Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Filmy i seriale 1 sierpnia 2020, 09:30

autor: Karol Laska

Recenzujemy Tenet, Czarną Wdowę oraz inne filmy, których nie widzieliśmy

Wszystkie najgorętsze premiery odwołane? Do bani, łączymy się w bólu. Na szczęście ruszamy z pomocą i recenzujemy je z dużym wyprzedzeniem. Tenet, Marvel, Patryk Vega – wiemy o Was wszystko! A przynajmniej tak nam się wydaje…

Czarna Wdowa

  1. Co to? Pewny powrót MCU, przypominający o tym, że idzie nowe
  2. Reżyser: Cate Shortland
  3. Data premiery: 6 listopada 2020 roku
PLUSY:
  1. Czarna Wdowa to fajna postać i ten film o tym przypomina;
  2. Pościgi, wybuchy, wszystko to, co związane z szeroko pojętą akcją – niepodważalny top;
  3. Masa nowych bohaterów wprowadzających powiew świeżości…
MINUSY:
  1. …oprócz generycznego antagonisty, z którym Marvel znowuż sobie nie poradził;
  2. Wymuszony rosyjski akcent irytuje zawsze i wszędzie.

MCU powróciło, i czy się to komuś podoba, czy nie – daje czadu. Oczywiście w stopniu umiarkowanym, ale emocje zostały spotęgowane z prostego względu: kiedy ostatnio oglądaliście w kinie pełnoprawny film superbohaterski? No właśnie, jeszcze trochę i zabraknie nam palców na dłoniach. Czarna Wdowa to nowe otwarcie, syn pierworodny (choć tytuł wskazuje raczej na córkę) IV fazy Marvel Cinematic Universe. Aby uzyskać maksimum satysfakcji z seansu, należy się do niego odpowiednio nastawić. Nie jest to kolejne widowisko na miarę ostatnich Avengerów, ale coś bardziej luźnego, w klimatach drugiej części Spider-Mana. Daleko jednak produkcji do tak wakacyjnego klimatu, bowiem Natasha Romanoff wraca do korzeni, a więc przypomina sobie o tym, że działała jako bezwzględna, rosyjska agentka. Z takim rodowodem nie można zapomnieć o przeszłości.

Główna bohaterka, chcąc nie chcąc, wraca do rodziny (w stricte rosyjskim tego słowa znaczeniu). Nie odwiedza jej jednak w celach socjalizacyjnych, to sprawa czysto zawodowa. Tak oto przez ekran przewija się śmiertelnie niebezpieczna siostrzyczka Yelena, której ma być w następnych filmach więcej, spasły Red Guardian w obcisłym czerwonym stroju i stonowana Melina (niech Was nie zwiedzie imię, to bardzo ułożona i śmiertelnie niebezpieczna kobieta). Można by rzec – nieco upośledzeni społecznie Iniemamocni. I choć trochę w tym prawdy, bowiem świat rosyjskich szpiegów został tu potraktowany z przymrużeniem oka, to dojdzie do chwil powagi czy refleksji. Koniec końców, dostajemy oficjalne pożegnanie Czarnej Wdowy z MCU (sic!).

I trzeba oddać twórcom jedno – tak wyrazistej i zdeterminowanej Natashy dawno nie widzieliśmy. Wszelcy oponenci są tu eliminowani z prędkością światła. W grę wchodzą wyrzutnie rakiet i bitwy powietrzne, a co za tym idzie – skoki wiary. Czołowym antagonistą filmu jest znany z komiksów Taskmaster, potrafiący naśladować ruchy swoich przeciwników. Niestety na ciekawych zdolnościach się kończy, bowiem to kolejny marvelowski złoczyńca, któremu brakuje werwy i charakteru. Sytuacja podobna do tej Yon-Rogga, Mordo czy Sonny’ego Burcha. Pamiętacie o nich? Oczywiście, że nie, bo nie ma o kim.

Znowu nie mogę się nadziwić decyzjom preprodukcyjnym Kevina Feige’a. Szef studia po raz kolejny powierzył losy obrazu osobie bez jakiegokolwiek doświadczenia w blockbusterach, nie wspominając już o kinie superbohaterskim. Reżyserka filmu, Cate Shortland, ma na swoim koncie parę sympatycznych tytułów niezależnych oraz seriali. I powiecie pewnie, że to świetny ruch, należy bowiem dawać szansę mniejszym twórcom, bowiem zapewnią świeżość kinu popcornowemu. Pełna zgoda, ale nie w przypadku Marvela. Wystarczy spojrzeć na podobne ruchy związane z Kapitan Marvel (Anna Boden i Ryan Fleck) oraz Ant-Manem (Peyton Reed). Jasne, nie są to tragiczne twory, ale oryginalności w nich tyle, co kot napłakał. Ale bez zbędnego dramatyzowania – jest dobrze, a w przyszłości będzie na pewno jeszcze lepiej.

DRUGA OPINIA

Pierwszy zwiastun tego filmu nie wywołał zbyt wiele ekscytacji, chyba byłem wyczerpany po Endgame i pięknym spider-manowym epilogu. Dopiero kolejne zajawki pokazały, że czwarta faza MCU zacznie się dobrze. Może nie zaskakująco, ale dobrze. Największym grzechem tej historii jest fakt, że została pokazana dopiero teraz. Misja Natashy u boku jej szpiegowskiej rodziny powinna wejść do kin przed ostatnią częścią Avengerów. Trudno. Przy okazji pragnę się nie zgodzić z Karolem – Taskmaster to jedna z jaśniejszych stron tego filmu, a jego „moc kopiowania mocy” wprowadza powiew świeżości do pojedynków. No i ważne – spoiler! – że postanowiono nie pozbywać się tej postaci zbyt szybko. Czuć tu potencjał na coś fajnego.

Filip „fsm” Grabski

TWOIM ZDANIEM

Wolisz filmy Marvela czy DC?

82,8%
Marvela
17,2%
DC
Zobacz inne ankiety
Najlepsze filmy akcji, które obejrzysz na Netflix w 2020 roku
Najlepsze filmy akcji, które obejrzysz na Netflix w 2020 roku

Te pościgi, te wybuchy! Każdy widz raz na jakiś czas lubi spędzić wieczór w towarzystwie porządnego filmu akcji. Dziś podsuniemy Wam najlepsze tytuły gatunku, które można znaleźć na Netflixie.

Batman czy Joker – najlepsze filmy o superbohaterach | Ranking redakcji
Batman czy Joker – najlepsze filmy o superbohaterach | Ranking redakcji

Poświęcone Harley Quinn Ptaki Nocy wylądowały w kinach. Film ukazał się po Avengers: Endgame od Marvela czy Jokerze od DC. Uznaliśmy w redakcji, że czas na wybranie najlepszych obrazów w nurcie superbohaterskim. Oto one.