Przede wszystkim Gothic 1-2 i Mafia 1-2, ewentualnie Wiedźminy. W dalszej kolejności trylogia Prince of Persia, RDR2, GTA IV i Max Payne.
Klasyczna bajkowa stylistyka to nie samo co nowoczesna plastikowa mobilka. Gdyby Olden Era była utrzymana w bajkowej stylistyce HoMM1 i HoMM2 to by była rewelacja i byś czytał w więcej zachwytów niż narzekania, bo nawet preferujący bardziej realistyczny styl fanbase HoMM3 w sporej mierze docenia stylistykę poprzedników jako ciekawą, klimatyczną alternatywę, czego wyrazem jest chociażby odbiór moda Succession Wars.
Tymczasem Olden Era wygląda jak typowy chiński produkt fantasy na telefon dla dzieci, nie dość że brzydki to jeszcze nieczytelny. Za co słysznie jej się obrywa przy każdej możliwej okazji i możliwe że w ogóle będzie to gwoździem do trumny tego tytułu, jak skończy on z mixed reviews na Steam, a sekcja recenzji będzie wyglądała jak sekcja komentarzy pod dowolnym newsem na temat tej gry, gdzie połowa wypowiedzi to walenie w tę okropną stylistykę. I bardzo dobrze, bo ten wybór to po prostu strzał w stopę, nie dodaje grze żadnej wartości, a jedynie antagonizuje sporo potencjalnych odbiorców. Powstaje więc pytanie po tak uparcie w to brnąć?
Problemem jest nieprecyzyjność tych pojęć (szczególnie jak się jeszcze do tego doda termin "reboot").
Czy gra, której twórcy pieczołowicie przeklepali wybrany tytuł na całkiem nowy silnik, uzyskując nową oprawę graficzną, ale zachowując przy tym wszystkie detale, styl, klimat, fabułę itd itp oryginału to już remake (w końcu zrobiona od nowa na innym silniku) czy jeszcze remaster (w końcu brak w niej jakichś większych ingerencji w oryginalną treść)? I czy gdyby jednak pod spodem hulał stary silnik (bo się okazał na tyle plastyczny i rozwojowy) to czy sam ten fakt już zmienia klasyfikację takiej produkcji (mimo że gra wygląda identycznie jak w wariancie z przepisaniem na inny silnik)?
Bo jeśli jako remastery traktować tylko te wszystkie "definitive edition" i inne ekwiwalenty dużego patcha, gdzie producent stara się wyciągnąć maksimum ze starego silnika, albo nawet i tego nie, tylko dodaje kilka tanich efektów, lepszej jakości tekstury, plus obsługę współczesnych systemów i rozdzielczości, a potem życzy sobie niewiele mniej, jak nie tyle samo co za nową grę, to trudno się dziwić, że remastery mają taką opinię.
No i jeśli remakami nazywać wszystkie te żerujące na starych markach produkcje, które może i czerpią (mniej lub bardziej) z oryginału, ale ich twórcy żonglują sobie pierwotną koncepcją według własnego widzimisię, często zmieniając dla samego zmieniania rzeczy, które w oryginale po prostu działały dobrze (albo wręcz stanowiły o istocie danego tytułu) i nikt nie prosił o grzebanie przy tym, tłumacząc to własną wizją artystyczną, zmianą upodobań współczesnych graczy, czy po prostu maskując w ten sposób lenistwo i cięcie kosztów, to jak nazwać produkcje, które podchodzą z szacunkiem do oryginału odtwarzając wszystkie jego kluczowe aspekty, ale wprowadzając przy tym jednak pewne zmiany, czy to tam gdzie oryginał nie domagał i faktycznie tych zmian wymagał (na co od lat zwracali uwagę fani), czy też po prostu więcej treści utrzymanej w duchu oryginału?
I w drugą stronę, gdzie przy takim forsownym wciskaniu w znaną markę swojej wizji artystycznej i chęci przypodobania się innej, być może szerszej grupie odbiorców (co często kończy się tym, że dana produkcja z oryginałem ma wspólne tylko znaczek, plus ogólne zarysy fabuły i rozgrywki) jest granica w ilości zmian i odstępstw od oryginalnej koncepcji, od której coś przestaje być remakiem, a staje się rebootem?
Bez sprecyzowania dokładnych ram poszczególnych haseł takie porównania nie mają sensu, bo każdy gracz będzie je interpretował po swojemu, podobnie zresztą jak i sami twórcy wypuszczający dane "odświeżenia" na rynek.
Bo ten Remake powinni robić Niemcy, Polacy, Czesi, Ukraińcy, czy Ruscy, a nie jacyś południowcy. Od początku było wiadomo, że jak Hiszpanie się za to zabiorą, to nie wyczują tego depresyjnego, jesiennego klimatu oryginału i zaczną przerabiać to na swoją modłę. Pierwszy teaser to tylko potwierdził, na co ci, po fali krytyki, dalej nie czując tematu, stwierdzili, że skoro gracze chcą czegoś "mroczniejszego" to może pójdą w styl jakiegoś włosko-hiszpańskiego baroku, tenebryzm, bo ciemniejsze itd... Tragedia.
