Vroo

Vroo ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

20.04.2026 02:44
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Przeszedłem kolejny raz po latach przerwy - wcześniej na PC, teraz na konsoli, bo komp poszedł w odstawkę. I jestem pod wrażeniem jak ta gra potrafi być jednocześnie prosta (nie łatwa - prosta) i genialna. Prostota tkwi w tak naprawdę - zdałem sobie sprawę z tego dopiero po latach - że mimo ogromnych obozów, w których życie wydaje się tętnić, mamy raptem po kilka questów. I ciągle ganiamy w piętkę. Czy możemy już skopać dupsko Lewusowi, czy jeszcze zbyt wcześnie? Czy damy radę wejść w głąb lasu, czy jeszcze podpakować trochę siły, zręczności i zainwestować w trochę lepszy łuk?
Mechanizmy są proste i uzależniające, bo gra jest mała. Ekonomia więc działa, rozwój postaci działa - nie trzeba level scallingu, a do pewnego momentu ciągle brakuje nam bryłek rudy - lokalnej waluty. Nie trzeba też GPSa, ani znaczników na mapie. Sama mapa wystarczy, a topografia jest tak charakterystyczna, że w grze po kilku godzinach poruszamy się intuicyjnie i naturalnie.
Przy tych wszystkich dobrze naoliwionych mechanizmach fabuła wypada zaskakująco ciekawie. Świat i koncept uniwersum jest oryginalny, historia non stop wali zwrotami akcji (serio - za dzieciaka naprawdę myślałem, że sekciarze są po prostu odurzeni zielskiem i nie ma żadnego Śniącego).
No i ta muzyka, która wywołuje ciary i do dzisiaj się broni. Majstersztyk do którego chce się wracać w kółko i w kółko, mimo, że w tej epoce, czyli wczesnych latach dwutysięcznych wyszła cała masa rewelacyjnych gier. A jednak to tutaj chcę słuchać co jakiś czas: "Nazywam się Diego...".

20.04.2026 02:33
Vroo
Vroo
162

Diabeł z Caroc  - Zarzut co do poziomu trudności bardzo dziwny. To tak jakbyś grał 40 razy w Najdłuższą Podróż i narzekał, że zagadki nie stanowią żadnego wyzwania, bo znasz rozwiązanie każdej na pamięć. Założę się, że za pierwszym, a może i drugim i trzecim razem Gothic dał ci wycisk. Jaki jest sens czepiania się  o brak wyzwania, kiedy zna się wszystkie tajniki gry? Znajomość fabuły i brak zaskoczenia zwrotami akcji ci nie przeszkadza?

24.03.2026 18:36
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Gdyby to było ubi, bioware, obsidian, albo bethesda to gracze przejechaliby się po tym śmietniku walcem. A tak to jest "fabuła i zadania słabe, ale każdy o tym wiedział. Bawię się świetnie 10/10". ??

23.03.2026 00:30
Vroo
1
Vroo
162

NightGeisha

O kurde. Sądząc po nicku, faktycznie ta okropna indoktrynacja zadziałała i jak widzę - zmieniłeś płeć.

27.01.2026 22:41
Vroo
6
odpowiedz
Vroo
162

Zacznijmy od tego, że z ludźmi nie da się i po prostu nie ma sensu dyskutować. Są nieobiektywni. I głupi. Jest moda na jechanie po każdej grze AAA dużych wydawców, więc motłoch bezmyślnie bierze za widły i pochodnie. Jak to jest, że taki crap jak Elex 2 na siłę jest broniony i chwalony (i piszę to jako miłośnik Piranii i fanatyk Gothiców), gdzie tam się nie da słuchać dialogów, a rozgrywka jest naprawdę koszmarna, ale takie gry jak Avowed, Veilguard i Star Wars Outlaws , które są technicznie dopracowane i pod każdym względem lepsze, są hejtowane? Tak: Outlaws było w dużo lepszym stanie niż Cyberpunk, czy Wiedźmin 3 na premierze, grałem w ubisoft+ od pierwszego dnia). Ludzie są teraz przewrażliwieni na woke, bo tak. Ale jedne gry mogą być kolorowe i woke (Baldurs Gate 3), inne nie (Avowed, Veilguard). Gdzie Bioware było turbo tęczowe już od czasów pierwszego Mass Effecta.
Jak to jest, że widziałem tyle filmików krytykujących droższe edycje Star Wars Outlaws, a nigdzie nie widziałem, żeby chociaż ktoś się słówkiem zająknął o mega drogich edycjach deluxe Indiana Jonesa, czy Baldurs Gate 3, który powstał za pomocą pieniędzy zwykłych ludzi na kickstarterze? Jak to jest, że Kingdom Come: Deliverance, które było niegrywalnym kaszalotem, a na konsolach chodziło jak ostatni stolec, przez graczy jest wynoszone na piedestał, a w takim Star Wars: Outlaws ludzie na zbliżeniach analizowali strukturę włosów głównej bohaterki? Jak to możliwe, że dla dorosłych i rzekomo dojrzałych graczy największym problemem gry jest uroda głównej bohaterki, albo orientacja seksualna postaci pobocznej? Was tak serio łatwo zmanipulować i ZINDOKTRYNOWAĆ, że jak zobaczycie w grze homoseksualistę, to jako faceci czujecie podniecenie na widok innych facetów? Jak to jest, że jak Baldurs Gate 3 kasował na xboxach ludziom sejwy po 100 godzinach gry, to nie powstał ani jeden filmik kiszaka czy arkadikusa, ale o takim Avowed, czy Veilguardzie srali się o każdy detal w grze? Jak to jest, że dużo gorsza od Veilguarda Inkwizycja zbierała GOTY, gdzie rozgrywka przypominała MMO single player i nie miała ani jednego dobrego questa pobocznego?

21.09.2025 00:50
Vroo
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162
6.0
XSX

Mam dużą tolerancję do średniaków (naprawdę podobało mi się Star Wars: Outlaws, czy Avowed), nie oczekuję od każdej gry jakości Red Dead Redemption 2, ale tutaj coś ewidentnie się rozjechało. Przedpremierowe pokazy wyglądały naprawdę obiecująco, a dostałem takiego potworka jak robią goście od Sherlocków Holmesów. Na pewno nie jest to godna legendy i renomy serii Mafia.

Zacznijmy od oprawy. Zielona Sycylia jest naprawdę ładna, ale grafika na moim peseanckim xboxie series X jest strasznie rozmyta, a obiektom w oddali brakuje szczegółów. Mam wrażenie, że remake Mafii 1, czyli edycja ostateczna wydana 5 lat temu (!) jeszcze na poprzedniej generacji (!) wygląda dużo lepiej. Dożyliśmy dziwnych czasów, kiedy nowe gry nie dość, że nie wyglądają lepiej i nie przesuwają technologicznych granic, wręcz się cofają w rozwoju. Po co skalperzy rzucają się na te nowe sprzęty? Po co te wszystkie edycje pro, sro, itd.?

Gameplay. Ze względu na umiejscowienie w czasie, czyli początek XX wieku, jeszcze przed I Wojną Światową sprawia, że rozgrywka pod każdym względem jest toporna. Toporne jest strzelanie, bo mamy do dyspozycji broń rodem z westernów, celownik pływa jakby Enzo był napruty, dopiero w 3/4 gry zacząłem sadzić headshoty, po oswojeniu się z tą mechaniką i kupieniu paru amuletów zwiększających celność, czy ilość amunicji. Jazda samochodem jest jeszcze bardziej toporna. Zresztą modeli jest raptem kilka na krzyż. Te są świetnie odwzorowane, ale co z tego, jak nie bardzo jest okazja, żeby sobie pojeździć, a jak już jeździmy, to wszystko jest tak ślamazarne, że już lepiej poruszać się konno.

Lubię detale w grach, ale nie uczestniczę w tej modnej psychozie, gdzie na YT linczuje się gry, bo woda brzydko się rozpryskuje, gdy do niej strzelamy, albo strzała wystrzelona z łuku nie opada na ziemię. Jeśli detale są, to fajnie, jeśli nie, to trudno. W takiej liniowej, krótkiej grze nawet nie ma czasu takim szczegółom się przyglądać. Tylko, że tutaj twórcy już serio przegięli. Npce w ogóle nie reagują na nic, samochody się nie niszczą w żaden sposób, świat jest po prostu statyczny i martwy. Kolejny regres względem poprzednich odsłon.

Fabuła. Jest przyzwoicie, no ale to enta odsłona gangsterskiej historii, więc zwroty akcji łącznie z zakończeniem są dosyć przewidywalne, a wątek miłosny banalny i naiwny, niczym w południowoamerykańskiej telenoweli. Ale fakt, chciałem poznać zakończenie historii i kilka razy byłem zaciekawiony, a niektóre postacie naprawdę da się lubić, więc zaliczam to na plus.

Eksploracja. I to jest mój największy zarzut do tej gry, bo eksploracja jest dla mnie w grach bardzo istotna, ważniejsza nawet od fabuły. Tutaj jej pomimo rewelacyjnie zaprojektowanego, urokliwego świata... po prostu nie ma. I ja wiem, że Mafie zawsze tak miały, że nie każda gra musi być jak sandbox rockstara, chociaż moim zdaniem w takim GTA, czy RDR wcale tak dużo do roboty nie ma. Poza tym nawet w pierwszych odsłonach Mafii dało się pozwiedzać miasta. Nie chodzi mi o to, żeby robić znowu ubisoftowe nudne odbijanie dzielnic rodem z Mafii III, ale skoro jest otwarta mapa, są znajdźki do zebrania, to naprawdę nie dało się pozwolić graczowi chociaż trochę po tej mapie pojeździć i móc te znajdźki zebrać? Nie musieli wcale dawać pobocznych questów. Wystarczyło co dwa, trzy rozdziały wystartować misję z domu z celem "spotkaj się z XYZ, kiedy będziesz gotowy". Tymczasem gra trzyma gracza za jaja i po każdym rozdziale od razu wskakujesz w wir wydarzeń, a oddalenie się od celu misji, czy ważnej postaci odpala licznik, który zresetuje grę, jeśli grzecznie nie wrócimy i nie damy prowadzić się za rączkę. Rozumiem, że dzięki temu tempo gry jest bardziej dynamiczne, ale dzięki temu twórcy dosłownie wykastrowali grę z bardzo ważnego elementu, czyli wspomnianej eksploracji. Skończyłem grę, a tam widzę, że jest tryb w menu "swobodna eksploracja". I gra mi mówi, że teraz sobie mogę pozwiedzać i rozwijać samochody i postać. xD No teraz to pocałujta w doopę wujta. Teraz nie mam motywacji, zeby jeździć po tej mapie jak debil od znajdźki do znajdźki.

Podsumowując jest to jednak rozczarowanie i wolałbym, żeby Hangar 13 został raczej przy odświeżaniu gier, zamiast ich kontynuowaniu.

29.08.2025 00:44
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Trochę nie rozumiem. Wersja Ultimate wygląda nadal kapitalnie i nawet nie wiem czy nie lepiej od obecnej wersji Reloaded. Tymczasem druga, trzecia odsłona i Judgement jak były nie ruszone, tak nadal nic się nie zmieniło. Drugie gearsy to jedna z najlepszych gier xboxa 360, wygląda już dzisiaj bardzo archaicznie i zero zainteresowania odświeżeniem.

12.08.2025 23:40
Vroo
3
Vroo
162

Za 10 lat będziesz tęgo kminił, dlaczego już się takich gier nie robi. Dlaczego krwiożercze i pazerne korpo tłuką tylko gry usługi i mikrotranzakcje. xD

post wyedytowany przez Vroo 2025-08-12 23:40:47
10.08.2025 11:53
Vroo
odpowiedz
4 odpowiedzi
Vroo
162

Dzisiaj gry są tanie jak barszcz. W 2010 roku kupiłem oryginalną Mafię 2 za 199 zł na x360. Dało się ją skończyć w 12 godzin. Minimalna krajowa wynosiła wtedy ponad 900 złotych netto. Pamiętam jakim bólem był ten wydatek, ale chciałem wesprzeć twórców.
Przedwczoraj kupiłem Mafie: Dawne strony na XSX za 219 zł. Też gra na 10-13 godzin, a minimalna krajowa dzisiaj to 3500 zł, ponad 3x więcej niż 15 lat temu. A ludzie stękają, że za drogo i że gra powinna kosztować 100 zł. Absurd i żenada.

28.07.2025 00:24
Vroo
odpowiedz
8 odpowiedzi
Vroo
162
4.0
XSX

Paaaanie, kiedyś to było!

No właśnie odświeżenia klasyków pokazują, że było, ale dziadostwo i obojętnie, czy starą grę tylko ledwie muśniemy poprawkami (tak jak w tym przypadku), czy dostosujemy oprawę do współczesnych standardów (Oblivion), to i tak te stare gry w większości to zwykłe crapy. Jestem w stanie zgodzić się z pazernymi wydawcami i developerami, że to jednak gracze są bardziej wymagający i dojrzalsi.

W NWN2 grałem mniej więcej wtedy gdy wychodził, jako dwudziestokilkulatek. Nie skończyłem go, bo zaciąłem się w którymś momencie i nie chciało mi się męczyć, ale gra mi się całkiem podobała, z tym, że nie miałem do niej jakiegoś ogromnego sentymentu. Pamiętam masę problemów, z czego zresztą słynie Obsidian, no, ale KIEDYŚ TO GRY BYŁY PRZYNAJMNIEJ DOPRACOWANE, prawda? ;) Od NWN1 boleśnie się odbiłem mimo kilku prób.
Teraz z przyjemnością kupiłem to niby odświeżenie, zwłaszcza, że pierwszy raz można je nabyć na Xbox Series X i to jeszcze w wersji z dubbingiem, która nadaje starym grom klimatu, a dzisiaj ciężko go uświadczyć.
No i co? Pograłem kilka godzin i nie wiem, czy skończę, bo ta gra jest tak słaba, że co chwilę ogarnia mnie zażenowanie i poczucie marnowania czasu.
Fabuła to sztampa i banał, wioskę atakują jakieś stwory, bierz artefakt i pędź do miejsca XYZ, spotkaj się z ZYX. To samo co w Baldurze i pierdyliardzie innych gier. Postacie są infantylne, dialogi to cringe i szczerze powiedziawszy jak ostatnio odpaliłem z sentymentu Kacze Opowieści na Disney+, to zaryzykowałbym stwierdzenie, że te bajeczki są poważniejsze niż scenariusz NWN2. W starych grach jestem w stanie przymknąć oko na toporność i archaiczność ze względu na dobrą fabułę, ciekawe postaci i świetne dialogi, ale tutaj fabuła jest banalna, postacie kliszowe i stereotypowe, a dialogi dziecinne jak w kreskówkach dla 3-latków. Questy tak samo. I pomyśleć, że ludzie czepiają się teraz takich gier jak Veilguard, albo Star Wars: Outlaws. Przecież to jest kosmiczna przepaść i progress, jaki przeszły gry. A akurat sobie przeskakuje między Veilguardem i NWN2 i serio, wiem o czym mówię.
Grafika jest prosta i sterylna, ale to jestem w stanie przeboleć, w końcu to gra z 2006 roku, lokacje korytarzowe, ale tak dosłownie, jak korytarz dosłowny może być. Nawet las, czy polany to tunel i często jeśli da się zboczyć z głównej ścieżki, to na końcu alternatywnej odnogi nie ma zupełnie nic, tylko jakaś pusta dziupla. Lochy i podziemia są kanciate, puste i monotonne. Plusem tego siermiężnego, prymitywnego designu jest tylko to, że lecimy przez grę jak lodołamacz. Ekrany ładowania spamują oczywiście co 10 kroków bohatera, budynki to prawie zawsze jakieś nieproporcjonalne makiety, kamera wariuje, interfejs jest nieintuicyjny i przesadnie skomplikowany, bo na przykład przekazywanie przedmiotów między bohaterami jest rozwiązane tak źle, że chyba nie dało się zrobić tego gorzej.
Dla mnie to barachło, nie żałuję tych 130 złotych i może przejdę grę, żeby ją odhaczyć, a może i nabierze za x godzin głębi i kolorytu, ale póki co barachło straszne.
Jak ktoś lubi spuszczać się nad starymi grami, a nowe gry z zasady hejtuje, bo dali murzyna, albo babę, albo w opisie postaci występuje ono/jemu to życzę powodzenia, ale dla mnie Neverwinter Nights 2 to straszliwe barachło i jedyne plusy to fakt wydania na konsolach, gra nie jest tak rozpieprzona jak orygyinał sprzed prawie 20-tu lat i polski dubbing.
I nie. Kiedyś gry nie były ani lepsze, ani bardziej dopracowane, ani tańsze (uwzględniając ówczesną siłę nabywczą), ani "robione z pasją", bo to taki sam komercyjny potworek jak wiele współczesnych tytułów.

20.07.2025 23:54
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Remaster, remasterem, ja tam lubię pecetowe wersje klasyków na konsolach w nienaruszonej formie, bo jest zachowany klimat minionej epoki. Natomiast sama gra jest po prostu słaba. Toporna, brzydka nawet jak na 2006 rok, infantylna i głupiutka. Hurrr durrr, kiedyś to było. Wystarczy pograć w te szroty sprzed 20 lat, żeby docenić takie gry jak Veilguard, czy star wars outlaws.

10.07.2025 07:37
Vroo
1
odpowiedz
Vroo
162

Ja nie traktuję graczy poważnie, zresztą większość ludzi w każdej sprawie to taki agresywny, nieobiektywny i nielogiczny motłoch, który pozwala sobą koncertowo manipulować, czy to w sprawach politycznych, czy np. w sytuacji kiedy Polak kogoś zamorduje, od razu piszą bez żadnej weryfikacji "pewnie Ukrainiec", itp.
Grałem we wszystkie te niby crapy, które według tych kiszakow i innych arkadikusów "nie nadają się do oceny", czyli np. star wars outlaws, dragon age: veilguard, czy Avowed i to są niezłe gry (nie wybitne, ale tak samo wybitny nie jest np. trzeci Baldur, albo Indiana Jones). No, ale ludzie swoje przecież wiedzą. Tak samo bawi mnie gadanie, że kiedyś gry były tańsze. Np. w czasach piractwa, kiedy zarobki wynosiły 500 zł netto, a gra na PC kosztowała 100 zł. Istne el Dorado, kiedyś to było, kurrrrrrła!

22.06.2025 23:31
Vroo
Vroo
162

A co tu tłumaczyć? To typowe gryizmy jak regenerujące się zdrowie, albo ekwipunek, w którym możesz mieć przy sobie 20 mieczy i 15 toporów.

Natomiast chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego wykonanie świata w skali 1:1 nie jest dobrym pomysłem. Były już w historii gier próby i żadna nie skończyła się dobrze, np. Daggerfall.

05.05.2025 01:57
Vroo
3
Vroo
162
Image

To coś słabo z twoją pamięcią:

- CD Action 6/2001: 8/10
- Click 3/2001: 5+/6
tutaj recenzja na GOLu: 8,5/10

27.04.2025 00:58
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Mimo, że jestem fanatykiem Gothica i zawsze preferowałem gry Piranii - zawsze doceniałem gry innych ekip i 20 lat temu było niewiele RPGów od których bym się odbił, zwłascza tych AAA. Jedyne takie większe, które mi nie siadły, to Neverwinter Nights i właśnie Oblivion. I to mimo tego, że uważam Morrowinda za bardzo dobrą grę, a Skyrim to w moim osobistym rankingu jedna z najlepszych gier ery x360/PS3. Skyrima skończyłem trzy razy.
Natomiast do Obliviona próbowałem się przekonać chyba kilkanaście razy, miałem tę premierową, bogatą edycję od cenegi. Najpierw mi to w ogóle nie chciało chodzić, ale po upgradzie kompa dla Gothic 3 już mi totalnie przeszedł hype na Obliviona.
Wszystko w tej grze jest źle zrobione. Prolog, którego nienawidzę, 1,5 godziny błąkania się po katakumbach, a potem nagle wrzuca się nas do wielkiego miasta, które wygląda jak betonowa elektrownia atomowa, albo wielkie więzienie, a nie miasto. Wszędzie szaro i tak samo. Cała prowincja jest do bólu generyczna w stylu high fantasy i wręcz nie cierpiałem tego nijakiego stylu. Pamiętam jak zachowania npców reklamowano bodajże radiant AI się to nazywało. Tymczasem ludzi w stolicy cesarstwa, czy innych "dużych" miastach jest kilku na krzyż, z czego większość to pałętający się straznicy. NPCe stoją jak tumany, albo chodzą z punktu A do punktu B, żeby wymienić debilne, kilka niepowiązanych zdań. Wchodzisz do KAŻDEJ karczmy, obojętnie o której porze, a tam tylko oberżysta stoi jak słup. No okej, w jednej był jeszcze ochroniarz. W tych wioskach czasem nawet nie ma żadnego questa, albo dopiero się pojawi po x godzinach. Mapa jest pusta i wymarła, kompletnie nic się na niej nie dzieje. Animacje toporne i drewniane, walka przypomina bieganinę Bennyego Hilla, jazda konno to jest taki dramat, a szczególnie jak dochodzi do walki, że wolę już chodzić z buta. Ekrany ładowania dosłownie co dwa pomieszczenia. Wchodzę do miasta - loading, idę na statek - loading. W środku, żeby zejść na niższy pokład muszę znowu oglądać loading. To są jakieś jaja. Dziwię się, że się graczom ulało dopiero przy premierze Starfielda, dzisiaj jest to dla mnie totalnie niestrawne. Interfejs jest masakrycznie niewygodny (mowa o wersji na XSX). Grafika ładna, ale odebrała jedyny atut oryginałowi - sentymentalne wspomnienia i klimat minionej epoki. Jeszcze te nudne otchłanie i skalowanie poziomów.
Jak dla mnie to jest najgorsza gra Bethesdy i nawet Starfield jest duuuuuuużo lepszy, a to IMO bardzo słaba i archaiczna gra.
Naprawdę: ludzie którzy hejtowali Avowed za to, że jest "niedzisiejsze" powinni wstać i przeprosić. Najlepiej zagrać w zremasterowanego Obliviona i Avowed chwilę, na przemian, żeby zobaczyć skalę różnic i tego jaką drogę przeszły dzisiaj gry. Bo serio jest lepiej, tylko gracze żyją wspomnieniami. Można je sprawdzić obie za grosze, bo są dostępne w gamepass. Może zalicze tylko główny wątek w tym Oblivionie, a może nawet mnie wciągnie na tyle, że skończe jakieś gildie i DLC, bo ludzie mówią, że fajne. Ale zobaczymy, bo jak na razie ta gra mimo odświeżonej, naprawdę ładnej oprawy odrzuca mnie tak samo, jak za poprzednimi kilkunastoma razami. A szkoda, bo myslałem, że sobie odhaczę tego "klasyka", który gniecie moją kupkę wstydu od 2006 roku.

13.04.2025 16:29
Vroo
odpowiedz
Vroo
162
9.0
XSX

Nie wiem skąd ostatnio wziął się ten trend na hejtowanie większości gier. Co najlepsze, hejt ten jest wybiórczy i jednostronny. Wydaje mi się, że po pierwsze nakręcają go jutuberzy (i chyba sami poddają się tej fali, obsesyjnie produkując kilkanaście materiałów na temat gry, której nienawidzą). Po drugie, pewnie bierze się to z panicznego lęku i buntu społeczeństwa przeciwko wokeizmowi. Fakt, lewicowe poglądy ostatnimi czasy stały się zbyt natarczywe, też mi to przeszkadza, ale nie dajmy się zwariować. Ludzie usłyszą jakiś losowy cytat developera i już gra z automatu ma 0/10 - największe gunwo ever.
I jeszcze ludzie twierdzą, że to nie o to chodzi, że to teraz gry takie drogie, a przecież zależy im na DOPRACOWANYM PRODYUKCIE!1111 KIEDYŚ TO BYŁO!!!!111
Zabawne, biorąc pod uwagę, że akurat Avowed jest turbo dopracowany jeśli zestawi się go z najlepiej ocenianymi grami Obsidianu, z epoki, do której wzdychają gracze, bo przecież wtedy gry nie potrzebowały patchy i nie miały miliona DLC. Zabawne, że Fallout New Vegas był tak rozwalony, że się w niego grać nie dało, miał tonę DLC, był szpetny, zabugowany, kosztował 200 zł w czasach kiedy zarabiało się 1400 zł i nawet nie miał spolszczenia na konsolach. Zabawne, że KOTOR 2 był niegrywalny do tego stopnia, że fani musieli wziąć się za jego naprawę, a to gra z 2005 roku. Kieeeeeedyś to było, prawda?

A co do samego Avowed: gra jest świetna, wyciągnięto masę wniosków po premierze The Outer Worlds (kolejny paradoks - TOU było turbo chwalone, a Avowed, które jest jego rozwinięciem jest już przez graczy uważane za najgorsze ścierwo - jak to wytłumaczyć?).
To jest chyba pierwsza gra od czasów Piranii, która ma tak dobrze zrobioną eksplorację. Serio. W końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i zamiast pustej mapy z pytajnikami kopiuj wklej, do których trzeba zasuwać 5 minut konno, albo łodzią jak w ultra, hiper doskonałym Wiedźminie 3 mamy dopieszczoną, ręcznie wypełnioną, skondensowaną mapkę (a właściwie kilka regionów), w której gracz chce przeczesać każdy milimetr, bo wszędzie coś jest. Masa sekretów, ukrytych atrakcji. Jak znacznik pokazuje, że do celu mam 200 metrów, to po drodze zahaczam o stary młyn, obóz xaupriów, ruiny wielkiej bramy, jakieś jeziorko z zatopioną jaskinią, szkielet statku. We współczensych RPGach typu Asasyny, czy Wiedźmin 3, gnałbym te 200 metrów przez puste łąki tłukąc 15632732 wilka, czy innego niedźwiedzia.
Parkour jest genialny, mapy są przez to wertykalne, odkrywamy jeszcze więcej przejść i sekretów niczym np. w serii Deus Ex, czy Dishonored.
Gra jest bardzo ładna wizualnie, może trochę zbyt kolorowa, ale przecież nikomu to nie przeszkadzało w serii Fable. Nikomu też nie przeszkadzała kolorowa oprawa w kolejnej turbo hiper doskonałej grze, czyli Baldurs Gate III.
Tutaj na szczęście nie ma tego głupkowatego poczucia humoru rodem z Fallouta i The Outer Worlds. Jest poważniej i ciekawiej. Mapa nie jest zawalona znacznikami i masą bzdurnych questów. Tych jest mniej, za to zwykle mają liczne rozgałęzienia, trzeba kogoś podpytać, udać się do jednych, potem drugich zwaśnionych stron, etc.
Walka jest miodna, a na dodatek można niczym w Skyrimie dowolnie miksować sobie style, łącząc np. broń palną z magią, albo bronią białą. Przy czym nie jest tak drewnianie, jak np. w Kingdom Come. Jedynie towarzysze mogliby być bardziej rozgarnięci, bo w zasadzie pałętają się po polu bitwy i nie są w stanie samodzielnie nic zdziałać.
Póki co, za mną 25h, które zleciało jak z bicza strzelił i mam nadzieję, że Obsidian jednak da radę wypuścić drugą część.

post wyedytowany przez Vroo 2025-04-13 16:40:44
25.02.2025 23:03
Vroo
Vroo
162

Ergo

Ale ty rozumiesz, że przerobiłem TWÓJ cytat i: "Idąc Twoim tokiem myślenia to każda gra powinna mieć pewne mechaniki gry na takim samym poziomie co najlepsze gry w swoim gatunku." to jest TWÓJ tok myślenia, a nie mój? Czy nie poznajesz własnej "twórczości", albo po prostu wstydzisz się tego, co wcześniej napisałeś?

O, a tu udowadniasz, że tak naprawdę nic nie rozumiesz. Ogłuszanie przeciwników miotłą jest nawiązaniem do filmów w których też były takie głupotki. Zero zrozumienia z Twojej strony.

Kolejny brak konsekwencji i sensu. Star Wars: Outlaws - może cię to zaskoczy - też jest oparty na dość znanych filmach, w których również było sporo głupotek, łącznie z nokautowaniem szturmowców w hełmach gołymi pięściami. A przypominam, że w swojej pierwszej wypowiedzi zastanawiałem się dlaczego gracze jednym grom wybaczają niektóre wady, a inne gry za te same mankamenty nienawidzą. Teraz już wiem, że nie ma w tym po prostu żadnego sensu i logiki, tylko albo coś kochacie, albo nienawidzicie "bo tak".

24.02.2025 23:57
Vroo
Vroo
162

Ergo

Zastanawiam się skąd się bierze ten brak logiki i sensu w dyskusjach z ludźmi w necie. No bo weź przeczytaj jeszcze raz co napisałeś:

1) Dlaczego Star Wars zostało zgnojone za skradanie, a Indiana nie? Prosta sprawa.

Taka gra jak Indiana Jones skupia się głównie na przeżywaniu przygody, zagadkach i ogólnie na byciu tym poszukiwaczem przygód. Mechanika skradania w tej grze nie jest za bardzo istotna.
Natomiast Star Wars to gra głównie polegająca na skradaniu. Do tego jest to gra Ubisoftu gdzie lepsze skradanie było w AC, a SW to jest regres.
Dużo głupot w tej grze jak brak podstawowej mechaniki przenoszenia ciał, ogłuszanie gołą ręką żołnierzy którzy mają pancerne hełmy. A sztuczna inteligencja przeciwników woła o pomstę do nieba, gry z lat 90 lepiej to robiły. A przypominam, że to jest gra AAA za którą sobie życzyli 329zl.

A teraz pozwolę sobie Ciebie sparafrazować:

Taka gra jak Star Wars:Outlaws skupia się głównie na przeżywaniu przygody, zagadkach i ogólnie na byciu tym poszukiwaczem przygód. Mechanika skradania w tej grze nie jest za bardzo istotna.
Natomiast Indiana Jones to gra głównie polegająca na skradaniu. Do tego jest to gra Machinegames gdzie lepsze skradanie było w Wolfenstein, a IJ to jest regres.
Dużo głupot w tej grze jak możliwość znokautowania przeciwnika miotłą, ogłuszanie gołą ręką żołnierzy którzy mają pancerne hełmy (tak, tutaj też to jest i nikt się o to nie czepia). A sztuczna inteligencja przeciwników woła o pomstę do nieba, gry z lat 90 lepiej to robiły. A przypominam, że to jest gra AAA za którą sobie życzyli 329zl.

Na resztę nawet mi się nie chce odpisywać, bo wszystko co napisałeś jest po prostu stronnicze i nieobiektywne, a przez to nieprawdziwe i nielogiczne.

24.02.2025 21:16
Vroo
1
odpowiedz
Vroo
162

Mam legiona go, a zacina mi nawet na minimalnych. To normalne? Pytam bo nie jestem zbyt obeznany we współczesnych pc i wymaganiach. Gra ze steama, niby mam najnowsze stery.

23.02.2025 00:38
Vroo
Vroo
162

A ludziom, którzy poprawnie używają interpunkcji i potrafią napisać słowo "młodzież" bez błędu, spodoba się? Jak myślisz? Czy jednak są zbyt głupi, bo powinni skupić się na zaimkach, zamiast głupkowatej grze?

23.02.2025 00:24
Vroo
odpowiedz
13 odpowiedzi
Vroo
162
7.5
PC

Skąd się bierze ostatnio hejt, tak hejt, bo to nie jest żadna krytyka, tylko wręcz czysta nienawiść do gier? Czemu jednym grom odpuszcza się wszystko, a inne gnębi za totalne bzdury? Dlaczego np. Star Wars Outlaws było zgnojone i zmieszane z gównem, czepiano się głównie słabego skradania, podczas gdy w takim Indiana Jonesie skradanie to żart i jest jeszcze gorsze? Dlaczego ludzie czepiają się "inkluzywności" i twierdzą, że jest zbyt kolorowo w takich grach jak Avowed, czy Dragon Age: Veilguard, ale ta sama inkluzywność i pstrokata grafika zupełnie im nie przeszkadza w Baldurs Gate 3? "YYYYyy... no bo pierwsze Dragon Age było mroczne..." Jasne, ale pierwsze Baldury tez nie miały fortnajtowej oprawy i nie można było sypiać z niedźwiedziem.

Wszystkie wymienione gry to dla mnie takie "okej: 7/10", jest dużo uproszczeń, odtwórczości. Też mnie lekko odpycha cukierkowa grafa, czy ułatwienia, ale przecież te gry są na podobnych poziomach, a nie wiedzieć czemu gracze jedne gry z automatu oceniają na 1/10, a inne na 10/10. Pierwsze Kingdom Come miało tyle skopanych mechanik, że głowa mała, męczyłem się z tą grą okrutnie, ale według ludzi to zbawienie gejmingu, chyba dlatego, że nie ma baby jako bohaterki, ani murzynów i zaimków.
Ewentualnie jak się zrobi pięćsetnego klona soulsów, to jeszcze ludzie z aprobatą pokiwają głową, no bo wiadomo: TRUDNE. A skoro trudne, to dobre i nie dla plebsu.

Natomiast co do samego Avowed - pograłem około 10h i jak na razie bardzo mi ta gra przypadła do gustu. Jest to w zasadzie The Outer Worlds fantasy, ale leży mi bardziej, może dlatego, że wolę fantasy, od sci-fi. Na dodatek TOW było jakieś takie głupkowate, jakby chciano skopiować humor z Falloutów, ale nie wyszło. Tutaj jest zdecydowanie poważniej, no bo Pillarsy tez były poważne, a to ten sam świat.
Dwie najważniejsze dla mnie rzeczy w grach stoją na wysokim, póki co poziomie:
- fabuła, która jest naprawdę wciągająca (prócz infantylnych, drobnych questów pobocznych i dialogów z nimi związanych),
- eksploracja. Wszędzie pełno ukrytych miejsc, zakamarków, sekretów. Czuję się jak w grach Piranii Bythes. Godziny szperania w mieście, a i tak wszystkiego nie zwiedziłem i nie odkryłem.
Ja w ogóle w RPGach uwielbiam miasta/obozy/ludzkie osady i zawsze gnam do kolejnego miasta, bo nie mogę się doczekać architektury, rozmów, questów i eksploracji. W The Outer Worlds brakowało mi większych osad, a tu na dzień dobry otwiera się przed nami ogromne miasto: Rajski Port. Rewelacja.
Towarzysze (póki co mam dwóch) są charyzmatyczni i ciekawi, jest znacznie lepiej niż w Veilguard. Grafika ładna, ale to raczej poziom poprzedniej generacji, czyli tak jak Indiana Jones.
Pozytywnie zaskoczyła mnie walka. No może czarowanie jest trochę zbyt efekciarskie, ale walka wręcz, łuk - świetna sprawa. Wywaliłbym tylko ten odskok, który często wchodzi przypadkowo.

