- Najważniejsze filmy, których nie było
- Hardkor 44
- Night Skies
- Batman: Year One
- Trzecia trylogia Star Wars George’a Lucasa
- At The Mountains Of Madness
- Kaleidoscope
- Midnight Rider
- Justice League: Mortal
- Halo
Kaleidoscope

- Co to miało być? Wywrotowy film gore inspirowany prawdziwymi seryjnymi mordercami
- Kto to kręcił? Alfred Hitchcock
- Kiedy miało się ukazać: Reżyser miał nadzieję, że film trafi do produkcji w roku 1967
Nie ulega wątpliwości, że Alfred Hitchcock był reżyserem wybitnym i miał ogromny wpływ na rozwój kinematografii. Jego filmy słyną z zaskakujących zwrotów akcji, niezwykle wciągającej fabuły oraz ciężkiego klimatu. Jego Psychoza z 1960 roku zszokowała ówczesnych widzów. Do dziś film ten jest uznawany za absolutne arcydzieło, a scena morderstwa pod prysznicem na zawsze zapisała się w popkulturze. Chociaż już wtedy dzieło to wywoływało niezwykle gwałtowne reakcje u widowni, reżyser nadal starał się przesuwać granice oraz przełamywać tabu.
Inspiracją dla Kaleidoscope była historia dwóch angielskich seryjnych morderców: Neville’a Heatha i Johna George’a Haigha. Oboje zostali straceni w latach 40. XX wieku. Hitchcock raz już nawiązał do tego motywu w Cieniu wątpliwości z 1943 roku. Najnowsze dzieło miało być czymś w rodzaju prequela. Reżyser czuł, że po dwudziestu latach może pozwolić sobie na znacznie więcej, jeśli chodzi o tematy związane z morderstwem. Zwrócił się do autora powieści Psychoza z prośbą o napisanie noweli opartej na jego pomyśle. Robert Bloch stwierdził jednak, że wizja ta jest zbyt drastyczna. Chociaż temat przejął jego bliski znajomy Benn Levy, reżyser w efekcie sam napisał cały scenariusz.
Fabuła miała przedstawiać historię przystojnego seryjnego mordercy, który uwodzi, a następnie gwałci i morduje kobiety. Rozpisane sceny były podobno niesamowicie drastyczne, przez co można domniemywać, że Kaleidoscope mógł być jednym z pierwszych filmów z gatunku gore. Dodatkowe kontrowersje były związane z tym, że główny bohater wykazywał skłonności homoseksualne, nekrofilskie, a nawet kanibalistyczne.
Hitchcock chciał tym filmem nie tylko szokować, ale także wykorzystać go do eksperymentów z samą techniką reżyserską. Wykorzystywał naturalne światło, ujęcia z kamery trzymanej w dłoniach oraz stosował inne, nowatorskie zabiegi. Chociaż udał się do Universal z doskonale dopracowanym skryptem, zdjęciami oraz dodatkowymi materiałami, jego projekt został kategorycznie odrzucony. Producent był zdania, że taki film w ogóle nie uzyska zgody na wyświetlanie, a poza tym zrujnowałby reputację twórcy. Reżyser nie porzucił jednak swojego zamysłu i wykorzystał część motywów oraz rozwiązań w filmie Szał z 1972 roku. W pewnym sensie zdawał sobie sprawę, że wyprzedzał swoje czasy, dlatego znów poczekał kilka lat z realizacją. Efekt nie był jednak tak brutalny czy szokujący, jak pierwotnie zakładał.
Podczas wstępnych prac nad Kaleidoscope Hitchcock nagrał godzinny materiał, który później przedstawił producentowi. Nie jest on ogólnodostępny, ale jego fragmenty zostały zawarte m.in. w filmie dokumentalnym Teda Haimesa Hitchcock: The Genius Behind the Showman z 1999 roku.