Ogólnie zapowiada się dość nieźle. Stylistyka i ogólny klimat są w porządku (a wiele gier odpada już na tym etapie). Setting i świat gry też wyglądają fajnie. Koncept z podziałem rozgrywki na dzień i noc, człowieka i wampira (każdy z własnym drzewkiem rozwoju), to zawsze coś mniej standardowego i nadaje trochę unikalności. Fabuła z poznanych założeń wydaje się, że może być przyzwoita, ale to już zależy jak zostanie poprowadzona. Dialogi na tym urywku rozgrywki co prawda niczego nie urwały, ale przynajmniej nie było na dzień dobry uderzenia takiej patetyczno-infantylnej żenady, jak w grach Ubisoftu (nie mówiąc już o Bioware czy Bethesdzie). Główny bohater trochę bez wyrazu, mógłby być nieco bardziej charakterystyczny, no ale zobaczymy jak będzie wyglądało obycie z nim po dłuższej chwili. Miasto sprawia miejscami wrażenie nieco pustawego, oprócz dodania większej ilości NPCów wymaga jeszcze ućkania wszędzie masy detali, bo jak się np. ogląda Novigrad, to tam co kawałek stoją jakieś niestandardowe rzeczy, walają śmieci itp, a nawet jak jest pusty chodnik to a to jakaś dziura z błotem, a to kawałek obrośnięty mchem gdzie zacieniony, albo spływa woda z dachu itd, tutaj jest jeszcze zbyt klarownie, co potęguje uczucie pustej makiety. No ale to nawet nie jest beta, więc pewnie jeszcze trochę ten aspekt doszlifują. System walki sam w sobie ujdzie, ale trochę drażnią te dziwnie przyspieszone animacje przy machaniu bronią białą, no i te zdolności wystarczyłoby przypisywać pod klawisze, zamiast wybierać w czasie aktywnej pauzy, co śmierdzi konsolą i psuje dynamikę walk. Interfejs zrzynka z Wiedźmina 3, mogłoby być coś ciekawszego.
Z poważniejszych zarzutów na ten moment to beznadziejnie umiejscowiona kamera (miejmy nadzieję, że będą różne opcje do wyboru), koncepcja z czasem jako surowcem i wizja presji, że nie zdążymy zrobić wszystkich rzeczy jakie byśmy chcieli też mnie nie przekonuje, no i ten rozwój postaci pod model rozgrywki w stylu Wiedźmina 3 (gdzie używany oręż ogranicza się w zasadzie tylko do broni białej) sugerujący typową, mało RPGową grę akcji.
Póki co nie ma więc raczej nic co by definitywnie skreślało tę grę na starcie (już na etapie niezmienialnej w trakcie produkcji koncepcji), a dotychczas wyłapane mankamenty są jeszcze spokojnie do poprawy. Pytanie tylko ile z nich dotrwa do premiery i czy w miarę ukazywania się nowych materiałów nie ujawnią się jakieś inne. Tak że zostaje nam obserwować i czekać aż twórcy pokażą więcej z gry i podzielą się kolejnymi informacjami. Jest umiarkowanie obiecująco, a to już sukces, w czasach gdy branża sięgnęła dna i większość nowych gier już po zapowiedzi odrzuca czymś tak, że wiesz już, że nawet za darmo nie chciałbyś w to nigdy zagrać. Tutaj niby nic takiego nie ma, ale samo w sobie nie gwarantuje to jeszcze dobrej gry, chociaż pierwszy etap w tym kierunku już przeskoczony.
Co to teraz za różnica, skoro mleko się wylało i decyzja już zapadła, a do tego istnieje cała rzesza graczy, którym immersji nie psuje nawet granie tymi bezpłciowymi postaciami z ubigier (nie mówiąc już o tych z generatora).
Jak ktoś spędza setki godzin przy takich paździerzach i nie ma żadnych problemów z immersją, to tym bardziej nie będzie ich miał tutaj, niezależnie od stopnia naciągania przez twórców lore serii w celu uzasadnienia swojego wyboru.
W końcu Ciri to nadal odgórnie wykreowana postać, o określonej płci i charakterze, czyli wciąż coś o kamień milowy dalej niż to, czym zazwyczaj raczą się takie ścierwojady, nawet jeśli nie każdemu pasuje ona akurat do roli protagonisty i tytułowego wiedźmina.
Już nawet AI lepiej oddaje klimat Gothica niż twórcy tego remake'a:
https://youtu.be/a5p4pRgkEGE?si=X-FM1MYG575oMdFl
ignorancja
Jedyne co tutaj czuć to klimat silnika UE, a nie Gothica. To że parę assetów nawiązuje wyglądem do oryginalnych, a na całość nałożono jakiś żółty filtr z wyblakłymi kolorami nie nadaje tej grze jeszcze gothicowego klimatu.
Tylko my nie rozmawiamy o mechanikach rozgrywki, a o samych wizualiach i o tym jak ten jeden konkretny aspekt całości jest w Gothic Remake zrealizowany (i dlaczego źle).
No i właśnie ta nakładka, czyli graficzny silnik 3D chodzący ponad starym silnikiem całej gry z grafiką 2D (który nadal działa w tle, dlatego możesz się do niego przełączyć kiedy chcesz) to jest ta część napisana całkiem od zera, a to skąd ona bieże logikę tego co ma wyświetlać nie ma żadnego znaczenia w kontekście dyskusji o tym, jak została zrealizowana pod względem artystycznym. Bo cała część artystyczna jest zrobiona od zera, a nie przez jakieś zwykłe podbijanie rozdzielczości, wymianę tekstur i dodawanie różnych efektów w ramach starego silnika, czy jakie tam jeszcze zabiegi stosują deweloperzy w takich klasycznych bieda remasterach, do których D2R się na szczęście nie zalicza.
Silnik graficzny w Diablo 2 Resurrected jest napisany całkiem od zera, więc jak najbardziej można to porównywać z Gothic Remake, gdy mówimy o duchu oryginału w sensie klimatu gry, czyli tego jak nowy silnik graficzny danego tytułu oddaje atmosferę pierwowzoru.