Ludzie, zacznijcie myśleć samodzielnie i przestańcie się nakręcać toksycznymi jutuberami, którzy żerują na hejcie, bo po prostu przynosi im to zysk z wyświetleń.
A teraz czekam na nowego Asasyna. I tak, przeszkadza mi tam postać Yasuke, ale nie mam nawalone pod czachą, żeby od razu skreślać tę grę i życzyć ubisoftowi upadku.

post wyedytowany przez Vroo 2025-02-23 00:27:12
04.02.2025 15:58
Vroo
😂
odpowiedz
5 odpowiedzi
Vroo
162

Najlepsi to są hardkorowi pro turbo prawdziwi gracze.
Veilguard, SW: Outlaws, czy AC: Shadows 0/10 bo EA, bo Ubi. Wystarczy jakaś wzmianka o lgbt, czarnoskóra postać, kobieta jako bohaterka i już leci kontent od kiszaka i arkadikusa 24h.
Ludzie siedzą z lupą i czepiają się eksplozji, albo animacji włosów.
Natomiast takie crapy jak Stalker 2, czy Kingdom Come zbawieniem gamingu. Pal licho, że wszystko gumą i śliną klejone, że połowa mechanik działa jako tako. Ważne, że ubi nie robiło, a jak ci się nie podoba, to się nie znasz, jesteś głupi, pewnie gra dla ciebie za trudna i jesteś biedny.

01.02.2025 13:04
Vroo
1
Vroo
162

Chłopie, gry piranii od Risen 3 sprzedawały się w ilościach po około 100 000 egzemplarzy, a ty mówisz o sukcesie.
Riseny były jeszcze znośne, coś na zasadzie "mamy Gothica w domu", ale Elex 1 był dla mnie totalnie niestrawny, a dwójki nawet nie odpaliłem.
I pisze to z perspektywy fanatyka Gothica.
Piranie i tak miały szczęście, że nie poszły do piachu w 2006 po premierze Gothic 3.

27.01.2025 02:26
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Queef Load

Mam to samo. Kiedyś uwielbiałem czasopisma, zbierałem ich masę, a premiera nowego numeru była dla mnie wręcz świętem i czymś obowiązkowym. Strasznie mnie irytowało podejście typu "po co kupować pisma, skoro wszystko jest w necie". A teraz chyba z tego wyrosłem. Recenzje w tych magazynach zdają się pisane na siłę, a te wspominkowe retro bieda artykuły to już całkiem na pałę i czasem mam wrażenie, że ktoś nawet tej gry po latach nie odpalił, albo odpalił na 10 minut. Grom poświęca się nie wiedzieć czemu coraz mniej miejsca, 80% to jakaś pseudo publicystyka typu historia jojo, albo że koleś teraz sobie łupie w jakąś sieciówkę. Co mnie to obchodzi? Po 500 razy wałkują historię GTA, czy innego Tomb Raidera. Już zdecydowanie bardziej wolę poczytać komentarze na forach: krótko, zwięźle, a często trafiają się perełki z naprawdę ciekawymi przemyśleniami.

post wyedytowany przez Vroo 2025-01-27 02:27:08
08.01.2025 04:12
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Po komentarzach widzę mental typu: "płacę wam miliony monet (czyli tak naprawdę 200 zł na VPN, albo stówkę na promo po roku), więc WYMAGAM. Już widzę jak kupujecie nowości za >350 zł, yhm, na bank.
Ale do sedna. Pierwszą grą, która wyleczyła mnie z wielkich, otwartych światów było moje 1 największe growe rozczarowanie w życiu: Gothic 3. Świat stworzony chyba w generatorze ctrl+c -> ctrl+v. Żadnych ciekawych postaci, żadnej fabuły, prymitywne questy, mapa obsiana potworami.
Drugą grą, która mnie wyleczyła podwójnie z otwartych światów to Wiedźmin 3. Rany, jak ja czekałem na tę grę, brałem specjalnie urlop. Nawet ten koszmarny dowgnrade mnie nie zniechęcił. I co? Drugie największe growe rozczarowanie w życiu. Szpetna (grałem na premierę na PS4), pusta, powtarzalna. Ciągle jeździć w te we wte na GPSie od znacznika do znacznika, od pytajnika do pytajnika. Obóz bandytów, legowisko potworów, kontrabanda. Rzyg. Treści z Wiedźmina 2 na 25h wrzucili do gry na 150h. Wioski z jednym questem.
No to już chociaż ten Skyrim był wciągający. I właśnie - jak wychodził Skyrim to takich gier praktycznie nie było, więc w jedną można było wsiąknąć, mimo, że po którymś, 50-tych dungeonie człowiek nie mógł patrzeć na te draugry i te same przedmioty. Ale teraz 90% gier musi mieć nudną, wielką i pustą mapę z respawnującymi się przeciwnikami. Osobiście zaczynam omijać takie gry szerokim łukiem, a wisienką na torcie rozczarowań po wspomnianym Gothicu 3 i Wiedźminie 3 była trzecia odsłona współczesnej trylogii asasyńskiej (coś te trzecie części nie mają szczęscia), czyli Valhalla. Borze szumiący, jakie to było gunwo. 140h na liczniku, uparłem się, żeby skończyć, ale jednak poddałem się, bo szkoda życia na takie nudne, powtarzalne czynności.
Ludzie piszą, że nie mają czasu. Ja uważam, że jak gra jest dobra i na to zasługuje, to czas się zawsze znajdzie, bo pójdziesz do roboty niewyspany, ale nockę przy dobrej gierze zarwiesz. Ale w takich przypadkach? Po co? Żeby odhaczyć kolejny, nudny pytajnik?
Mnie się już zwyczajnie nie chce. Nawet takiego Indiana Jonesa musieli dziady rozwlec i nawpychać tam jakichś nieszanujących mój czas pierdół, typu znajdź to, znajdź tamto. Razy 15, razy 25, razy 75. Komu chce się czytać te wszystkie bzdurne wypociny, notatki, zbierać te śmieci? Lepiej pójść z kobietą do knajpy na obiad, albo na siłownię, poczytać książkę, czy zrobić coś sensownego.

01.12.2024 16:53
Vroo
odpowiedz
Vroo
162
3.0
PC

Kupiłem w promocji na XSX za około 100zl, ale po pół godzinie "grania" poleciała do zwrotu. Nie rozumiem takich remasterów. Grafiki nie poprawili, tylko zmienili na jakąś taką cukierkową, więc tym samym zabili klimat i wspomnienia z dzieciństwa, ale za to gra wygląda i tak beznadziejnie. Mogli niczego nie ruszać, tylko dać wyższą rozdzialke, albo zrobić porządne odświeżenie. 30 zł mogę maksymalnie za to dać, w sensie za całą trylogię. Jeszcze ten okrojony soundtrack, litości.

01.12.2024 00:18
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Skąd ta fiksacja twórców gier na punkcie rozmiarów? Może czas do seksuologa? Czym większą gra, tym gorsza, powtarzalna i nudna. Eksploracja w Wiedźminie 3 była fatalna. Valhalla od ubi już totalnie przegięła pałę, ale te cymbały dalej nie wyciągają wniosków. Zrobiliby mniejsze gry, byłoby taniej, szybciej, łatwiej dopracować, więcej graczy by skończyło, ale nie. Beton jest beton, trzeba robić drogie, nudne gry za 400-600 zł i płakać, że budżet się nie spina i zwalniać ludzi.

03.11.2024 00:12
Vroo
😍
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162

Najlepiej zgodnie z komentarzami i życzeniami "graczy" niech zaorają BioWare, najlepiej też całe EA, Ubisoft, i tak dalej, a za kilka lat na tych swoich komputerkach za 7 kafli i konsolkach turbo ultra pro będziecie grali w wirtualne warcaby i może jakieś indyczki w abonamencie za 75 zł miesięcznie.

27.10.2024 17:09
Vroo
Vroo
162

John_Wild

Mam nadzieję, że aż tak pesymistyczny scenariusz się nie spełni, ale właśnie o to mi chodziło, że produkcja gier teraz trwa tyle czasu, że można sobie snuć przeróżne wizje, a tak naprawdę nie wiem nawet czy dożyję premiery, jeśli premiera w ogóle nastąpi. Równie dobrze nowe scrollsy mogą okazać się klapą i np. Microsoft zamknie Bethesdę.

27.10.2024 16:32
Vroo
odpowiedz
3 odpowiedzi
Vroo
162

Można sobie gdybać. Najpierw elder scrolls 6, po drodze jeszcze pewnie nowy fallout. Starfield 2 może nawet nie wyjść, bo kiedy to będzie, za 15 lat? Nie wiadomo kto tam będzie wtedy pracował, czy studio będzie w ogóle istniało i na produkcję jakich gier się zdecydują.

24.10.2024 16:56
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Fajnie by było móc samodzielnie przetestować to demo PL na swoim sprzęcie w domu. Póki co widzę, że jest duży szacunek do materiału źródłowego, ale wciąż boję się o rozgrywkę i ten silnik. Styl graficzny średnio mi odpowiada, ale może się przyzwyczaję, natomiast jeśli chodzi o sterowanie, walkę, wspinaczkę i ogólny "feeling" z grania to tutaj spodziewam się najgorszego. Ja po prostu tak przyzwyczaiłem się do stylu Piranii i ich silnika (no może prócz Elexów), że do dzisiaj nie mogę za bardzo przekonać się do Wiedźmina 3, w którym Geralt miota się na wszystkie strony jak kukła i ten świat jest tam przypomina mi jakąś taką makietę, a nie realny, żyjący świat jak w Gothic czy nawet Risen. To samo miałem zawsze z grami Bethesdy, gdzie Scrollsy zawsze mi się wydawały jakieś takie tekturowe.

24.09.2024 23:20
Vroo
odpowiedz
Vroo
162
4.0
PS5

Ja się kolejny raz na następnego crapa tego studia nie dam naciągnąć. Do tej pory zawsze się rozczarowywałem, a potem i tak kusiły mnie dość wysokie oceny w recenzjach i obietnica "tym razem jest dużo lepiej", gdzie finalnie i tak okazywało się, że mamy do czynienia ze stolcem. Najpierw był bound by flame, bo mars: war logs mnie ominął. Bound by flame kusiło trailerami, klimatem gry o tron i walkami z tymi jurgenami, czy jak ich tam zwał. Gra okazała się nudną, korytarzową, drewnianą sieczką. Zawsze kupując te ich gry zapalała mi się w głowie lampka, ale ze były tanie, to kupiłem też technonancera i to było najgorzej wydane 70zl w życiu. Straszny paździerz i nie chce mi się nawet na jego temat rozpisywać. Greedfalla na szczęście ograłem w game pass i nawet skończyłem, ale jak przypomnę sobie te makietowe, sztuczne, wymarłe miasta, te totalnie nieinteresujące postacie, te okropne questy z koszmarnym skradaniem i walkę, która była kwintesencją bezpłciowości to mi się robi niedobrze. A potencjał i klimat był jak zwykle ogromny. Nigdy więcej. Jestem pewien, że ta gra to znowu będzie dla mnie max 4/10, szkoda życia.

post wyedytowany przez Vroo 2024-09-24 23:25:22
22.09.2024 11:59
Vroo
Vroo
162

Pięknie to ująłeś, chociaż osobiście Inkwizycji nie dałbym więcej niż 6/10. Grałem we wszystko od Bioware prócz Anthem, bo sieciowe looter shootery, egzoszkielety, itd. to nie moja bajka, więc pomijam tę grę w moim rankingu, ale Inkizycję uważam za drugą najsłabszą grę tego studia, zaraz po Neverwinter Nights.
Ludzie przywołują tego Wiedźmina 3, który przecież miał takie same jak Inkwizycja problemy gameplayowe - nudna, płaska mapa zawalona pytajnikami, bezwartościowe łupy w skrzyniach, odradzający się przeciwnicy, etc.
W Inkwizycji pomijając fakt, że jednak trzeba grindować, żeby móc odblokować kolejne regiony najbardziej raził mnie chyba ten nieustanny respawn przeciwników, którzy materializowali się dosłownie na moich oczach i trzeba było tłuc w nieskończoność te pancerne niedźwiedzie, bo drużyna męczyła się z takim jegomościem dobre 2 minuty.
Drugi najgorszy pomysł to te procentowe wskaźniki. "Rozbij 20 obozów", "zamknij 70 szczelin", "zbierz 150 odłamków". I ciśniesz od markera do markera napełniając ten wskaźnik. Totalne zabójstwo frajdy z eksploracji.
I tak jak mówisz, gdyby gra była na 30-50h ograłbym pewnie ze dwa, trzy razy - Origins ograłem 3 razy, DA2 skończyłem 2 razy, Inkwizycję męczyłem z bólem raz i ledwo udało mi się dobrnąć do końca.
Nie rozumiem też tych argumentów ludzi, którzy piszą, że nudne aktywności poboczne można pomijać. No, ale nie po to kupuję grę, żeby w nią nie grać i omijać 75% zawartości. Jeśli gra jest skonstruowana na takiej zasadzie i z podejściem "możesz to pominąć", to znaczy, że jest źle skonstruowana. Wyobraźmy sobie książkę, w której możesz pominąć rozdział 2, 6, 7,15, 23 i przedostatni, bo są nudnymi zapychaczami. Kurizoalne.
Poza tym nigdy nie wiesz, czy omijając jakiegoś questa nie tracisz czegoś wartościowego. Może jakaś decyzja, dialog, który jest fajny, ale żeby się do niego dostać musisz zacisnąć zęby i zrobić 10 fetch questów. W Andromedzie miałem tak kilka razy. Korciło mnie, żeby nie robić jakiejś misji, no bo przecież wygląda na nudną, a można pominąć, a potem dowiadywałem się od ludzi z forum, że warto zrobić np. wątek z kolonią Krogan (i faktycznie tak było), bo tam był fajny twist. Albo rozstawiłem jakieś nadajniki jeżdżąc jak debil po całej mapie, żeby zabić jakiegoś potwora, który później był widoczny z kosmosu. Fajny detal, a można było to pominąć, będąc zniechęconym powtarzalnością.
Gra miała olbrzymi potencjał, a zaorano go masą śmiecia i chłamu.

post wyedytowany przez Vroo 2024-09-22 12:07:25
22.09.2024 11:45
Vroo
Vroo
162

kilopp

Co ty chłopie bredzisz, ograłem z przyjemnością takie gry jak BG2, Planescape Torment, czy Disco Elysium i nie mam problemu z dużą ilością niezdubbingowanych dialogów. Przecież wyraźnie napisałem, że gra mnie znudziła nieustanną młócką, bo to wcale nie jest "czysty RPG z krwi i kości", tylko hack&slash, któremu bliżej do Icewind Dale. Wyczyściłem trzy dzielnice, w jednej byli bodajże zarażeni, w drugiej piraci, w trzeciej przestępcy (z tego co pamiętam) i prócz ciągłej walki prawie nic się tam nie działo. Jaka turowa walka? To jest real time z aktywną pauzą jak w KOTORze. Jak się nie zgadzasz, a nie masz nic sensownego do powiedzenia, to możesz napisać, że po prostu masz inny odbiór tej gry, ale daruj sobie jakieś wycieczki osobiste, bo jak ktoś mi wyjeżdża z takimi typowymi tekstami w stylu "idź sobie pograj w call of duty", to nie ma sensu w ogóle rozmawiać.

22.09.2024 11:21
Vroo
Vroo
162

Zgadzam się z tym, że ludzie nie potrafią myśleć samodzielnie i jak jutuberki nakręcą aferę, to gracze, którzy domagają się "obiektywności" i "rzetelności" w recenzjach stają się bardzo stronniczy i jednej grze potrafią wybaczyć dosłownie wszystko (Wiedźmin 3), a po innej jechać jak po łysej kobyle, czepiać się każdej pierdoły i np. wystawiają 0/10 The Last of Us 2.
Natomiast nie zgodzę się z tym, że nikomu nie przeszkadzały biowarowe trendy w poprzednich grach, bo pamiętam, że mocno mi przeszkadzały (i nie byłem odosobniony) relacje z towarzyszami już w Dragon Age 2. Z tym magiem Andersem nie dało się normalnie pogadać, bo jak mu się powiedziało coś miłego, to od razu zaczął się jąkać i zachowywać jakby był z moim Hawkiem na randce, a jak chciałem ostudzić jego zapał to ikonka pękniętego serduszka i gość obrażony. Ja wiem, że to fantasy, itd., ale miałem wrażenie, że w tej grze na 10 facetów, tak z 4 jest homo, a kolejnych 4 biseksualnych.

21.09.2024 00:48
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Zagram i myślę, że będę się bawił nieźle czytając pierwsze wrażenia redaktorów z różnych pism i portali, ale jednak serduszko boli, bo Origins to to nie jest.
Nie mam nic przeciwko kolorowym grom, lubię Fable, ale no właśnie - o ile kolorowe Fable mi pasuje, tak kolorowe Dragon Age jest po prostu bez sensu i spójności. Bez poszanowania dla oryginału. Po co? Tłumaczy się, że czasy się zmieniły, że od Origins minęło 15 lat. To po co w takim razie robić bezpośrednią kontynuację 3 pierwszych odsłon? Nie lepiej było zrobić reboot, albo całkiem nowe IP? Może w takim razie trzeba wypuszczać gry w obrębie jednej serii częściej niż raz na 10 lat.
Uwielbiam Origins, skończyłem 3 razy i uważam, że ta gra zmiata z planszy pierwszego Baldura. Dragon Age 2 uważam (uwaga, niepopularna opinia) za jedną z lepszych gier bioware. Jasne, trzaśnięto ją w 11 miesięcy, co siłą rzeczy odbiło się negatywnie na recyklingu lokacji, ale gra miała taki klimat, że do dzisiaj mam go z tyłu głowy. To ponure, betonowe Kirkwall, ze slumsami, Qunari, którzy są po prostu takimi Czadami, że aż wrzucają ciary na plecy. Konflikt czarodziejów i apostatów, poczucie beznadziei, przygnębiająca fabuła, mistrzostwo. Doceniłem tę grę dopiero po katastrofalnie słabej Inkwizycji, której nie mogłem zmęczyć, bo dosłownie na moich oczach na mapie materializowały się niedźwiedzie, czy bandyci, których trzeba było tłuc i tłuc w nieskończoność, a pasek zdrowia ledwo im schodził. To wszystko w przerwach między odhaczaniem w kółko tego samego, czyli zbieraniem śmiecia i zakładaniem obozów. Szkoda, że ta seria tak kończy. W ogóle czemu ostatnio jest taka moda na wypacykowane, wymodelowane postacie? To samo odrzuciło mnie w ostatnim Prince of persia: Lost Crown, gdzie klimat joł joł i postacie wyglądające jakby były z jakiegoś boys bandu w ogóle nie pasowały do settingu gry.

20.09.2024 23:36
Vroo
Vroo
162

Z większością zarzutów się nie zgodzę, ale uważam, że to kwestia gustu i każdy ma prawo mieć swoje zdanie, ale odniosę się do dwóch.
Pierwszy to ta "nadludzka siła". Owszem jest to głupie, ale zastanawia mnie dlaczego nikt nie czepia się nadludzkich mocy w asasynach, które przecież niby starają się trzymać zgodności historycznej. Tymczasem jako Viking mogę podskoczyć i wywołać falę uderzeniową obalającą przeciwników, stać się niewidzialny, etc. Nikomu to nie przeszkadza. Paralizator dostajesz rozwijając postać - wtedy Kay jest zdolna ogłuszać silniejszych przeciwników, w tym droidy.
Drugi zarzut: eksploracja i rozwój postaci. No właśnie eksplorując świat możesz rozwijać postać, bo do rozwoju postaci zwykle potrzeba jakiegoś "akceleratora czegoś tam". I mimo, że faktycznie, czasem są to nauszniki dla stworka, tak najcenniejsze skarby kryją podzespoły do rozwijania ścigacza, statku, czy naszej bohaterki.
Do samego rozwoju postaci podszedłem bez ciśnienia i w sumie Kay rozwijała się sama jak po prostu grałem (co uważam za świetne rozwiązanie). Czasem mi czegoś brakowało i wtedy była motywacja, żeby ruszyć na jakiś posterunek, żeby zdobyć brakujący element do odblokowania skilla. Ale nie powiedziałbym, że ten rozwój nie ma prawie żadnego znaczenia. Przecież ilość granatów, czy fiolek bacty, albo pasek zdrowia ma ogromne znaczenie na to jak możemy sobie poczynać infiltrując bazy. Są nawet misje, które pozwalają odblokować nowy przedmiot (np. specjalny zestaw do hakowania), który pozwala dostać się w nowe miejsca.

17.09.2024 13:47
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Jestem zaciekawiony, chociaż nie jestem fanem tego wiedźmińskiego stylu budowania świata, a teraz wszystkie te lajtowe RPGi jak Horizony, czy Asasyny jadą na tej formule z gier akcji. Te miasta i wioski to są takie makiety, przez które przebiegasz, dwóch npców na krzyż ma jakiegoś questa, odhaczasz i biegniesz dalej. O wiele bardziej preferuję styl z Gothiców, czy starych gier Bethesdy, gdzie wszędzie można wejść, z każdym pogadać, a mimo, że wioska, obóz czy miasteczko składa się z pięciu chałup na krzyż, to npców zlecających misje jest zatrzęsienie. Ukryte miejsca, znajdźki. Jest po co tam siedzieć, jest po co wracać. A teraz w tych grach światy są ogromne, ale puste i płytkie. Biegnę przez 40-tą, tak samo wyglądającą wioskę, większość drzwi pozamykana i nie da się wejść do budynku, nie ma po co się zatrzymywać i nudzi mnie to po pięciu godzinach. Szkoda, że nie robi się już takich gier jak Dragon Age, Mass Effect, Gothic, KOTOR, czy Morrowind. Da się je przejść w 25-40h, a ile tam jest treści i detalu. Teraz trzeba poświęcić 80-150h na przebiegnięcie przez taką miałką kobyłę i nie możesz się doczekać aż gra wreszcie pokaże napisy końcowe.

10.09.2024 13:42
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Grałem pierwszy raz w Gothica w 2002 roku i dla mnie to była graficznie petarda. Przecież np. medal od honor, GTA 3 wcale nie wyglądały lepiej. Moim zdaniem ta gra wygląda też lepiej niż Morrowind (oprócz wody na GeForce 3), a przy tym Gothic prawie nie ma ekranów ładowania. A gdzie tam do grafiki pozostałym RPGom tej epoki jak wizardry czy ultima. Większość miała jeszcze izometryczną oprawę 2D. Nie zachwycał (delikatnie mówiąc) oprawą klockowaty neverwinter nights.

01.09.2024 19:53
Vroo
Vroo
162

Psychologia tłumu działa tutaj tak samo jak w każdej innej sprawie. Ta gra jest dużo lepsza od The Outer Worlds obsidianu, a myślę, że można je bezpośrednio porównać. Można latać w kosmos, dialogi nie są przegadane, postacie interesujące, frakcje da ciekawsze, eksploracja dużo przyjemniejsza, a mimo to obsidian, który według mnie robi techniczne crapy zawsze ma taryfę ulgową. Zobaczymy jak będzie z Avowed, które wygląda gorzej niż Outlaws, ale jakoś nikt nie psioczy na grafikę i nie przygląda się z lupą każdej teksturze.

01.09.2024 01:40
Vroo
5
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162

Jak na razie 16 godzin za mną, gram od środy, więc średnio wychodzi, że gram 4 godziny dziennie. Nie pamiętam kiedy ostatnio mi się to zdarzyło, bo od kilku lat gry mnie strasznie nudzą i jak już zasiądę to pół godziny, max godzinę dziennie jestem w stanie wysiedzieć przed konsolą.
A co do samej gry, jestem zaskoczony jak mało ubisoftowy jest ten tytuł. Spodziewałem się nakładki gwiezdnowojennej na Valhallę, a tu niespodzianka. Misje często przypominają zamknięte, oskryptowane questy rodem z Uncharted. Nie ma mapy zawalonej kropkami, powtarzalnymi aktywnościami i kopiowanymi na potęgę lokacjami. Valhalla wynudziła mnie po kilkunastu godzinach, nie pamiętałem tam w zasadzie żadnej z pobocznych postaci. Tutaj jest inaczej. Chyba pierwszy raz w grze od ubi podobają mi się dialogi, postacie i fabuła, która już dwa razy mnie zaskoczyła, często misje kończą się zwrotem akcji.
Szkoda, że grafika faktycznie jest bardzo nierówna. Potrafi zachwycić wnętrzami, ilością detalu, niektóre widoki zapierają dech w piersiach, ale wszystko to jest jakieś takie rozmyte, kojarzy mi się to z grami z serii Dishonored i jest zdecydowanie gorzej niż w SW Jedi: Ocalały, czy w sumie co dziwne - jest gorzej od każdej współczesnej gry ubisoftu.
Rewelacyjna jest za to eksploracja, masę czasu spędzam łażąc po tych osadach i szukając części do usprawnienia ścigacza, czy statku. Pełno klimatycznych lokacji, a ja uwielbiam jak gra jest naszpikowana sekretami, tajnymi przejściami i zmyślnie pochowanymi znajdźkami.
Grę kupiłem w ubisoft+. Czyli można między bajki włożyć ten kwik o horrendalne ceny. Cebule mogą przejść tę grę za pół darmo, ja mam zamiar jeszcze ograć AC: Mirage, myślę, że w miesiąc dwie takie gry na około 25h spokojnie są do zrobienia, więc wychodzi niecałe 40 zł za grę.
Jeśli chodzi o bugi, nie miałem żadnego poważnego, ot klasyka otwartych światów - gra jest zdecydowanie bardziej dopracowana niż Wiedźmin 3 na premierę, o Cyberpunku już nawet nie wspomnę.
Naprawdę, dajcie szansę, bo to głupie uleganie modzie na hejtowanie wszystkiego ostatnio jest strasznie męczące, proponuję mysleć samodzielnie, zamiast faszerować się wykładami toksycznych jutuberów żyjących z klików i hejtu jak kiszak, czy inne pajace. Tak samo było z serialem Akolita, gdzie największy ból dupska był o poglądy showrunnerki, no bo jak to tak, że bohaterką ma być silna baba. Ile obejrzałem tych filmików, w których ciągle komentowano jedno i to samo, dając te same wycinki z wywiadów, a potem obejrzałem serial i okazało się, że jest naprawdę spoko. Dajcie spokój.
Outlaws jest dużo lepsze niż wszystko co wypuściło EA w temacie Star Wars w ostatnich 10 latach, zjada na śniadanie Battlefronty, a mimo, że wygląda gorzej od SW: Jedi, to i tak wciąga bardziej. Bawiłem się też lepiej niż w Hogwarts Legacy, a w moim osobistym rankingu świat Pottera stawiam o wiele wyżej niż Gwiezdne Wojny. Nie obraziłbym się też, żeby w końcu zrobiono grę na takim poziomie w uniwersum Śródziemia.

post wyedytowany przez Vroo 2024-09-01 01:54:44
01.09.2024 01:21
Vroo
Vroo
162

Przecież ta gra w finalnej wersji wygląda lepiej niż na trailerach. Głupiś?

22.08.2024 09:09
Vroo
Vroo
162

Przecież to jest zupełnie inna gra i nie ma nic wspólnego z tamtym playable teaserem. Co ty gadasz?

22.08.2024 09:08
Vroo
1
odpowiedz
Vroo
162

Muszę przyznać, że nakręcili mnie. Wcześniej obawiałem się, że będzie jak z Arcanią, że to będzie coś zupełnie innego niż Gothic, a tu widzę, że jest klimat zachowany. Przeszkadza mi tylko ta statyczność npcow, niewidzialne ściany, pojawiające się literki e dialogach. To wszystko można ogarnąć. Natomiast reszta to drobiazgi typu podświetlające się przedmioty. Wystarczy, że dadzą opcje wyłączenia tego podświetlenia. Mam nadzieję, że wyjdzie w przyszłym roku.

12.08.2024 13:56
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Już dawno kupiłem całą trylogię mafii i tak samo crasha w pakiecie z czwórką. Dla kogoś kto kupuje gry ten abonament nie ma kompletnie sensu, zwłaszcza, że przecież skoro gram w kupione gry przez siebie, to logiczne, że nie mam czasu na średnio interesujące mnie tytuły z abonamentu. 20 sierpnia kończy się moja przygoda z gp i wniosek po trzech latach mam taki, że to zupełnie nie dla mnie.

25.05.2024 23:00
Vroo
Vroo
162

toyminator
Inquerion
forzaroma

Dzięki chłopaki (?) za fajne odpowiedzi.
Ja właśnie mam taki plan, żeby ograniczyć sobie gry tylko do tych topowych, ale potem w praniu okazuje się, że chciałbym jednak spróbować jeśli nie każdej, to przynajmniej większości, przez co wszystko staje się jeszcze bardziej miałkie i powtarzalne. Musiałbym chyba odpuścić sobie całkiem np. jedną generację.
Nie przepadam za filozofią pt. "kiedyś to było", ale naprawdę kiedyś było więcej urozmaicenia i gatunków w grach. Przygodówki, symulatory, platformówki, RPGi, strzelanki, RTSy. A teraz mamy albo gry akcji, albo gry usługi, albo indyki, których niestety w większości nie trawię.
Kolejny problem z grami mam taki, że jak się grało 20 lat temu i wyobrażało, co to się będzie w przyszłości działo, to mózg parował od pomysłów. A teraz się okazuje, że gry wręcz się cofnęły w rozwoju, lustro nie odbija bohatera, szyby nie wybijesz, etc. Teraz się okazuje, że wszystko jest takie płytkie, milion przedmiotów, mechanik, ale wszystko proste, puste i niepotrzebne. Otwarte światy na 150h i powtarzalność, recykling wszystkiego też nie pomagają. Łatwiej było ogrywać i kończyć kilkanaście gier w roku na 10-15 godzin, niż 5 gier na 150-300 godzin.
Ten pierwszy Greedfall był niby krótki, nawet nie pamiętam ile tam spędziłem czasu, z 30 godzin, a na koniec już robiłem dosłownie speedrun, bo jak widziałem te identyczne wioski i biegałem po pustych mapach, to aż zgrzytałem zębami.
W ogóle zauważyłem, że już się nie robi takich gier jak kiedyś. W sensie miałeś takiego KOTORa np. gdzie było kilka zróżnicowanych planet, gra na 30h, wszystko skondensowane, różnorodne. Teraz musi być otwarty świat na 200 godzin, ale wszędzie wygląda tak samo (patrz Valhalla, Far Cry 6). Zmienia się tylko filtr, np. wiosenny na zimowy.

19.05.2024 20:40
Vroo
9
odpowiedz
4 odpowiedzi
Vroo
162
0.5
PC

Wystarczającym dowodem na to, że ubi totalnie spieprzyło sprawę obsadzając takiego a nie innego bohatera w roli głównej jest to, że wszędzie toczą się zażarte dyskusje na ten temat. Skoro to przeszkadza tylu ludziom, to chyba coś jest na rzeczy i są jakieś powody. A te dysputy historyczne mnie śmieszą. Bohater miał być Azjatą, to, że istniała taka postać jak Yousuke nie znaczy, że był obowiązek obsadzania jedynego czarnoskórego typa w tej roli, skoro było 1000 innych bardziej akuratnych - również historycznych - postaci. I tak samo przeszkadzałby mi tam Amerykanin, czy inny Europejczyk, Latynos, Hindus, czy Eskimos, więc z tymi zarzutami o rasizm to sobie darujcie.
Myślę, że oceny będą zasłużone.

16.05.2024 18:09
Vroo
Vroo
162

Ja myślę, że powód, dlaczego przeszedłeś Odyssey test razy, a Origins i Valhallę męczysz jest oczywisty. Pływanie. Mnie się Odyseja na początku nie podobała, bo te wyspy są strasznie monotonne i rozciągnięte. Nie ma tam fajnego wypełnienia. Ale jak pływamy tiremą to orgazm. Żadna gra nie dają mi takiego poczucia swobody i wolności. I ten klimat jak się nocą płynie w kierunku wysepki rozświetlonej pochodniami. Piasek, palmy. Aż czuć ciepłe przyjemne powietrze i wakacyjną atmosferę. I potem dostajesz Valhalle, gdzie ciągle bujasz się na lądzie, bo drakkar w korycie rzeki, to nie to samo o otwarte morze. Taki sam problem miałem z Unity po Black Flag i myślę, że jak Ubisoft zabiera pływanie statkiem, które jest tak fajne, to tak jakby w GTA zabrali samochody.

16.05.2024 16:50
Vroo
Vroo
162

Pogodzę was i mam rozwiązanie, bo widzę, że się sami trochę plączecie w tej dyskusji. Wystarczy dać tej marce odpocząć na powiedzmy całą generację. A może nawet ją po prostu zakończyć (co się oczywiście nie stanie, bo wyniki finansowe mówią same za siebie). No w każdym razie nie kumam graczy, którzy ciągle "a może to, a może tamto" i grają niezadowoleni w gry, w które wcale nie chcą grać. Czy jest jakiś obowiązek ciągnięcia tego tasiemca w nieskończoność? Ubisoft ma tyle marek niewidzianych od lat. Prince of Persia (mam na myśli AAA), Splinter cell, Ghost Recon. Gdzie jest beyond good and evil 2? Rayman, Driver. Naprawdę nie potrzebujemy dwudziestego siódmego asasyna czy czternastego far crya obojętnie w jakiej formule.

16.05.2024 08:47
Vroo
3
Vroo
162

To samo pomyślałem. Czym wypełnią mapę, skoro na pewno będzie znowu ogromna? Oczywiście, że posterunkami, twierdzami i jaskiniami pełnymi przeciwników w czerwonych szmatach. Tylko zamiast ikonki na mapie po synchronizacji prawdopodobnie pojawi się dopiero jak podejdziesz/wyczyścisz. Po Valhalli zupełnie nie mam ochoty na czwartego klona Origins, który sam w sobie był dla słabszym klonem Wiedźmina 3.

16.05.2024 08:38
Vroo
1
Vroo
162

Dla mnie już Odyssey było za duże, ale tam przynajmniej można było uciec od monotonii na morze i to pływanie było strzałem w dziesiątkę. Ale Valhalla to już dla mnie za dużo tego samego. Wszystkie lokacje na jedno kopyto i ciągle konno galopem na lądzie, bo pływanie drakkarem nie miało sensu.

16.05.2024 08:31
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Mam wrażenie, że już kilka razy zapowiadali, że nie będą zawalać mapy znacznikami, bodajże od Syndicate, a przecież w każdej grze i tak mapa JEST zawalona znacznikami. Ja się zastanawiam czy oni wyciągnęli jakieś wnioski po Valhalli i Far Cry 6 i w końcu będzie mniejsza, ale bardziej zróżnicowana mapa, czy jeszcze wiyncyj i wiyncyj i znowu kopiowanie tych samych lokacji w nieskończoność tak jak w Starfieldzie. Do dzisiaj nie skończyłem Valhalli, a nie mogłem doczekać się wikingów. Ta gra mnie tak zmęczyła, że na nowego asasyna w ogóle nie czekam.

