata – jednym wielkim zaskoczeniem.

Zaskoczenie 01 – historia

Recenzja gry NieR: Automata – RPG inne niż wszystkie - ilustracja #1
Czasami gra płynnie przechodzi w tryb dwuwymiarowej platformówki.

Akcja gry toczy się na Ziemi, ale w bardzo odległej przyszłości. Nasza planeta dawno temu została opanowana przez inteligentne maszyny, a ludzkość musiała salwować się ucieczką na Księżyc. Wojna jednak nadal trwa. Po stronie ludzi walczą bojowe androidy, a jednym z nich jest główna bohaterka gry, czyli 2B (czytane po angielsku tak samo jak czasownik „być”).

O ile sam początek nie jest może zbyt zaskakujący, o tyle to, co się dzieje później, niemal cały czas nas zadziwia. Fabuła okazuje się pełna zwrotów akcji, które kilkakrotnie zupełnie zmieniają nasze postrzeganie różnych postaci i wydarzeń. Wszystko jest strasznie zagmatwane, ale jednocześnie logiczne oraz rewelacyjnie przemyślane. Po ukończeniu gry główni bohaterowie na długo pozostają w naszej pamięci, podobnie jak cały scenariusz. Prawdziwa uczta dla fanów historii o androidach.

Zaskoczenie 02 – koniec to dopiero początek

Recenzja gry NieR: Automata – RPG inne niż wszystkie - ilustracja #2
Lokacje potrafią zaskakiwać, ale zawsze utrzymane są w ponurym postapokaliptycznym klimacie.

Jeśli już o zakończeniach mowa, to tych w grze znajdziemy dokładnie dwadzieścia sześć. Tak – dobrze przeczytaliście. Co prawda większość z nich została przygotowana raczej w formie żartu (pierwszy finał można poznać już po kilku minutach rozgrywki), ale nawet tych długich i rozbudowanych scenek końcowych występuje tu kilka, co raczej trudno nazwać standardem w dzisiejszych produkcjach.

Żeby było ciekawiej, do ich odblokowania niezbędne okazuje się kilkukrotne przejście gry. Powiem nawet więcej. Ukończenie jej przynajmniej trzy razy jest wręcz obowiązkowe! Każde kolejne podejście różni się na szczęście od pozostałych dość znacząco, zarówno pod względem dostępnych zadań, jak i mechanizmów rozgrywki, ale cokolwiek więcej bym napisał, byłoby wielkim spoilerem. Musicie sprawdzić to sami. Naprawdę warto!

Recenzja gry NieR: Automata – RPG inne niż wszystkie - ilustracja #3

Yoko Taro, czyli ojciec serii NieR i jej główny scenarzysta, to postać dość ekscentryczna. Nie chcąc pokazywać swojej twarzy publicznie, we wszelkich materiałach promocyjnych lub na prezentacjach zawsze występuje w masce przedstawiającej twarz jednego z bohaterów cyklu – Emila. Ma też zwyczaj wypowiadania się bardzo negatywnie o tym, co robi. W liście do graczy napisanym z okazji premiery Automaty stwierdził, że studio Platinum Games zrobiło świetną grę, ale wszystko, czym on się zajmował (scenariusz), to „kupa”.

Zaskoczenie 03 – maszyny marzące o mechanicznych owcach

Recenzja gry NieR: Automata – RPG inne niż wszystkie - ilustracja #4
Postacie robotów są groteskowe i niepokojące.

Główny wątek fabularny jest świetny, ale tym, co jest jeszcze lepsze, są występujące w świecie gry postacie, a konkretnie żyjące w nim roboty. Przeciwnicy, z którymi przychodzi nam walczyć, a i również rozmawiać, wyglądają absolutnie groteskowo. Głowy w kształcie kuli, wielkie okrągłe oczy i korpusy przypominające blaszany śmietnik. Te śmieszne ludziki nie są jednak jedynie zwykłymi maszynami do zabijania. Po wielu wiekach samotnego zamieszkiwania Ziemi, w robotach zaczęła rodzić się świadomość oraz potrzeba zrozumienia poprzednich mieszkańców planety. To właśnie te ich nieudolne próby naśladowania ludzi są najmocniejszą stroną gry NieR: Automata.