A to właśnie ten aspekt chrzani Alkimia i to czy robi to przepisując również backend od zera, czy też nie (jak w D2R) jest już w tym momencie bez znaczenia.
Ba, Vicarious Visions mieli nawet trudniejsze zadanie, bo oryginał był w 2D (a nie 3D jak Gothic), co już samo w sobie podnosi poprzeczkę, aby tak przeskoczyć z 2D na 3D, by nie zatracić przy tym pierwotnego klimatu (którego jedną ze składowych jest właśnie ta dwuwymiarowa grafika). A jednak w przypadku D2R sztuka ta się udała, widocznie zajęli się tym właściwi ludzie z wyczuciem, doświadczeniem i gracją, jakich niestety brakuje w tym ulepie zwącym się Alkimia Interactive.
możemy zobaczyć, jak deweloperzy starają się uchwycić ducha pierwowzoru
Nieudolnie. No bo jak inaczej nazwać przerobienie okolic wieży Xardasa na lokację klimatem rodem z Dark Souls, czy innego Bloodborne, albo te ich tandetne redesigny większości potworów.
Owszem, jest też kilka elementów, które wyszły całkiem znośnie, już na pierwszy rzut oka mając coś tam w sobie z tego Gothica, ale jeśli już coś takiego się trafia, to wydaje się, że to bardziej przez przypadek, bo na każdą taką, powiedzmy już nawet udaną, rzecz przypada potem kilka innych, całkowicie skiepszczonych elementów i to nawet nie na etapie wykonania, co samej koncepcji. Czyli ewidetnie ktoś tam z decydentów nie za bardzo czuje temat.
O wiernym oddaniu ducha oryginału to możemy mówić w Diablo 2 Resurrected. Natomiast tutaj, ze względu na to takie losowe trafianie w klimat lub nie, to ogólne oddanie ducha oryginału balansuje gdzieś na poziomie modów do innych gier (np. Skyrima), w których ktoś z assetów danej gry starał się odtworzyć Gothica, a to co wyszło i tak bardziej trąciło bazową grą niż Gothiciem, nawet jeśli miejscami faktycznie przywodziło go na myśl. Z tą różnicą, że w Remake nie ma takiej bazowej gry, więc zamiast tego leci bezpłciowa, generyczna sztampa, typowa dla silnika i innych gier tego typu.
dostosowaniu gry do współczesnych standardów
W sensie dodania takich szablonowych bzdur z korpo klucza, typu to bieganie po ścianach rodem z Assassins Creed?
Kingdom Come wyżej niż Gothic w najbardziej oczekiwanych? Piekło zamarzło!
Tymczasem Gothic, to w tym przypadku jedynie tandentny remake, który z każdym kolejnym newsem coraz bardziej zawodzi dotychczasowych fanów bezsensownymi zmianami dla samego zmieniania, jednocześnie nie zaskarbiając sobie nimi nowych.
Gdyby to była nowa odsłona Gothica jadająca na motywie powrotu do korzeni, albo gdyby chociaż ten remake oddawał klimat oryginału niczym Diablo 2R, to można by się jeszcze dziwić. A tak, to odczucia są na tyle mieszane, że spadek za KCD2 to zero dziwienia, zaś trzecie miejsce to i tak w tym przypadku dobry wynik (ale też osiągnięty tylko dlatego, że pozostała konkurencja słaba).
Sam, mimo bycia wielkim fanem pierwszych Gothiców, dużo bardziej czekam na KCD2 niż ten pożal się remake i jak widać z głosowania nie jestem jedyny.

Na reddicie już ktoś wrzucił wersję przemalowaną na coś dużo bliższego w odbiorze oryginałowi:
https://www.reddit.com/r/worldofgothic/comments/1heil9c/lee_critique/
Oczywiście, jak to na reddicie, autor musiał do tego napisać litanię przeprosin za to, że śmie krytykować obecny wygląd oraz zapewnień, że powyższą pracą nie chciał urazić niczyich uczuć i szanuje pracę twórców... Co za cyrk xD
Wieża Xardasa i okoliczne tereny wyglądają jak z azjatyckich gier typu FromSoftware, a nie gotyckie średniowieczne europejskie klimaty.
Mają przecież fajne, ikoniczne koncepty budowli z oryginału, to zamiast ten atut wykorzystać, to robią te swoje tandetne redesigny stylistyczne... Tam na prawdę muszą pracować jakieś beztalencia z ulicy, co nie potrafią wyjść poza szablon i tylko lecą taką sztampą rodem z wpisania "dark fantasy tower" w generator AI. Ale to już było widać przy zmienionych konceptach niektórych potworów (np. tragiczny koncept demonów).
Dobrze, że chociaż stara cytadela i górska forteca w miarę zachowały swój prosty i surowy wygląd.
Jest też Lee i ten wygląda całkowicie fatalnie.
Fatalnie to mało powiedziane. Z archetypu takiego lekko siwiejącego, dostojnego seniora przeskoczyli na brudnego, przyćpanego rzezimieszka (co ma się kompletnie nijak do tej postaci). Beznadzieja. Na szczęście inne zaprezentowane tutaj NPC, jak Milten, Wrzód, czy Cor Calom, wyglądają dużo lepiej, a ich nowe wizerunki nadal oddają znane nam z oryginału charaktery danych postaci.
Tak czy siak, bez modów się miejscami nie obędzie.