16.05.2024 08:12
Vroo
odpowiedz
4 odpowiedzi
Vroo
162

Ja mam wrażenie, że od 15 lat gram ciągle w to samo. Nic się nie zmienia w tych grach. Przewijałem ten materiał po łebkach, w każdym miejscu albo walka, albo to kuriozalne kitranie się w krzakach ustawianych specjalnie po bokach korytarzowych lokacji. Przecież ja to już robiłem w 40 innych grach, jeszcze na x360. Ani jakichś fajnych lokacji, ani ciekawej fabuły. Jeszcze to ma być ta samą wyspa co w jedynce? Czyli zwykły recykling mapy? Te pierwszą część wymęczyłem, bo była w gamepass i obiecałem sobie, że nigdy już nie tknę gry spiders. Lubię rpgi, ale te ich gry (grałem też w bound by flame i technomancer) to takie kasztany, że szkoda życia na to. Wolę iśc na rower, albo porobić coś na działce.

09.05.2024 23:18
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

A ja myślę, że potrzebują naprawdę jakiegoś system sellera z prawdziwego zdarzenia. Gdzie te AAAA? Niestety, ale żeby zacząć sprzedawać konsole trzeba mieć jakieś petardy w portfolio. PS4 sprzedawało się bo mieli killery od Nauhty Dog, Ghost of Tsushima, Spider Mana, God of War i masę innych. Nintendo sprzedaje się jak szalone, bo ma Zeldę, Mario i Pokemony.
MS w czasach x360 przecież wybił się na Gearsach. A teraz im się wydaje, że dogonią konkurencję grami typu Hellblade, które pewnie jeszcze na dodatek wyjdzie na wszystkie platformy. Ewentualnie Forza 57. Powodzenia z takim myśleniem. Zwolnijcie jeszcze kilkaset osób i zamknijcie jakieś studio. Będzie dobrze. Yhm.

23.04.2024 22:47
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Dla mnie zeszłoroczne GOTY, dużo lepsza gra od Hogwarts Legacy i piszę to mimo tego, że jestem turbo fanem Pottera. Nie miałem żadnych problemów technicznych, a grałem jakieś dwa-trzy miesiące po premierze na XSX. Zdecydowanie bardziej mi przypasowała też niż Upadły Zakon. Respawn jednak "umie" w gry. Animacje, postacie, fabuła, lokacje, przepiękna grafika. No wszystko mi tutaj zagrało. Brakowało tylko bardziej rozbudowanych osad i rozmów z npcami, ale to już mam nadzieję, że dowiezie Outlaws od Ubi.

23.04.2024 21:42
Vroo
Vroo
162

Jak dla mnie, to Władca Pierścieni nie doczekał się jeszcze gry z prawdziwego zdarzenia. Bitwa o Śródziemie była okej, ale wciąż nie ta skala. Reszta to jakieś średniaki 6/10, czasem mniej. Z licencji to chyba tylko Wiedźminowi, Batmanowi i ferajnie ze Star Wars się poszczęściło.

23.04.2024 21:38
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Wydawcy i ta cała śmieszna branża sama prosi się o zaoranie. 10-20 lat trzeba czekać na jakąś porządną grę na znanej licencji, wydawcy zawsze zdziwieni sukcesem sprzedażowym (patrz singlowe Jedi Fallen Order, Hogwarts Legacy), a potem i tak w kółko klepią jakieś stolce, w które nikt nie chce grać i tylko wzbudzają frustrację. Naprawdę potrzebowaliśmy cukierkowej gry mobilnej na telewizorach? Wiyncyj barachła i wiyncyj zwolnień, co móze pójść nie tak. W takim tempie za 5-10 lat będzie pozamiatane i być może gramy na przedostatniej generacji.

23.04.2024 21:35
Vroo
1
Vroo
162

Ahtek84

No, ale nikt nikomu nie kazał powierzać takiej marki amatorom. Pytanie też dlaczego totalnym świeżakom daje się takie IP? Nigdy tego nie rozumiałem. Porządne studio nie może zrobić gry-petardy na licencji, bo za drogo, ale jacyś garażowi pasjonaci, co dopiero skończyli kurs pythona mogą sobie bezcześcić znane marki do woli.

20.04.2024 00:05
Vroo
Vroo
162

Najpierw remake trzeciej części. To ma sens. xD

18.04.2024 23:33
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162
8.5
PC

Najbardziej oczekiwana przeze mnie gra tego roku (bo w tegoroczoną premierę remaku Gothica to raczej nie wierzę). Chociaż oczywiście mam pewne obawy, bo wiem jaki Ubisoft ma mniej więcej styl i zwykle robi po prostu za duże i powtarzalne gry, które początkowo potrafią oczarować, by szybko znudzić. Valhalli nie udało mi się skończyć, bo zmęczyła mnie powtarzalna formuła i recykling lokacji.
Niemniej tutaj widzę dwa optymistyczne akcenty dające nadzieję na grę minimum 8/10.
Po pierwsze: magia licencji, która powoduje, że nawet średnia gra zyskuje (patrz Hogwarts Legacy, Star Wars Jedi: Upadły Zakon).
Po drugie: mamy dostać kilka zróżnicowanych planet i księżyców, co raczej eliminuje możliwość chamskiego kopiowania lokacji jak w Valhalli czy Far Cryu. Nawet twórcy wypowiadali się, że tym razem skupiają się na zagęszczeniu terenów kosztem ich zmniejszenia, co bardzo mnie cieszy.
Po trzecie: jeśli faktycznie będzie się dało swobodnie latać między planetami i skończymy raz na zawsze z przemieszczaniem się za pomocą mapki jak w Mass Effect, Starfield, Star Wars Jedi, czy The Outer Worlds, to czapki z głów. Beyond Good & Evil 2 miało to dostarczyć, a chyba ubi je pogrzebało. Może to z tej gry zapożyczyli?
Sama gra wypełnia mój star warsowy głód, bo jednak Upadły Zakon i Ocalały to takie proste akcyjniaki w dodatku z systemem walki souslike, za którym nie przepadam. Brakowało mi w Ocalałym jakiejś większej osady, czy miasta z npcami, którzy zlecali by nam questy (kantyna to za mało). Słowem: brakowało mi KOTORa III. Nie łudzę się, że ubi dostarczy mi pełnokrwistego, staroszkolnego RPGa, ale coś w stylu Wiedźmina 3 w świecie Star Wars, to chyba byłoby najbliżej.

post wyedytowany przez Vroo 2024-04-18 23:40:55
18.04.2024 23:25
Vroo
Vroo
162

Ludzie są po prostu tępi i nie potrafią samodzielnie myśleć. A społeczność graczy jest chyba jedną z najbardziej toksycznych i rakowych społeczności. Wystarczy parę newsów i już panuje niezdrowa ekscytacja i nakręcanie się pozbawione odrobiny logiki.
Edycje deluxe i gold, które nawiasem mówiąc nie są obowiązkowe i spokojnie można kupić podstawową edycje gry w standardowej cenie były już dostępne od lat. Każdy współczesny asasyn i Far Cry je posiadał.
Specjalne dodatkowo płatne misje to były chyba od początku internetu w konsolach. W AC: Syndicate były przecież jakieś misje Maharadży i jakieś tam jeszcze. Ba, nawet w Assassins Creed 2 była chamsko wycięta cała sekwencja ze środka gry.
I nie było takiego wycia, bo nikt gawiedzi paluszkiem nie pokazał i nie powiedział "możecie krzyczeć, Argghhhhhh!"
Ale spokojnie. Zapał graczy jest ostry, ale króciutki. Te wszystkie dramy nakładają się błyskawicznie. Przed chwilą była afera o mikrotranzakcje w Dragons Dogma 2 i już jakby przycichło, a przecież minął chyba tydzień, albo dwa.

18.04.2024 22:23
Vroo
Vroo
162

Naaaaawet Wiedźminowi 3 nie udało się do końca. Yhm. Eksploracja w W3 to jeden z najgorszych jej elementów. O ile siedzimy w takim Novigradzie to jest super, poziom detalu leci w kosmos. Niestety widać, że poświecono dużo czasu na dopieszczenie takich nielicznych lokacji i ich najbliższych okolic, a dalej to chyba ktoś po prostu złapał kursorem z krawędź mapy i rozciągnął tak, że aż myszka z blatu spadła. Pytajnik pytajnikiem pogania. Obóz bandytów, legowisko potworów, kontrabanda, miejsce mocy. Wszystko razy 250 i gra gitara. Płaska mapa bez punktów charakterystycznych, Velen wszędzie wygląda podobnie, nawet wioski są do siebie bardzo podobne. A w wioskach jeden quest na tablicy ogłoszeniowej. xD Do Gothica czy nawet jak kolega wyżej napisał gier Bethesdy to nie ma podjazdu. I ludzie, którzy zachwycają się W3 nabijają się z nudnej mapy z wieżami z gier ubi. Kuriozalne, bo Wiedźmin 3 jest bardziej ubisoftowy niż gry ubisoftu. Dla mnie Wiedźmin 2 był dużo lepiej zaprojektowany i zróżnicowany niż Wiedźmin 3.

18.04.2024 22:13
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

A ja chętnię kupię, bo dawno nie było takiej gry w uniwersum Star Wars. Upadły Zakon i Ocalały to są fajne gry, ale jednak typowe akcyjniaki. W Ocalałym bardzo brakowało mi jakiegoś większego miasta, w którym byłoby więcej interakcji z npcami, dialogów i fabuły. A tutaj wygląda na to, że to wszystko będzie i na dodatek chyba unikniemy monotonii znanej z chociażby Valhalli, bo skoro ma być kilka zróżnicowanych planet, to raczej nie będzie możliwy tak chamski recykling lokacji jak w Asasynie.
W sumie to nie mogę się doczekać, jest to najbardziej oczekiwana gra tego roku dla mnie (w Gothic remake nie wierzę, że wyjdzie w 2024).

17.04.2024 10:58
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

A ja kupię, chociaż nie wiem czy day one, czy z miesiąc po premierze, bo znając ubi gra będzie już wtedy latała za około 200zł. Natomiast kwik ludzi jest kuriozalny i jak zwykle: bezmyślny. Większość nakręca się bez sensu powielając przeróżne bzdury. Specjalne, dodatkowo płatne misje to ja już pamiętam w czasach Assassin's Creed 2 (tam była wycięta sekwencja 12 bodajże), albo AC: Syndicate miało kilka dodatkowych misji do kupienia osobno, np. Maharadży. Drogie edycje specjalne, gold, deluxe chyba też są dostępne od dwóch generacji. Ale zaskoczę was: nie ma obowiązku ich kupowania! Naprawdę! Szok, nie? Tak więc nie wyskakujcie tam z okien kochani.

post wyedytowany przez Vroo 2024-04-17 10:59:45
14.04.2024 21:21
Vroo
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162

DOMNIEMANE kingdom come 2 MOŻE otrzymać TRAILER.

Poziom współczesnego "dziennikarstwa" to jest po prostu jakiś jeden wielki koszmar. Wyobrażacie sobie takie "newsy" w erze czasopism 20 lat temu?

14.04.2024 01:10
Vroo
Vroo
162

Kerdevstesa

No i właśnie takie gamonie krzyczą jak to jest drogo i jak ich ciągle złe korporacje okradają. Nie ma się co chwalić, że jesteś januszem grania cebularzu.

11.04.2024 01:24
Vroo
Vroo
162

Czy ja wiem z tym GP. Jak dla mnie to jest coś w stylu dwa kroki do przodu, trzy do tyłu, czyli dwa miesiące okej, trzy - nic dla mnie ciekawego. I tak sobie leci ten abonament u mnie na rok, a ostatnią grą, którą bardzo chciałem ograć i która finalnie okazała się klapą, to był Starfield. Jak ktoś lubi japońszczyznę, to się jeszcze tam odnajdzie. Albo indory. Ale cała reszta to są gry AAA, które kupisz za 20-30 zł na własność. Większość czasu spędzanego przeze mnie na XSX w grach, to gry, które sam kupiłem. Jak chcesz grać np. w Baldura, a nie Personę, to sorry, taki mamy klimat. A w tym czasie grania w kupiony tytuł masz poczucie, że abonament ucieka. Skończy mi się ta usługa i się żegnam, chyba, że znajdę jakąś ofertę w stylu 150 zł na rok.

11.04.2024 01:18
Vroo
Vroo
162

Niech wszyscy upadną, ciekawe w co zaraz będziemy grać na tych pro maszynkach, chyba tylko w gry first party raz na pół roku. Krótkowzroczne myślenie, już teraz gier AAA jest jak na lekarstwo.

10.04.2024 23:29
Vroo
Vroo
162

Smalec

"Nie wiem, do czego konkretnie się odnosisz, ale pisząc o 'niepełnym doświadczeniu' miałem na myśli źle zrobiony cały element X [w tym konkretnym przypadku walka], a nie granie postacią Y, albo używanie metody Z do eliminacji wrogów."

Ale jakże to? Taki elokwentny erudyta nie zrozumiał mojej wypowiedzi? Odniosłem wrażenie, że napisałem to bardzo przystępnym i jasnym językiem.
Konkretnie odniosłem się do tego, że w grach z racji ich struktury i tak pomijasz jakiś procent doświadczenia z nich płynącego, bo jakbyś nie grał - wszystkiego nie zobaczysz. Możesz nie doświadczyć trudności walk i np. konieczności używania jakichś specjalnych technik walki, albo umiejętności, ale równie dobrze, możesz nie robić jakichś questów pobocznych, albo nie zapuszczać się w określony rejon mapy i to też nie jest koniec świata.

"Poza tym, to o czym piszesz jest zaprzeczeniem powszechnego schematu gier fabularnych tj. 'od zera do bohatera', bo u ciebie jest od 'bohatera do bohatera'."

Zwyczajnie nie mam na to ani chęci, ani czasu, a nie wiem czy zauwazyłeś, ale wyżej napisałem, że walka jest najmniej satysfakcjonującym dla mnie elementem rozgrywki, która na moje nieszczęście przeważa procentowo jako składowa gier. I teraz jeszcze gry są rozwleczone i rozbuchane do granic absurdu. Pamiętam jak tłukłem te niedźwiedzie dosłownie 5 minut w Dragon Age: Inkwizycja. Drużyna 4 herosów, wszystko dookoła błyska, jucha tryska na wszystkie strony, ale mordują się z niedźwiedziem 5 minut. A żeby było wesoło, te niedźwiedzie odradzały się dosłownie co kilka metrów. Według mnie też coś nie gra z takim designem, nawet w koncepcie od zera do bohatera, bo z jednej strony gra mi mowi, że jestem wybrańcem zdolnym do zamykania szczelin i wygnania demonów z tego świata, a z drugiej strony naparzam fireballami i toporami, które by mi się do mieszkania nie zmieściły jakiegoś kosmatego futrzaka, na którym nie robi to wrażenia. Jak tylko zorientowałem się jak to wygląda, to od razu tryb "easy" i byle grę odhaczyć, bo życia szkoda. Druga sprawa, że ta fabuła i "jakość" misji pobocznych też nie usprawiedliwiała i nie zachęcała, by w grę inwestować więcej czasu i wysiłku. Goticzek był tak dobry, a jednocześnie wypchany zawartością i zwarty, że można było się pomęczyć z Nocą Kruka (dzisiaj uważam, że ta gra jest przesadnie trudna i to psuje rozgrywkę). Natomiast te współczesne rozwleczone gnioty, to najlepiej przebiec i zapomnieć.

10.04.2024 13:17
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Ja bym to sprawdził o wiele chętniej niż jakiś kolejny klon soulsów, czy kolejną grę usługę. Na propagande jestem odporny, a wojenki ideologiczno-kulturowe są dla słabych i prostych ludzi. Jakoś nikomu nie przeszkadza, że Gothica stworzyli potomkowie nazistów, którzy zrównali z ziemią Polskę.

09.04.2024 19:26
Vroo
Vroo
162

Kupię miesiąc po premierze. Znając ubi, będzie wtedy kosztować w okolicach 180-200zl.

08.04.2024 21:30
Vroo
Vroo
162

Wreszcie jakiś sensowny komentarz, a nie puste, niezgodne z prawdą "kurła, kiedyś to było". Ja bym jeszcze dodał do tego, że niekończenie gier to nie tylko wina słabej narracji, ale też wypełniacza między dialogami i cutscenkami, czyli tego co powinno stanowić serce gier i tego co jest ich istotą, czyli rozgrywka. Gry są po prostu nudne jak musisz ciągle machać mieczem, czy strzelać. Dla mnie to strata czasu i nie rozumiem dlaczego każdy uparcie twierdzi, że "nie ma czasu". Gdyby to było wartościowe spędzanie czasu, to każdy by ten czas znalazł, choćby urlop, albo zarwana nocka. Ja nie mam zwyczajnie chęci na te gry (i to bez względu na to, czy stare czy nowe, bo od 25 lat nic się nie zmieniło w jądrze rozgrywki). Czas się zawsze znajdzie. Ale nie na rach ciach ciach przez 150 godzin w kolejnej tej samej grze. A kolega który ci odpowiedział dobitnie potwierdza, jakie ludzie snują kocopoły oderwane od rzeczywistości. "Kiedyś było mniej gier", jak w takim CD action miałeś co miesiąc recenzje 25 gier AA i AAA. Albo jak gry wychodziły na generację całymi trylogiami, a nawet po 4 odsłony.

post wyedytowany przez Vroo 2024-04-08 21:31:57
08.04.2024 20:42
Vroo
Vroo
162

Wy to pewnie w wieku 10-14 lat graliście w planescape torment i sanitarium w przerwach od studiowania łaciny i słuchania Mozarta popijając 40 letnie wino. Koleś mi wymienia komnatę tajemnic i piratów z Karaibów jako spoko gry (nie no, to jest już gust ideolo XD). Dalej mi się nawet nie chce czytać tych głupot, bo wiadomo, że będzie obrona Częstochowy i zaklinanie rzeczywistości. Po co kupujecie w takim razie nowy sprzęt i nowe gry, skoro to taki chłam, który nie dorasta do pięt potężnym petardom w stylu piratów z Karaibów?

08.04.2024 01:21
Vroo
odpowiedz
5 odpowiedzi
Vroo
162

Mam prawie 40 lat na karku, ale gadanie, że KIEDYŚ TO BYŁO, GRY BYŁY LEBBBBBSZEEE i że wtedy gier nie robiło się dla kasy to czysty idiotyzm. Wszyscy grali w Simsy, NFSy, FIFĘ, GTA (w moim przypadku dwójka). Popularne były najładniejsze wizualnie gry jak GTA III, albo Max Payne, czy Medal of Honor. Czyli topowe gry od najbardziej pazernych wydawców. Albo te wszystkie gry na licencjach filmowych. Same paździerze robione niskim kosztem byle podpiąć się pod premierę filmu. Mówienie, że te gry były lepsze od współczesnych to po prostu brednie. Przecież to wszystko było tak proste i prymitywne, dialogi jak dla 11 latka, zerowa interakcja ze światem, no dramat.
Gdyby stare gry były lepsze, to przecież wszyscy graliby w stare gry. Zaraz ktoś powie, że to przez grafikę. No, ale po pierwsze w tamtych latach grafika też miała dla nas znaczenie i chcieliśmy grać w ładne gry, po drugie dzieciaki teraz grają w minecrafta, stradew valley, robloxa, among us, czy fortnite. No to chyba wcale nie chodzi o grafikę, bo to szkaradne gry.
Sentyment robi wam siekę z mógzu i z tego co widzę to praktycznie nikt nie jest w stanie trzeźwo podejść do tematu bez emocji. Patrząc na komentarze w internecie okazuje się, że 20-30 lat temu byliśmy zamożniejsi (mimo, że nikogo nie było stać na oryginały, czy konsole), wszyscy byli lepiej wychowani (mimo, ze wyjście z telefonem po 22 wiązało sie z byciem oklepanym i okradzionym przez nastolatków), wysportowani (pewnie nie było otyłych), trawa była bardziej zielona, a niebo błękitne, ogólnie to było jedno wielkie Eldorado, a teraz to się żyć po prostu nie chce.
Zdradzę wam sekret. Wasi rodzice też uważają, że czasy ich dzieciństwa były lepsze. Wasze dzieci też będa narzekać i gadać w przyszłości, że kiedyś było lepiej. Pamiętam jak mnie kiedyś ojciec przekonywał, że co tam jakiś Batman, Gumisie, Kaczor Donald - najlepsze bajki to Gąska Balbinka, Baltazar Gąbka, Wędrówki Pyzy i jeszcze jakieś, których tytułów nawet nie pamiętam. No i kto to dzisiaj ogląda? Przecież to było lepsze podobno. Bzdurne gadanie ograniczonych ludzi.

05.04.2024 01:03
Vroo
😂
Vroo
162

boy3

System dialogów. xD Morrowind nie ma żadnego systemu dialogów, tylko klikamy kluczowe słowa, które przenoszą nas do konkretnego "artykułu" niczym w wirtualnej encyklopedii z końcówki lat 90-tych. Klikasz np. "Vvardenfell" i od każdej postaci dostajesz ten sam link do rozbudowanego artykułu w stylu jakiegoś leksykonu z suchymi informacjami. Oczywiście nie jest to w żaden sposób nagrane dźwiękowo, tylko sam czysty tekst do przeczytania. Bohater też nic nie mówi, więc co to są za dialogi, skoro nikt się nie odzywa. Tja. Dialogi. xD
Bethesda dogoniła piranie 14 lat później w Fallout 4, bo dopiero tam dialogi były nagrane, a bohater przestał być niemy. Ale jak wyglądały dialogi w Fallout 4 (tak, nie, sarkazm, nie wiem) to wszyscy dobrze wiemy.

post wyedytowany przez Vroo 2024-04-05 01:13:01
05.04.2024 00:57
Vroo
Vroo
162

Wiedźmin

Jak zobaczyłem, że ktoś mi odpisał taki rozbudowany komentarz, to pomyślałem w pierwszej chwili, że fajnie będzie podyskutować, a połowa Twojej wypowiedzi to coś w stylu "Morrowind is król, ponieważ jest zajebisty". Nie podałeś ani jednego argumentu. A to "bogactwo" jak pisałem wyżej jest złudne i niskiej jakości. Morrowind po prostu stawia na ilość. Dla mnie to nie jest bogactwo i nie definiuje arcydzieła.

Iselor

Czemu niby Gothic "udaje" otwarty świat? Ten świat jest turbo bardziej otwarty od Morrowinda, w którym wejście do każdej chaty, czy jaskini to loading ziomuś.
Właśnie zawsze zastanawiałem się nad tym zachwytem co do rozwoju postaci w Morrowindzie. Przecież tam możesz sobie wstawić atletykę i kondycję, żeby wbijać poziomy po prostu skacząc i biegając. Mało tego, po prostu idziesz do typa i kupujesz umiejętności bez żadnego expa. Jeśli Cię stać, to możesz sobie kupić tyle skilla, ile masz kasy. No i jeszcze z tego co pamiętam punkty przydziela się podczas spania w łóżku, czego w grach nie trawię, bo to taki siermiężny, prymitywny excell. W każdym razie to gadanie, że tutaj rozwijasz umiejętności, których używasz to taka pół prawda.
A co do kreatora postaci to już kwestia gustu. Ja zawsze wolałem postacie z krwi i kości, z charakterem niż jakiegoś randomowego bota i to jeszcze z ciałem kobiety. Zupełnie wtedy nie mogę się wczuć. To Geralt, Bezimienny, Nathan Drake, Kratos, Marcus Fenix, czy Shepard są ikonicznymi postaciami, a nie "Iselorek123", który jest zlepkiem cyferek i atrybutów. Idealnym pogodzeniem wody z ogniem myślę, że jest Mass Effect, bo mieliśmy wspomnianego Sheparda, którego można było odrobinę zmodyfikować pod swoje preferencje, ale to wciąż postać, która ma ramy ściśle wykreowane przez scenarzystów.
Grafika to też kwestia gustu, bardziej leży mi styl Gothica, Morrowind jest strasznie szarobury, ale szczerze powiedziawszy obie gry mi się podobają, są po prostu inne, więc nie będę na siłę Morrowinda obrzydzał.

post wyedytowany przez Vroo 2024-04-05 01:18:14
03.04.2024 11:04
Vroo
10
odpowiedz
Vroo
162

Ciekawie w tym giereczkowie. Z remakiem kotora się męczą, remaku piasków czasu nie da rady zrobić, beyond good and evil 2 nie da rady zrobić, bloodlines 2 nie da rady zrobić, nowego dragon age robią chyba z 6 lat i nic tam nie mają, tes 6, fable , czy wiedźmin 4 dopiero właściwie ruszają z produkcją, ale będą mi wciskać pro konsole, albo mówić o następnej generacji. Ciekawe w co na tych urządzeniach grać, w remastery tomb raidera i dark forces? Do tego nie potrzebuję nowej konsoli za 3500zl. Niech tam jeszcze pozwalniają parę tysięcy osób i napchają więcej miktotranzakcji do gierek. Inwestorzy zadowoleni, gracze wytrzymają.

post wyedytowany przez Vroo 2024-04-03 11:08:32
03.04.2024 02:05
Vroo
Vroo
162

Asmodeus

Chłopie, pobudka. Rozmawialiśmy o poziomie trudności - trudności walk, a nie stopniu skomplikowaniu zadań, czy eksploracji. To, że gram na easy, bo nie znoszę męczyć się i marnować czasu na tłuczenie tych samych potworów tysiące godzin wynika właśnie z tego, że wolę ciekawe rozmowy/ fabułę/ eksplorację/ łamigłówki, etc.
Dlatego dla mnie bomba, jeśli chodzi właśnie o ten aspekt, czyli łatwość w pokonywaniu wrogów. Możliwość dostosowywania poziomów trudności walk, itd. To, że większość gier ma jeszcze szereg różnych problemów to inna bajka.
I nie mów mi, że to moja wina, bo to gracze, nie ja - domagają się rozwlekanych gier na 200 godzin z ogromnymi mapami. Dla mnie taki Wiedźmin 2 > Wiedźmin 3, bo nie ma durnych pytajników, odradzających się potworów, pustej mapy, jest skondensowany i da się go przejść w 20 godzin przynajmniej na dwa dość odmienne sposoby.

post wyedytowany przez Vroo 2024-04-03 02:08:08
01.04.2024 23:11
Vroo
Vroo
162

Darkowski93m

Disco Elysium, czy Planescape to sztosy, ale moim zdaniem tu jest znowu przesada w drugą stronę i te gry męczą trochę swoim przegadaniem (Tormenta musiałem sobie dawkować, bo każda postać potrafi zatrzymać gracza na dobre kilka-kilkanaście minut). Ja bym nie eliminował walki całkowicie, ale zmniejszyłbym proporcje. Dla mnie takie Gothiki były super, bo było trudno, ale każdy przeciwnik to cenny exp, a tak naprawdę ze względu na małe rozmiary świata tej walki nie było aż tak dużo, bo od obozu do obozu, czy z miasta do innego osiedla ludzkiego to może było z 10 maszkar, czy bandytów do ubicia. A większość czasu, przynajmniej w pierwszych rozdziałach rozgrywała się w miastach/obozach. Zazębiające się questy, intrygi, tajemnice, eksploracja - to coś co lubię. Chciałbym, żeby w grach tak 30% stanowiła walka, no i też żeby mapy były odpowiednio mniejsze, a nie powtarzalne i puste (zresztą teraz są wypełniane głównie odradzajacymi sie przeciwnikami). A teraz to mam wrażenie, że cutscenki i dialogi to 20% - walka 80%. Czytasz sobie wiedźmina i przecież Geralt tam walczy rzadko, każda walka to w zasadzie śmiertelny bój, na całą sagę, to nie wiem czy jest tych walk chociaż kilkanaście. A w grze jak troglodyta sieczesz te wszystkie utopce, wilki i harpie w ilościach hurtowych. Dla mnie to zwyczajnie nudne i strata czasu. Nawet w filmach ADHD dla młodzieży nie ma tyle efektów i walk.

01.04.2024 23:00
Vroo
Vroo
162

Asmodeus

No tak, bo grając na hardzie to są gry na dychę. xD
Oceniłem te crapy tak, a nie inaczej, bo w obu tytułach kulało to, co dla mnie najistotniejsze w grach:
- fabuła
- postacie i dialogi
- różnorodność w sposobach wykonywania zadań
- eksploracja i zróżnicowanie lokacji
Jeszcze mnie nie pogrzało, żeby nudne crapy na 150 godzin rozciągać sobie do 300 godzin wybierając najtrudniejszy poziom walk. xD
Ciekawe czemu kolejna gra Bethesdy - Starfield zbiera takie baty. Pewnie wszyscy grali na easy.

30.03.2024 15:15
Vroo
Vroo
162

Iselor

Nie ma lepszego action RPGa TPP od Gothica 1 i 2. Pod względem eksploracji tylko taki Skyrim może doskoczyć do Gothica, ale biorąc pod uwagę te wszystkie jednakowe podziemia i katakumby, koszmarnie słabe dialogi, beznadziejny główny wątek i brak chociażby jednej ciekawej postaci, to jednak niestety nie.
Oczywiście, że:
a) Wiedźmin 2 jest turbo liniowy, przecież nie możesz wraz z postępem cofnąć się do wcześniejszych lokacji. Idziesz jak po sznurku, lokacje są pocięte, a to, że możesz sobie przejść w koło po Flotsam i wyjść trzema korytarzami z wioski do lasu tylko potwierdza co napisałem. Mnie to nie przeszkadza, ale nazywajmy rzeczy po imieniu: Wiedźmin 2 to liniowa, korytarzowa gra.
b) Wiedźmin 3 ma najgorzej zaprojektowaną mapę w serii, eksploracja tam nie istnieje. Wybacz, ale obsranie mapy pytajnikami, kontrabandami, gniazdami potworów i obozami bandytów to nie jest ciekawie wypełniona mapa. Wioski, w których jest dosłownie jeden quest na tablicy ogłoszeń, totalnie puste okolicy Oxenfurtu i samego miasta, który wypełnił dopiero dodatek Serca z Kamienia. Wszystko wszędzie wygląda podobnie i jednakowo, mało jest charakterystycznych miejsc jak na tak ogromną mapę. Bujamy się po tym świecie i plądrujemy śmieci typu złamane wiosło, alkahest i jakieś nudne surowce, które są tylko ikonkami w ekwipunku, bo nawet nikomu nie chciało się wymodelować przedmiotów jak w grach Piranii, czy Bethesdy.

Jak chcesz dyskutować, to może zarzuć jakimś konkretem, bo w sumie nic sensownego nie napisałeś.

post wyedytowany przez Vroo 2024-03-30 15:16:43
30.03.2024 01:03
Vroo
Vroo
162

Smalec

Ja rozumiem, że gra na hardzie dostarcza nieporównywalnie większą satysfakcję niż granie na easy. To tak jak z grą na fortepianie. Zagrać "wlazł kotek na płotek" potrafi każdy, ale prawdziwą satysfakcję dałaby umiejętność zagrania piątej symfonii Bethovena. Tylko, że trzeba mieć ku temu predyspozycje, bo jak ktoś nie da rady, to nie da rady i w końcu prędzej porąbie ten fortepian siekierą niż cokolwiek na nim zagra.
Argument o niepełnym doświadczeniu jest kulawy, bo równie dobrze można odnieść się w zasadzie do wszystkiego w RPGu. Grasz wojownikiem? No, ale może twórcy przygotowali świetny system magii i strzelania z łuku? Niepełne doświadczenie. A może postawiłeś na perswazję i tym samym możesz się z walki całkowicie wymiksować, bo przegadasz przeciwnika? Niepełne doświadczenie. A może wybrałeś inną ścieżkę fabularną, inne rozwiązania questów? Niepełne doświadczenie.
Przecież o to chodzi w grach, żeby odgrywać role i grać po swojemu. Zanurzyć się w grze. Przecież w grach zwykle prowadzimy twardziela, więc masz poczuć się jak twardziel. Jak niby ma to zrobić osoba, która ginie co pół minuty i rzuca padem?

30.03.2024 00:46
Vroo
Vroo
162

Zdzichsiu

O to, to! Ja w ogóle nie rozumiem czemu wciąż gra = walka. Przecież tak z 75% gier jest nastawiona na walkę i jakieś 2/3 spędzanego w nich czasu poświęcamy walce. Dlaczego? Czemu to nadal jest fajne? To właśnie sprawia, że ta generacja będzie prawdopodobnie moją ostatnią. Jakiś czas temu była konfa, czy jakaś tam prezentacja Microsoftu. Pokazali tam kilka gier i pamiętam, że byłem trochę podjarany Avowed. A tam znowu ciach, ciach, ciach, te rozbłyski magii, znowu to ucinanie łbów. Ja już tym rzygam i ani trochę mnie to nie rajcuje. No ileż można w tych grach rąbać, albo strzelać. Ostatnio też pokazali nową grę Kena Levine, tego od Bioshocka. No i gra wygląda jak klon Bioshocka, te strzępki gameplayu to oczywiście walka. Patrzę jak kogoś tam podpalają, ktoś wrzeszczy z bólu i biega po planszy. I sobie myślę, no woooooooow, jarałbym się tym jakbym miał 15 lat, ale mam prawie 40, idę spać. Gracze kreują się na takich turbo dojrzałych, hardkorowych odbiorców, a cieszy ich taka tępa, w zasadzie wieloletnie nie zmieniająca się sieczka, która do niczego nie prowadzi. Kill room, cutscenka, kill room, cutscenka. I tak przez 150 godzin w tych wszystkich open worldach. A tu jeszcze ktoś mi mówi, że powinienem się z tym męczyć tak 3x więcej czasu na trudnym poziomie. xD
Albo czego jeszcze nienawidzę to tych wszystkich bossów, obowiązkowo z trzema fazami ataków i lampkami, w które trzeba trafić. Boże, jakie to jest nudne i zawsze w takiej sytuacji sobie myślę, że wolałbym teraz sobie na rowerze pojeździć, albo podłubać coś w ogródku, z tego chociaż fajne warzywa by były.

30.03.2024 00:31
Vroo
😂
4
Vroo
162

Nie no, od dzisiaj gram we wszystko na hard, żeby zaimponować jakiemuś bieniowi z największymi jajami w necie.

30.03.2024 00:27
Vroo
Vroo
162

Dla mnie bomba.

30.03.2024 00:24
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Wychowałem się na Gothicu, grze uważanej za trudną i owszem, fajnie powspominać czasy, kiedy jako dzieciak przebijałem się z trudem przez każdy metr mapy, wywabiając przeciwników pojedynczo ze stada, żeby mieć jakieś szanse. Ten strach przed wejściem nocą do lasu, ten stres przed każdą walką.
Potem Noc Kruka i pierwsze przejście to było już przegięcie i gra bardziej mnie frustrowała niż dawała radochę.
I ta trudność, to dla mnie podobna sprawa jak z wszystkim typu "kiedyś to było". Tak samo jak trzeba było się pomęczyć, żeby zarobić na grę, a nawet kupić ją na giełdzie. Teraz jestem za stary, żeby się męczyć i trudzić po to, żeby zakosztować trochę rozrywki.
A co najwazniejsze: gry są teraz pierońsko monotonne, rozciągnięte i długie. Nie wyobrażam sobie męczarni z np. trzecim Wiedźminem na tych najtrudniejszych poziomach i ciągle tłuc godzinami tych samych, respawnujących się przeciwników, którzy nawet nie dają punktów doświadczenia. Przecież to strata czasu.
No i z tego wynika taki problem, że ogrywając dosłownie setki gier przez lata nie widzę żadnej gry, która zasługiwałaby na to, żebym powiedział "okej, chcę docenić tę grę, chcę ją smakować, mieć satysfakcję z walk". Zrobiłem tak z The Last of Us Part II, ale potem i tak przełączyłem na łatwy. Kiedyś jak gier było mało, czasu i przede wszystkim chęci dużo, to można było kombinować, można było rozkminiać jeden tytuł i go rozpracowywać latami. Teraz mi się po prostu nie chce, bo i po co.