Podczas naszej przygody spotykamy m.in. robota filozofa specjalizującego się w egzystencjalizmie, robota z depresją, który chce się zabić, czy robota oszalałego z powodu nieodwzajemnionej miłości. Obserwujemy nieudolne próby maszyn w tworzeniu religii, królestwa czy narodu. Część z nich stara się o dzieci (w bardzo ludzki sposób…), a inne próbują je wychować. Wszystkie te scenki z jednej strony wydają się komiczne, a z drugiej niesamowicie prawdziwe. Pozwalają spojrzeć na ludzkie zachowanie z zupełnie innej perspektywy.

Czy rzeczy, które dla nas są tak istotne lub oczywiste, komuś z zewnątrz nie wydałyby się absurdalne? Po co nam religia, naród, miłość czy rodzina? Czym są dla nas te pojęcia i idee? NieR: Automata zachęca do zadania sobie bardzo wielu pytań, na które sami musi znaleźć odpowiedzi. Brzmi to może nieco patetycznie, ale w grze zupełnie takie nie jest – wszystko dzięki wszechobecnemu humorowi. Społeczność robotów to ludzkość odbita w bardzo krzywym zwierciadle. Zdecydowanie warto przyjrzeć się temu dziwnemu obrazowi.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Czarny Wilk Ekspert 17 października 2017

(PS4) Za pierwszym razem fascynuje niezwykłym światem przedstawionym i intryguje zadawanymi pytaniami. Przy drugim przejściu serwuje odpowiedzi i rozszerza wiedzę o sobie, stopniowo sprawiając, że to wyjątkowe uniwersum przestaje być obce, a staje się znajome i przyjemne niczym ponowne wizyty w miejscach pamiętanych z dzieciństwa. I wreszcie, w trakcie trzeciego podejścia wywraca wszystko, co o nim wiemy, do góry nogami, serwując przy tym ładunek emocjonalny takiej siły, że ciężko jest się z niego otrząsnąć długo po ujrzeniu ostatnich napisów końcowych. Gra dekady.

9.5

WildCamel Ekspert 20 marca 2017

(PS4) Przedziwna gra! Wygląda jak z poprzedniej generacji, ale intryguje historią i wciąga bogactwem mechanik. Do tego nie traktuje gracza, jak idiotę i ciągle zaskakuje. PlatinumGames stworzyło świetną mieszankę, która bawi żartem, satysfakcjonuje mechaniką walki i daje do myślenia fabułą.

9.0

DalethTichy VIP 17 lutego 2020

(PC) W 2014 roku, na Game Developers Conference, Yoko Taro - reżyser NieR: Automata - wygłosił przemówienie pod tytułem "Dziwne gry dla dziwnych ludzi". NieR: Automata to dziwna gra dla dziwnych ludzi.

10
Recenzja gry Wasteland 3 – na takie RPG czekałem!
Recenzja gry Wasteland 3 – na takie RPG czekałem!

Recenzja gry

Brian Fargo jeszcze raz postanowił pokazać nam postapokaliptyczny świat serii Wasteland. Tym razem jednak od drugiej strony. Opuszczamy pustynie Arizony i udajemy się do zasypanego śniegiem Kolorado.

Nintendo znowu dowozi – recenzja Paper Mario: The Origami King
Nintendo znowu dowozi – recenzja Paper Mario: The Origami King

Recenzja gry

Nowe Paper Mario to bardzo lekkie elementy RPG i mnóstwo humoru, koloru i płaskich papierowych stworków zamienionych przez tytułowego króla w złowieszcze wersje origami. Oraz oczywiście Mario i pewna księżniczka do uratowania.

Recenzja The Elder Scrolls Online: Greymoor – co łączy Skyrim, wampiry, wiedźmy i... archeologię?
Recenzja The Elder Scrolls Online: Greymoor – co łączy Skyrim, wampiry, wiedźmy i... archeologię?

Recenzja gry

Chcieliście Skyrim Online, to proszę bardzo, macie! Najnowszy dodatek do TESO zabiera nas do kultowej krainy, abyśmy mogli stanąć twarzą w twarz z wampirami i wilkołakami. Szkoda tylko, że całość bardziej przypomina grę singleplayer niż MMORPG…