Tak pomijając już postacie drugoplanowe (oczywiście też budujące klimat) i patrząc tylko na to, kto użyczył głosu dla tych głównych/najbardziej charakterystycznych postaci w oryginale:
Jacek Mikołajczak - Bezimienny
Tomasz Marzecki - Xardas, Saturas
Jacek Kopczyński - Lee, Cor Angar
Adam Bauman - Diego, Lares, Gomez
Paweł Szczęsny - Lester
Przemysław Nikiel - Gorn, Thorus
Paweł Iwanicki - Milten
Janusz Wituch - Kruk, Cor Kalom
Mirosław Zbrojewicz - Ur-Shak
Robert Tondera - Wrzód
Wychodzi, że w sumie niewielu aktorów im brakuje, by odtworzyć oryginalny soundtrack. Na pewno muszą ogarnąć Panów Mikołajczaka i Marzeckiego, bo bez nich to nie będzie to samo, a jak jeszcze dojdą do tego Panowie Kopczyński i Nikiel, to w zasadzie, z takich naprawdę kluczowych postaci to mamy wszystkie. Szczerze, to myślałem, że będzie gorzej i więcej aktorów z oryginalnej obsady w międzyczasie poumierało.

Tristram z Diablo 1:
http://www.thealmightyguru.com/Wiki/images/4/4b/Diablo_-_W32_-_Map_-_Tristram.png
Niepowtarzalny klimacik z tą muzyczką:
https://youtu.be/B5yP1odgDgA?si=irwY9qftdJr9R9J3
Tak wierne oryginałowi, że nawet autor tego porównawczego filmiku pomylił orków z goblinami, bo w sumie bardziej podobne... xD
Te redesigny potworów w większości są po prostu beznadziejne, najgorzej z tą ich nową wizją orków, demonów itd, straszna sztampa i tandeta zamiast oryginalnych koncepcji wyglądu z pierwowzoru.
Zbroje natomiast, w większości ujdą. Wyglądają dość autentycznie i tworzą przy tym całkiem zgrabny kompromis pomiędzy takim pseudorealizmem, a pierwotnymi wersjami. Podobnie sprawy się mają z wyglądem budynków i poszczególnych lokacji, z tego co pokazali jest w miarę dobrze.
Z twarzami postaci różnie. Jeśli chodzi o same koncepty, to ogólnie one też wyglądają dojść znośnie (niektóre faktycznie przydałoby się ciut doszlifować, tak aby lepiej oddawały charakterter danej postaci). Jeśli chodzi zaś o względy techniczne, to już straszna bieda, większość NPCów z daleka sprawia wrażenie ulepienia z plasteliny.
No ale najważniejsze, że nie posłuchali wszystkich tych konformistycznych lizodupów, co to nie dość, że się ekscytują każdym byle gównem, to jeszcze reagują paniką, gdy zobaczą jakąkokwiek krytykę i potem wystosowują jakieś żałosne apele o wyrażanie wyłącznie pochlebnych opinii (bo się jeszcze twórcy obrażą) itd.
Ci się jakoś nie obrazili, tylko po fali krytyki teasera po prostu wycofali z większości tych swoich słabiutkich pomysłów na redesign postaci, lokacji itd. I dzięki temu jest dużo lepiej. Gdyby jeszcze przy tych potworach zachowali umiar, to pod względem ogólnej stylistyki całości było by już nawet obiecująco.
Zobacz chociażby na serię Wiedźmin. W oczach zachodniego odbiorcy ta seria tak na prawdę zaistniała dopiero od trzeciej części, dla mnóstwa graczy była to pierwsza (a często i jedyna) styczność z tą serią. Fakt istnienia jakiejś tam drewnianej, nieodświeżonej jedynki, której nie znali, nie zniechęcił ich do gry w trójkę, bo ta sama w sobie była dobrą grą, trzymającą się wszelkich standardów w swoim roku premiery (a nawet wyznaczająca nowe w niektórych aspektach). Podobnie by było z hipotetycznym remake'iem Gothica 3. Jeśli byłby zrobiony dobrze, to brak odświeżenia poprzedniczek w niczym by nowym graczom nie przeszkadzał, wystarczyłoby im bardziej rozbudowane intro z wprowadzeniem w fabułę.
Niezależnie już od tych pojęć, przytoczyłem tylko dwa podejścia, albo robimy coś od nowa i trzymamy się możliwie wiernie oryginału (czyli targetujemy grę na dotychczasowych fanów, plus ewentualnie nowych graczy), albo robimy coś od nowa i bierzemy z oryginału jedynie luźną koncepcję i jakieś wybrane elementy pasujące nam do nowej wizji gry (czyli targetujemy grę na nowych graczy, plus ewentualnie dotychczasowych fanów).
Oba podejścia mogą się udać (przykłady D2R i BG3), zależy jak dokładnie się je zrealizuje. Alkimia (z tego co widać póki co) prezentuje podejście trzecie, czyli jedną nogą zostaje przy starym (żeby nie zrazić fanów), a drugą wprowadza już jakieś autorskie zmiany (niby żeby zachęcić nowych graczy). Efekt jest taki, że gra jest dla nikogo, bo fani zrażeni zmianami wolą zostać przy oryginale, a dla nowych graczy skostniała formuła oryginału bez dalej idących zmian nadal będzie odpychająca.
To samo podejście prezentowało w swoich najnowszych grach Piranha Bytes (no i widać jak skończyli). Niby chcieli zrobić nową grę (w zupełnie innych klimatach sci-fi), ale nie potrafili się całkowicie oderwać od swojego gothicowego schematu i dostaliśmy takie niezjadliwe wymieszanie starego z nowym i bzdurami typu średniowieczne rycerzyki strzelające z drewnianych łuków do mechów z laserami itd. Gdyby w Elex poszli pełną gębą w sci-fi, z Gothica biorąc tylko ogólny model rozgrywki, to mieliby przynajmniej ten jeden minus gry mniej (bo masa osób odbiła się od tej serii właśnie przez jej kiczowate uniwersum), już na etapie planowania samej koncepcji projektu. Po prostu, takie niezdecydowane podejście to droga do nikąd i tyle.