28.03.2024 14:34
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

To ile ten model ma w końcu długości: 76cm, czy jak na zdjęciu z wymiarami: 81,7cm?
Ja podziękuję. Kiedyś kupiłem dwa zestawy z LEPINa, czyli te chamskie podróby 1:1. Fakt - jakość zaskoczyła mnie na plus, ale to nie znaczy, że nie ma różnicy między LEGO, a takim "zamiennikiem", bo mimo wszystko i tak czuć, że to nie jest to. Dla dzieciaka bym kupił takie podróbki, bo raz, że cena często nawet kilkunastokrotnie niższa, a dzieci wiadomo jak szanują zabawki. Kolekcjonerom też może nie przeszkadzać, bo w końcu stoi to na półce i jak tego nie ruszasz, to jakość przecież nie ma większego znaczenia, bo od patrzenia nic nie odpadnie, a wygląda prawie identycznie. No, ale jednak coś w tych podróbach tak mnie odpycha, że nigdy więcej już żadnej nie kupię. Być może to jakiś czynnik psychologiczny.

28.03.2024 14:27
Vroo
Vroo
162

Jako afol, który ma hopla na punkcie klocków, to powiem nawet, że jak się zamawia regularnie duże zestawy, to nawet składanie staje się męczącym obowiązkiem przypominającym robotę i zachęcam żonę, żeby mi z tym pomagała (lubi składać, więc win-win). Ale tak, są to kurzołapy niemiłosierne, pieniądze idą na to kosmiczne, nie ma gdzie tego trzymać i najgorszy jest ten syf, który na tym osiada. Tylko, że co jakiś czas mam taki kryzys i się zastanawiam "po co ja to w ogóle zbieram?". Myślę wtedy, że ograniczę wydatki na LEGO, że jeszcze kilka zestawów i pass, a potem i tak po jakimś czasie mam taki "głód" nowego zestawu, że spontanicznie coś zamawiam.
Uwielbiam te wszystkie klocki po prostu oglądać i naprawdę mnie zachwycają. Nie doszukiwałbym się w tym głębszego sensu, bo to jest taki sam przedmiot, który ma funkcję "zdobienia" jak dla pasjonata malarstwa obrazy. A w giereczkowie porównałbym to do edycji kolekcjonerskich gier. Też są drogie, też tam jest masa niepotrzebnych fantów, większość ma za zadanie cieszyć oko i nagrodzić nasz gadzi móżdżek kolorowymi bibelotami i ładnie wydanymi artworkami w formie albumów, mapek, pocztówek, pudła, etc. Z klockami jest bardzo podobnie.

26.03.2024 17:32
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Jak takie kasztany będą dostawać 8/10, to nie ma ratunku dla tej branży.

24.03.2024 02:37
Vroo
odpowiedz
Vroo
162
7.0
PC

Grę kupiłem pod koniec 2021 roku, a skończyłem ją wczoraj, czyli z początkiem 2024, co już wiele mówi o tym, czy mi podeszła, czy nie. Zwłaszcza, że przejście zajmuje jakieś 20h (tak obstawiam, bo nie ma licznika w grze, a ten z konsoli XSX jest średnio dokładny).
Gra jest niby super, dokładnie w moich klimatach, liniowa, singlowa. Mimo, że nie jestem fanem kina superbohaterskiego (ale nawet lubię i toleruję MCU i DC), to tematyka też mi nie przeszkadza. Ale mam z nią kilka problemów:
1. Chyba największym jest podobnie jak w Avengersach od Square - festiwal cosplayerów. No mogli się już szarpnąć i zaangażować filmowych aktorów, myślę, że wtedy sprzedaż byłaby o wiele lepsza. Nie mogłem się przekonać do bohaterów z łapanki i Petera Quilla wyglądającego jak hitlerjugend.
2. Walka jest nudna i monotonna. Bujamy się w czwórkę, a czasem nawet więcej postaci, tymczasem masz wrażenie, że reszta stoi i niewiele robi, czekając na rozkazy. No więc cały czas musisz spamować i wybierać umiejętności poszczególnych strażników, ale jako, że przeciwnicy skupiają się prawie wyłącznie na tobie, to ciągle dostajesz w pałę i to od tyłu, albo po plecach, bo szukasz umiejętności (czas wtedy zwalnia, ale nie zatrzymuje się), a wrogowie, których jest chyba z 5 rodzajów na całą grę potrafią błyskawicznie do ciebie doskoczyć i cię tłuc. Momentami na ekranie tyle się dzieje, że dosłownie nie jesteś w stanie ogarnąć co się tam w ogóle wyrabia i klikasz wszystko na pałę, czekając, aż walka dobiegnie końca. Dawno nie widziałem tak nudnej i męczącej walki, na dodatek dla jakichś dzieciaków z ADHD.
3. Grafika - uważam, że dożyliśmy czasów, kiedy praktycznie wszystkie gry wyglądają ładnie, a jeśli nie, to to jest taki zabieg stylistyczny (np. pixel art, albo boomershootery). No więc Strażnicy Galaktyki to bardzo ładna gra, ale zupełnie nie w moim guście. Wszystko jest jak w jakimś negatywie, czerwone, fioletowe, szare, jaskrawożółte. Fajnie, że te planety i pojazdy kosmiczne są jakieś oryginalne i nie jest to kopia Star Wars, rozumiem, że być może to był taki zabieg stylistyczny twórców, a może i nawet wzorowali się na komiksach (nie wiem, bo się nie znam), no ale przykro mi - nie podoba mi się ta gra ani trochę. Tu nie ma prawie żadnych fajnych widoczków, jak np. w Uncharted, czy Mass Effect. A te wnętrza statków kosmicznych, czy ostatnie etapy gry, gdzie się bujamy w jakichś takich szarych korytarzach upstrzonych żółtymi, wybuchowymi hm... czymś, to była istna tortura.
4. Tempo gry: arena, korytarz, arena, korytarz, arena, arena, arena, korytarz. Meh.

A co było w grze naprawdę niezłe?
1. Dialogi i sposób w jaki napisano postacie - petarda. Te dialogi są naprawdę "ludzkie" w sensie, wyobrażam sobie, że tak mogą rozmawiać do siebie rozumne postacie (gdyż większośc postaci to istoty pozaziemskie). Fajnie, że cały czas gadają, naprawdę zdarzyło mi się uśmiać, tylko że jak ktoś ma FOMO, to będzie go to irytowało. Chcesz posłuchać o czym mówią i skupić się na misji, a im się gęba nie zamyka. I nie możesz sobie iść przed siebie i słuchać, bo nagle jakiś dialog się urywa, odpala się skrypt i wlatuje kolejny, bo np. doszedłeś do jakieś skały, na temat której ktoś ma coś do powiedzenia. Za dużo tych rozmów i z czasem przestajesz się wsłuchiwać, bo oszelejesz.
2. Fabuła - W pewnym momencie byłem naprawdę ciekawy co będzie dalej. Obyło się bez jakichś naprawdę mocnych zwrotów akcji, ale na upartego można by zrobić z tego całkiem niezły film.
3. Pomysły! Jakie tu są dobre momentami drobne pomysły. Wysyłasz strażników do banalnych czynności? W pewnym momencie któryś mówi, że przecież nie musisz mu za każdym razem przypominać. Lodówka, która ciągle się otwiera na statku (dialog przy okazji tej sytuacji rozłożył mnie na łopatki). Albo jak kazałem Rocketowi wleźć do dziury, a on akurat walnął focha i trzeba było go poprosić kilka razy, albo jak miałem coś znaleźć w systemie i wszyscy poganiając mnie chcieli sami kliknąć coś na pulpicie. Jest tego cała masa i nie sposób tego opisać. To jest świetne i nie znajdziesz takich drobnych, ale kreatywnych pomysłów np. w grach od Ubisoftu.
Niemniej jednak z grą się trochę namęczyłem i nie grałem z nią z zapartym tchem jak kiedyś w Mass Effect 2, czy Uncharted 4, więc 7 to max ile mogę jej wystawić.

12.03.2024 23:56
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Kolejny otwarty świat, kolejny klon soulsów. Nic dziwnego, że branża jest w kryzysie. Klepią do znudzenia te sztampowe gnioty i zdziwieni, że ludzie mają ich przesyt. Mnie otwarte światy skutecznie "wyleczyły" z grania i nie pamiętam kiedy ostatnio włączałem konsolę. Aktualnie chce się przymierzyć do zapoznania (jakoś mnie ominęła) Heroesów III (na fali kupionego magazynu CDA) i chyba będe grzebał w takich starociach, skoro tyle tam kultowych klasyków, a wielu nawet nie skosztowałem. Mam już dosyć otwartych światów na 100 i więcej godzin, to jest nudne, wtórne i płytkie. I to mimo, że moją grą ever jest Gothic, a to przecież otwarty świat. Tyle, że mały, skondensowany, fajnie zaprojektowany i wypełniony. Na 25h, a nie 250h. Już Morrowind mnie nudził w swoim czasie premiery, a to przecież dzisiaj też mikroskopijna gra, gdyby ją przyrównać do jakiegoś nowego Far Crya, czy Asasyna. Niech dalej robią wiyncyj i wiyncyj i niech dalej dziwią się, czemu gry są coraz droższe w produkcji. Ja z tego pociągu powoli wysiadam.

10.03.2024 13:08
Vroo
Vroo
162

Dokładnie, czasy się zmieniają. Młodzieży nie interesuje jakieś filmowe doświadczenie, tylko ma być sieciowo, społecznie, na pierwszym planie jest rozgrywka, a nie jakaś fabularna otoczka, czy klimat. Fortnite, Minecraft, Among Us. Jak mi 18 latek pokazywał swoją bibliotekę na steamie, to większości tytułów nawet nie kojarzyłem, a jestem dość dobrze obeznany z tematem.
I nie ma się co obrażać. Jak zaczynałęm przygodę z grami w końcówce lat 90-tych, to też było marudzenie starszych graczy, że przygodówki umierają, symulatory umierają, itd. Ja sam wychowałem się głównie na RTSach i grach ekonomicznych, a dzisiaj takie gry wychodzą od święta i trudno - trzeba z tym żyć (już mniejsza z tym, że sam nie mam ochoty w to grać). Trzeba się pogodzić z tym, że świat idzie do przodu i nikt nie będzie łechtał naszych sentymentów za darmo. To samo z pudełkami, grami ekskluzywnymi, prasą o grach, itd.

10.03.2024 12:59
Vroo
Vroo
162

Przede wszystkim kłania się kolejna oczywista oczywistość, a mianowicie to, że za kształt branży odpowiadają tylko i wyłącznie gracze. Dostajemy takie gry, za jakie jesteśmy skłonni zapłacić. Nikt nie robi nam na złość. Przecież gdyby Prince of Persia, czy Splinter Cell zarabiało tyle co Far Cry, czy Asasyn, to mielibyśmy już dawno kontynuację, a skoro istnieje ryzyko, że takie gry sprzedadzą się w np. 5 mln egzemlarzy, co dla takiego korpo jak Ubi to zmarnowanie zasobów ludzkich, zainwestowanych pieniędzy i czasu, to nic dziwnego, że wolą iść w bezpieczny i pewny zysk. Tam jest za duży pieniądz, a nie ma jakichś ekscentrycznych miliarderów, którzy by machnęli ręką i stwierdzili, że zrobią grę za 200mln dolarów, w jaką chcieliby sami zagrać, najwyżej się nie sprzeda, trudno. Ma być zysk, bo jak nie to głowy lecą, a firma może dzisiaj być na ustach wszystkich, a pojutrze być na krawędzi upadku.

10.03.2024 12:51
Vroo
Vroo
162

No właśnie. Gra usługa to też chociażby AC: Valhalla, a to singlowa gra przecież.

10.03.2024 12:37
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Ja się już pogodziłem z tym, że gry to już nie jest moje główne, hobby, pasja, tylko coś jak z filmami, raz na miesiąc coś tam obejrzę jak mi akurat siądzie, a za bardzo już nie śledzę newsów. Pogodziłem się z tym, że rocznie wychodzą dwie, może trzy gry w moim guście, a przeważnie i tak nie za bardzo chce mi się w nie grać, bo np. nie chce mi się angażować na 150 godzin, jak w przypadku ostatniego Baldura chociażby. Trzeba zaakceptować fakt, że dla korpo nie jesteśmy żadnym targetem, bo ich nie interesuje 30 parolatek, który kupi grę raz i nie chce wydawać na nią więcej pieniędzy, a jeszcze wykombinuje ją na promocji, używaną, albo z tureckiego vpna. Z nastolatkiem czy dzieckiem z podpiętą kartą rodzica do fortnite nie mamy szans, a to tam jest piniondz. Przyzwyczaiłem się, że nie doczekam się fajnego, singlowego rpga np. w świecie Śródziemia. Odklejeni krawaciarze tego nie rozumieją, dopiero musiało przyjść cdp i wysmarować wiedźmina, żeby pokazać, że można. A tak, to pojawiają się jakieś pojedyńcze strzały w stylu Hogwarts Legacy, czy Star Wars Jedi i krawaciarze zawsze zdumieni, że jakimś cudem, gry na które ludzie czekają od nastu lat jakimś cudem się sprzedają i ktoś może chcieć zagrać w coś innego niż kolejnego sieciowego klona looter shootera.

post wyedytowany przez Vroo 2024-03-10 12:50:42
01.03.2024 08:55
Vroo
odpowiedz
3 odpowiedzi
Vroo
162

Do Gothic 1 i 2 jeszcze nic się nie zbliżyło. Dajcie spokój z wiedźminem 3, ta gra nie ma w ogóle eksploracji, typowy ubisoftowy pusty świat z powtarzalnymi pytajnikami. Ta gra mogłaby być liniowa jak dwójka

10.02.2024 00:59
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Ogarnęli już problem z kasującymi się sejwami na XSX?

06.02.2024 22:41
Vroo
Vroo
162

No ja jakbym policzył ile grałem w Gothica 1 i 2, to byłyby to pewnie jakieś tysiące godzin, ale tak naprawdę skończyłem jedynkę i dwójkę po jednym razie (i dwójkę chyba w dodatku na kodach ten fatalny dwór Irdorath z tego co pamiętam). A Noc Kruka skończyłem tylko raz, w sensie wątek Kruka i dalej mi się nawet nie chciało iść do Górniczej Doliny, bo ten dodatek to była droga przez mękę. I to jest ten paradoks - z jednej strony to są najlepsze RPGi i gry w ogóle w jakie grałem, z drugiej - tak naprawdę najlepsza zabawa jest w pierwszych dwóch rozdziałach, kiedy musimy piąć się od zera do bohatera lawirując między zwaśnionymi ugrupowaniami, a jak już dołączymy do którejś z frakcji, to robi się tępa sieka. Risen 1 też miał identyczny problem. Jak dla mnie gry pirani najlepiej wypadają wtedy, kiedy wykonujemy questy w obozach/miastach i eksplorujemy te lokacje wraz z okolicami. A jak trzeba iść gdzieś do jakichś lochów czy katakumb, to zaczyna wiać nudą.

01.02.2024 09:47
Vroo
3
odpowiedz
6 odpowiedzi
Vroo
162

Skoro gra ma wyjść w tym roku, a oni wrzucają concept Arty, to znaczy, że są w czarnej dupie. Mam nadzieję, że embracer im zaraz nie zgasi światła i nie powie, że koniec zabawy.

28.01.2024 16:50
Vroo
Vroo
162

Smoki zaczynają się pojawiać od tej misji, bodajże gdzie mamy pogadać z jarlem Białej grani. W każdym razie jest taki quest, gdzie lecimy z ekipą zapolować na smoka i od tej pory w grze będą regularnie pojawiać się smoki. Rozumiem Twój problem, bo sam specjalnie przy drugim podejściu odpuściłem główny wątek, pograłem kilkadziesiąt godzin i dopiero wtedy go ruszyłem, bo tez nie chciałem użerać się z tymi smokami co kwadrans. Tak samo wkurzały te randomowe najazdy wampirów w miastach z DLC i tam chyba trzeba było akurat przejść kilka misji, żeby był z tym spokój, ale już nie pamiętam. W każdym razie też mnie to doprowadzało do szewskiej pasji, bo wampiry zabijały mi handlarzy, kowali, albo npców zlecających questy.

28.01.2024 01:57
Vroo
Vroo
162

Ja też tego na początku nie kumałem, totalnie nie wiedziałem czemu raz muszę startować ze statku, raz mogę to robić z menu, mapa galaktyki, mapa układu, orbita, itd. Na początku czekałem jak cymbał myśląc, że lecę do planety i wyląduje na niej jak w każdej normalnej grze, skoro widzę statek i ogromną planetę tuż przed nosem, a dopiero potem okazało się, że jednak musze wcisnąć "x", żeby obejrzeć ekran ładowania. Do teraz nie wiem jak to jest z tymi orbitami.
Bethesda ma chyba jedne z najgorszych tutoriali, w Fallout 4 nie ogarnąłem jak budować te bazy, tutaj jest dokładnie to samo. Zamiast poprowadzić cię przykładowo z jakąś prostą konstrukcją jak w grach ekonomicznych, w stylu: wybuduj najpierw to, teraz to, potem to. Teraz możesz zrobić to i to, żeby było dobrze, potrzebujesz tego i tego. Nie k****wa, dostajesz listę budynków, urządzeń i przedmiotów i wikipedię.

22.01.2024 07:49
Vroo
2
Vroo
162

Przecież robisz dokładnie to samo tylko w drugą stronę. Jedni po obejrzeniu tej prezentacji są sceptycznie nastawieni, drudzy pozytywnie. Dlaczego ci, którzy czekają na tę grę mają monopol na możliwość wypowiedzi?

21.01.2024 23:57
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Obsidian zawsze robił technologiczne, zabugowane kupsztale z fajną fabułą i dialogami. Pamiętam jakim koszmarem było granie na premierę w Kotor 2, czy fallout: new Vegas. Już w czasach Alpha protocol zastanawiałem się dlaczego nie połączą sił z jakimś innym studiem, które umie w grafę i animacje. No nawet z tą nieszczęsną Bethesdą, do której im najbliżej, bo myślę, że gdyby za warstwę fabularną w Starfieldzie wziął się obsidian, a Bethesda skupiła na świecie i lokacjach, to gracze może by wybaczyli nawet ten 20 letni silnik, loadingi i zbliżenia na mordy w dialogach.
A co do Avowed, kompletnie nie jestem zainteresowany. Wygląda jak kolejna gra klasy B, a nawet C, klon fantasy the outer worlds, które mnie wynudziło i dla mnie to była gra max 6/10. Nie obchodzi mnie, że ktoś się tam zaraz będzie pieklił, że w to jeszcze nie grałem. Co z tego, od przeszło 30 lat grałem w tysiące gier, w tym wszystkie od obsidianu i na podstawie tego doświadczenia mam podstawy budować w głowie jakieś oczekiwania i obraz gry, a ta póki co zapowiada się na crapa.

post wyedytowany przez Vroo 2024-01-22 00:03:28
19.01.2024 07:36
Vroo
Vroo
162

To dla mnie na odwrót. Gothic 1 i 2 to chyba dwie najlepsze gry w jakie grałem i nic do nich jeszcze nie doskoczyło. Riseny jeszcze mi się w miarę podobały, chociaż to były takie "mamy Gothica w domu". Ale te elexy... Pokraczne, nieprzemyślane uniwersum gdzie wrzucono wszystkiego po trochu. Tam nie ma jednego ciekawego questa, jednej ciekawej postaci. Dialogi są koszmarne i chyba przez skopane tłumaczenie często są bez sensu, co skreśla u mnie ten tytuł. Starfieldowi dałbym tak max 6/10, ale elex 1 to max 4/10, a dwójki przez te słabą pierwszą część nawet mi się nie chciało tykać.

17.01.2024 08:31
Vroo
Vroo
162

boy3

Ja też nie rozumiem fenomenu Gothic 3, chyba tylko ówczesna skala, muzyka i sentyment robią robotę. Gdyby elex, czy Risen miały "Gothic" w tytule, to wygląda na to, że też by były o wiele cieplej przyjęte przez graczy za sam tytuł.
Gothic 3 to moje największe, życiowe rozczarowanie w historii gier. Nie wiem czemu wszyscy hejtują Risena 2 i 3. Przecież klimat w trójce jest potężny i to o wiele lepsza gra od elexów, czy Gothic 3. Calador, Taranis, albo ta wyspa z DLC, na której wszyscy byli obłąkani. Skończyłem dwa razy i bawiłem się świetnie.
Natomiast taki uwielbiany Risen 1 wydaje mi się słabą kalką Gothic 2, gdzie wszystko jest gorsze. Ten senny dubbing, biedne miasto, ta bura grafika i smętna muzyka. Fuj.

17.01.2024 07:48
Vroo
Vroo
162

baleks89

Gothic ma już dialogi, fabułę. Dlatego myślę, że ciężko byłoby to zepsuć mając 80% gotowca.

16.01.2024 23:06
Vroo
2
Vroo
162

Mam takie same obawy co do remaku Gothika. Myślę, że to będzie znowu tak jak wtedy gdy Risen był bardziej gothicowy od Arcanii. To tak jakby piraniom nagle kazać robić elder scrolls 6, a bethesdzie Gothic 4. Wolałbym szczerze powiedziawszy jakiś zwykły remaster Gothic 1-3 od piranii, bo tego by chyba nie byli w stanie spieprzyć.

16.01.2024 22:58
Vroo
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162

Niech giną. THQ zamiast oddelegować piranie do pomocy alkimi przy remaku Gothika (czy raczej odwrotnie), to dali do zrobienia kultowe IP nowicjuszom z Hiszpanii (?!), a piranie w tym czasie klepały jakaś nudną piątą wodę po kisielu pod tytułem "to jest Gothic, ale tak naprawdę nowa gra, ale tak naprawdę stary Gothic, ale to nowa gra, serio!". A w rzeczywistości "mamy Gothica w domu", czyli gra sprzed 20 lat, tylko gorzej, plus po raz kolejny to samo w HD. O ile Riseny jeszcze mi się podobały, chociaż czuć było powolny spadek jakości (podzielenie świata na wysepki, miałka fabuła, brak spójności świata) łącznie z dwójką (fajny piracki klimat) i trójką (Calador i Taranis to bardzo klimatyczne lokacje i czuć było tu Gothica, przy czym bawiłem się zdecydowanie lepiej niż w Gothic 3), to przy elexie z początku oszukiwałem się, że jest nieźle i czuć ducha piranii, żeby z czasem odpuścić i nigdy nie wrócić do tej gry. Elexa 2 nawet nie tknąłem, co kiedyś byłoby dla mnie nie do pomyślenia, żeby olać nową grę piranii. Czuję tutaj ten sam casus co u Bethesdy. Oni już nie są w stanie zrobić dobrej gry, a to co wychodzi to tylko echo dawnych klasyków, jeno "odbicie na powierzchni stawu". Czuć tam jakiś pierwiastek dawnej magii (nic dziwnego, skoro robi się te gry na tych samych przegniłych silnikach pamiętających nasze dzieciństwo), ale cała reszta to po prostu męka i bezczelne odcinanie kuponów. Pracownicy niech zatrudnią się w alkimii. Dawać po kolei remaki Gothic 1,2,3, a potem czworeczke, jak nie to elo!

15.01.2024 01:53
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Wychodzi 4-5 niezłych gier w roku i ludzie prawie mdleją z wrażenia. Pamiętam czasy i to nie tak odległe, bo jeszcze z 10 lat temu jak tyle wartych uwagi gier AAA wychodziło w miesiącu.
Dla mnie w tym roku najlepsze SW Jedi: Ocalały i nie rozumiem hejtu, z tym że grałem dwa miesiące po premierze na XSX.
Drugie miejsce Hogwarts Legacy, uwielbiam uniwersum, 20 lat czekałem na taką grę, ale to mimo wszystko średniak.
I tyle. Trzeci Baldur przede mną, bo Xbox kasuje póki co sejwy, horrory mnie nie interesują, a trzy czwarte gier w tym roku to właśnie horrory, więc czekam na gry z 2024. DLC jako goty nie uznaje, jak fajne widmo wolności by nie było. Zresztą podstawka cyberpunka na tyle mi się przejadła, że sprawdzę ten dodatek dopiero za kilka miesięcy najwcześniej.

14.01.2024 22:29
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162
0.0
PC

Kupiłem GOTY na XSX i w pierwszej misji na powierzchni, gdzie trzeba pogadać z Codsworthem, ten nie reaguje i nie odpowiada. Odinstalowałem i zainstalowałem grę ponownie, próbowałem od początku zacząć na nowym sejwie, ale nic to nie dało.
Widziałem jakiś karkołomny sposób na YT na to, który niby działa, a polega na przeczesywaniu okolicznych domów w określonej kolejności, ale za stary jestem, żeby się tak pieprzyć z jakąś giereczką.
Dlatego, skoro nie jestem w stanie grać w tę grę, a po tylu latach wciąż występują w niej błędy uniemożliwiające granie, to nie pozostaje mi nic innego jak wystawić tej grze zero.

post wyedytowany przez Vroo 2024-01-14 22:31:31
13.01.2024 23:35
Vroo
Vroo
162

MasterOfMotivation
tomaszg

Żałosne komentarze, oczywiście zero merytoryki tylko gówniarskie "jak ci się nie podoba toś gupi i grałeś na złomie biedoku hy hy hy". Niezłe pajace z was.

04.01.2024 02:00
Vroo
4
odpowiedz
Vroo
162
4.0
PC

Ubisoft robi ładne wizualnie otwarte światy, ale niestety kierują się takimi bardzo prostymi instynktami graczy z typową dla siebie przesadą i zasadą "wszystkiego wiyncyj". Mapa musi być jak największa, ciągle respawny przeciwników, ciągle walki. Pełno ikon na mapie. I najlepiej ładować trzy, cztery takie openworldy rocznie. Przecież gracze już narzekali na zawaloną znacznikami mapę w AC:Unity, gdzie jakieś wnioski?
Myślałem, że CDPR zrobił w Wiedźminie 3 bardzo ubiosftową mapę i cała gra była bardziej ubi, niż samo ubi, ale jednak Ubisoft powiedział "potrzymaj mi piwo", po czym zrobił jeszcze bardziej kopiowalny, powtarzalny, rozciągnięty i pusty świat niż redzi. I u redów przynajmniej była dobra historia, świetne postacie i rewelacyjne dialogi. Tutaj nie ma nic. Z całej tej nowej asasyńskiej "trylogii", czyli Origins, Odyssey i Valhalla najbardziej strawne było dla mnie Odyssey, mimo, że nie jestem fanem greckiej mitologii i settingu, ale tam chociaż można było uciec na morze i poczuć ten klimat bezkresnej masy wody, podróżowania do kolejnej wyspy migocącej światłami pochodni w nocy. Miało to swój urok. Czemu ubi nie wyda Black Flag 2? Tylko męczą się z jakimś skazanym jeszcze przed premierą na porażkę Skull & Bones? Tutaj znowu skazani jesteśmy głównie na bieganie, albo zasuwanie konno po pustych, jednakowo wyglądających prowincjach. Każda wiocha wygląda podobnie, każda czynność powtarzana jest po 100 razy, każdy npc wygląda po kilkunastu godzinach znajomo, a postacie są tak jednakowo sztucznie i teatralnie zagrane, że po chwili wszystko ci się miesza i nikogo nie pamiętasz.
Nie ma dla mnie sensu robienia wielkich gier jeśli w każdym miejscu wygląda albo tak samo, albo bardzo podobnie. Jeśli każda chata wygląda w środku tak samo, jeśli muszę ciągle rozwiązywać pseudo zagadki środowiskowe polegające na przesuwaniu tych bambetli, czy strzelaniu w plecionkę z patyków, żeby wejść do środka i odryglować drzwi.
Najgorsze, że w tej części mamy też regres jeśli chodzi o crafting, rozwój postaci (to drzewko z miliardem perków jest totalnie skaszanione), w ogóle nie czuć progressu, a ekwipunek zwyczajnie wywalono, bo masz trzy szmaty do wyboru na krzyż przez 100 godzin grania, a i tak biegasz ciągle w tej samej zbroi z tym samym uzbrojeniem.
Najlepiej by było dać tej serii odpocząć przynajmniej jedną generację, albo po prostu odejść. Ubi ma tyle fajnych marek jak Prince of Persia, Splinter Cell, Rayman, Ghost Recon, Beyond Good & Evil, Driver... Czy naprawdę nie można wykrzesać coś z tych kultowych serii, tylko trzeba ciągle tłuc Far Kraja na przemian z tymi Srasasynami?

post wyedytowany przez Vroo 2024-01-04 02:32:56
29.12.2023 23:09
Vroo
Vroo
162

boy3

Ja rozumiem, że to RPG, a RPGi kojarzą się z toną tekstu, ale tak szczerze - czy Morrowind ma tę fabułę, wątki, postacie i dialogi dobrze napisane? Mój największy problem z tą grą jest taki, że te dialogi są do przeklikania, bo nudzą w opór. To samo teraz jak gram w Starfielda. Baba co sprzedaje kawę opowiada mi historię swojego życia, jak wylądowała w korpo, gdzie pracuje jej rodzina, jakie ma marzenia. Kogo to tak naprawdę obchodzi, co to do gry wnosi, czy to jest ciekawe dla kogokolwiek? I tak 20 kolejnych npców opowiada takie grafomańskie pierdoły, że po godzinie masz dosyć gry.

29.12.2023 22:57
Vroo
odpowiedz
11 odpowiedzi
Vroo
162
6.0
PC

Zawsze mnie fascynowało dlaczego tylu ludzi woli Morrowinda od Gothica. To znaczy ja wcale nie chcę rozpoczynać wojny pt. Gothic vs TES, rozumiem, że są różne gusta i widzę co w tych Scrollsach może się podobać (Skyrima przeszedłem dwa razy od dechy do dechy), ale kurczę - powrót do Morrowinda był bolesny, podczas gdy w Khorinis, czy Górniczej Dolinie czuję się jak w domu.
W Morrowindzie i ogólnie w grach Bethesdy mam wrażenie, że panuje taka zasada Todda Howarda: "okej, mamy to wszystko słabo zrobione, ale mamy tego dużo. Wiyncyj, a będzie git."
Mapa jest duża, ale trochę pusta. Npców zatrzęsienie, ale żadnego nie zapamiętasz. Dialogów w opór, ale przeklikujesz przez nie, bo nudzą po kwadransie. Przedmioty walają się w hurtowych ilościach, ale większość to śmieci zagracające ekwipunek i nie mają żadnej wartości.
Graczom ta formuła podobała się do Skyrima i dopiero przy Fallout 4, a zwłaszcza F76 zapaliła się żółta lampka i całe szczęscie, że szambo wybiło w końcu przy okazji Starfielda, bo ileż można tłuc ten sam, sztywny, archaiczny gameplay z zasadą "wiyncyj", gdzie wciąż w 2023 mamy grę, w której wchodząc do pomieszczenia 2x2 trzeba obejrzeć ekran ładowania, a główny bohater jest niemy. To przecież Gothic 20 lat temu robił to wszystko lepiej.
A co do samego Morrowinda po tylu latach - kurczę, klimat jest przepotężny i nawet sobie pomyslałem, że właśnie idealnie byłoby zrobić remake tej gry, jeśli Bethesda musi koniecznie robić jakieś nowe gry. W remaku Morrowinda nie przeszkadzałyby mi te loadingi i trocinowe dialogi. Siła nostalgii zrobiłaby swoje, wystarczy ten klimat spopielonego, trochę post apo Vvardenfell i ta epicka muzyka. Byłoby to duzo bardziej zjadliwe od silenia się na nowe IP i to futurystyczne sci-fi na archaicznej technologii sprzed kilkudziesięciu lat.
Ale dialogi to już Becio, nagrajcie i dajcie już spokój z tymi zbliżeniami na gębę podczas rozmów z npcami.
Aha, żeby nie było: od Elexów też się odbiłem i również uważam, że czas Piranha Bytes przeminął. Riseny były słabsze od Gothiców, a Elexy to crapy. Zdaje się, że się skończyły czasy pod tytułem: zróbmy te samą grę co 20 lat temu, ale nie wiemy jak wymyśleć równie intrygujące uniwersum co 20 lat temu, więc damy to samo, tylko gorzej i trochę udziwnione na siłę.

post wyedytowany przez Vroo 2023-12-29 23:04:06
27.12.2023 16:36
Vroo
Vroo
162

Ile Bethesda konkretnie zapłaciła i komu? Czekam na info z pierwszej ręki, bo jesteś świetnie poinformowany. A jak nie, to tu powinien być pozew.

27.12.2023 13:52
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Ja w swojej growej karierze dotarłem do takiego momentu, że mało co mnie rajcuje, wszystko wydaje mi się wtórne i miałkie. Myślę, że teraz już raczej będę przechodził max dwie, trzy gry rocznie i to bez jakiejś nadmiernej ekscytacji, bo przecież wszystko już było. A te buńczuczne liczby wywołują we mnie tylko śmiech. Połowę z tych gier przesuną na kolejne lata. Zresztą niby tyle ma tego wyjść, a ciężko coś sensownego wybrać do miniatury, bo takie Prince of Persia to przecież jakaś gunwo popierdółka o jakości np. Assassin's Creed: Chronicles. Wtedy jak wychodziły te gry, to nikt się nimi nie brandzlował, a teraz w złotej erze gejmingu wielkie woooooooow, platformówka 2D. Kpina. Czekam tylko na Gothic remake i star wars outlaws, ale nie mam złudzeń, że to będą średniaki bazujące na nostalgii i znanym IP.

