Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy

Filmy i seriale

Filmy i seriale 15 maja 2021, 09:30

autor: Marek Jura

Niedawno wieczny student, teraz jeszcze wieczniejszy fan RPG. Próbuje być Kingiem, ale nie potrafi.

Bohaterowie, których popsuto głupimi scenami

Każdy z nas ma bohaterów, których pokochał miłością może niekoniecznie odwzajemnioną, ale szczerą i głęboką. Takich, o losach których pomiędzy częściami kolejnych filmów i sezonów śni i marzy. I dla których najchętniej wymazałby pewne sceny...

Narzekanie na „popsutych” bohaterów ma w sobie coś z narcystycznych bolączek pierwszego świata. Skoro jednak miliardy dolarów i tak zamiast do najbardziej potrzebujących trafią do kieszeni aktorów, reżyserów i producentów (imo to rzecz godna oprotestowania, ale niekoniecznie przy tej okazji), nie zaszkodzi ponarzekać na niektóre z ich decyzji. Wydarzenia ostatnich lat pokazały, że opinia fanów zaczyna mieć znaczenie. Wprawdzie wielu bohaterom z tej listy nie da się już „pomóc”, a Patty Jenkins raczej nie czyta GOL-a (jej strata!), ale w końcu każda okazja jest dobra, by podyskutować o losach ulubionych postaci.

Nieśmieszny i kiczowaty T-850 – Terminator 3

  1. Rok kinowego debiutu postaci: 1984
  2. Rok popsucia postaci: 2003
  3. Czy zostało to naprawione: poniekąd

Sposób ubierania się, który zupełnie nie pasował do wizerunku T-850, to tak naprawdę tylko mały, nie tak istotny szczegół, składający się na spadek formy tej postaci w trzeciej części Terminatora. Pomijając już fakt, że fabularnie sama jego obecność nie do końca jest uzasadniona, grający go Arnold Schwarzenegger parodiuje tu po prostu samego siebie. Bo trudno to inaczej nazwać – zwłaszcza w scenie w klubie ze striptizem, w której reżyser zmusza go do założenia kiczowatych okularów z gwiazdkami (wtf?) i rzucania na prawo i lewo niby żartobliwych, ale tak naprawdę zupełnie nieśmiesznych komentarzy.

W pierwszej części paradoksalnie siłą T-800 był... słaby warsztat aktorski Schwarzeneggera. Terminator do końca filmu pozostawał sztuczny i pozbawiony emocji. Oczywiście nie oznaczało to, że legendarny kulturysta nie potrafił grać wcale, niemniej raczej nie mógł się wtedy jeszcze pochwalić umiejętnościami na poziomie innych hollywoodzkich gwiazd. Z czasem udało mu się te zdolności znacznie rozwinąć. Tyle że akurat w tej roli korzystanie z większego wachlarza emocji niekoniecznie wyszło postaci na korzyść. Więcej w tym zapewne winy Jonathana Mostowa, a nie samego Schwarzeneggera, ale efekt końcowy sprawia, że o T-850 z „trójki” lepiej zapomnieć.

Nie inaczej było zresztą w tym filmie z pozostałymi postaciami. John Connor to chodząca nieporadność, zaś Terminator T-X okazuje się bardziej emocjonalna niż wszyscy ludzcy bohaterowie razem wzięci. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że to wcale nie jest zły obraz. Uderza w zupełnie inne tony, dobrze sprawdza się jako pastisz i cieszy oko kilkoma efektownymi scenami akcji. Tyle że pokazuje losy zupełnie nie tych postaci, które pokochaliśmy w produkcji Camerona. A w przypadku takiej franczyzy jak Terminator nawet najlepszy technicznie film z zupełnie inaczej poprowadzonymi bohaterami nie może zyskać uznania fanów.

TWOIM ZDANIEM

Wolisz filmy Marvela czy DC?

78,6%
Marvela
21,4%
DC
Zobacz inne ankiety