Remastery moim zdaniem, przeszłyby bez wielkiego echa [...] szczerze ja pomimo bycia fanem serii po prostu już mam przesyt ponad dwudziestoletniej dłubaniny na tym topornym silniku, wątpię żebym w ogóle ograł taki remaster.
A czy Diablo 2R przeszło bez echa? Bo tutaj właśnie zależy jak definiujemy remaster. Jeśli nazywać tak wyłącznie takie robione po taniości projekty, przerabiające jedynie na nowsze wszystkie tekstury itd w grze, korzystając ze starego silnika, to oczywiście takie coś jest w przypadku Gothic 1 całkowicie bez sensu (silnik się do tego kompletnie nie nadaje) i nigdzie nie proponowałem czegoś takiego. Ta gra potrzebuje całkowitego przeniesienia na nowy silnik, z całkowicie od nowa odtworzoną warstwą audiowizualną (możliwie wiernie oryginałowi) i kilkoma mniejszymi zmianami w pozostałych aspektach (dokończenie urwanych wątków, połatanie bugów, jakieś poprawki QoL w interfejsie, sterowaniu itp itd). Nie potrzebuje natomiast zmian w pierwotnie przyjętej stylistyce, głównej fabule, dialogach, czy bazowych mechanikach rozgrywki (a czego potrzebuje już np. Gothic 3). Na te elementy w jedynce nikt nie narzekał, więc zamiast się ich tykać i próbować udowodnić światu, że oni zrobią to lepiej (coś im nie wychodzi póki co) powinni się skupić na wiernym odtworzeniu oryginału (puszczając oczko do fanów) i przede wszystkim poprawie faktycznych jego bolączek, na które od lat ludzie kwękają (a wielu w ogóle się przez nie odbiło od serii). Bo narazie to zamiast się skupiać na tym co poprawić, to się skupiają na tym co by tu popsuć.
Rzecz w tym, że (niezależnie od skali i rozmachu) już sama idea tworzenia remake'u dla Gothic 1 jest chybionym pomysłem, bo z definicji zakłada opracowanie od nowa czegoś, co nie wymagało przerabiania i w swojej pierwotnej formie definiowało serię (której kultowy status nie wziął się znikąd), zaś jego niedostosowanie do dzisiejszych standardów to bardziej aspekt techniczny niż koncepcyjny.
No chyba, że tzw. "Gothic Remake" będzie takim pseudo remasterem na nowym silniku, czyli luźną, uwspółcześnioną kopią oryginału z losowymi (mniej lub bardziej inwazyjnymi) przeróbkami pod widzimisię i (bez)gust autorów.
W takim przypadku mamy do czynienia z grą dla nikogo, bo z jednej strony pozbawiamy się możliwości grania kartą nostalgii (główny cel przy wszelakich remasterach), wprowadzając różne zbędne zmiany, które tylko niepotrzebnie oddalają nową wersję od pierwowzoru, rozwadniając to uczucie nostalgii i tym samym niszcząc odbiór w oczach fanów serii (czyli bazowej grupy docelowej), a jednocześnie nie przyciągamy niczym nowych graczy, bo asekurancko nie wprowadzamy żadnych daleko idących zmian.
Dlatego jak już iść w remaster, to tylko tak jak w przypadku Diablo 2 Resurrected, przy którym Blizzard odniósł sukces, bo maksymalnie wykorzystał wspomnianą kartę nostalgii, ze słusznym przekonaniem, że oryginał w swej pierwotnej formie był kultowy nie bez powodu i że po wiernym odwzorowaniu go przy użyciu bardziej współczesnych technologii nadal będzie przyciągał nowych graczy (których od oryginału odrzucało po prostu zacofanie techniczne).
Jeśli zaś zakładamy taki forsowny remake czegoś co już było kultowe (a więc najwidoczniej nie wymagało radykalnych zmian), czyli po prostu wypinamy się na dotychczasowych fanów (uznając ich oczekiwania za kulę u nogi) i robimy sobie nową grę pod starym szyldem, uważając, że nasza nowa koncepcja sprzeda się lepiej niż odświeżony oryginał, to robi się to tak jak Larian przy BG3, który olał ciepłym moczem fanów serii BG i stosowanych tam rozwiązań, tworząc sobie zupełnie inną grę (taką dla fanów DOS) i odnosząc przy tym sukces w oparciu o nową grupę docelową. Jak widać, to też jest jakaś opcja, jeśli zależy nam tylko na dojeniu kasy ze starej marki.
Więc albo w tę, albo we w tę, bo takie siedzenie okrakiem na płocie, jakie uskutecznia Alkimia, powoduje, że już nawet wśród konformistycznych lizodupów z reddita zamiast standardowych zachwytów nad byle gównem, zaczyna dominować narzekanie i krytyka wypuszczanych co jakiś czas materiałów z "Gothic Remake".