27.12.2023 03:26
Vroo
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
Vroo
162

Jak tak czytam komentarze, to odnoszę wrażenie, że większość graczy z lekkim, bo kilkuletnim lagiem dotarła do momentu, w którym część znalazła się już w 2014-2015 roku. Mnie już wtedy ówczesne gry zdawały się mierne i wtórne. Fallout 4, DA: Inkwizycja, czy AC: Unity/Syndicate. Dla mnie to były gnioty, a przecież zbierały niejednokrotnie tytuły GOTY.
Nie chodzi mi o jakieś wywyższanie się, może ja po prostu przemieliłem więcej gier w krótszym okresie, a część graczy, albo przymykała oko na skostniałe formuły i rozwiązania, albo dawkowali sobie oszczędniej gry.
A teraz wszystko zaczyna wyłazić i nie pamiętam, kiedy ostatnio w jednym roku pojawiło się aż tyle rozczarowań.
No i rozczarował też Starfield. Pograłem w to z 20-parę godzin i jak zobaczyłem znowu te wszystkie śmieci, szafki, pudła i kontenery do wiecznego przeczesywania, znowu loadingi przy wejściu i wyjściu do małego pomieszczenia 2x2, to mi się odechciało. Tak jak ktoś wyżej pisał - Nowa Atlantyda. No ludzie, przecież to wygląda jak w grach sprzed 15-20 lat. Sterylna, pusta planeta. Wbijam do jakiegoś sklepu z uzbrojeniem, a tam stoi biurko i jeden koleś. Zero detali, jakichś szpargałów, sprzęt wybieram w menu, które pojawia się w rozmowie. Żadnych gablotek, skrzyń. Skąd on bierze te wszystkie giwery? Wszystko znowu takie sztuczne i umowne. Oczywiście, żeby tam wejść musiałem zaczekać na ekran ładowania.
Może w TES VI by te wszystkie archaizmy przeszły, ale tutaj kłują tym bardziej, że technologicznie gra jest żywcem wyciągnięta z 2008 roku, a setting jest bardzo futurystyczny, przez co wyszła jakaś pokraczna karykatura.
Znowu npce to jakieś drewniane kukły, animacje są toporne jak w Morrowindzie, dialogi to trociny, a eksploracja polega na ciągłym szperaniu w śmieciach w lokacjach kopiuj-wklej.
Jedyne co mnie cieszy, to to, że w końcu ludziom otworzyły się oczy i już się nie nabierają na takie paździerze. Wywaliło się na pysk Bioware ze swoją Andormedą i Anthem, wywaliła Bethesda z Fallout 4, Fallout 76 i teraz Starfieldem. Wystarczy tego chłamu rodem sprzed 15 lat po 400 zł za sztukę. NIC SIĘ W TYCH GRACH NIE ZMIENIA I NIC SIĘ W TYCH GRACH NIE DZIEJE!

27.12.2023 02:04
Vroo
odpowiedz
3 odpowiedzi
Vroo
162
5.5
PC

W końcu po dłuższej przerwie udało mi się dobrnąć do końca, ale męczyłem ten tytuł okrutnie. Chciałem go odhaczyć, bo widziałem sporo komentarzy zachwalających zakończenie, a sam też nie lubię zostawiać rozgrzebanych gier, jeśli to nie są jakieś kobyły na 200 godzin grania.
Pierwsze A Plague było dla mnie niespodziewanym hitem i nadal podtrzymuję zdanie, że to lepsza gra od pierwszego The Last of Us (mimo, że jestem fanem gier Naughty Dog). Ale podobnie jak z TLOU, tak tutaj uważam, że sequel był zbędny i najlepiej byłoby dla tej opowieści, gdyby zamknęła się w jednej odsłonie i po prostu zostawić ją w spokoju bez przesadnego komplikowania historii na siłę.
Nie rozumiem też tej idiotycznej mody obecnej tylko w grach, czyli zasady, że sequel musi być tak minimum 2x dłuższy i bardziej rozbudowany. Ten sam problem był w TLOU Part II. A Plague Tale: Innocence skończyłem bodajże w 12 godzin. Requiem w ponad 20. Po co wydłużyli tę grę rujnując tempo i doprowadzając do zmęczenia materiału i przesytu? Trzecia część będzie trwała 40 godzin? Co za idiotyzm. Wyobraźmy sobie, że każdy film z serii trwałby odpowiednio 2 godziny, 4 godziny, 8 godzin i tak dalej. Jeszcze raz. Po co?
Twórcy narzekają na to, jakie to gry są drogie w produkcji i że muszą kosztować prawie 400 zł. No to róbcie krótsze, a tańsze. Wszyscy zadowoleni.
Natomiast sama gra wg. mnie tym razem nie dowiozła. Gameplay jest strasznie umowny, skradanie jest uroczo naiwne, walka beznadziejna, a co najgorsze - często stawia się na nią nacisk, kiedy gra zamienia się w jakiś kuriozalny celowniczek. Zagadki obrażają moją inteligencję, a wcale nie jestem jakimś omnibusem. No, ale jak wszystkie polegają na tym, żeby przestawić jakąś wajchę i wysłać drugą postać do kolejnej wajchy, żeby przejść przez jakąś kratę... Litości.
Miałem też dosyć tych skradankowych etapów, po kazdej takiej sekcji musiałem robić sobie przerwę od gry, przez co zazwyczaj byłem w stanie ograć maksymalnie jeden rozdział na raz.
Przeszkadzał mi też uderzający, przesadny kontrast między scenami, kiedy jest spokojnie i można odetchnąć. Wtedy jest tak cukierkowo jak w jakiejś kreskówce Pixara. Chwilę później robi się mroczno jak w horrorze, przemoc, cierpienie i beznadzieja. Dziwnie i niespójnie to wypada w ogólnym rozrachunku.
Osobiście nie przepadam za dziećmi, a o dziwo Hugo bardzo polubiłem i strasznie mnie irytowała rozhisteryzowana Amicia. Ten jej ciągły roztrzęsiony szloch doprowadzał mnie do szału, podczas gdy kilkanaście lat młodszy berbeć był spokojny i dojrzały. To na pewno powinno tak wyglądać?
No i zakończenie też mi jakoś specjalnie nie podeszło. Chyba powinno mnie emocjonalnie przeczołgać, a ja tylko z niedowierzaniem uniosłem brew i powiedziałem na głos sam do siebie "serio?". Może to dlatego, że sądząc po komentarzach spodziewałem się jakiegoś emocjonalnego trzęsienia ziemi.
Graficznie bardzo ładnie, ale nie robi to na mnie wielkiego wrażenia, bo po pierwsze teraz większość gier jest bardzo ładna, po drugie co mi z tej grafy, jak przebiegamy po liniowych lokacjach, w większości nie ma jak się nacieszyć tymi widokami.
Generalnie jestem tą grą bardzo zawiedziony i szczerze powiedziawszy chciałbym, żeby ASOBO wzięło się za nowe IP, bo trzeci raz raczej nie wymęczę tej samej formuły, a znając zasadę "przeskoczenia rekina" w trójce pewnie na siłę będą dodawać jakieś widowiskowe urozmaicacze do procy i będziemy walić granatami, albo dadzą jakiś średniowieczny odpowiednik drona bojowego. Dajcie spokój.

25.12.2023 15:37
Vroo
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162

Mój problem z tą grą jest taki, że nie robią go Piranie. Pomijając jakość Elexów, czy Risenów, grając w te gry, od razu czuje się jak w domu. Każde studio developerskie ma swój styl i charakter. Myślę, że to będzie Gothic bez tych wszystkich składowych i szczegółów, które budowały klimat. Nie wystarczy przenieść 1:1 miejscówki i postacie, żeby gra miała to nieuchwytne coś. Wyobraźcie sobie np. że remake Mass Effecta robi Bethesda, albo odwrotnie, że remake Morrowinda robi Bioware. No, to nie jest to. Myślę, że tutaj będzie podobne uczucie jak w Arcanii. Świat, lore i postacie się zgadzały, ale Gothic to to nie był, przez co paradoksalnie Risen bardziej przypominał Gothica niż "Gothic 4".

15.12.2023 00:17
Vroo
3
odpowiedz
Vroo
162

GOL to taki typowy januszex, twórcy zarabiają mniej niż przeciętny magazynier. Nic, tylko wypromować nazwisko, wyrobić sobie doświadczenie, uzupełnić CV i uciekać.

14.12.2023 22:54
Vroo
odpowiedz
3 odpowiedzi
Vroo
162

Dla mnie Starfield przeciętna gra, ale nie spodziewałem się cudów już po rozczarowaniu jakie towarzyszyło mi po premierze Fallouta 4. Natomiast uważam, że facet ma rację, bo zastanówcie się, czy mieliscie w życiu sytuację, gdy ktoś kto kompletnie nie zna się na waszej pracy mówił wam jak macie wykonywać swoją robotę i jak wtedy reagowaliście.
Gracze to banda niedojrzałych gnojków, wszystko jest dla nich proste i łatwe. Zresztą ludki w necie są ekspertami od wszystkiego: polityki, sportu, popkultury, prowadzenia samochodu.
Nawet newsmani z portalów, pewnie jakieś 20-letnie chłopaczki na umowach zlecenie rozgrywają was jak dzieci płodząc takie artykuły, bo wiadomo, że nie będzie jakiegoś obiektywnego spojrzenia, refleksji, czy konstruktywnej krytyki, tylko trigger. A łapiecie się na to jak przedszkolaki.
Na każdą wypowiedź developera, która nie jest błagalnym kajaniem się na kolanach wiadomo jakie będą reakcje. Bunt i gniew. To może czas zmienić hobby, skoro dostarcza wam tyle frustracji i nerwów?

07.12.2023 01:23
Vroo
2
odpowiedz
Vroo
162

Pierwsze 30 godzin wywarło na mnie ogromne wrażenie i spokojnie oceniłbym 8/10. Wiecie hype i 20 lat czekania na grę-spełnienie marzeń, a także świetna oprawa graficzna robią swoje. Na dodatek początkowo gra wręcz zasypuje nas jakimiś nowościami dając co kilkanaście, albo kilkadziesiąt minut zastrzyk dopaminy. Nowe lokacje, miotła, pokój życzeń, znajdźki, otwieraj zamki, tu masz takie zagadki, tu takie, walka. Ciągle coś się dzieje, ciągle odkrywasz nowe skrzydła przepięknego zamczyska.
Ale teraz po ukończeniu gry, na chłodno po kilku miesiącach odjąłbym minimum 2 oczka i 6/10 to max wg. mnie na ile zasługuje ta gra.
Przede wszystkim sam Hogwart zdaje się jakiś mały i płytki. Brakuje mi w nim głębi. Mam wrażenie, że w tych cukierkowych Harrych Potterach od EA z 2001 i 2002 roku zamki były większe, mimo, że tam grę dało się ukończyć w chyba 3 godziny. Ale tam się pędziło przez te wszystkie platformówkowe tory, każda zbroja, czy prawie każdy obraz to był jakiś sekret, czy easter egg. Tu jest jakoś tego mało, ciągle tylko revelio i revelio. Brakuje mi więcej świetnie zrobionych tajemnic Hogwartu, jak ten queścik gdzie wchodzimy w obraz, albo ustawiamy dzwony, czy zamrażamy wielkie wahadło. Brakuje mi większych rozkmin, sekretów. Tu każde większe pomieszczenie powinno być swoistym "śledztwem". Jakąś skomplikowaną zagadką z wymierną nagrodą. Brakuje jakichś ukrytych komnat, czy całych pięter, nie wiem do końca jak to określić, ale wszystko wydaje się takie powierzchowne i dosłowne. Do wielu miejsc po prostu zbyt łatwo i szybko się dostajemy.
Ekwipunek to dno. Nie wiem, czy ktokolwiek bawi się w to przebieranie nic niewartych szmat. Gdzie są jakieś fasolki, karty czarodziejów, książki, cokolwiek interesującego?
Brakuje simsowego życia, czy bardziej szkolnego rodem z Bully od Rockstara. Uwielbiałem książki nie tylko za główny plot, ale także za to pozornie zwyczajne życie w magicznym zamku. Śniadania w wielkiej sali, poranna poczta, czytanie proroka codziennego, lekcja z tym nauczycielem, potem przerwa, potem lekcja z mniej lubianym nauczycielem, zadania domowe, wspólne rozmowy przy kominku, treningi quidditcha i stres przed meczem. Przeżywałem to wszystko razem z Harrym. Tu nie ma nic. Cutscenka, nowy czar i leć naparząć pająki, albo gobliny.
Angielski dubbing jest fatalny i wiem, że akcja gry toczy się w Anglii, czy Szkocji, ale o wiele bardziej swojsko czułbym się gdyby postacie przemawiały polskim językiem i nie rozumiem jakim cudem takie gry jak Dead Space, czy Modern Warfare dostają spolonizowane głosy postaci, a Hogwarts Legacy, gra skierowana do młodszego odbiorcy dostaje tylko napisy. Przyzwyczaiłem się do rewelacyjnego tłumaczenia Andrzeja Polkowskiego i teraz nie mogę się przestawić na ten brytyjski klimat.
Mapa jest nudna i powtarzalna. Wyciąłbym 2/3, powiększył wioski, zamek, dodał questy, rozbudował istniejące lokacje. Swoją drogą Hogsmeade to podobno jedyna wioska w Anglii zamieszkana w całości przez czarodziejów, a przecież w prawie żadnej osadzie z dostępnych w grze nie ma mugoli i po tym wycinku świata chodzą praktycznie sami czarodzieje.
Nie podoba mi się też, że ten zamek jest taki kolorowy i wolałbym żeby był bardziej ponury, bo tak jak to ktoś powiedział w recenzji - wygląda bardziej jak muzeum, a nie zamek. I jeszcze ta muzyka klasyczna. W ogóle tutaj nie pasuje.
Przeszkadza mi też, że postacie z rywalizujących domów zachowują się jak jedna wielka rodzina. W książkach było to nie do pomyślenia, a tutaj wszyscy sobie gawędzą i nie ma żadnych podziałów, czy zwykłego poczucia elitarności przynależenia do konkretnego domu. Nie ma tej otoczki tajemnicy i poczucia, że inne domy i ludzie z nimi związani są dla nas niedostępni.
Zamiast tego wolałbym dwóch towarzyszy niczym w Mass Effect, którzy ciągle by do nas gadali (jak w strażnikach Galaktyki). Byłoby to zgodne z książkami i w sumie z logiką, bo przecież każdy chyba w szkole miał jakichś ziomków, czy ziomka, z którym cały czas było się prawie nierozłącznym.
Tej grze przydałby się porządny dodatek, albo taki patch 2.0 jak do cyberpunka. Ale żeby rozbudował to co jest, a nie na zasadzie "macie tu 30% kolejnego, nudnego wycinka świata pełnego obozów i zagadek merlina".
Nie obraziłbym się nawet za zwykły dodatek z linią fabularną znaną z ksiązek. No bo jednak mimo tego, że początkowo fabuła Legacy wydawała mi się interesująca, a postacie ciekawe, to to są jednak popłuczyny i nie mają startu do tego co się dzieje w książkach. Fajne by było DLC np. kamień filozoficzny, żeby sobie pograć Harrym i spotkać w tym świecie wszystkie znane z ksiązek postacie. Przy okazji odwiedziłoby się znane miejscówki jak ulica Pokątna, czy dom Dursleyów, których również w grze bardzo brakuje.
A jak nie, to poprosze drugą część, ale jak oni z tego wybrną, to sam nie wiem. Mam nadzieję, że nie przeniosą się do innej szkoły. Z drugiej strony Hogwart już nie zrobi takiego wrażenia, a ciężko będzie go przemodelować, żeby był odpowiednio świeży, a jednocześnie znajomy i spójny z pierwszą odsłoną.

post wyedytowany przez Vroo 2023-12-07 01:26:51
07.12.2023 00:22
Vroo
1
odpowiedz
Vroo
162

Ło panie. To były takie czasy, że na przerobionej 360-tce ogrywałem praktycznie wszystko co wychodziło i trzymałem się zasady, że jak zaczynam to kończę.
Dzisiaj bym nawet nie zaszczycił spojrzeniem takiego crapiszcza, bo o wiele lepiej zapowiadający się obecny Avatar ani mnie ziębi, ani grzeje, a co dopiero takie ścierwo gierki z tamtej epoki. Sam się sobie dziwię, że skończyłem takie gry jak właśnie Avatar: The Game, obie części Army of Two, Hunted: Demons Forge, WET, Homefront, czy Kane & Lynch. O jakości tych gier świadczy to, że wszystko poszło do piachu. Dzisiaj już na tyle szanuję swój czas, że jak coś mi nie pasi w grze w pierwszej godzinie grania to leci z dysku, chyba, że ma powyżej 90% na meta, to wtedy jeszcze mogę dać szansę, bo może się rozkręci.

05.12.2023 21:55
Vroo
1
odpowiedz
Vroo
162

A dla mnie bomba, bo szczerze mam dosyć tego marketingu i bombardowania mnie przez x lat śmieciowymi informacjami marnującymi mój czas. Zapowiedź teasera zapowiedzi trailera. Bo nie można normalnie i po ludzku: dzień dobry, mamy grę, oto trailer, po nim gameplay, gra wyjdzie za pół roku, jak nie zdążymy, doszlifujemy i wydamy jak skończymy.
Nie. Trzeba absurdalnie nakręcać hype na każdą grę, płodzić masę bzdurnych artykułów treści "przesuniemy granicę", "wierzymy w sukces", "jesteśmy podekscytowani". Nowy Dragon Age ma być zaprezentowany w lato przyszłego roku. I ostatnio były o tym NEWSY. Przecież to jest jakiś k**** absurd. To przyjdźcie w przyszłym roku i nie zawracajcie dupy! Albo pamiętacie prezentacje AC: Valhalla? Znaczy "prezentację", bo to wyglądało tak, że koleś przez bite 8 godzin rzeźbił artwork na żywo na streamie. Paranoja i mam nadzieję, że wszystkim tym zasranym korpo ciągle będą się przytrafiać takie sytuacje, dopóki nie nauczą się normalnie podchodzić i szanować konsumenta ich produktów.

05.12.2023 10:26
Vroo
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Vroo
162

No i fajnie. Pod każdą grą wydawana na pc jak chcesz się dowiedzieć czegoś o grze, to się nie dowiesz, bo trzeba się przebijać przez 95% komentarzy master rejsów, że ten ma taką kartę, ten taką, ten takie ustawienia, tamten inne, temu chodzi gra w tylu klatkach, innemu o dwie więcej, albo mniej. I wiecznie problem, że albo gra chodzi słabo, albo wcale. Odnoszę wrażenie, że na pc nie gra się w gry, tylko główna zabawa polega na uruchomieniu i optymalizowaniu gier, a potem wrzuceniu do niej jak najwięcej bezsensownych modów polepszających pojedyńcze źdźbło trawy, albo teksturę na murku, na którą nikt nie zwróci uwagi.

05.12.2023 01:54
Vroo
1
Vroo
162

@ Bociek69

Mam nadzieję, że będą się chociaż z tego nabijać, jak z facebooka (lifeinvader) w piątce.

05.12.2023 01:49
Vroo
😂
1
Vroo
162
Image

Jakie 40%?

05.12.2023 01:43
Vroo
Vroo
162

@ Shadoukira

Teoretycznie napady w piątce miały zwykle dwa warianty typu mądrze vs brawurowo, do tego można było werbować jako członków ekipy albo lamusów, albo fachowców, co miało wpływ na przebieg misji, ale rozumiem, bo też czułem niedosyt. Z drugiej strony nie chciałbym, by gra stała się Mass Effectem.

Mnie ogólnie brakuje większej interakcji z otoczeniem (mam wrażenie, że w starym Shenmue było więcej możliwości interakcji), konkretnej fizyki, destrukcji rodem z Battlefielda czy wręcz Red Faction, ekonomii z prawdziwego zdarzenia (tych pieniędzy z grubsza nie ma na co wydawać, mieszkania, samochody, fatałaszki). Taka gra jak GTA, mesjasz branzy to powinien być kombajn, benchmark i 100 gier w 1. Fajnie by było, gdyby w grze można było brać udział w wyścigach, nauczyć się sztuk walk niczym w Sleeping Dogs, albo zostać np. baseballistą. Dobra fabuła i trzpień gry sprzed 2 dekad to dla mnie już na dzisiaj trochę za mało, żeby się podniecać. Grałem już w te wszystkie GTA, Watch Dogsy, Cyberpunka, wszędzie robimy to samo, ile można jeździć, strzelać i oglądać cutscenki. Pozwólcie wysadzać budynki, dajcie pory roku, licencjonowane fury (stać ich), a może mógłbym zostać burmistrzem i decydować o tym, gdzie można postawić nowe budynki, które wraz z postępem fabuły otwierałyby nowe lokacje i questy. Cokolwiek nowego poproszę.

05.12.2023 01:28
Vroo
3
Vroo
162
Image

@ TraxPL
Jeśli czegoś nie wiesz, to zapytaj, zamiast pleść głupoty, bo nie możesz wiedzieć, czy grałem czy nie w San Andreas. A grałem.

Natomiast jest drobna różnica, kiedy akcja gry i bohater wywodzi się z murzyńskiego getta (w ogóle mi to nie przeszkadza, tak jak w ogóle mi nie przeszkadzał wątek Franklina w piątce), a kiedy całe miasto wygląda jakby było w RPA, a nie w USA.

Vice City jest wzorowane na Miami. Zobacz sobie jak wygląda demografia tego miasta (źródło: Wikipedia), a teraz wytłumacz dlaczego w grze proporcje między białymi (de facto latynosami, bo latynosi wg tych statystyk to również biali), a czarnymi są odwrotne.

Według danych z 2019 roku 77,1% mieszkańców stanowili biali (13,3% nie licząc Latynosów), 15,7% to Czarni lub Afroamerykanie, 1,8% deklarowało przynależność do dwóch lub więcej ras, 1,3% to Azjaci, 0,14% to rdzenna ludność Ameryki i 0,01% to Hawajczycy i osoby pochodzące z innych wysp Pacyfiku. Latynosi stanowili 71,3% ludności miasta.

post wyedytowany przez Vroo 2023-12-05 01:31:01
05.12.2023 00:57
Vroo
1
odpowiedz
9 odpowiedzi
Vroo
162

Widzę, że buntowniczy i sarkastyczny rockstar, który nie bał się szydzić z wszystkiego i wszystkich nie oparł się woke modzie. Jest babeczka, jest 80% czarnych npców. Wszystko się zgadza z aktualnymi trendami.
A co do samej gry, to ani mnie ziębi, ani grzeje. Nie wiem, czemu ludzi ogarnia taka podnieta, przecież to w kółko to samo, pojedź z punktu A do punktu B na mapie, zrób rozpierduchę i powtórz przez 30h. Naszpikują grę bzdurnymi detalami, których 99% graczy nie zauważy bez wchodzenia na youtube, ale fundament gry nie zmieni się od GTA III. Dalej nie będzie się dało wybić głupiej szyby w sklepie i wejść do większości budynków, zagadać do npców, samochody bez licencji, etc.

05.12.2023 00:50
Vroo
4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Vroo
162

Kiedyś za takie rzeczy to się płaciło 79 złotych (przy 4 krotnie niższych pensjach) za płatne, pudełkowe dodatki i każdy cieszył michę, że więcej grania (przypomnijcie sobie dodatki np. do The Sims, czy np. The Settlers III/IV, albo Age of Empires. Nowe nacje, nowe przedmioty, albo mapki i elo, zapłać 80% wartości podstawowej gry. I tak, przy okazji gry dostawały z tymi dodatkami łatki.

Widmo wolności za 100 zł. Porównajcie sobie gry sprzed 20 lat, w których większości dialogów nie podłożono nawet głosów do Widma Wolności. Porównajcie sobie jakieś gry typu wormsy, czy lemingi do tego co jest teraz. Przecież teraz takie gry, jakie była AAA w 2000 roku wrzuca się jako zapyhacze do gamepassa, a wtedy trzeba było za nie zabulić stówę.

Teraz wszystko za friko, ale ludzie kręcą niezadowoleni noskiem. Ładnie się pokoleniu Z w dupkach poprzewracało.

04.12.2023 22:22
Vroo
1
odpowiedz
Vroo
162

Tęsknię za czasami gdy ponad 20 lat temu o grach dowiadywałem się z CD Action i innych czasopism. W sensie, że gry są: otwierałem magazyn, czytałem recenzje i sobie myślałem, że w to, czy tamto chciałbym zagrać. Czasami byłem zdziwiony, że pojawiła się kontynuacja jakiejś gry, a jak się dowiadywałem, to ta gra była już dostępna na rynku. Po prostu.

A teraz, matko jedyna - wszystko zapowiadane na 10 lat do przodu, zapowiedź teasera zajawki trailera, żeby za pół roku wrzucić jakiś artwork. Wszystko trwa i trwa, pompuje się te baloniki bez końca, informacje kapią mozolnie i serwisy trąbią o każdym pierdnięciu programistów, a gier jak nie było widać, tak ich nie ma. Mija 10 lat od GTA V i mamy zobaczyć pewnie jakiś minutowy bieda trailer z panoramą na miasto, a czy gra wyrobi się na obecną generację, nawet nie wiadomo. Czytam o nowym Dragon Age, kasowanym i restartowanym chyba już 3 razy podczas produkcji, że łaskawie ZAPOWIEDZĄ go w lato PRZYSZŁEGO roku. Panie, to po co mi pan dupę zawracasz?!
Albo pamiętacie zapowiedź Assassins Creed: Valhalla? Jak koleś rzeźbił chyba 8 godzin jakiś artwork? A na koniec wyszła z tego jedna z najsłabszych części tego tasiemca.
Naprawdę, nawet nie wiem kiedy ta branża upadła tak nisko i zrobił się aż taki syf. Na portale o grach prawie już nie wchodzę, bo ciągle jakieś bzdurne pseudo felietoniarskie artykuły. Tu coś o gamepass, tam, że gdzieś będzie grał czarnoskóry aktor, gdzie indziej, że jakaś gra odniosła sukces, w innym miejscu, że jakaś łatka do Cyberpunka, który wyszedł 3 lata temu. No dramat. 3 lata od startu konsol i nie ma żadnego, ani jednego system sellera, który by pokazał moc konsol. Ani jednej nowatorskiej gry, wszystko już w kółko było.
Co tam będzie w tym GTA, że sie tak ludzie jarają jakby to było GTA III, gdzie przechodziliśmy z 2D w trzeci wymiar? Przecież w to GTA graliśmy już 5, czy 6 razy. Podrasują grafę i dodadzą znowu paredziesiąt pierdół w stylu kurczących się końskich jaj. A do budynków dalej nie będzie dało się wchodzić i dalej samochody bez licencji. Wow.

02.12.2023 22:39
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Czemu zawsze w tych zestawieniach wrzuca się te oklepane banały. Te wymienione gry są odpowiednikiem CoDa i FIFY w świecie video gier. Poza tym większość jest prosta jak budowa cepa i zwyczajnie nudna po kilku rozgrywkach.

Jeśli miałbym polecić jakieś gry planszowe dla graczy już zaznajomionymi z typowymi oklepańcami to poleciłbym na pewno:

1. Agricola - Chyba mój numer jeden, ulubiona gra do partyjki we dwójkę z żoną. W tej grze jest masa opcji, trzeba robić tak, żeby być dobrym po trochu we wszystkim, ale spokojnie można się rozwijać na kilka różnych sposobów. Możesz rozbudowywać chatę i "rozmnażać" członków rodziny, możesz pójść w ogrodnictwo i skupić się na warzywach i zbożu, a możesz pójśc w trzodę chlewną i hodować dziki, owce, czy krowy. Plus jeszcze karty, pod które warto sobie dobrać odpowiednią strategię. Mistrzostwo.

2. Blood Rage - Rewelacyjna gra strategiczna osadzona w klimatach mitologii nordyckiej z dużym naciskiem na karty. Świetnie wykonane figurki i niestandardowa rozgrywka. Tutaj najlepiej gra się w cztery osoby.

02.12.2023 01:26
Vroo
Vroo
162

Gracze już nie pamiętają ile obsuw zaliczyły Wiedźmin 3 i Cyberpunk 2077?
Zapomnij o tej grze na tej generacji.

02.12.2023 01:23
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Dla Wiedźmina 3 brałem urlop, a potem się okazał moim największym, zaraz po Gothic 3 rozczarowaniem w mojej growej karierze. O Cyberpunku nawet nie wspominam, tak że tego.
Niech gra będzie jeszcze większa, jeszcze więcej pustych, nudnych połaci terenu z respawnującymi się w kółko utopcami, albo zdziczałymi psami, ewentualnie 3 rodzaje pytajników x 250 i GOTY, a także rozkosznie obsrani gracze gwarantowani.
Nie zapominajmy o najgorszym w historii RPG rozwoju postaci.
Wiedźmin 2 > Wiedźmin 1 > Wiedźmin 3 > Cyberpunk 2077.
Oczywiście miliardy kilometrów przed nimi w kategorii najlepiej zaprojektowanego, żyjącego świata w grach: Gothic 1 i 2.

post wyedytowany przez Vroo 2023-12-02 01:24:36
30.11.2023 15:50
Vroo
Vroo
162

Ale po co reset? Czy jest jakiś obowiązek ciągnąć te serie w kółko? Niech dadzą im odpocząć na minimum jedną generację, a najlepiej niech pozwolą im umrzeć. Musimy mieć tego far crya i asasyna co dwa lata? Jest tyle fajnych IP, które gniją w szufladzie ubisoftu: Prince of Persia, splinter cell, Rayman, beyond good and evil, dark messiah, driver. Nie rozumiem czemu mają na siłę resetować co trzy odsłony te tasiemce.

post wyedytowany przez Vroo 2023-11-30 15:51:21
29.11.2023 18:40
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Przecież te grę da się ograć chyba na wszystkich platformach w wersji HD. To była fajna gra, ale przeszedłem ją dwa razy i jak bym chciał grać trzeci, to ta sama edycja w zupełności wystarczy, a jak nie, to dawać normalny remake zrobiony od podstaw. Co z tym sequelem, pogrzebali go już drugi raz? Wszyscy cisną electronic arts, że pogrzebali tyle studiów i ekip, a ubi czy acti zrobiło to samo. Tylko kol of djuti, dwudziesty asasyn i piętnasty far kraj do usranej śmierci. Patrzysz na katalog gier i masz deja sprzed 15 lat. Asasyn, cod, FIFA, NFS. No ileż można grać w to samo.

29.11.2023 00:52
Vroo
-13
odpowiedz
4 odpowiedzi
Vroo
162

Jak wychodził Wiedźmin 3, to czekałem na niego jak na drugie zejście Chrystusa, jeszcze pamiętam te obsuwy. Specjalnie dla tej gry wziąłem tydzień urlopu. xD
A potem się okazało, że to takie zwykłe ubi game i to brzydkie jak noc na konsolach (grałem na PS4 fat). Mnóstwo bugów, pytajników, świat jak makieta, wioski z jednym questem, npce, z którymi nie da się pogadać, domy w Novigradzie do których nie da się wejśc. Ale najważniejsze, że mapa pierdylniejsza o ileś tam razy od Skyrima. Po Gothic 3 moje drugie największe rozczarowanie w growej karierze. A ten tryb "detektywistyczny" polegający na podświetlaniu wszystkiego na czerwono (samemu nie możesz się pobawić i poszukać, dopóki nie wciśniesz klawisza dla idioty) psuł mi każdego questa.
Cyberpunk moim zdaniem jakościowo wcale nie odbiegał od W3, tylko się chyba graczom oczy wreszcie otworzyły (coś jak otrzeźwienie w przypadku Andromedy, po ochach i achach na temat Inkwizycji, która zbierała GOTY). Dlatego ten Wiedźmin 4 ani mnie ziębi, ani grzeje.

post wyedytowany przez Vroo 2023-11-29 00:54:48
26.11.2023 19:35
Vroo
Vroo
162

I kupiłeś wtedy za te 79zł? ;)

26.11.2023 19:30
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Ja nie rozumiem jak można w dzisiejszych czasach jeszcze narzekać. Gry są tak tanie i tak szeroko dostępne jak nigdy dotąd. 20 lat temu pecet na raty ojciec brał na pożyczkę. 3700 zł w roku 2000 to była kosmiczna kwota, a wtedy postęp był tak szybki, że rok później już mi nie chodził Max Payne, a dwa lata później mogłem zapomnieć o odpaleniu GTA 3. oryginalne gry po 99 zł to była dla mnie jakaś abstrakcja, a konsola "tylko do gier" jak PS2 za 2700 zł to było dla mnie coś tak nierealnego, że nie było to nawet w sferze moich marzeń.
Teraz kupujemy z grubsza tylko oryginały, a problemem na premierę PS5 była jego dostępność, a nie cena, bo taki był popyt. Poza tym te całe "HURRR DURRR 350 ZŁ ZA GREEEE!!!!11" to straszny mit. Zwykle miesiąc, dwa później każdy tytuł AAA można kupić praktycznie 30%-50% taniej. Kupiłem sporo gier na XSX w okolicach premiery za plus minus 200 zł, czyli w cenie jak sprzed 10-15 lat. A jak ktoś chce pograć naprawdę tanio, to przecież są abonamenty, wyprzedaże. Czasami za 200 zł można nakupić wiadro gier, obojętnie czy to cyfra, czy pudło.
Naprawdę, nie macie pojęcia jak dobrze się dzisiaj macie i polecam dobrze odświeżyć sobie pamięć, bo ewidentnie w grę wchodzi jakieś duże wyparcie i wyświechtane teksty "kiedyś to było". Sęk w tym, że właśnie gunwo było. W bale na boisku se mogliście pokopać, a nie w nowe gry, chyba że z giełdy, albo jak bogatszy ziomek miał nagrywarkę i "przegrał" na esperanzę.
A jeszcze weźmy pod uwagę jak bardzo gry ewoluowały i jak duży postęp się w nich dokonał. Porównajcie sobie jakieś mapki z GTA 3, Gothica, czy Morrowinda do dzisiejszych otwartych światów. Porównajcie sobie animacje, ilość dialogów, nagrań, możliwości, etc.

post wyedytowany przez Vroo 2023-11-26 19:32:46
21.11.2023 00:06
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Draugnimir

Dobrze, że na ryzyko związane z Gollumem mogli sobie pozwolić. ;)

20.11.2023 23:44
Vroo
Vroo
162

@ elathir

Możesz stwierdzać sobie co tylko ci przyjdzie do głowy, przecież nie powstrzymam cię od wypisywania głupot, ale jeżeli dla ciebie różnica między strzelaniną FPP, a grą akcji TPP nastawioną na broń białą i parkour to to samo co różnica między dwoma bliźniaczo podobnymi RPG z walką turową i kamerą z góry, to jesteś albo ślepy, albo trollujesz.
Między Divinity 2, a BG3 podobieństwo jest raczej mniej więcej takie jak między Gothic, a Risen. Jasne, można sobie nawet krzyczeć, że taki Cyberpunk 2077 po wydaniu patcha 2.0, a tym co było przed tą łatką to hurrr durrr dwie różne gry!!!11, ale rzeczywistość mogą zaklinać jedynie takie ślepo zapatrzone w drobne niuanse nerdy.
I tak szczerze - czy Baldurs Gate 3 bliżej do Baldurs Gate 1 albo 2, czy do Divinity 2?

18.11.2023 12:53
Vroo
odpowiedz
6 odpowiedzi
Vroo
162

Nie rozumiem czemu są takie problemy z tymi remakami. Przecież odpada połowa, jak nie 3/4 roboty. Nie trzeba wymyślać koncepcji, art-designu, pisać scenariusza, kminić nad fabułą, dialogami. Nawet muzykę można przenieść 1:1. Przecież to jest idealna sprawa, żeby studio zapoznało się z nową generacją. Czemu Bioware sobie nie walnie takiego remaku, może dzięki temu łatwiej byłoby im potem zrobić od podstaw nowego Mass Effecta.

18.11.2023 12:50
Vroo
1
Vroo
162

Rok 2754: HARDKOROWI GRACZE, PRAWDZIWI FANI, PRZEZ WIELKIE "F" nadal nie rozróżniają różnicy między remasterem, a remakiem. Wiadomo, oba słówka długie, trudne do wymówienia i oba zawierają "rem". Można się pogubić.

17.11.2023 23:02
Vroo
Vroo
162

elathir
A która tegoroczna gra "wyróżnia się", przecież o każdym tytule można powiedzieć "ale to już było". Nawet takie czczone BG3 to reskin Divinity.
Hogwarts Legacy ma obłędnie zaprojektowany, pełen detali Hogwart. Żadna gra ubisoftu nie ma tak dobrze zrobionych miejscowek, które chce się eksplorować. W której grze można sobie swobodnie latać po mapie bez ekranów ładowania? Ubi dopiero wypuści Avatara, który będzie to potrafił. Hogwarts daje też graczom ciągle jakaś marchewkę, ciągle coś odblokowujemy i dostajemy nowe możliwości. A to wspomniane latanie, a to pokój życzeń, a to łapanie stworzeń. Jedynie zmniejszyłbym mapę i dopracował mniejszy teren. W grze spędziłem ponad 70h a i tak nie zrobiłem wszystkiego.

post wyedytowany przez Vroo 2023-11-17 23:05:49
15.11.2023 11:30
Vroo
Vroo
162

No to najpierw piszecie, że w starych grach walka była lepsza, a za chwilę koleś pisze, że Survivor jest zrobiony jak Jedi outcast z 2002 i traktuje to jako wadę.

15.11.2023 11:07
Vroo
1
Vroo
162

To chyba nie pamiętasz zakończenia z fallen order. ??

15.11.2023 11:04
Vroo
1
Vroo
162

A widzisz, a ja dokładnie tego szukam w grach i zawsze dla mnie eksploracja była jednym z najważniejszych elementów składowych. Moim wzorem, ideałem jest Gothic, to tam właśnie mapy były zaprojektowane chyba najlepiej w historii gier, bo wszędzie coś było i gra co chwila nagradzała gracza za wnikliwe przeczesywanie mapy. W ocalałym czuję się podobnie, wszędzie coś jest i nie czuć tej powtarzalności i pustki jak np. w takim Starfieldzie.

15.11.2023 10:56
Vroo
odpowiedz
Vroo
162
10
PC

Nie rozumiem skąd te niskie oceny. Grałem na XSX w trybie jakości, jakieś dwa miesiące po premierze. Żadnych bugów, gra chodzi jak złoto. Wygląda obłędnie i chyba jak na razie to dla mnie najładniejsza gra obecnej generacji. W końcu tytuł że świetnie zrobioną eksploracją, podoba mi się, że większość rozgrywki to platformer w stylu Prince of Persia, czy bardziej uncharted, a nie sieczka i nieustanna walka. No i przede wszystkim wreszcie konkretna fabuła, świetne postacie. Jest ogromny postęp pod każdym względem jak porównany ocalałego do upadłego zakonu. Jedyne czego mi brakuje to większych osiedli ludzkich zamieszkanych przez npcow i questów pobocznych, ale to wtedy musiałby być po prostu KOTOR 3. No i przydalyby się jeszcze ze dwie planety, choćby w dlc. Dla mnie gra roku i choć jestem ultra obsesyjnym fanem Harry'ego Pottera i Hogwarts Legacy był spełnieniem moich marzeń, tak z bólem serca muszę przyznać, że Hogwarts Legacy jest od ocalałego dużo słabszą grą. Aha i jeszcze tak jak w upadłym zakonie nie czułem zupełnie klimaty Star Wars, tak tutaj momentami stałem w miejscu chłonąc atmosferę z rozdziawioną gębą. Muzyka jest rewelacyjna. Jeśli respawn zrobi z tego trylogię i wyjdzie trójka, to biorę tym razem na premierę. Swoją drogą to niesamowite studio.

09.11.2023 11:08
Vroo
1
Vroo
162

Typowe. Gracze mieli dosyć współczesnego wątku, Ubisoft posłuchał i go zmarginalizował, więc gracze teraz jojczą, że chcą go z powrotem. No najpotrzebniejsze mi do szczęścia wyrywanie z klimatycznej, historycznej przygody, żeby biegać po jakichś magazynach, czy biurach i czytać maile, albo papież strzelający laserami z oczu i inne bzdury fantasy.

27.10.2023 09:42
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Ja w ogóle nie rozumiem fenomenu tych gier i zastanawiam się jakim cudem te studia, które od ponad 20 lat wałkują tylko jedną markę jeszcze nie padły. To znaczy, żebyśmy się dobrze zrozumieli: Shogun, Medieval, czy Rome to były świetne gry i wciągnęły mnie na wiele godzin, ale ileż można. Z obiegu wypadłem w okolicach Medieval 2. I jakiexto były wspaniałe czasy, kreatywności, gdzie RTSy czymś się od siebie różniły i co chwila wychodziła jakaś świetna gra z pomysłem na siebie. Total war, Twierdza, Port Royal, Sudden Strike, Settlers, Anno, Zeus, Tropico. A dzisiaj wałkuje się z niskim budżetem te przebrzmiałe marki oferując pół produkty, które są tylko cieniem dawnej jakości. I jeszcze ludki biadolą, że mnóstwo dlc "trzeba" kupić. Po cholerę? Czy ktoś was do tego zmusza? Jak dla mnie wszyscy ci partacze od nowych twierdz, total warów, Tropico, itd. powinni dostać kopa i pójść z torbami. Niby jest jeszcze segment indie, ale to jednak nie to samo i szkoda, że nie ma już szans na tak kreatywne, odmienne podejście w branży. Dzisiaj już nikt nie wyskoczy z taką grą, jak wspomniane przez kogoś wyżej the Sims, a wszystko jest kalką kopii i zrzynka zrzynke pogania, patrz soulsy.

post wyedytowany przez Vroo 2023-10-27 09:50:22
14.10.2023 01:02
Vroo
5
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162
1.0
PC

Wiyncyj soulsów, ludzie wyczymio.

12.10.2023 09:27
Vroo
1
Vroo
162

Ja też tego nie rozumiem. W zasadzie to wystarczy, że dzisiaj gra nie jest totalnie rozwalona i da się w nią grać i już ludzie są szczęśliwi, a to, że to chyba 15 odsłona i znowu to samo staje się nieistotne. Najbardziej bawią mnie komentarze typu "świetna gra z beznadziejną fabułą". Przecież to oksymoron. Skoro dostajemy znowu to samo, to właśnie chociaż fabułą i dialogami mogliby nadrobić i pod tym względem gra powinna błyszczeć. A tu to samo co Starfield, gramy w te same gry w nowym opakowaniu od czasów x360. Kolejnej konsoli chyba już nie kupię, bo nie ma sensu, skoro warte kupna i przede wszystkim czasu są może ze dwie gry rocznie.

06.10.2023 21:33
Vroo
Vroo
162

Zwłaszcza, że recenzowalo te gry dwóch różnych recenzentów. Ale spisek, ale jesteście jeden z drugim przenikliwi. Co za umysły tęgie marnują się pod tymi foliowymi czapkami. ??

06.10.2023 21:27
Vroo
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

DonNavarre

No i właśnie dlatego jako gracze nie możemy mieć fajnych rzeczy i tak jak tam któryś developer powiedział: nie mamy co przyzwyczajać się do takiej jakości jak Baldurs Gate 3.
Gracze wolą nudny i wtórny chłam.

post wyedytowany przez Vroo 2023-10-06 21:29:48
06.10.2023 20:44
Vroo
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162
2.0

Dziękuję, postoje. Grałem już w to 15 razy i wg mnie ta marka powinna sobie spokojnie umrzeć, a przynajmniej odpocząć na 5-10 lat. Wyobraźcie sobie, gdyby rockstar wypuszczał co rok/dwa Red Dead Redemption i teraz gralibyśmy np. w czternastą odsłonę. Tak to można każdą markę zajechać i musi, po prostu musi nastąpić zmęczenie materiału. Poproszę Beyond good & evil 2, nowe splinter cell, Prince of Persia, czy Raymana. Na asasyna już nie mogę patrzeć, jedyne walory tej serii to realia historyczno-geograficzne. Cała reszta, czyli drętwe postacie, dialogi i nudne questy powodują odruchy wymiotne. Czy jest jakiś obowiązek ciągnąć ten tasiemiec w nieskończoność jak Fifę, albo call of duty?

03.10.2023 01:16
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Ja myślę, że problemem jest to, że w grach od przeszło 20 lat nic się praktycznie nie zmieniło. Grając w Starfielda mam deja vu jakbym grał w Morrowinda. Loading do sklepu, w Morrowindzie septimy, mikstura, widelec, talerz, wytrych, alembik, miecz, tutaj kredyty, folder, cyframka, wentylator, strzelba. Znowu przeszukiwanie miliona stolików i szafeczek w celu segregacji śmiecia. Znowu nudne monologi bezpłciowych npcow. W każdej grze AAA to samo, rozwój bohatera, ekwipunek ze złomem, questy typu "przynieś mi zioła lecznicze dla chorej córki, sam bym poszedł, ale ktoś musi się nią opiekować" i łażenie od znacznika do znacznika przez 150 godzin. Wszędzie albo ciach ciach bronią białą, albo pif pad bronią palną, albo ewentualnie magią. Gracze są w stanie wybaczyć takie wtórne gry, jeśli są dobrze zagrane, fajne postaci, fabuła i kosmiczna oprawa (RDR2, Wiedźmin 3). Tutaj tego zabrakło, mamy kolejną sztampową grę sprzed 20 lat i czara goryczy się przelała.

25.09.2023 07:55
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Szczerze powiedziawszy zazdroszczę ludziom tej ekscytacji współczesnymi grami, bo jak dla mnie praktycznie wszystko co wychodzi jest nudne i wtórne. Albo klony soulsów, albo monotonne otwarte światy naszpikowane pytajnikami, gdzie w kółko robimy to samo, albo jakieś kooperacyjne strzelanki. Ciągle tylko walka i walka. Czy naprawdę to jest takie fajne, żeby w każdej kolejnej grze ciągle albo strzelać, albo ciachać mieczem tysiące przeciwników? Odpaliłem te grę, dostałem bęcki od tego dużego "policjanta" na samym początku, cofnęło mnie do samego początku i tylko się roześmiałem. Yhm, na pewno będę po 15 razy biegał przez ten sam fragment gry, jak i tak walka jest dla mnie smutnym obowiązkiem w grach. Jeszcze ten system jest po prostu debilny i nazwałbym to "turową walką w czasie rzeczywistym". Zero realizmu, raz koleś bierze zamach 4 sekundy, innym razem potrafi wyprowadzić 3 ciosy naraz w jednej sekundzie. Fabuły tyle co kot napłakał, bo sorry, ale jakieś notatki, albo npc wymieniający z bohaterem 3 zdania raz na 1,5 godziny to dla mnie nie jest dobra narracja. Żeby te gry jeszcze zdecydowanie lepiej wyglądały, ale czy ta gra wygląda jakiś dużo lepiej od Bloodborne z 2015 roku? Mineło 8 lat, a te gry są bardzo podobne. Porównajcie sobie gry z roku 2000, z grami z roku 2008

15.09.2023 15:54
Vroo
Vroo
162

Qszym

Trochę mnie śmieszy, a trochę przeraża, że dorośli ludzie jak ty, potrafią mieć spostrzeżenia na temat ekonomii jak mój 5 letni chrześniak. Przede wszystkim jakim cudem można się opierać na "tak mi się wydaje", bez żadnych liczb, statystyk, danych? Skąd wiesz, że gdyby sprzedawano grę w każdym zakątku świata po 30$ za sztukę, to twórcy, czy wydawca wyszliby na swoje? No tak, bo "tak mi się wydaje". Słyszałeś o czymś takim jak popyt? Podaż?

15.09.2023 15:45
Vroo
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Mam wrażenie, że w ostatnich latach wychodzą same klony soulsów, otwarte światy z pytajnikami i sieciowe, kooperacyjne strzelanki. Ale ludzie zachwyceni, bo znowu dostali to co już znają, chociaż jednocześnie psioczą np. na asasyny, czy inne tasiemce, że nie ma zmian. No to pędzcie szybciutko do sklepów po te siedemdziesiątą podróbkę soulsów. To dlatego nie dostajecie takich gier jak Baldurs Gate 3.

24.08.2023 10:26
Vroo
Vroo
162

Ależ oczywiście, że wiedźmin 3 z tą eksploracją popłynął na fali casualowych open worldów, w których wielkie, puste mapy obsrano pytajnikami i mamy tutaj analogiczną sytuację jak w serii dragon Agę, czy mass effect, gdzie inkwizycja i Andromeda to były właśnie takie tępe i nudne bieganiny od znacznika do znacznika. To samo było we wcześniejszych asasynach i far cry, gdzie narzekano na mapy zawalone ikonkami i wieże, a fakt, że AC: origins bazuje na w3 świadczy tylko o tym, że ten wiedźmin był bardziej UBIGame niż gry ubisoftu. Zresztą to samo zrobiło potem Sony z Horizonem, Data Home, Spidermanem, czy ghost od tsushima.

20.08.2023 23:57
Vroo
Vroo
162

Crod4312

A nurkujący w pełnej zbroi płytowej Geralt strzelający pod wodą z kuszy do utopców już nie wzbudza u ciebie dysonansu?
Nie chodziło mi o to, żeby robić z Geralta asasyna czy innego Hitmana. Chodziło o danie graczowi swobody, bo są pewne realistyczne detale, które nie wpływają na radość z gry, a podnoszą immersję, jak wspomniane reakcje wieśniaków na kradzież. Natomiast czasem warto zrezygnować, albo ograniczyć realizm w imię funu. To w końcu gra. Zwłaszcza, że pamiętam nawet motywy w książkach gdzie Geralt się gdzieś podkradał.w każdym razie skoro można komuś opędzlować chatę, to można to było zrobić bardziej jak w Gothicu, albo i RDR2, tam też gramy zakapiorem, a jak coś odwalasz to wskakuje bounty. W W3 zrobili to na pół gwizdka i mam wrażenie, że to celowe uproszczenie, żeby dla Amerykanów nie było za trudno. No i trzeba by było zrobić nowe animacje, nagrać dialogi, etc.

post wyedytowany przez Vroo 2023-08-20 23:59:16
20.08.2023 15:06
Vroo
Vroo
162

Crod4312

Mnie się to skradanie w w2 też nie podobało, bo było jak to często w grach cdp fatalnie zrobione, ale chodziło mi o to, że jak się chce, to można zaimplementować cokolwiek do gry. Oczywiście, że chłopi mogą się zwyczajnie bać Geralta, ale jak skoczyłby mocno realizm, gdyby raz ktoś powiedział "weź wszystko co chcesz, tylko nie rób nam krzywdy", albo jakby od czasu do czasu ktoś się postawił, albo wybiegł po strażnika, albo wyzwał od złodziei. A tutaj wszyscy traktują Geralta po prostu jak powietrze. Dało się to zrobić dobrze 20 lat temu w Gothicu, a w super hiper wiedźminie już nie i trzeba sobie to tak głupio tłumaczyć. No ok, to sobie tłumacz, ale ja zwracam na takie detale uwagę, bo to właśnie takie niuanse budują klimat i to dzięki temu chce się wracać do gry.

20.08.2023 11:12
Vroo
1
Vroo
162

Doskonały rozwój postaci. ??

Tak, te sloty, gdzie żonglujemy umiejętnościami. Był tak doskonały, że aż go poprawiono pachami na siłę wciskając mutageny. W ogóle nie czuć postępu w rozwoju bohatera, za potwory nie dostajemy expa, zadania trzeba robić w określonej kolejności, bo za zadanie na o wiele niższym poziomie od Geralta też nie dostaniemy expa, a hitem dla mnie jest to, że jeden utopiec może być na 4 levelu, a w innym miejscu mapy ten sam utopiec jest na 28 levelu. Niezłe macie klapki na oczach chwaląc coś takiego.

20.08.2023 11:04
Vroo
Vroo
162

To może przeczytaj artykuł, no akurat autor fabuły, muzyki, dialogów czy klimatu w ogóle się nie czepiał.

20.08.2023 11:00
Vroo
Vroo
162

Crod4312

Chciałbym odrobinę realizmu, bo granie kryształowym i moralnym Geraltem, który może bezkarnie plądrować chaty na oczach biednych wieśniaków, którzy przymierają głodem w czasach wojny gryzie się mocno, a Gothic zrobił to dobrze 15 lat wcześniej.
Poza tym nie wiem czy grałeś w wiedźmina 2, ale tam było skradanie (ucieczka z twierdzy La Vallettów) więc ta twoja szydera jak kula w płot. Można zaimplementować, nawet Geralta kusznika/topornika i nikomu to nie przeszkadza, to można i fajny system skradania. Zwłaszcza, że w książkach często mu się to zdarzało.

20.08.2023 10:54
Vroo
Vroo
162

dev1anceONE

Wymieniłem kilkanaście zarzutów, odpowiedziałeś na aż cały jeden. Ależ musiało cię to kosztować wysiłku, co?

Moja odpowiedź jest na to prosta: jeżeli nie masz pomysłu na wypełnienie wielkiego świata, to robisz właśnie taki mikro. I owszem, zgadzam się, że piranie też nie potrafią, bo nie wiem czy zauważyłeś, ale w pierwszym zdaniu napisałem, że Gothic 3 jest moim największym rozczarowaniem. Dlatego też wiedźmin 2 > wiedźmin 3. W przypadku gier zazwyczaj wielkość nie idzie w parze z jakością. Wiedźmin 3 i cyberpunk są doskonałymi tego przykładami. Wiedźmin 3 jest bardziej ubigameowy niż gry ubisoftu. Jaki jest sens eksplorowania mapy, jeśli wszędzie potrzebujesz wirtualnego gpsa i jedziesz od pytajnika do pytajnika? I to tylko po to, żeby zebrać kolejne złamane wiosło i alkohol z beczek i skrzynek?

post wyedytowany przez Vroo 2023-08-20 11:01:50
20.08.2023 10:44
Vroo
1
Vroo
162

To obracaj śmiało te argumenty o 180 stopni. Od tego jest forum, Anię głupiego heheszkowania w stylu "autor jest gópi i się nie zna". Jedziesz misiu.

20.08.2023 01:06
Vroo
1
Vroo
162

Wszystkie zarzuty autor logicznie uzasadnił, więc przestań być zwyczajnie żałosny i dorosnij. A jak nie potrafisz zaakceptować czyjegoś odmiennego zdania to zapisz się do psychologa, bo szkoda żyć w ciągłej frustracji i skreślać każdego człowieka z którym się nie zgadzasz i to w tak błahych kwestiach jak gry video.

20.08.2023 00:50
Vroo
odpowiedz
11 odpowiedzi
Vroo
162

Dla mnie wiedźmin 3 to drugie największe rozczarowanie w mojej growej "karierze" zaraz po Gothic 3. Fabuła, postacie, dialogi to mistrzostwo (co jest głównie zasługą opluwanego Sapkowskiego), ale jako gra wiedźmin 3 jest koszmarnie słaby. W takich grach bardzo cenię eksplorację, tutaj jest wykonana fatalnie. Wielki, pusty świat kopiuj wklej z pytajnikami, śmieciami do zbierania, które nawet nie są wymodelowanymi przedmiotami. Zbieramy jakieś bezwartościowe ikonki do ekwipunku. Ekonomia nie istnieje, świat jest płaski i nudny, wszystko wszędzie w takim Velen wygląda tak samo, tam jest może z 5 charakterystycznych miejsc. Puste lasy, łąki, respawnujące się potwory. Nie ma sensu zaglądać w każdy kąt, bo wszędzie wieje nuda. Zamiast npcow porozrzucane listy, nie można się wspinać. Nie da się z ludźmi pogadać, bo odburkują dwoma słowami, to tylko statyści, nie da się wejść do większości budynków, bo to makieta jak w GTA. Nikt cię z chaty nie wygoni , nie ma kradzieży kieszonkowej, systemu skradania. No w porównaniu z takim Gothiciem 1 i 2 to cieniutko. Zadania można rozwiązać w większości przypadków na max 2 sposoby. W wioskach często mamy jednego questa. Wow . Rozwój postaci chyba najgorszy jaki kiedykolwiek widziałem w rpgach, questy polegające na wciskaniu przycisku i podświetlaniu punktów magicznym zmysłem. Pełno błędów. Jakim cudem cyberpunk dostał takie baty? Przecież w3 był rozwalony na premierę jeszcze bardziej. No i ten downgrade. Też przeszedł bez echa. Swoją drogą grafa na konsolach, gdzie nie można wrzucić modów była obrzydliwa i to jedna z brzydszych gier na PS4/xone. Dla mnie wiedźmin 3 po latach to takie 6-/10. I wciąż nie dostałem gry lepszej od dwóch pierwszych gothiców, w których każdy milimetr mapy jest dopieszczony.

03.07.2023 02:29
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

W3 po latach: Pierwszy raz ograłem go na premierę na PS4 - dla tej gry specjalnie pierwszy raz w życiu brałem urlop (ależ to koszmarnie wyglądało i działało, Inkwizycja to przy tym technologiczny majestersztyk). Teraz postanowiłem ograć go jeszcze raz na XSX po next gen patchu, za mną jakieś 40h i rany... Ależ ta gra jest zło-dobra. Tyle dobrego w niej co i złego, ale chyba jednak mankamenty biorą górę.
Lore i postaci - mistrzostwo (to akurat zasługa opluwanego Sapkowskiego). Questy i dialogi - genialne (tu już zasługa CDP Red). Niestety to wszystko jest obudowane wprost w tragiczny gameplay. Grafika miejscami dzisiaj może się podobać (podejrzewam, że w momencie premiery na PC też wyglądało super, ale ogólny dowgnrade wywołuje wciąż niesmak). Natomiast eksploracja jest fatalna. Daleko Wiedźminowi 3 do Gothica 1 & 2, w których chciało zaglądać się za każdy kamień, krzak i badać każdy centymetr kwadratowy mapy. Tam mapa była rewelacyjnie zagospodarowana i wszędzie coś było. Tutaj biega się po wielkiej, pustej mapie od generycznego pytajnika do kolejnego generycznego pytajnika, w którym ciągle albo gniazdo potworów, albo obóz bandytów, albo opuszczone miejsce, albo respawnujące się w kółko potwory (nienawidzę). Kontrabandy przemilczę. Eksploracyjnie to jest ubigame i to bardziej niż gry ubisoftu same w sobie. Walka jest fatalna i chaotyczna na obojętnie jakim poziomie trudności. Jak tylko wchodziłem w sytuację konfliktową, to klnąłem, bo te nekkery, czy bandyci biegali jak kurczaki bez głowy, a responsywność poruszania się nawet po łatkach ssie i Geralt tańcuje w kółko jak debil. No i szkoda mi detalu. Skrzynie lootuje się naparzając przycisk, zbiera się te wszystkie bezwartościwe śmieci bez celu, bo ekonomia oczywiście nie istnieje (znowu kłania się Gothic, gdzie wszystko było na wagę złota), klika się te wszystkie przedmioty, które są tylko ikonkami, nie ma żadnych animacji zbierania roślin, czy otwierania skrzyń, co wybija z wczuwki. Wiedźmiński zmysł powinien być zdelegalizowany, bo ogłupia grę, a GPS w postaci minimapy rujnuje frajdę z odkrywania gry samemu. Próbowałem ją wyłączyć, ale tak się po prostu grać nie da, bo żaden npc nie wytłumaczy Ci gdzie masz iść. Przykład: raz miałem questa, gdzie miałem znaleźć rynsztunek wiedźmiński. W treści notatki było coś o polu słoneczników i zakopanej skrzyni pod drzewem. No to pędzę do najbliższego takiego miejsca, bo akurat było nieopodal znalezionego listu, szukam, krążę i nic. Zerkam w końcu do mapy, a tam... totalnie inny rejon na drugim końcu planszy. Nie sposób na to wpaść bez zerkania na mapę.
Miasta to makiety, co z tego, że Novigrad jest ogromny, skoro 90% zabudowań z bardzo charakterystycznymi miejscami jak Ratusz, czy Świątynia Wiecznego Ognia są dla mnie niedostępne. NPC to statyści, którzy zachowują się jak w GTA i tylko coś odburkują jednym słowem/zdaniem. Ogólnie ten świat przypomina mi bardziej GTA, czy inne akcyjniaki niż RPGi, chociażby Bethesdy. Wioska pośrodku niczego to kilka kopiuj wklej chałup ze statystami, którzy nie mają nic do powiedzenia i jednym zleceniem z tablicy ogłoszeń. Dramat.
Podsumowując - dialogi, questy, lore = 10/10
gameplay, eksploracja, walka = 3/10
To mogłaby być spokojnie jakaś przygodówka bez walki z 75% mniejszym światem.
Ponadto ta gra ma chyba najgorszy rozwój postaci w RPGach jaki w życiu widziałem. Te sloty, brak expa za ubijanie potworów i wymuszanie robienia questów max trzy poziomy niżej, bo nie dostaniemy za nie doświadczenia, czy tam jakieś szczątkowe ilości expa, to jest po prostu katastrofa.
Szkoda, bo drugi raz po latach chyba jednak tego barachła nie zmęczę.
P.S - Cyberpunk "choruje" na bardzo podobne przypadłości.
Podsumowując: Wiedźmin 3 to dla mnie drugie największe rozczarowanie w historii elektronicznej rozrywki, zaraz po totalnie niegrywalnym i skopanym, zniszczonym Gothic 3 (coś te trzecie części nie mają szczęścia). Nawet lore go nie ratuje i szczerze powiedziawszy lepiej spędzam czas w przeciętnym Hogwarts Legacy, niż Velen.

post wyedytowany przez Vroo 2023-07-03 02:54:09
16.06.2023 12:53
Vroo
2
odpowiedz
8 odpowiedzi
Vroo
162

Nie rozumiem takich gier, skoro z poprzednikami łączy je tylko tytuł. Tak samo nie trafiają do mnie trójwymiarowe Fallouty od Bethesdy, które są nakładką post apo na Obliviona i żadne z nich Fallouty.
Dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że wydawcy klepią podobne gry o różnych tytułach (Ubisoft), a inne tytuły robią kontynuacje gier totalnie ze sobą niepowiązane i niespójne.
Przykład 1: Risen od Piranii jest bardziej Gothiciem niż Gothic 4: Arcania, który zrobiło inne studio (pewnie podobnie będzie z remakiem).
Przykład 2: Brian Fargo zrobił bardziej Falloutowego Wastelanda 3 niż Bethesda, która wydała Fallout 3 i 4 nie mające z poprzednikami nic wspólnego.

Teraz wyobraźmy sobie takie sytuacje, że Rockstar robi nowe IP, ktore jest klonem RDR/GTA, a samo Grand Theft Auto robi np. Activision. Totalny bezsens.

14.06.2023 13:24
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Ja się w ogóle dziwię, że ludzie wciąż i wciąż ekscytują się tymi samymi grami w nowych opakowaniach. Serio to nikogo nie nudzi? Przecież te wszystkie gry stoją w miejscu od x360/PS3. Czy to wyścigi, czy to gry akcji. Jak pokazali nowego asasyna to sobie pomyślałem, że wszystko fajnie, bo zawsze mi się podobały te nowe lokacje w konkretnych okresach historycznych, grafika poszła (nieznacznie) do przodu, ale problem w tym, że ja już w to grałem 20 razy. Pińcet samochodówek, pińcet skradanek ogranych. Te nowe Star Warsy od Ubi to samo - fajnie, ale przecież to kolejna nakładka na Watch Dogs, znowu to strzelanie zza murków i znowu to zachodzenie przeciwnika od tyłu. Tam się serio nie da nic nowego wymyślić? Dalej nie da się drewnianej skrzynki zniszczyć, dalej ekonomia nie istnieje, dalej ciężko wprowadzić dynamiczną pogodę, pory roku, etc.? Przecież te Star Warsy wyglądają identycznie jak Jedi Survivor, tylko że mają otwarty świat i lecisz laską z blasterem zamiast typa z mieczem. I tak wszystkie gry. Albo brum brum, albo ciach ciach, albo pif paf po 70 godzin w każdej grze od kill roomu do kill roomu z przerwami na drętwe cutscenki.

02.06.2023 13:19
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Teraz jak wychodzi więcej niż jedna gra AAA w miesiącu to ludzie już mdleją z wrażenia i w głowie się nie mieści ile to grania naraz. Pamiętam takie miesiące, kiedy potrafiło wyjść po 5-6 gier AAA miesiąc w miesiąc (2010, 2011, 2013). To były czasy.

31.05.2023 07:39
Vroo
odpowiedz
Vroo
162
Image

Z tymi abonamentami to jest tak, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ i ludzie też jednego dnia kochają, drugiego nienawidzą w zależności od tego jak wiatr zawieje i co wpadnie. Ja po dwóch latach korzystania z GP stwierdziłem, że nie ma sensu płacić za gry, w które nie chcę grać, a te, które mnie interesują i tak musiałem kupić (Mafia Trilogy, Kings Bounty 2, Sherlock Holmes Chapter 1, Sinking City, AC: Valhalla, Cyberpunk 2077, Hogwarts Legacy, Dead Space, Anno 1800).
I dalej uważam, że każdy abonament (również te z filmami i serialami) są spoko, żeby tam wejść, obejrzeć/ograć wszystko co interesuje i naura. Bo potem oczekiwanie aż coś skapnie przypomina mi scenę z ostatniego Mad Maxa:

29.03.2023 07:31
Vroo
😂
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Śmieszy mnie, kiedy ludzie twierdzą, że gdyby wszystkie gry wychodziły na wszystkie platformy to KAŻDY kupiłby sobie kompa, bo po co wtedy konsola. No właśnie po to.
Pod każdym tematem gry, która wychodzi na kompa 99% komci w stylu: "kartę mam taką i taką, klatek tyle i tyle, jak wyłączę to i to, to mam tyle, jak włączę tamto, to klatek mam tyle".
Żal mi was.

16.03.2023 13:50
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

"Innocence" było chyba jednym z największych pozytywnych zaskoczeń w moim życiu. Ale podobnie jak grając w pierwsze The Last of Us, tak po ograniu pierwszego A Plague Tale pomyślałem, że dla tej historii lepiej by było, gdyby zakończyła się w jednej, zamkniętej opowieści.
Nie potrafię powiedzieć co z tą grą jest nie tak. Ma wszystko wykonane na co najmniej bardzo wysokim poziomie. Postacie są ciekawe, fabuła, klimat, lokacje - wszystko jest świetne, dopracowane. Grafa wgniata w ziemię. Mechaniki są rozbudowane, eksploracja nagradza gracza za dokładne przeczesywanie mapek. Ale to wszystko nic, bo grzęzne w tej grze i jak widzę te areny, gdzie muszę się przekradać między tępymi strażnikami to po prostu nie mogę się zmusić, żeby dalej w to grać i zbiera mi się na wymioty. Nie wiem jak to jest, że takie Hogwarts Legacy, które mimo sentymentu do Pottera jest w moim odczuciu słabsze od A Plague Tale: Requiem potrafi mnie przykuć do konsoli na bite 6 godzin, a grając w "Szczury" mam serdecznie dosyć dosłownie po kwadransie. Nie wiem, czy to kwestia braku swobody, czy nudnego gameplayu. Nie będe wystawiał oceny, bo nie chce krzywdzić tej gry, zwłaszcza, że jestem dopiero na 9 rozdziale, czyli około połowy (łoooo panie, to mnie zniechęca jeszcze bardziej), ale niestety dla mnie - srogie rozczarowanie. Mam nadzieję, że nie zrobią z tego na siłę trylogii i następna gra Asobo to będzie zupełnie nowe IP, bo to studio ma naprawdę olbrzymi potencjał. Fajnie by było, gdyby podkupił ich MS i zwerbował do pomocy przy FABLE, bo czuję, że by się tam świetnie odnaleźli.

16.03.2023 07:44
Vroo
Vroo
162

Port Risena na Xone/PS4 wycenili na 129 zł, a pakiety Baldurów i Planescape/Icewind na konsolach w edycji enhanced kosztowały na premierę...229 zł (i to w 2019 roku, przed galopującą inflacją), więc o cenie poniżej 100 zł raczej bym nawet nie marzył.
Myślę, że minimum 169zł.

16.03.2023 07:28
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Tak myślałem, że po tym zdjęciu z odpalonym G2 na switchu THQ odczeka chwilę po premierze portu Risena na konsolach poprzedniej generacji i zaanonsują wreszcie Gothica. Tylko mam nadzieję, że wersje na (pewnie jak już to też na poprzednią generację) xone i PS4 też się pojawią i będzie oryginalny, polski dubbing. Marzyłem o takim pakiecie od lat i jestem w stanie zapłacić za to prawie każde pieniądze. Na PC niestety już nie mam ochoty grać w RPGi.

24.02.2023 14:27
Vroo
Vroo
162

A ja tam zazdroszczę obecnym nastolatkom, bo szczerze powiedziawszy wolałbym wejść w świat gier i zacząć poznawanie tej gałęzi rozrywki od Wiedźmina 3, zamiast Baldura. Stare gry wcale nie były lepsze. Były po prostu wcześniej i nie mieliśmy alternatywy. Takie Disco Elysium zjada na śniadanie te wszystkie naiwne, ckliwe, napompowane heroic fantasy dla 11 latków. Dragon Age Origins skończyłem 3 razy, ta gra ma status gorszego "duchowego spadkobiercy Baldura" i dopiero niedawno skończyłem pierwszego Baldura. Zdziwiłem się, bo przecież Baldur przy DA:Origins to jak jakieś niedorobione demo, a spodziewałem się po tych wszystkich "ochach i achach" jakiegoś kamienia milowego rozrywki.