Jeśli już już robić jakiś remake w tej serii, to w pierszej kolejności Gothica 3 (przerobić oryginał tak, żeby pasował bardziej do stylu dwóch pierwszych części). Cały wątek główny z tej gry jest tak ubogi, że stanowi świetną bazę jako sam zarys ogólny fabuły, który można potem dowolnie rozciągnąć, wciskając mnóstwo treści pomiędzy znane nam wydarzenia (już z klasycznym podziałem na akty) i tworząc w ten sposób wątek główny z pierwszego zdarzenia, zamiast luźnej sklejanki dosłownie kilku płyciutkich zadań. Tak samo przerobić na wzór dwóch pierwszych części konstrukcję
świata (lokacje zaprojektowane z zadbaniem o każdy detal), rozbudować wątki poboczne itd itp. No po prostu definicja remake'u idealnie wspasuje się w to, czego potrzebuje ten tytuł. Do tego byłyby to wtedy zmiany pożądane przez fanów i uspójniające tę część serii z resztą.
Sama jedynka stała natomiast pod ww. względami dobrze, więc już sam pomysł remake'u dla niej jest totalnie chybiony. Lepszy byłby remaster na wzór Diablo 2 Resurrected, z wiernym odwzorowaniem oryginału, tak aby nie odstawał od dzisiejszych standardów, ale jednocześnie też wyglądał tak jak zapamiętaliśmy oryginał (zachowując jego klimat, stylistykę itd). Do tego uzupełnienie niedokończonych wątków, czy jakieś poprawki typu QoL (czyli powiedzmy dość drobne zmiany, a przynajmniej zbyt subtelne aby mówić o remake'u).
Zamiast tego mamy do czynienia z amatorskim przerabianiem gry dla samego przerabiania (bo przecież ma być remake), przez dziewicze studio i osoby, które najwidoczniej nawet nie czują ducha oryginału, psując tylko to co ten robił dobrze (np. te beznadziejne redesigny potworów na sztampową tandetę jakiej pełno na ArtStation) i na co nikt narzekał, ani też nie prosił o zmianę.
Tak że skoro już sama koncepcja tego projektu jest jedną wielką pomyłką, to i oczekiwania co do niego są bliskie zeru. W najlepszym wypadku (czyli gdy popsują oryginał tylko trochę) wyjdzie taki mierny średniak, który dla fanów serii będzie gierką góra na raz (bo po zniesmaczeniu wrócą do oryginału), a zbyt wielu nowych graczy to i tak nie przyciągnie, bo formuła gry mimo wszystko zostaje ta sama (tylko nieudolnie przetworzona).
Super wiadomość z tą premierą na koniec roku. Co do zaś samej gry, to liczyłem na kontynuację historii Henryka i się nie zawiodłem.
Mam jeszcze nadzieję, że poprawią kwestie typowo RPGowe w grze, np. zastępowalność ekwipunku na przestrzeni całej rozgrywki, bo w jedynce to nie dość, że jest raczej mały wybór wyposażenia, to jeszcze można w miarę szybko dorobić się najlepszych dostępnych przedmiotów i potem przez pół gry biegamy w tym samym, znika ochota do zaglądania pod każdy kamień (skoro nic ciekawego już nie znajdziemy i nawet w tych bardziej ukrytych znajdźkach są same śmieci), ciułania pieniędzy itd.
Pod tym względem powinni wzorować się na Gothicu, gdzie do samego końca trafiamy na coraz lepszy sprzęt (czy to w terenie, czy u sprzedawców), między każdą jego zmianą czuć wyraźną różnicę i w ogóle wszystko jest dużo lepiej stopniowane na przestrzeni całej rozgrywki, dzięki czemu satysfakcja z eksploracji towarzyszy nam przez całą grę, a nie tylko pierwsze kilka/kilkanaście godzin.
O dziwo zaczyna to już jakoś wyglądać. Wiadomo, że póki co to tylko testowy build, ale sam fakt, że mają już taką interaktywną makietę na całkiem innym silniku, z zaimplementowaną (w jakiejkolwiek postaci) sporą częścią podstawowych mechanik, już robi wrażenie.
Stare tekstury i kanciaste modele to tylko placeholdery, dopóki cała mechanika gry nie zostanie w pełni przeniesiona na nowy silnik. Jeśli uda im się kiedyś przenieść lub rozpisać na nowo wszystko co pod spodem (od SI po skrypty zadań) i ogarnąć optymalizację, to będzie fajna platforma dla moderów, do tej pory ograniczanych możliwościami archaicznego silnika.
Jakkolwiek sceptycznie bym nie podchodził do tego typu projektów, tak zaprezentowane demo napawa optymizmem. Spodziewałem się raczej zelpka jakichś niewspółgrających ze sobą elementów, które nigdy nie stworzą spójnej całości. Autorzy chyba na prawdę wierzą, że uda im się w zasadzie zbudować nową grę od zera.
Trzymam kciuki, że ekipa dotrwa w swoim postanowieniu i za np. 10 lat będzie już można normalnie przejść oryginał na Unreal Engine (choćby na starych assetach itd), a moderzy będa mogli wtedy zacząć dopieszczać klasyka na nowym silniku. Od przemodelowania każdego kanciastego kamyczka, przez nowe efekty graficzne, animacje, czary, rodzaje broni, mechaniki i co tam jeszcze sobie wymyślą.
Jeśli dodać do tego rozwój AI w tym czasie (np. głosy postaci itp), to na prawdę pojawia się światełko w tunelu, że kiedyś otrzymamy prawdziwy remake oryginału (taki projekt od fanów dla fanów, jak np. Kroniki Myrtany), bo oficjalny remake to zapowiada się być gwoździem do trumny serii, który ubije jakiekolwiek oficjalne inicjatywy związane z tą marką.
No i gdzie macie tego "ducha pierwowzoru"? Poza oczywistą dla okładki maską śniącego (symbol serii) i wziętym z menu głównego motywem, że stoi czterech bohaterów różnych klas postaci otoczonych przez wrogów, to za wiele tutaj z ducha Gothica nie ma, a całe tło to w ogóle jak z jakiegoś Warhammera wygląda, a nie Gothica...
Zależy jak na to spojrzeć. Pierwotnie mieliśmy dostać jednego moda wysokiej jakości, będącego prequelem historii znanej z oryginału, z innym bohaterem, pełnym dubbingiem itd. Miało się to nazywać Dzieje Khorinis. Po wewnętrznych sporach ekipa się rozdzieliła i miały być dwa mody.
Co prawda tylko jeden z nich został dowieziony do końca, ale finalny efekt jest taki sam jak pierwotnie zakładany - dostaliśmy jednego moda wysokiej jakości, będącego prequelem historii znanej z oryginału, z innym bohaterem, pełnym dubbingiem itd. Tyle że nazywa się Kroniki Myrtany zamiast Dzieje Khorinis.
Ot cała różnica. Chociaż w sumie to może i jeszcze kilka różnic by się znalazło, bo np. mi osobiście nie przypadł do gustu projekt bohatera z Dziejów Khorinis i ogólnie historii, podczas gdy w Kronikach Myrtany mamy fajnie wykreowaną postać, elegancko i subtelnie wplecioną w fabułę jedynki (tak żeby nie spojlerować, bo może ktoś jeszcze nie grał). Czyli to nawet na plus wyszło. Na minus to głównie te nagrania nestorów, które już przepadną raczej. Ewentualnie jeszcze te nowe mechaniki, chociaż to głównie detale.
Co do samych Dziejów Khorinis to po wydaniu Kronik i tak ten projekt nie miał już sensu, wyglądając jak tania podróbka KM, nawet dostępne gildie miały być te same (straż miejska lub gildia kupiecka), brak gildii ze ścieżką maga itd itp. Skojarzenia nasuwają się same. Jedyną opcją był całkowity reset i rozpisanie koncepcji od nowa, ale jak widać ekipa DK się do tego niezbyt nadawała, o czym zresztą przekonaliśmy się po głośnym wycieku parę miesięcy temu.
Tak że nie ma co narzekać. Z perspektywy np. 2015 roku to i tak dobrze wyszło, że mamy porządne Kroniki Myrtany, a jaka droga wiodła do ich powstania to już mniejsza o to.

Akurat w oryginale też miał demoniczne oczy i zębiska. Przy czym design był o wiele lepszy - prosty i klasyczny, a przy tym dość charakterystyczny sam w sobie, przez co nie rzucało ci się to w oczy. W tych ich gównianych redesignach prawie wszystko zaś wygląda jak generyczne, sztampowe, zachodnie fantasy z ostatnich lat, stąd może Ci się wydawać że wszystko jest na jedną modłę.
Odświeżonego Gothica powinno robić studio w stylu Vicarious Visions, z ich podejściem i dbałoscią o detale oraz szacunkiem do oryginału. No ale pracuje kto pracuje...
Mając charakterystyczny i zapadający w pamięć koncept magów szkieletów powinni się go trzymać i wykorzystać jako atut, zamiast zmieniać to na coś tak pospolitego i nijakiego (na ArtStation można znaleźć podobnych konceptów do porzygu). No chyba, że chcą uczynić postać maga z Wieży Mgieł bardziej unikalną i nadać mu oryginalny wygląd, zamiast wykorzystywać dla niego assety zwykłych magów szkieletów (którzy wtedy będą wyglądali inaczej), co akurat jest bardzo dobrym pomysłem, ale nadal nie usprawiedliwia pójścia w taką tanią sztampę.
Też mi się ci z teasera bardziej kojarzą z Arcanią niż Gothiciem. A szkoda, bo mogliby np. tak wyglądać i byłoby super:
https://www.artstation.com/artwork/YaL8LY
A może tak, ot dla odmiany, pokazaliby w końcu coś takiego zwyczajnego, niedemonicznego? Bo to tej pory serwują praktycznie same zębate, demoniczne monstra rodem z horroru (no może poza kretoszczurem).
Nie wiem, może np. wilki? O ile tego też nie schrzanili, robiąc ze zwykłych zwierząt demoniczne bestie (jak ze ścierwojadów, krwiopijców itd). Można by wtedy np. ocenić jak im wychodzi odwzorowanie futra w grze, w końcu jeszcze nie było nic włochatego.
Co do zaś harpii, to cóż, no faktycznie mocno trącą Wiedźminem. Ogólnie to nie jest źle, przy czym nie jest też dobrze, można powiedzieć, że jest średnio.
Twórcy tych redesignów zdają się nie zauważać, że niektóre stworzenia w świecie Gothica miały stanowić zwyczajne zwierzęta, ot, taka naturalna fauna dla tego uniwersum. Zamiast tego wszystkie stworzenia przerabiają na jakieś demoniczne monstra z piekła rodem, jeszcze na dodatek robione na jedno kopyto. Już były ścierwojady czy pełzacze i wszędzie ten sam schemat zębatej paszczy.

Jak nie pobrałeś zanim wyłączyli launchera to już dzisiaj nie pograsz :) Twórców najwidoczniej przerosło zadanie zwyczajnego wrzucenia spakowanego archiwum na ModDB w dniu premiery... Zostaje ci więc czekać, ewentualnie jeszcze raz kupić i pobrać grę na którejś z wymienionych platform.
Ale to nie znaczy, że nie zagram w remake.
Gdyby w Diablo 2R zmienić stylistykę, np. na stylistykę z Diablo 3 (zachowując przeskok technologiczny pod względem samej jakości grafiki) to fakt ten też podzieliłby odbiorców, część stwierdziłaby, że dla nich to zbyt wiele i odpuściła, inni z niesmakiem by to przełknęli, jeszcze inni zaś nie widząc problemu zagraliby tak czy siak.