24.02.2023 08:12
Vroo
Vroo
162

Jak dla mnie, to praktycznie wszystkie starsze gry były strasznie naiwne i infantylne pod względem fabuły i dialogów. W moim przypadku takim świętym Graalem jest Gothic, ale wiem, że jestem zaślepiony sentymentem, bo mamy kolonię karną, w którym zakapiory, mordercy i gwałciciele są w większości przypadków bardzo mili i tam nawet nikt wulgaryzmów nie używa. Ot, idealna gra dla mnie - 16-latka, bo tyle lat wtedy miałem. Pierwszego Baldura ograłem dopiero niedawno na konsoli, bo wypuścili w końcu remastera. Oczywiście próbowałem się w niego wgryźć na PC dziesiątki razy, ale dopiero na padzie udało mi się go skończyć. No i bez bagażu nostalgii, bez różowych okularów za głowę się złapałem jak ta gra jest słaba i jak mało ma treści. Jak płytkie były dialogi i interakcje między członkami drużyny. BG2 jeszcze nie skończyłem i choć moge powiedzieć, że jest lepiej, tak szczerze powiedziawszy - niewiele lepiej. Już zdecydowanie wyrosłem z tych wszystkich historyjek typu "Żona leży chora, umiera, nie mogę się ruszyć, proszę przynieś mi lekarstwo". To było ciekawe jak miałem jeszcze mleko pod wąsem, ale teraz to już jest dla mnie strata czasu. W ogole zauważyłem po sobie, że o ile jeśli mam jakiś sentyment z dzieciństwa/młodości do jakiegoś lore, to mogę się w niego zagłębiać (Hogwarts Legacy), ale już jako prawie 40-latek nie mam zupełnie ochoty na nowe, naiwne IP fantasy, czy sci-fi. Grałem w Greedfalla i szczerze powiedziawszy miałem gdzieś ten świat. Nie chce mi się już uczyć historii i geografii jakiegoś fikcyjnego uniwersum. Gdzie i tak wszystko sprowadza się do "przynieś & zabij". No chyba, że ktoś zrobi grę 10/10, ale granie w jakieś takie paździerze klasy C i uczenie się tego całego lore, takie jak Elex, Greedfall, Outer Worlds, Pillarsy... No nie. I jeszcze ten nadęty patos, ta grafomania, ta nieudolna próba filozofowania. Idę wymiotować.

21.02.2023 12:23
Vroo
1
Vroo
162

A potem jeszcze krzyczą, że tworzenie gier jest takie drogie i gry muszą kosztować 400 zł. To niech zrobią dwie mniejsze po 250 zł i wszyscy będą zadowoleni, bo mnie wcale nie urządza bieganie 300 godzin za złotymi i niebieskimi kropkami na pustej mapie.

21.02.2023 12:21
Vroo
Vroo
162

Bo ludzie chcą wielkich gier na 1000 godzin, mimo że ich i tak nie kończą. No i fajnie pochwalić się na pudełku ile gra ma kilometrów kwadratowych i ile godzin zajmuje przejście.
Valhalla obrzydziła mi ostatnią interesującą mnie serię ubisoftu, ale mam nadzieję, że mniejsze Mirage dowiezie. Bo jak na razie to nie chcę od ubi niczego widzieć na oczy.

21.02.2023 12:19
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Ilość < jakość.
Ta gra jest idealnym potwierdzenie powyższej reguły.
Początkowo mnie zachwyciła klimatem, widokami, ale czym dalej w las, tym bardziej monotonnie, płytko i nudno. Wszędzie te same obozy, te same wioski, te same chatki z tą samą "zagadką środowiskową", czyli koniecznością rozbicia plecionki pod strzechą, żeby dostać się do środka i otworzyć skrzynkę z bezwartościowym śmieciem.
Szkoda, że skończyły się czasy, kiedy gry miały masę różnorodnych, unikalnych lokacji. Tu wszędzie wszystko wygląda tak samo, tylko z filtrem zimowym, jesiennym, albo letnio-słonecznym.
Postaci już w ogóle nie pamiętam, wszystkie te prowincje i ich zarządcy zlewają mi się w jedną bezkształtną papkę. No i to jest trzeci raz to samo po Origins/Odyssey, a nawet czwarty, bo przecież zerżnęli koncept z Wiedźmina 3. Odyssey jeszcze miało chociaż genialne pływanie. Kluczenie w labiryncie rzek tym landskippem to jednak nie to samo. Dajcie lepiej Black Flag 2.

20.02.2023 12:03
Vroo
11
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162
8.0
PC

Po 30h i początkowym hypie wystrzelonym w księżyc Jowisza ciśnienie mi spadło i niestety dostrzegam wiele problemów tej gry, a przede wszystkim niestety zmarnowany, ogromny potencjał. Ta gra naprawdę mogła być jedną z najlepszych gier w jakie grałem, a jest tylko przyzwoitym, lekko oldschoolowym tytułem w znanym uniwersum. Uświadomiłem sobie też jak genialne są książki pani Rowling, ile tam jest treści, pomysłów i jak bogate jest to lore, które i tak musiało być w połowie wycięte przez wzgląd na inne czasy i fabularną klamrę, w jakiej przyszło nam grać. No bo nie ma np. wierzby bijącej, wrzeszczącej chaty, nory Weasleyów i masy fajnych miejscówek, tych wszystkich kultowych postaci, a i tak klimat jest przepotężny.
Zamek jest fenomenalnie zaprojektowany z kilkoma wyjątkami. No bo nie rozumiem idei ruchomych schodów w... wieży? Po co te schody, skoro doładowują się tylko w dół i w górę? Równie dobrze mogłyby być na stałe jak w każdej innej wieży? Nie rozumiem dlaczego to tak skopali? Ograniczenia sprzętowe? Czasami nie podoba mi się klimat niektórych sekcji zamku, bo skrzydło w którym mieści się pokój wspólny Gryffindoru wygląda jak wnętrze Titanica, albo jakiejś rezydencji wiktoriańskiej, a nie średniowieczny zamek. Jeszcze przygrywa tam bodajże Mozart. Zupełnie to nie pasuje do tego świata.
W ogóle muzyka jest zaskakująco słaba, szkoda, że nie mieli licencji na filmowe kawałki i chociaż część z nich wrzucić do gry. Nie spodziewałem się, że położą chyba najłatwiejszy i najbardziej oczywisty element gry. W każdym innym tytule AAA muza jest co najmniej przyzwoita, a tu jakieś rzępolenie. Kawałek w Hogsemeade jest totalnie beznadziejny. No i za bardzo kojarzy sie to wszystko z Fable.
Jak zacząłem w to grać, to pomyslałem, że ta gra powinna być trochę Simsami w świecie Harryego Pottera. Niestety nic z tych rzeczy tutaj nie występuje. Zamek jest cudowny, eksploracja jest genialna (gracze chyba nie doceniają tego elementu należycie, a dobrze zaprojektowana mapa, usiana znajdźkami to potężny magnes i +100 do grywalności). Tutaj czuje się jak w grach Piranii Bytes i jak w Gothicu. Wszędzie coś jest, w każdym zakamarku jakaś skrzynia, loot (szkoda tylko, że w większości to szmaty, albo hajs). I świat jest tak skondensowany, że jak stoję na jakimś wzgórzu w jakichś ruinach, to widzę z tego miejsca 15 innych ciekawych miejsc. Nie ma czegoś takiego jak we współczesnych grach ubi, że się biega 15 minut po pustej mapie do kolejnej, tak samo wyglądającej lokacji.
No, ale niestety to tylko cudownie wykonana makieta bez życia. Uczniowie nie bardzo są ruchliwi, zwykle stoją w miejscu jak w grach sprzed 20 lat. Brakuje mi tego szkolnego życia, czemu mogę wałęsać się bezkarnie w nocy po zamku, czemu punkty przyznawane przez nauczycieli nie mają znaczenia ("punkty dla Gryffindoru!" Ale ile, kto prowadzi?), czemu nie mogę prenumerować proroka codziennego? Czemu nie mam przyjaciół z którymi mogę ciągle wszędzie chodzić? W książkach fabuła opierała się na trojce bohaterów. Czemu nie zrobiono tutaj towarzyszy jak w grach Bioware? Przeciez to aż się prosi. Czemu lekcje to animacje, czemu nie mogę się na nich czegoś nauczyć. Można by zrobic chociaż 30 sekundowy wykład na jakiś ciekawy temat. Albo jakieś prace domowe, szlabany za złe zachowanie. Albo interakcje z innymi uczniami, spanie w dormitorium wysylanie sowy, totalny brak przedmiotów, jakichś kart czarodziejskich, nie ma tu zupełnie nic.
Misje poboczne to lata 90-te. Przynieś to, przynieś tamto, idź tam, daj eliksir taki, daj eliksir taki, wybij gobliny. Ziewam.
No w każdym razie wolałbym, żeby twórcy dali spokój sobie z tą grą i zostawili ją taką jaką jest. Takie 8/10 naciągnięte ze względu na uniwersum. I niech teraz sobie spokojnie pracują z 3 lata nad kontynuacją, która wprowadzi wszystkie brakujące elementy i będzie tym, czym Mass Effect 2 vs ME 1 i tym czym Assassins Creed 2 vs AC 1. Potencjał jest ogromny.

16.02.2023 12:24
Vroo
1
Vroo
162

Jaki brytyjski klimat, skoro w grze są prawie sami obcokrajowcy i mówią łamaną angielszczyzną, czego po prostu nie trawię. Poza tym częściej słyszę tam angielski w wersji amerykańskiej, niż tej brytyjskiej. Brytyjski klimat to miało Fable.

16.02.2023 12:18
Vroo
Vroo
162

Tak się nie opłacało, że aż gry brakło w sklepach dla chętnych, mimo, że kosztowała ponad 300 zł na premierę. :)

16.02.2023 12:14
Vroo
2
Vroo
162

Ale filmy to filmy, są zagrane przez prawdziwych aktorów. W grach przecież tak samo podkłada się głosy, jak do postaci w bajkach. A angielski dubbing w Hogwarts Legacy jest równie słaby, a nawet gorszy od niejednej polskiej ścieżki dźwiękowej. Postacie dukają, czytają ewidentnie z kartki i jeszcze ta teatralna maniera przesadnie wyraźnego akcentowania poszczególnych słów. To już bym wolał to samo, ale po polsku. Byłoby przynajmniej swojsko.

16.02.2023 12:11
Vroo
Vroo
162

Shaman

Ja też tak mam i problem jest w tym, że osoby tutaj podchodzą do tego zero jedynkowo. Jak dla mnie do niektórych gier dubbing nie pasuje, a do innych jest bardzo pożądany i tak jak mówisz: immersja + 10. Nie wyobrażam sobie Uncharted bez Boberka, Gothica bez Mikołajczaka, a Wiedźmina bez Rozenka.
Za to Stalker ma być po rusku, Yakuzy po japońsku, a czarnoskórzy marines w Battlefieldzie mają mówić po angielsku. Trzeba to rozgraniczać.

16.02.2023 12:05
Vroo
Vroo
162

Wiecie, ja to bym jednak wolał, żeby mnie nikt na siłę nie uszczęśliwiał. Bo idąc takim tokiem myślenia - niech samochody i eksploatacja kosztują 4x więcej, wtedy więcej ludzi przesiądzie się na komunikację miejską, albo rower, będzie bezpieczniej i zdrowiej. Jak będe chciał kurs angielskiego, to sobie zapłacę za kurs angielskiego. A jak chcę pograć, to chcę pograć, zamiast zastanawiać się i rozkminiać co znaczy jakieś słówko, zwłaszcza że gra ma mnóstwo nazw własnych przetłumaczonych i zaadaptowanych przez Andrzeja Polkowskiego. Szwedzi to, Szwedzi tamto. A ilu Niemców, Francuzów, Włochów, Hiszpanów, Chińczyków i Greków nawija płynnie po angielsku? A ilu Anglików i Amerykanów (rdzennych) nie jest "językowymi analfabetami" i znają oprócz swojego ojczystego języka jakiś inny?

16.02.2023 11:54
Vroo
Vroo
162

W angielskich dubbingach jest to samo. W co drugiej grze masz Nolana Northa i/lub Troya Bakera.

16.02.2023 11:47
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

To jest dla mnie nie do ogarnięcia jakim cudem taka gra może nie mieć polskiego dubbingu, gdzie takie Atomic Heart ma go mieć (pomijam już indywidualną kwestię bojkotowania tej gry, ale czy tam by akurat bardziej nie pasowała rosyjska ścieżka dźwiękowa?).
Natomiast jak słyszę, że ktoś mi mówi "PRZECIEŻ HOGWARTS LEGACY TO GRA Z BRYTYJSKIM KLIMATEM". Jakim brytyjskim? Jakim brytyjskim?! W tym multi kulti 3/4 obsady duka jakimś łamanym "yngliszem", hindusi, azjaci i jeszcze jakieś akcenty słowiańsko-wschodnie - uszy mi krwawią jak słyszę jak kanciato wypowiada się nauczycielka latania na miotłach, czy pani od opieki nad magicznymi zwierzętami. Albo profesor Ronen. Albo ci uczniowie z Ugandy z Ukulele, czy jak sie ta ich szkoła tam nazywa.
Dialogi w tej grze są bardzo słabe, dubbing sprawiłby, że byłyby okej. Zwłaszcza, że po grę sięgnie też mnóstwo młodszych graczy. Ale już takie turbo pegi +18 TLOU part II ma polskie głosy. Kuriozalna jest ta branża i podejmowane w niej decyzje.

16.02.2023 11:34
Vroo
2
Vroo
162

Też tego nie rozumiem, zwłaszcza, że przecież można błyskawicznie teleportować się z poziomu mapy i do Hogsmeade i w okolice posągu w Hogwarcie, więc po co miałby to być jeszcze jakiś osobny teleport?

14.02.2023 07:12
Vroo
Vroo
162

Inquerion

Wy sobie za dwa lata wymienicie karty w kompie za cenę nowej konsoli, a potem i tak wychodzi takie Calisto Protocol, czy w sumie co druga gra i płacz, że słaba optymalizacja, bo dropi.

13.02.2023 13:42
Vroo
Vroo
162

Też tego nie rozumiem, w Wiedźminie 3 miałem to samo. Jest milion rzeczy, które akurat mogą Cię rozproszyć, zwłaszcza jeśli nie mieszka się samemu i ma się innych domowników i chyba nic mnie tak nie frustruje jak cutscenka, ktora leci 5 minut, a której nie mogę wstrzymać.

13.02.2023 13:17
Vroo
Vroo
162

kuba53

To coś mało uważnie grasz. Pani archeolożka od łamigłówek Merlina wspomina o swojej żonie, a właścicielką Trzech Mioteł w Hogsmeade jest kobieta, ktora ma ewidentnie męski głos. Sharp, nauczyciel eliksirów też coś mówi o swoim partnerze, aurorze, ale tutaj akurat nie wiem, czy chodzi tylko o partnera z pracy, czy związku. Nie przeszkadza mi to, więc proszę mi od razu nie przyklejać łatki. Po prostu mówię, bo padło pytanie.
No i cała gra jest bardzo multi kulti, zaklęć uczy Hindus, latania Azjatka, woźny też jest ze wschodu, jest dużo czarnoskórych postaci. Nie rozumiem dlaczego ktoś chciałby bojkotować tę grę, skoro tu jest LGBT prawie tak mocno zaakcentowane jak np. w The Last of Us part II.

13.02.2023 13:07
Vroo
😂
Vroo
162

) wujek Władek

Konsole dla biedoty, ale 3/4 postów tutaj to jakieś stękania pececiarzy na temat konfiguracji i problemów z graniem na kompie. Chcę poczytac o samej grze, a tu taka karta, tu tyle klatek, tu takie sterowniki, tam sie komuś wywala do pulpitu, tam ktoś ma artefakty. Ja będę grał w to juz trzeci raz, w barwach kolejnego domu, a wam moze uda sie w końcu to odpalić, co wygląda jakby było sztuką bardziej skomplikowaną od samej magii w Hogwarcie.

No, ale co kto lubi. Samochodem też lubię tylko jeździć, ale są przecież tacy wariaci, którzy lubią sobie dłubać całą sobotę w garażu, mimo że samochodem który mają nigdzie nie jeżdżą, bo jest ciągle rozgrzebany. :)

post wyedytowany przez Vroo 2023-02-13 13:08:50
13.02.2023 12:48
Vroo
Vroo
162

Mnie się wydaje, że w Hogwarcie nie może być zbyt tłoczno, biorąc pod uwagę liczbę uczniów. Ile ich tam chodzi do jednej klasy z jednego domu? Z 10 osób? 7 roczników x 4 domy x około 10 uczniów w każdej klasie to jest 280 osób, z nauczycielami koło 300. Na tak ogromny obiekt jakim jest Hogwart, który pomieściłby ludność małego miasteczka to się to wszystko rozejdzie.
Poza tym w filmach i książkach trójka bohaterów też była często sama i to w dzień. Np. jak znaleźli napis na ścianie ("komnata tajemnic została otwarta"), albo jak znajdowali spetryfikowane ofiary, to nigdy nie było nikogo w pobliżu.

13.02.2023 12:05
Vroo
2
Vroo
162

kaagular

Mimo, że zacytowałeś mnie, to się z Tobą nie zgodzę. No nie róbmy debili z czytelnikow, bo chyba każdy kto ma IQ minimum 60 ogarnia, że artykuł, ktory jest oznaczony jako "OPINIA" jest właśnie uwaga: O P I N IĄ konkretnego autora. Mamy wklejać zawsze do kazdego komentarza, artykułu i treści klauzulkę "UWAGA, ARTYKUŁ JEST SUBIEKTYWNĄ OPINIĄ OSOBY, KTÓRA GO NAPISAŁA!!!!", żeby komuś nie pękły cztery litery? A podobno to hamerykanie są głupi i trzeba im pisać na kubku kawy, że może być gorąca. Mnie też kilka razy zwracano uwagę, ze mam pisać, ze TO TYLKO MOJE ZDANIE. No chyba oczywiste, że jesli piszę komentarz pod swoim nazwiskiem, czy ksywą, to jest to moje zdanie, a nie wujka Zdzisia, czy jakiejś określonej grupy społecznej, którą reprezentuję. xD

13.02.2023 11:59
Vroo
Vroo
162

A ja mam wrażenie, że w grach Bioware dialogi są bardzo ciekawe, a w Hogwarts Legacy brzmią jak pisane przez piętnastolatków. Fajne są takie argumenty, bez argumentów.

13.02.2023 11:57
Vroo
Vroo
162

Co ty gadasz. Pierwsze kilkanaście godzin to jest sama fabuła i dialogi właśnie. Jaka eksploracja, skoro nie znasz żadnych czarów i nie można nawet wyjść z zamku, tylko chodzi się od zajęć do kolejnych zajęć. Poznajesz uczniów, nauczycieli, założenia głównego wątku. Przecież tam się praktycznie cały czas rozmawia, albo słucha.
I to, że trafiają się jakieś nieliczne, skryptowane perełki randomow rozmawiających gdzieś obok przecież nie wyklucza tego, że ogolnie rozmowy, ktore prowadzimy naszym bohaterem i w których aktywnie uczestniczymy mogą być słabe (i często są).

13.02.2023 08:51
Vroo
Vroo
162

Ja też mam mocne skojarzenia z Fable. I choć z mechanikami nie mam problemu, bo coś w grach jednak trzeba robić, nawet jeśli to nie do końca logiczne, tak zdziwiła mnie bardzo słaba muzyka. Mało czarodziejska i taka generyczna. Przypomina mi właśnie mocno Fable, a kilka razy skojarzyła mi się też z The Outer Worlds. Nie spodziewałem się, że akurat ten aspekt położą i zdecydowanie bardziej podobała mi się muzyka z tych prostych platformówek od EA sprzed 20 lat (Kamień & Komnata).

13.02.2023 08:38
Vroo
Vroo
162

A co to za "arcydzieło" ze słabymi dialogami w końcówce?

Mnie się wydaje, że wielu grom wyszłoby na dobre okrojenie liczby dialogów, bo jak są średnie ale jest ich nie za dużo, to da się to znieść. Tymczasem nie wiedzieć czemu wielu twórców uważa, że jak jest miliard linijek dialogowych, to niezależnie od ich jakości jest super. Rozmawiam z jakimś sklepikarzem w Hogwarts Legacy i zamiast normalnie się pożegnać, to jeszcze wali tam jakimś nudnym monologiem. Mój gieroj coś mu tam odpowiada, sklepikarz wali kolejnym monogologiem. Po co? Każdy będzie to skipował. Nie macie pomysłu na ciekawe rozmowy, to krótko, na temat i do brzegu.
Myślę, że idealnym przykładem jest seria Gothic. Szczerze powiedziawszy z perspektywy czasu dialogi tam są bardzo infantylne, ale prócz jakichś początkowych rozmów, czy ważnych momentów fabularnych, nikt nigdy nie rozgaduje się tam bez sensu na 20 minut, zwykle wszystko zamyka się w 3-4 zdaniach i już wiemy co mamy zrobić. Żadnych ścian tekstu, czy żadnych historii życia. Pamiętam jak wymęczyła mnie Inkwizycja w ktorej każda postać z naszej twierdzy opowiadała nam całą swoją biografię, motywację - np. dlaczego akurat postanowila zostać kucharzem i jeszcze jakieś inne rodzinne opowieści. Koszmar, a zwłaszcza dla kogoś, kto nie lubi pomijać czegokolwiek w grach (FOMO).

13.02.2023 08:18
Vroo
Vroo
162

Dyskusję. Zamieszanie wywołują płatki śniegu, ktorzy poczuli się jakby ktoś naruszył ich godność i dobro osobiste.

13.02.2023 08:16
Vroo
😂
3
odpowiedz
Vroo
162

Nie wiedziałem, że tu tyle niedojrzałych ludzi, którzy mają aż taki problem z tym, że ktoś ma inne zdanie. Nie popłaczcie się.

A co do samych dialogów, to szczerze powiedziawszy tylko kilku developerów i w tylko nielicznych grach są naprawdę dobre. RDR2, Wiedźmin (cała seria), Cyberpunk, wszystko od Naughty Dog, ewentualnie jeszcze seria Mass Effect. Bardzo często w przygodówkach point&click, tych starych były dobre dialogi, ale to raczej stare dzieje (Małpia Wyspa, Najdłuższa Podróż, Książe i Tchórz, Różowa Pantera, Simon the Sorcerer, Syberia). Jak człowiek się przyzwyczai do dobrego, to potem ciężko przeskoczyć na takie zwyczajne, infantylne pitu pitu. W Hogwarts Legacy zależy od nauczyciela, czy ogólnie osoby. Bohater jest jakiś taki bezpłciowy (może i dobrze, bo łatwiej się z nim utożsamić), npce od questów pobocznych zanudzają na śmierć, ale już nauczyciele są napisani co najmniej poprawnie.

post wyedytowany przez Admina 2023-02-13 09:00:15
10.02.2023 11:46
Vroo
1
Vroo
162

@ siwysnk

Ale tak działa większość przemysłu rozrywkowego. I nie tylko. Zawsze jest tak, że chcąc mieć nowość trzeba liczyć się z wyższą ceną. Płacisz za to, że jesteś na czasie, za to, że masz najnowszego ajfona, samochód z 2023 i grę która wyjdzie za 3 dni. Nie można mieć pretensji, że ludzie chcą być na czasie i móc uczestniczyć na bieżąco w tym, co akurat jest na tapecie. Chciałem rozumieć memy o Squid Game i te wszystkie artykuly, o co tyle krzyku, więc go obejrzałem w momencie szczytowej popularności. Oglądanie go teraz być może sprawiłoby mi podobną frajdę, ale ominęłaby mnie ta cała szopka, o której teraz już chyba nikt nie pamięta nawet.

10.02.2023 11:41
Vroo
1
Vroo
162

Tylko po co takie skrajne podejście, że albo - albo. Wolę coś pomiędzy. Bardzo rzadko kupuję gry na premierę i już pal licho ich stan techniczny i drożyznę. Większość gier mnie już po prostu nudzi, bo nie ma w nich nic innowacyjnego i w zasadzie od lat robimy to samo, w trochę tylko lepszej oprawie. Kupiłem Hogwarts Legacy w edycji deluxe, żeby zagrać te 3 dni przed premierą, bo naprawdę nie mogłem się doczekać tej gry i to jest spełnienie moich marzeń, które nosiłem w sobie ponad 20 lat, jako że uniwersum Pottera to moje TOP 1 uniwersów. Ale tu chodzi tylko o ten wyjątkowy setting, na który z utęsknieniem czekałem.
I myślę, że prędko nie wsiądę ponownie do takiego hype trainu, może przy okazji premiery The Elder Scrolls VI, albo GTA VI, ewentualnie Gothic Remake, o którego i tak mocno się obawiam. Zresztą tak naprawdę te gry to będzie znowu "zagrajmy w to jeszcze raz..." W każdym razie ostatnie takie emocje przy oczekiwaniu na dany tytuł towarzyszyły mi chyba przy okazji Uncharted 4, a wcześniej Wiedźmina 3. Jeszcze kupiłem Cyberpunka na premierę razem z konsolą, żeby mieć od razu jakieś "next genowe expirjens", wcześniej God of Wara, RDR2 i TLOU2, zwykle biorę właśnie takie pewniaki. To statystycznie wychodzi, że kupuję w taki sposób ile gier na premierę? Raz na 1,5 roku? Natomiast cała reszta gier wisi mi i powiewa. Mogę równie dobrze ogrywać je x lat po premierze. Ostatnio kupiłem Ghost of Tsushima za 40 zł w media. To są śmieszne pieniądze, ale chyba i tak za duże, bo pograłem pół godziny i jakoś mi się odechciało. Omiotłem trochę gier w gamepassie i szczerze powiedziawszy gdybym w nie nie zagrał, to też by się nic nie stało i chyba moja przygoda z abonamentami, z ktorych i tak nie korzystam dobiega końca. Ewentualnie przy jakiejś promce. Ja zazdroszczę ludziom, ktorzy dopiero wchodzą w świat gier, albo są młodzi stażem. Ja po 25 latach grania (sam mam prawie 37) mam wrażenie, że widziałem już wszystko. Te gry nadal są tak samo drewniane jak wtedy, gdy ogrywałem pierwszego Gothica, Morrowinda i GTA III, a nawet mam wrażenie, że wręcz się cofnęły pod względem interaktywności i złożoności, bo kiedyś każdy quest był jakiś unikalny, miejsca na mapie zaprojektowane ręcznie bez kopiowania, a teraz biegaj z punktu x do punktu x przez 200 godzin, oglądaj te same wioski, odhaczaj kropki, zbieraj śmieci.

10.02.2023 11:04
Vroo
😂
Vroo
162

Loczek19

Mam dokładnie to samo. Nie mam pojęcia jak można się tak katować tymi pecetami i wiecznie tam grzebać. No chyba, że ktoś to traktuje jak hobby samo w sobie, bo są przecież ludzie, którzy lubią sobie grzebać w samochodzie w garażu całymi popołudniami.
W każdym razie chciałbym czasami dowiedzieć się czegoś o samej GRZE, historii, gameplayu, mechanikach. A wchodząc w artykuł na temat dowolnej gry, która wychodzi też na PC - 90% komentarzy zdominowanych jest przez skonsternowanych pececiarzy. A ja mam kartę taką, a ja taką, a tutaj taki problem, a u mnie taki, a tu tyle klatek, a w tamtej lokacji tyle. Temu wyskoczył taki komunikat, tamten ogląda czarny ekran, komuś innemu gra wysypuje się co pół godziny.
Ja będe kończył grę, a master-rejsom może uda się wtedy w końcu uruchomić grę bez problemów. No, ale grunt, że mają 16K i 1000 klatek na sekundę, kiedy patrzą postacią z gry w podłogę.
Jak miałem 16 lat i nadmiar wolnego czasu, to mogłem się tak pitolić z tymi skrzyniami, teraz komp służy mi do nostalgicznej podróży w przeszłość (z tym, że i tak większość klasyków ląduje na konsolach, zaraz wjadą chyba nawet moje ukochane Gothiki). Teraz to już jestem na to zwyczajnie za stary i zbyt wygodny.
Podpinam kartę (w sensie płatniczą), kupuję cyfrę, 15 minut później gram, wyłączam konsolę po kilku godzinach i to wszystkie moje wrażenia z obcowania z elektroniczną rozrywką. A pozostały czas wolę spędzić np. jeżdżąc na rowerze, albo czytając książkę dla odmiany, zamiast internetowych for poświęconych rozwiązywaniu problemów.

post wyedytowany przez Vroo 2023-02-10 11:06:45
09.02.2023 09:23
Vroo
Vroo
162

11 gier to nie kilkanaście (zwłaszcza, że Insygnia są podzielone na dwie, tak samo LEGO, więc de facto tych gier jest 9).
Poza tym większość z tych tytułów to typowe crapy na licencji. Pierwsze części to proste platformówki dla dzieci, które można skończyć w 3 godziny, więc c''mon.
Star Warsy dostały kilkadziesiąt gier, w tym sporo naprawdę udanych, a przecież ludzie i tak mieli pretensje do EA, że marnują licencję, to tym bardziej nic dziwnego, że ludzie czekali na PIERWSZĄ w końcu udaną grą z uniwersum Pottera.
I tak jak pisze kolega wyżej - wciąż czekam na porządnego RPGa w świecie Władcy Pierścieni, bo to, że wyszło 20 bzdurnych, tępych młócek 6/10 niczego nie zmienia.

09.02.2023 08:19
Vroo
1
odpowiedz
Vroo
162

IMO ten Pedro to najsłabszy punkt serialu. Kompletnie go tam nie widać. W grze to była mimo swojej gburowatości i surowości bardzo charyzmatyczna postać, a tutaj mam wrazenie, że jest po to, żeby nosić graty za Ellie.

09.02.2023 08:07
Vroo
Vroo
162

NewGravedigger

Mam co do Valhalli taki same odczucia. Zresztą cała ta nowa "trylogia" asasyńska tak właśnie mi się kojarzy, ale o ile Origins i Odyssey jeszcze jakoś gładko mi weszło, tak Valhalla zmęczyła mnie okrutnie. Wszystko wszędzie wygląda tak samo. Pamiętam kilka postaci z naszego klanu, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć ani jednej postaci, ani jednego Jarla, czy władcy tych wszystkich prowincji. Oni wszyscy są tak generyczni, jednowymiarowi i nijacy, że ręce opadają. Walczę z tą grą od premiery i co jakiś czas wracam do niej, jak nie mam w co grać, ale szczerze to mam jej już dosyć i nie wiem, czy skończę. Valhalla wyleczyła mnie z wielkich otwartych światów, na które już nie mogę patrzeć i czekam, ale na tego nowego Asasyna - reboot, który ma mieć w miarę normalną skalę.

09.02.2023 07:55
Vroo
Vroo
162

Okej, dzięki. Myślałem, że może jeszcze tam trafimy, bo np. nie wiem, czy gra obejmuje tylko jeden rok nauki naszego bohatera, czy kolejne też. Zwłaszcza, że na początku gry trafiamy przecież do podziemi Gringotta. Trochę szkoda, liczę na DLC, albo kontynuację w takim razie z kolejnymi, kultowymi miejscówkami z tego uniwersum.

08.02.2023 11:42
Vroo
Vroo
162

Wiem, że jest w Londynie, ale nie wiem, czy gracz może tam w jakiś sposób trafić, czy nie. Czyli nie ma?

08.02.2023 09:48
Vroo
Vroo
162

Co do "aktorów drugiego planu", mam podobne odczucia, chociaż to jest obecnie filozofia projektowania prawie wszystkich otwartych światów, głównie ze względu przez rozmach współczesnych gier. Zdecydowanie bardziej wolę gry, gdzie z każdym da się pogadać i wszędzie da się wejść (Gothic, Skyrim), od tych współczesnych makiet z niedostępnymi budynkami i npcami, którzy snują się tylko z punktu A do punktu B jak statyści (Wiedźmin 3, Asasyny). A nawet takie blockbustery jak GTA V, czy RDR2 mają to bardzo okrojone, więc tym bardziej nie oczekuję rewolucji po grze od jakiegoś nieznanego studia.
Natomiast co do zamku też mam takie sprzeczne odczucia. Z jednej strony zamek taki powinien być, wielki, przytłaczający i pusty, bo przecież tych uczniów nie ma tam aż tak wielu, a budowla jest ogromna. W książkach trojka bohaterów przecież też ciągle wałęsała się po pustych korytarzach i najczęściej nikogo nie było w pobliżu, kiedy robili coś "zakazanego". Ale fakt, wolałbym poświęcić ten realizm na rzecz bardziej gwarnego, tłocznego i przytulnego miejsca. Wolałbym, żeby te pomieszczenia były ciut mniejsze i ciut bardziej zatłoczone.
W każdym razie dla mnie ta gra to był must have i ponad tysiaka za kolekcjonerkę w życiu bym nie dał, ale już te 360 zł na XSX, żeby pograć wcześniej zapłaciłem chętnie.
Też wydaje mi się, że jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby wydawać osąd, pograłem mniej więcej tyle co Ty. Chciałbym więcej takich gier na licencji, wciąż czekam na dobrego RPGa w świecie Władcy Pierścieni, który nie byłby zwykłą sieczką w jakimś szaroburym Mordorze. Albo coś z Diuny, Gry o Tron, Świata Dysku, KOTOR III. Tyle znanych IP prosi się o podejście z szacunkiem, a przecież widać, że to są maszynki do zarabiania pieniędzy i nie mam pojęcia dlaczego wydawcy uparcie ignorują takie żyły złota. Dlaczego EA mając na pokładzie Bioware i licencję Star Wars nie robi KOTORa III, tylko klepią jakieś badziewne Anthem, które umiera po kwartale? Dlaczego WB nie zrobi Wiedźmina w świecie LOTR?

08.02.2023 09:27
Vroo
odpowiedz
Vroo
162
9.5
XONE

Wczoraj pograłem jakieś 3 godziny i mam mieszane uczucia. Raz jestem zachwycony, innym razem trochę zawiedziony. Bardzo pozytywnie zaskakuje mnie fabuła, postaci, misje, lekcje - tego bałem się najbardziej, a jest póki co naprawdę nieźle. Skala projektu, ogrom zamku przytłacza. Hogwart to monumentalne miejsce, aż nie chce się z niego wychodzić.
Natomiast mam kilka zgrzytów. Przede wszystkim granie w innej epoce z inną obsadą zamku jest jakieś takie, no... to nie to. Brakuje mi tak zgranej ekipy jaką była trójka (Harry, Hermiona, Ron), brakuje mi tych wszystkich znanych postaci. Zaczynanie nauki od 5-tego roku jest dziwne, chociaż rozumiem, że granie 11-latkiem mogłoby być trochę cringowe dla starszych graczy (sam mam 37). Brakuje mi bardzo polskiego dubbingu i nie rozumiem dlaczego u nas w pełni polonizuje się jakieś strzelaniny, np. Atomic Heart, gdzie tam by idealnie pasował ruski wokal, a gry wprost idealnie stworzone do polskich głosów są po angielsku. Swoją drogą napisy w skryptowanych dialogach postaci pobocznych powinny pojawiać się nad ich głowami, a nie na środku ekranu, gdzie wszystko naklada się na siebie i nie da się tego przeczytać.
No i sam Hogwart momentami mi się nie podoba z racji właśnie tej ogromnej skali. Wiem, że zamek taki powinien być, bo ta klaustrofobiczna zabawkowa makieta z gier sprzed 20 lat była parodią zamku, ale tutaj trochę nie pasują mi te wielkie, otwarte przestrzenie w zamku. Wiele miejsc jest po prostu pustych i dziwnie zaprojektowanych. Ruchome schody są trochę bez sensu i nie mogę się przyzwyczaić do ulokowania ich w wieży. Pokój wspólny Gryfonów jest jakiś taki za duży i nie czuję tego przytulnego klimatu, jaki miałem w wyobraźni czytając książki. Na razie jest okej, z jednej strony to spełnienie marzeń i gra na którą czekałem 20 lat, z drugiej - wciąż czekam na DLC z załogą z książek i quidditchem, który był nieodłącznym elementem czarodziejskiego życia.