Jako że tak się jednak nie stało, to możemy zadać sobie pytanie czy w obecnej sytuacji widać jakąś nagonkę na ten tytuł związaną z jego stylistyką, jakieś powtarzające się wszędzie narzekania, że dlaczego to stylistyka gry jest taka jak w oryginale, dlaczego nie jest "inaczej i nowocześniej", dlaczego nie zmieniono "kreski" na taką w stylu Diablo 3 czy jakiegoś tam innego tytułu? No jakoś specjalnie nie widać, prawda? Słyszy się czepianie o infrastrukturę sieciową, o nietknięte, choć nieco już archaiczne mechaniki, itd itp, ale samej stylistyki jakoś specjalnie się nie krytykuje, jeżeli już to podkreśla wierność duchowi oryginału i dbałość o detale jako plus. Powstaje więc pytanie, po co robić takie zmiany stylistyczne? Czy Diablo 2R sprzedałoby się lepiej gdyby miało inną stylistykę grafiki?
Chyba logiczne, że będzie wszystko inaczej wyglądać. Nowocześniej.
To nawet w Gothic 3 od PB miałeś też troszkę inne ścierwojady niż w G1/G2.
I potem fani starali się odwracać ten stan rzeczy modami, co tylko pokazuje, że była to zbędna zmiana dla samego zmieniania.
Może po prostu stworzenie takiego pełnometrażowego filmu czy serialu byłoby za drogie/czasochłonne. Ciekaw jestem ile kosztowało i zajęło czasu stworzenie chociażby tego niespełna 4. minutowego intra z Wiedźmina 2:
https://youtu.be/YJ_KtvVvolY
W jedynce jedyne co mi przeszkadzało to fakt, że zbyt szybko wchodziliśmy w posiadanie najlepszego ekwipunku i przez większość gry nie było pod tym względem żadnej motywacji do eksploracji świata, bo człowiek miał tę świadomość, że i tak na nic ciekawego już nie trafi. Miejmy nadzieję, że w dwójce przerobią to na wzór Gothiców, gdzie do samego końca gry mamy szansę znaleźć jakieś ciekawe, unikalne przedmioty, dzięki czemu przez całą grę chce się zaglądać pod każdy kamień. A tak poza tym to lekko doszlifować pozostałe aspekty rozgrywki, oryginalne założenia zostawić bez zmian i nie słuchać płaczów ludzi chcących zmienić KCD w kolejnego tandentnego samograja, a będzie dobrze.
Wygląda jak mod do Skyrim, albo podobna sklejanka assetów z jakiejś inny gry, ale na pewno nie jak Gothic.
Szkoda, że nie zmienili tych barcelońskich partaczy na kogoś innego. Wypuszczonym swego czasu demem już dosadnie udowodnili oni, że w ogóle nie czują stylistyki i klimatu gry. Próby przypudrowania tego faktu pod wpływem krytycznych opinii fanów nie zmienią tego, że to są źli ludzie do tej roboty i że po wypuszczeniu dema powinni zostać od niego odsunięci.
Prace powinna przejąć jakaś ekipa z lepszym wyczuciem klimatu i uszanowaniem dla pierwowzoru, czyli czymś czym wykazało się np. Vicarious Visions przy odswieżonym Diablo 2. No ale najwidoczniej THQ Nordic nie ma nikogo takiego na podorędziu, a że kasę zwietrzyli to wypuszczą choćby i takiego crapa jak to demo od barcelońskich partaczy, marnując w ten sposób prawdopodbnie jedyną szansę na porządne odświeżenie tego, dla wielu kultowego, tytułu.
Czyli jednak można odświeżyć grę sprzed lat i dostosować ją do współczesnych standardów (no powiedzmy), tak aby zachować przy tym klimat oryginału i zrobić tym samym ukłon wobec wieloletnich fanów? Szkoda, że twórcy Gothic Remake, o tym nie wiedzą...
No i coś nie słychać tutaj tych wszystkich klakierów, co zawsze tak bronią twórców kolejnych, robionych na odwal się remaków/remasterów/sequelów gier sprzed lat, sklejanych po taniości z gotowych assetów z nowszych gier i na starcie zarzynających ich klimat poprzez całkowitą zmianę stylistyki.
Miejmy nadzieję, że pozostałe aspekty odświeżonego Diablo 2 będą równie dobrze odwzorowane, jak jego klimat (z Blizzardem różnie to bywa) i będziemy mogli jeszcze raz wrócić do gry takiej, jaką ją zapamiętaliśmy (bez negatywnego wpływu wszystkich mankamentów wynikających ze starzenia się gry, które to w niejednej produkcji potrafi zamienić nostalgiczną wyprawę do przeszłości w smutne zderzenie z rzeczywistością i upływem czasu).
Bo w końcu taki powinien być cel tych wszystkich odświeżonych wersji kultowych klasyków. Trzymam kciuki i z niecierpliwością czekam na więcej materiałów.
remake to nie znaczy że mają grę zrobić 1 do 1 wierną oryginałowi
Nie znaczy również, że należy zmieniać wszystko dla samego zmieniania, nawet wtedy kiedy jakiś aspekt wcale nie wymaga odwracania go do góry nogami i w swojej pierwotnej formie stanowi wręcz o istocie danej gry.
Wygląda jak skrzyżowanie Skyrima na modach z Horizon Zero Dawn. To nie ma nawet krzty klimatu pierwszych Gothiców...
Jedyna słuszna reakcja na to bezczeszczenie serii -->
[link]