Aha, jeszcze mam pytanie. Wie ktoś, czy w grze można eksplorować Ulicę Pokątną? Bo szukałem w necie i na jednych stronach pisało, że tak, na innych - nie, więc sam już nie wiem.

post wyedytowany przez Vroo 2023-02-08 09:35:21
19.01.2023 11:50
Vroo
Vroo
162

Mnie multi-kulti też psuje odbiór wielu produkcji (czy to gier, czy to filmów), ale nie ma to nic wspólnego z jakąś ksenofobią, rasizmem, czy innymi uprzedzeniami.
Po prostu wychowałem się na jakichś kanonach, które się we mnie utrwaliły i oczekuję pewnego trzymania się wzorców.
Przeszkadza mi np. czarny hobbit, ale nie dlatego, że jestem rasistą, bo tak samo przeszkadzałby mi hobbit, który miałby 2 metry wzrostu, albo gdyby miał 4 ręce. Skoro Tolkien i Jackson od początku powiedzieli mi jak wygląda hobbit, to takich właśnie oczekuję i każdy inny "eksperyment" powoduje we mnie dysonans poznawczy i jakiś "bunt".
Średniowiecze czy XIXw. Anglia ma jakiś swój "schemat" i prawidła, których fajnie byłoby się trzymać, skoro gra jest osadzona w takim klimacie, miejscu i czasie.
Argument "PRZECIEŻ TO FANTASY" jest po prostu idiotyczny. No to czemu nie pomalować bohaterów na wszystkie możliwe kolory, różowy, pomarańczowy, czy niebieski. Albo niech mają noszą ze sobą smartfony, no przecież to fantasy.
Tak samo multi kulti raziłoby mnie w grze o samurajach i w grze o samurajach oczekuję samych Azjatów, a nie np. białych Amerykaninów.
Myślę, że młodsze pokolenia, które będą się wychowywały od początku przyzwyczajone do wszechobecnego multi kulti spokojnie to wszystko zaakceptują, ale ja zwyczajnie nie lubię zmian w utartych kanonach. Nie chcę czarnoskórej Hermiony, ale nie chcę tak samo białoskórego Blade'a i zawsze widzę go jako Weasley Snipesa.

19.01.2023 11:34
Vroo
Vroo
162

Dokładnie. RPG zawsze stały grindem, tylko że kiedyś gry były mniejsze, więc nie do pomyślenia było pomijać cokolwiek. To właśnie między innymi dlatego zaglądało się w każdy kąt mapy, robiło wszystkie questy poboczne i exp był głównym motywatorem, by to robić, po to, żeby wykonywanie głównych zadań było łatwiejsze na wyższym levelu.
Problem polega chyba na tym, że dzisiaj grind wiąże się z ogromną mapą na której trzeba robić w kółko powtarzalne czynności przez wiele godzin, żeby móc pchnąć fabułę do przodu.

19.01.2023 11:18
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Ostatnimi grami na które miałem taki hype były Wiedźmin 3 i Uncharted 4 i przez wiele ostatnich lat wychodzące gry były dla mnie najwyżej "okej".
Jednak marzy mi się, żeby wyszły jakieś dwa duże rozszerzenia - pierwsze pozwalające wrócić do czasów Harryego Pottera, poczuć klimat książek, porozmawiać z tymi wszystkimi kultowymi postaciami i zwiedzić kultowe miejscówki jak chociażby Nora Weasleyów,
- drugie to oczywiście rozgrywki Quidditcha. W książkach te wszystkie treningi, emocje i tryb życia "pozaszkolnego" był dosyć mocno podporządkowany pod ten sport, więc to must have.

04.01.2023 10:10
Vroo
Vroo
162

Rozumiem, że ta odpowiedź miała być do mnie. ;)
To znaczy, mnie przemoc aż tak nie przeszkadza, bo nie jestem znowu przewrażliwiony i delikatny na tym punkcie. Trochę brutalności nie zawadzi, ale jeżeli praktycznie we wszystkich grach AAA ta przemoc i walka jest sednem rozgrywki, to mnie to zwyczajnie nudzi i męczy.
Stare przygodówki w młodości były dla mnie za trudne (zwłaszcza, że wiele jedzie na jakichś absurdalnych zagadkach typu połącz parasol z gumą do żucia, żeby otrzymać toster), ale teraz chętnie bym te starsze przygarnął na konsolach (The Longest Journey, Syberię, itd.).
Z nowszych gier bardzo przyjemnym i odświeżającym doświadczeniem był dla mnie The Medium, czy ostatnie gry z serii Sherlock Holmes.
Są, a raczej były jeszcze walking simulatory, ale te niby gry to dla mnie takie gry AAA wykastrowane o walkę, więc zazwyczaj nie ma w nich nic i jedynie dwie gry mi siadły - Vanishing of Ethan Carter i What Remain of Eddith Finch.
Brakuje mi też takiej różnorodności w grach. Niedawno ograłem remake pierwszej Mafii i byłem zaskoczony, bo każda misja i każda lokacja wyglądała inaczej i robiliśmy co innego, bez tych bzdurnych misji RPGowych, którymi już rzygam (udaj się w miejsce x, zabij przeciwników y, zabierz przedmiot z, dostarcz go w miejsce b). Chciałbym, żeby lokacje i questy w grach znowu były tak dopieszczone zamiast tego tępego biegania po pustej mapie i odhaczania kropek po drodze walcząc z w kółko respiącymi się potworami.

03.01.2023 10:25
Vroo
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

Ja mam już powoli dosyć gier, bo są zwyczajnie nudne i męczy mnie ta wszechobecna przemoc. Chyba już po prostu z tego wyrosłem, bo ile można odrąbywać te głowy mieczem, ile można sadzić tych headshotów. W każdej grze robi się to samo tysiące razy przez setki godzin. Krew, wnętrzności, kurde ale się jaram! Zieeeeew.
Oczywiście są gry na drugim biegunie, które oparte są np. na dialogach (Disco Elysium, Pentiment) ale jednak ze skrajności w skrajność. Chciałbym gier AAA z ciekawymi mechanikami, nie opartymi na ciągłej, bezsensownej przemocy, ale jednocześnie, żeby nie były interaktywnymi książkami, bo w takim wypadku wolę po prostu sięgnąć po książkę.
Tak naprawdę w grach od przeszło 20 lat nic się nie zmieniło. Nadal ekonomia nie istnieje, nadal fizyka jest szczątkowa i często nie da się wybić głupiej szyby, czy przewrócić krzesła. Nadal światy to makiety zrobione pod gracza. Masz wielki świat, w którym istnieje tylko zawód kowala, płatnerza i handlarza skupującego Twoje graty, ale już nie ma komu piec chleba, robić sera, stolarza, rzeźbiarza, czy coś w tym stylu, żeby móc samodzielnie np. spróbować w tych grach porobić coś innego niż tylko tępe siekanie mieczem.

02.01.2023 11:55
Vroo
Vroo
162

Smutny.Pan

Ja to Ciebie trochę nie rozumiem, mam wrażenie, że całe to dyskredytowanie Gothica jest takie trochę na siłę i szukasz dziury w całym. Przede wszystkim chyba trochę zapominasz kiedy te gry wyszły (a cały czas odnoszę się do G1 i G2, trójka to była słaba gra). Gothic 1 i Gothic 2 wyszły odpowiednio w 2001 i 2002 roku w Niemczech, u nas rok i rok później. Nie sądzisz, że porównywanie ich do Kingdom Come, czy tym bardziej RDR2 (dodatkowo gry z kosmicznym budżetem) jest odrobinę niesprawiedliwe?
Mówisz, że koncept jest banalny i oklepany? No c'mon, w której grze nie masz starcia dobra ze złem i mocno nakreślonego głównego antagonistę?
Pytasz o zwroty akcji. Moment, kiedy dostajemy kopa ze starego obozu i nagle najbardziej "prawilny" obóz staje się tym najgorszym, to przecież opad szczeny. Albo w ogóle motyw ze Śniącym i cały pomysł, by wyśmiewany obóz nieszkodliwych palaczy zielska okazał się pod wpływem prastarego demona, który wydawało się, że jest tylko śmiesznym wymysłem upalonych ludzi na haju.
Porównałeś mechanikę warzenia mikstur z KC:D. Tutaj masz wykuwanie miecza (wciąż przypominam, który mamy rok). Żelazo trzeba rozkuć, rozgrzać, ostudzić i naostrzyć.
Nie bagatelizujmy tych wszystkich mikrodetali, bo to właśnie one sprawiają, że obcowanie z Gothiciem w tamtych latach było bardzo realistyczne i to właśnie te wszystkie drobne mechaniki sprawiały, że immersja była tak silna.
Ja do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że można jeszcze teraz robić współczesne gry, które względem Gothica są zacofane pod takimi wydawałoby się - podstawowymi aspektami.
Przykład: w Gothicu każdy przedmiot jest fizycznie wymodelowany w świecie gry i ISTNIEJE rzeczywiście. Jeśli wchodzisz do chaty i widzisz na stole kubek, szynkę i bryłkę rudy, to podniesiesz z tego stołu kubek, szynkę i bryłkę rudy. To są fizyczne przedmioty. A np. już w takim Wiedźminie 3 (2015) przedmioty to tylko ikonki, obrazek. Jak podejdziesz do stołu zawalonego przedmiotami, owocami i różnymi duperelami, to wchodząc z nim w interakcję odpala Ci się jakieś menu, z którego zbierasz właśnie ikonki nie mające nic wspólnego z tym co widzisz na stole. Po zebraniu ikonek nawet nic się w wyglądzie tego stołu nie zmienia. Dalej leżą na nim owoce. To samo np. przy zbieraniu roślin. To jest tylko jeden mały przykład jak wiele czynników, na które nawet nie zwracamy uwagi wpływa na odbiór gry i naszą immersję.
Jeśli chodzi o projekt świata to mimo wszystko i mimo gustu uważam, że zdecydowanie lepszy jest mniejszy świat, a dopieszczony. I nie chodzi tylko o wypełnienie, bo w Gothicu sam projekt lokacji jest ciekawszy niż jakieś płaskie, nudne i powtarzalne połacie na które z braku laku i lepszego pomysłu wrzuca się po prostu respawnujące się potwory. W Gothicu pokazesz mi screen z dowolnego miejsca mapy i będe wiedział, gdzie ten screen zrobiłeś. W Wiedźminie 3 pokażesz mi screeny, rozpoznam Novigrad, Oxenfurt, Kasztel, jakąś wioskę, fragment bagien. Reszta wygląda wszędzie tak samo, wszystko jest kopiowane na potęgę i jednakowe.
Co z tego, że Novigrad jest z 5, albo i więcej razy większy od Khorinis, czy Starego Obozu. Co z tego, skoro w Novigradzie nie wejdę do 90% zabudowań. Nie wejdę nawet do Świątyni Wiecznego Ognia, największej budowli w mieście. Wszędzie fake doors i atrapy. Z nikim nie pogadam, bo to miasto to makieta jak w asasynie, czy GTA. W Gothicu wszędzie wleziesz, z każdym pogadasz, nawet jeśli ktoś ma kilka powtarzalnych odpowiedzi.
Dla mnie Gothic jest dla gier RPG tym, czym było GTA III dla gier akcji. Nie zapominajmy o tym i nawet jeśli Planscape to perła w koronie narracji, fabuły i dialogów, to jednak sposób prezentacji bardziej przypomina interaktywną książkę, a nie interaktywną grę, w której jesteś.

01.01.2023 00:47
Vroo
Vroo
162

To trochę zabawne, że zdyskredytowałeś przeróżne detale, które stanowią siłę Gothica podając przykład RDR2, gdzie branża wprost rozpływa się przy każdej premierze jakiejkolwiek gry Rockstara nad poziomem szczegółów i detali, które są kosmetyczne, często łatwe do przegapienia, a przy tym bardzo czasochłonne podczas procesu produkcji. I które 75% innych gier nie ma, bo są kosztowne i nie ma komu nad nimi dłubać. I to jest jeden z głównych atutów gier R*. Tak jak i Naughty Dog, gdzie wszyscy ekscytowali się realistyczną linką holowniczą z jeepa w Uncharted 4, czy charakterystycznym "tykaniem" stygnącego silnika.
I nie, Gothic to nie tylko te detale i pierdoły. Przecież ta gra ma jeden z najlepszych scenariuszy w historii gier, pełen zwrotów akcji i oryginalności, bo gdzie szukać drugiego takiego RPGa fantasy bez elfów, niziołków, krasnoludów i całej tej banalnej tolkienowo-baldurowej otoczki high fantasy? Fabuły, gdzie nie jesteśmy pępkiem świata, wybrańcem, tylko jakimś ziutkiem w kolonii karnej, w której głównym celem jest przeżycie.
A postaci? Swego czasu pamiętałem każdego NPCa z imieniem i jego lokalizację. Jak tu się nie przywiązać do Diego, Miltena, Gorna, Lestera, Xardasa? No nikt mi nie wmówi, że to były jakieś bezpłciowe kukły jak np. w Skyrimie.

01.01.2023 00:31
Vroo
1
Vroo
162

W ten sposób można by obrzydzić gry z JUŁESEJ, no bo wiecie - Kol of djuti, FIFA, rednecki w koszulach w kratę i country.

01.01.2023 00:12
Vroo
1
Vroo
162

Ludzie bezmyślnie powtarzają jakieś frazesy, a bardzo często nawet się nad nimi nie zastanowią. W 2001-2002 roku każda gra była "drewniana" i toporna, wystarczy sobie porównać animacje takiego Morrowinda, gdzie postacie albo stoją jak ciecie w miejscu, albo chodzą bez sensu z punktu A do punktu B z wyprostowanymi nogami w kolanach. Ale to Gothic jest toporny i drewniany, mimo, że na swoje czasy prawie nie miał ekranów ładowania, a świat żył swoim życiem, etc. I teraz jak wychodzi dowolny RPG klasy B, to automatycznie porównuje się go do Gothica, gdzie Gothic to była absolutna czołówka w latach, kiedy debiutował. Przecież ludzie nie pokochali tych gier bo były słabe, c'mon. Albo kolejny mit, że Gothic jest popularny tylko ze względu przez dubbing, gdzie takie określenie idealnie pasuje do pierwszej takiej gry spolszczonej w naszym kraju, czyli Baldur's Gate.

01.01.2023 00:06
Vroo
Vroo
162

Akurat sterowanie na samej klawiaturze jest bardziej podatne na konwersję do pada, niż tandem mysz+klawiatura. Nie wiem jak można tego nie widzieć, że Gothic 1 i 2 to gry wprost stworzone pod pada.

31.12.2022 23:53
Vroo
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162

Jeśli to prawda, to moje marzenia się spełniły i jestem w stanie zapłacić każde pieniądze. Chętnie kupię cyfrówki i jakąś fizyczną kolekcjonerkę, jeśli będzie.
Niby powstaje remake, ale jestem co do niego sceptycznie nastawiony, bo podejrzewam, że z Gothiciem będzie go łączyła tylko nazwa, zwłaszcza, że nie robią go Piranie. No i same Piranie też już nie są tym samym składem, co 20 lat temu.
W każdym razie dla mnie na klimat starych gier składa się miliard drobnych rzeczy, muzyka, dźwięki, menusy, interfejs. Jak ktoś mi w tym grzebie i zmienia, to już mi to odbiera te nutkę nostalgii i wspomnień. Uwielbiam takie pierdoły jak ta kanciasta grafa, te bębny w menu G1, albo dźwięk zapisywania nowych informacji w dzienniku, czy ten, kiedy osiągamy nowy poziom. Nie lubię zmian, no chyba, że w kontynuacji. Ale oryginał lubię zawsze taki jaki jest.
No i liczę na dubbing, bo bez dubbingu to nie ma racji bytu.

post wyedytowany przez Vroo 2022-12-31 23:54:03
19.12.2022 11:11
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Fajnie, ale ja już w to grałem. Nic dziwnego, że gier nie traktuje się na poważnie, skoro od dwudziestu lat nic się nie zmieniło i ciągle robi się to samo. Pretekstowa fabuła, nudne dialogi, rach, ciach, sprint, rach ciach, cutscsenka. Ileż można. Strasznie banalne i odtwórcze. Ale ściany, czy nawet zwykłej szyby w budynku dalej nie zniszczysz. Ekonomia nadal nie istnieje, bo po 5 godzinach stać Cię na wszystko. Nadal podpalenie czegokolwiek sprawia, że załącza się tylko krótka animacja, która jak się kończy zostawia obiekt nienaruszony sprzed podpalenia, nawet jeśli to jest stóg siana. No, ale fajnie, że jest milion takich samych broni i generyczny rozwój bohatera.

06.12.2022 11:56
Vroo
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162

Nie sądziłem, że dożyje czasów, kiedy nie będzie mi się chciało nawet odpalić gry od Piranii. Gothic 1 i 2 z Nocą Kruka to dla mnie dwie najlepsze gry ever - 11/10 i chyba nic nigdy ich mi nie przebije. Ciągle do nich wracam, może nie żeby kończyć od deski do deski, ale chociaż raz na jakiś czas ponownie poczuć klimat obozów, czy Khorinis. Późniejsz twórczość Piranii od Gothic 3 wzwyż do przeważnie dla mnie minimum 7/10, często mocne 8, czyli i tak bardzo dobre, solidne z nutką gothicowej nostalgii i wciąż genialną eksploracją i projektem świata, który żyje.
Niestety Elex 1 to już dla mnie mix najgorszych cech gier Piranii wykastrowany z najlepszych elementów, niespójny, niewiarygodny i dziwny świat, pusta, nudna mapa, irytująca walka, fatalny rozwój postaci, koszmarne dialogi i fatalna fabuła. Ta gra mnie tak rozczarowała, że dwójki nawet mi się nie chce uruchamiać, chyba, że wpadnie kiedyś do jakiegoś abonamentu. Szkoda, że piranie nie dostały do zrobienia remakeu. Może z gotowym całym szkieletem i 75% gry by sobie poradzili. Wystarczyłoby tam przenieść wszystko z G1 na nowszą technologię i dodanie jakichś drobnych smaczków. Bo zrobienie od podstaw dobrej gry AAA, czy chociaż AA jest już chyba niestety nierealne.

20.10.2022 13:02
Vroo
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
162

Dla mnie już Innocence przebiło TLOU (a Naughty Dog to jedna z moich ulubionych ekip developerskich). Tempo rozgrywki, postacie, fabuła, lokacje, mechaniki, klimat. Ta gra nie ma słabych elementów (no może zagadki mogłyby być ciut trudniejsze) i ciągle jestem w szoku, jakim cudem praktycznie nieznane studio mogło wysmażyć taką petardę. Requiem dopiero zacząłem, ale już widzę, że będzie równie dobrze. Życzyłbym sobie chociaż 2-3 rocznie gry tej klasy, bo na razie ta generacja to nieporozumienie.

14.10.2022 09:27
Vroo
10
odpowiedz
Vroo
162

Nie rozumiem zachwytów nad open worldami od Sony. Spider-Man, Horizon, Tsushima i Days Gone to są tak do bólu sztampowe sandboksy, że głowa mała. Bardziej ubigejmowe gry od tych, które robi sam Ubisoft, a to nie lada wyczyn.
Infantylne zadania poboczne? Check
Nudny, pusty świat? Check
Znajdźki? Check
Powtarzające się w kółko, zapętlone gęby kilku npców? Check
Drętwe dialogi o niczym? Check
Kopiuj wklej lokacje? Check
Generyczne i powtarzalne aktywności poboczne? Check

Nawet są wieże do synchronizowania (żyrafy w horizon, czy dosłownie wieże telekomunikacyjne na dachach budynków w spider-manie)
Ganianie z jednego końca mapy na drugi przez 150h? Check
I żeby nie było - grałem we wszystkie na PS4, oprócz Days Gone, bo raz, że zniechęciła mnie kulawa optymalizacja na PS4, a dwa, że miałem już dość tych miałkich otwartych światów. Więcej się nie nabiorę.
TLOU, Uncharted, God of War to sztosy, ale te otwarte światy są turbo płytkie i marnują tylko czas.

post wyedytowany przez Vroo 2022-10-14 09:28:47
13.10.2022 07:19
Vroo
Vroo
162

grabeck666

Jedyna cecha wspólna tych gier to gatunek i kamera TPP. Jeśli Greedfall "to taki Gothic", to na takiej samej zasadzie można uznać, że AC: Valhalla jest jak Gothic. Otóż nie jest.

Te gry nie mają ze sobą nic wspólnego, ani setting, ani rozwój bohatera, ani walka, która w Greedfallu przypomina soulslike, ani te świecące skrzynie, brak dubbingu, w Greedfallu podróżujemy z towarzyszami, jest broń palna, etc.
Greedfallowi bliżej do Dragon Age 2. A jeśli szukać na siłę porównania do gier piranii to ostatecznie Risen 2, ale i tak wciąż uważam, że te gry mechanikami różnią się diametralnie.

12.10.2022 12:55
Vroo
Vroo
162

komandorfoka32

Ja wiem, że to jest porównanie na zasadzie "niskobudżetowe perełki", ale wg. mnie to jest krzywdzące. Obecnie pirania faktycznie odstaje od konkurencji, zatrzymała się w czasie w 2003 roku, a wręcz cofnęła, bo Elexy też są gorsze od Gothic 1, czy zwłaszcza 2 z Nocą Kruka. Ale mimo wszystko Gothic w 2002 roku to był sztos. Ta gra dla RPGów jest dla mnie tym, czym GTA III dla ówczesnych sandboksów.

12.10.2022 12:07
Vroo
2
odpowiedz
6 odpowiedzi
Vroo
162

Znowu ta irytująca maniera poglądu, że każdy RPG klasy B = Gothic.
Po pierwsze te gry nie mają nic wspólnego z Gothiciem (to samo słyszałem o Greedfallu, Venetice, Outward, Bound by Flame, czy innych stolcach), bo Gothic to szereg unikalnych patentów, rozwiązań i cech, których próżno szukać gdzie indziej.
Po drugie Gothic to była absolutna czołówka gier AAA w czasach kiedy wyszedł i nie mam pojęcia skąd do gry przylgnęła łatka drewnianej, czy średniej gry. Do dzisiaj pod względem mechanik, żyjącego świata i pewnych rozwiązań 90% gier nie ma do Gothica podjazdu. Graficznie to też była pierwsza liga. Czy Gothic wyglądał gorzej niż np. GTA III? Porównajcie sobie konkurencyjne RPGi, które wtedy wychodziły - NWN, Icewind Dale 2, Dungeon Siege - przecież to obok Gothica nawet nie stało. Tylko Morrowind może konkurować z Gothiciem, a i tak pod wieloma względami wypada po prostu gorzej (brak pełnego udźwiękowienia dialogów, niemy bohater, loadingi w każdej lokacji, pusty świat, etc.).

11.10.2022 13:34
Vroo
Vroo
162

A ja bym wolał jeszcze mniejszą mapę, a za to bardziej treściwą. Więcej miejsc do których można wejść, więcej interakcji, zniszczalność otoczenia, całych struktur, etc.
Co z tego, że miasta są ogromne, skoro to tylko makiety. Nigdzie nie da się wejść, z nikim nie można pogadać. To było fajne, ale 20 lat temu.
Dlatego wolę stare gry. Dało się je skończyć w 20-40 godzin, za to miały w sobie tyle zawartości, że nawet po 10-tym przejściu odkrywasz coś nowego. Wszędzie wejdziesz, z każdym da się pogadać, a teraz wszystkie mapy w grach to rozwleczone makiety przez które się przebiega i leci do następnej. Fajnie, że Novigrad w W3 jest wielkim miastem, ale co z tego, jeśli 90% budynków jest niedostępna dla gracza. To ja wolę Khorinis, gdzie wszędzie wejdę, każdy budynek to faktyczny budynek z wnętrzem i mieszkańcami, a nie jakaś bryła z teksturą i fake doors.

11.10.2022 13:27
Vroo
Vroo
162

Ja grałem w GTA V dwa razy i uważam, że prócz głównego wątku i strangersów nie ma tam kompletnie nic do roboty. No chyba, że na zasadzie, że sami sobie szukamy zajęcia wszczynając jakieś burdy, albo jakieś gunwo mini gierki, które każdy sprawdzi raz i oleje, ale to ma każdy open world i Rockstar nie jest tu jakimś mesjaszem branży. Szukanie easter egga w stylu zbierania fragmentów UFO to nie jest super aktywność poboczna.

10.10.2022 09:47
Vroo
Vroo
162

Dokładnie. Gry są teraz ekstremalnie tanie i to hobby jeszcze nigdy nie było dla Polaków tak przystępne jak dzisiaj. Kto w latach 90-tych i wczesnych 2000 grał na oryginałach? Pamiętam jak ojciec kupił mi pierwszego kompa na raty w wakacje roku 2000 i poszliśmy od razu do sklepu po jakąś grę. Zobaczył, że wtedy jakiś Need for Speed, czy FIFA kosztowała 99PLN złapał się za głowę i wyszliśmy ze sklepu z niczym.
I nie było wtedy gier na 200 godzin z darmowymi aktualizacjami.
Teraz problemem jest tylko czas, kupka wstydu i to, że w branzy ogólnie panuje zastój, obsuwy i brak fajnych premier.

10.10.2022 09:05
Vroo
odpowiedz
1 odpowiedź
Vroo
162

A co to jest 340 zł przy obecnej inflacji, skoro większość produktów podrożała o 50-100%.

07.10.2022 13:24
Vroo
Vroo
162

psyh0zzy

Oczywiście, że wcale nie było tak wielu ambitnych gier i to jest zwykłe boomerskie pitolenie w sosie "kiedysizmu". Mnie jeszcze przychodzi na myśl Sanitarium i może ktoś dałby radę wygrzebać max kilka innych tytułów. Gdyby było inaczej, to wątpię, że jako dzieciaki gralibyśmy w te super artystyczne, wizjonerskie tytuły (sam w Planescape Torment i Sanitarium grałem dopiero kilka lat temu, bo kiedyś byłem na te tytuły po prostu zbyt niedojrzały).
Mnie tamte czasy kojarzą się raczej z bezwzględnym odcinaniem kuponów, pamiętam lata, jak 75% premierowych gier to były jakieś klony Age of Empires, albo chamskie, tanie egranizacje (Lord of the Rings, Harry Potter, częściowo Star Wars i w sumie wszystko na licencji było złe, czy to komiksowi superbohaterzy jak Batman, Spiderman, czy to bajki jak Shrek, czy Toy Story).
Bawi mnie jak boomerzy tupią ze złością na nowego NFSa i opluwają go za to, że jest robiony dla współczesnych 13-latków, podczas gdy... sami mieli tyle lat grając w Underground, czy Most Wanted. I jeszcze wynoszą te tytuły na piedestał, jakby to były jakieś arcydzieła sztuki, gustu i dobrego smaku, podczas gdy fabuła to było tam coś w stylu "joł joł, ja mam większą... brykę od twojej, zniszcze cię!" + wiejski bieda tuning. Oczywiście sam zagrywałem się w te NFSy i również wspominam je z sentymentem, ale twierdzenie, że to były jakieś wyjątkowe dzieła sztuki to nieporozumienie.

06.10.2022 10:44
Vroo
Vroo
162

Ja mam tak z wszystkimi grami (zwłaszcza AAA). Reskin reskina pogania. Nie widzę na horyzoncie niczego ciekawego, prócz Hogwarts Legacy, ale to tylko dlatego, że całe życie czekałem na taką grę w TYM uniwersum. A na jakieś GTA VI, czy TES VI już znudziło mi się czekanie, hype przeszedł, zwłaszcza, że już wszystko to co będzie w tych grach robiłem dziesiątki razy. Wszystkie gry reklamuje się walką, przemocą, akcją. Ziewam. Nudzi mnie to i wracam znowu do książek, albo chodzę sobie na działkę podłubać.
A w giereczkowie ciągle klony soulsów, ciągle jakieś paździerze dla gimbów pokroju nowego Saints Row, czy nowego NFSa (swoją drogą ile można się jarać wyścigami). Ciągle FIFA, CoDy. Jest taki zastój, że ciężko ogarnąć dlaczego ludzie rzucają się na konsole PS5 po 4000 zł. W co tam grać na tych sprzętach? W rozpikselowane, udające hipsterskie indyki na jedno kopyto?
A jak już zapowiada się coś ciekawego, że unoszę z zainteresowaniem brew jak np. Vampire: Bloodlines 2, albo remake KOTORa, albo Beyond Good & Evil 2 to zaraz okazuje się, że "A-A-AAAA... nie, nie nie. Nie ma takiego grania. I tak gry są tworzone po 10 i więcej lat, z licznymi problemami, obsuwami, zmianami koncepcji i developerów, a na koniec okazuje się, że gra ląduje w koszu. Gdzie ten System Shock? No właśnie.
To jest prawdopodobnie moja ostatnia generacja konsol. Niestety te soulsy, battleroyale, moby, looter shootery, co-opy i inne gry-usługi są totalnie nie dla mnie.

03.10.2022 12:22
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

I takie gry powinny dostawać remaki, a nie The Last of Us, które oryginalnie wygląda do dzisiaj bardzo dobrze, a mechanika w ogóle się nie zestarzała. Chętnie bym nadrobił Fallout 1 i 2, bo te gry niestety mnie ominęły za dzieciaka, a teraz już nie dałbym rady wysiedzieć przed kompem i tłuc te szczury w turach. Chyba, że beamdog zrobiłby jakiś przystępny port-remaster, bo Baldury nadrobiłem w taki sposób na konsoli, wiec z Falloutem może też by mi siadło.

29.09.2022 08:43
Vroo
Vroo
162

Artykuł ma tytuł "6 sekretów z Gothica, o których mogliście nie mieć pojęcia", a nie "wszystkie sekrety z Gothica, łącznie z tymi o których większość słyszała", więc nie tyle ktoś ma problemy z pamięcią (bo niczego nie "zapomniano"), co niektórzy z logicznym myśleniem.

10.08.2022 14:39
Vroo
Vroo
162

Sevek007

Przeszedłem Mafię: DE i teraz dla porównania oglądam sobie letsplaye z oryginalnej pierwszej Mafii z 2002 i wciąż nie rozumiem o jakiej nieliniowości z oryginału piszesz, bo przecież tam struktura misji wyglądała identycznie i prowadziła jak po sznurku. W remaku zdarzyło mi się zignorować misję i trochę poeksplorować w momentach, kiedy kazali mi np. jechać z kimś pogadać i żadnego komunikatu wtedy nie było. Za to w trakcie misji, kiedy czekają na mnie chłopaki, to raczej oczywiste, że gracz nie powinien sobie chodzić gdzieś samopas i podziwiać przystrzyżone ogródki, kiedy jesteśmy w trakcie "roboty", zaraz pewnie zjadą się gliny i rozpęta się strzelanina. Jak dla mnie ten remake jest genialny i z bardzo dużym szacunkiem podchodzi do oryginału. Różnice są naprawdę kosmetyczne, chociaż jeszcze nie dooglądałem na YT całego nagrania z tej pierwszej, oryginalnej Mafii, ale nie chce mi się wierzyć, że w drugiej połowie zachodzą jakieś drastyczne zmiany w scenariuszu.

10.08.2022 14:30
Vroo
Vroo
162

Walczysz z wiatrakami. Ludzie nigdy tego nie ogarną.

09.08.2022 07:53
Vroo
1
Vroo
162

Grafika jak z 2009 roku? Może od razu jak z 1999 roku? Odpal sobie remaster Mafii II, która powstała pierwotnie w 2010, to może ci się otworzą oczy, a jak nie, to może jednak warto pomyśleć nad okularami.

Przytyk o zerżniętej fabule to już całkiem jazda po bandzie. Gdyby fabuła była inna, to wtedy gra nie nazywałaby się "Mafia: Definitive Edition", tylko "Mafia IV".

07.07.2022 12:47
Vroo
2
odpowiedz
Vroo
162

Branża jest ofiarą własnego marketingu. Tak się przyjęło, że każda kolejna gra musi być większa, bardziej rozbudowana i "lepsza", więc developerzy siłą rzeczy musieli dobić do ściany.
W ogóle mi nie przeszkadzało, że pierwsze 3 Mass Effecty dało się skończyć w 20-30 godzin, to musieli zrobić Andromedę na 70 godzin, która pewnie ma w sobie więcej treści niż pierwszy ME, ale zanim się do niej dokopiesz, to będziesz musiał zjeździć masę pustych lokacji i biegać od znacznika do znacznika.
Po co te otwarte światy na 100, 200 i 500 godzin? I tak kończy je może 15% graczy z czego zapewne część robi to i tak na siłę, żeby odhaczyć tytuł z kupki wstydu.
Ogrywam gry z x360/PS3 i to naprawdę miła odmiana skończyć takie Gears of War, czy Lost Planet 3 w 12 godzin. Więc zamiast tworzyć nudne molochy, które męczą powtarzalnością, nijakimi postaciami, fedexowymi zadaniami i monotonnymi lokacjami.
Jeśli Bethesda nie umie zrobić TES VI, który przebije Skyrima, to niech zrobią grę o jakości Skyrima, a nawet nie obrażę się, jeśli będzie wielkości Morrowinda, za to bardziej dopracowana z lepszym replayability. Jeśli Bioware nie umie wymęczyć nowego Dragon Age, który sprostałby aktualnym trendom, to niech zrobią grę wielkości Origins, albo nawet DA2, który powstał w rok, a był lepszą grą od Inkwizycji.
Skończyłoby się czekanie 10 lat na sequel, skończyłby się lament, że produkcja gier droga, gracze kończyliby gry z przyjemnością i te wcale nie musiałyby kosztować 400 zł i być wydawane w pośpiechu.

15.06.2022 11:01
Vroo
1
Vroo
162

czarny wilk

A może to nie jego wina, że o tych platformach nie słyszał, tylko kiepskiego marketingu i np. portali takich jak GOL. Disney wyskakuje mi z lodówki, na golu leci news za newsem, a o platformach, które wymieniłeś nie było żadnego artykułu, czy reklamy.

15.06.2022 10:33
Vroo
odpowiedz
Vroo
162

Te arty wyglądają nieźle, ale tak samo dałem się naciąć na arty i koncepcję z Greedfalla, którego kończyłem na siłę, bo zaszedłem w grze na tyle daleko, że żal było odpuszczać. W Bound by Flame i Technomancerze wytrzymałem po kilka godzin, Greedfall to dla mnie gra na max 4/10 i więcej gier od Spiders nie tykam. Przegadane, korytarzowe, brzydkie, masa bactrackingu i wymarłe, puste mapy z kopiowanymi na potęgę obiektami i lokacjami. Podziękował.

Jeśli gry od Piranii są drewniane, to gry od Spiders to jest jakiś gruz, albo żwir.

post wyedytowany przez Vroo 2022-06-15 10:34:30
14.06.2022 10:15
Vroo
Vroo
162

> dialogi są naprawdę fajne
> po 5h zacząłem je przewijać

Wybierz jedno.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl