Gry lipca 2026Ukochane symulatory z początku lat 90.Interaktywna mapa Gothic RemakeTe gry zasłużyły na uwagę w 2026 rokuOdyseja Nolana to wielkie rozczarowanie.
Szukaj...

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl

Jak naprawić strzelaniny? Tworzymy Call of Duty nowej generacji

Czy powrót do tematu drugiej wojny światowej to rzeczywiście najlepszy sposób, by ożywić skostniały gatunek strzelanin FPS i zapewnić sukces nowemu Call of Duty?

Dariusz MatusiakDariusz Matusiak

48

Od dobrych kilku lat, każdy kolejny FPS opiera się praktycznie na jednym, tym samym schemacie. Świat niedalekiej przyszłości pogrążony w totalnej wojnie, rozgrywka przypominająca przejażdżkę kolejką górską: w oszałamiającym tempie, wśród niekończących się eksplozji i nieprawdopodobnych zwrotów akcji. Rynek powoli jednak osiąga przesyt tą tematyką, a sfrustrowani gracze coraz bardziej tęsknią do gier osadzonych w klimatach II wojny światowej czy Wietnamu, choć pamiętajmy, że nagła zmiana kierunku na współczesny, była wynikiem zalania rynku produktami o walkach w Normandii i na Pacyfiku. Wydaje się zatem, że historia zatoczyła właśnie koło. Czy rzeczywiście powrót do dawnych okresów historycznych jest receptą na świeży i udany shooter? Czy może współczesne konflikty wciąż są świetnym tematem, a problemem jest głównie sposób ich prezentacji - w korytarzowej, oskryptowanej strzelaninie, gdzie nie mamy żadnej swobody, a gra polega tylko na wybiciu setek wrogów, by zobaczyć kolejny filmik? Biorąc pod uwagę jak dobrze wspomina się dziś fabułę w kampanii Medal of Honor (2010), czy zachwyt całej branży przy prezentacji Battlefield 3 i misji w irackim blokowisku - chyba wciąż można stworzyć ciekawą strzelaninę w klimacie "nowoczesnej wojny", trzeba tylko zrezygnować z formuły "filmu akcji" i wrócić do militarnej esencji. Nie chodzi też o to, by każda gra przypominała serię ARMA, ale czas już chyba odejść od tuneli pełnych respawnujących się wrogów, w stronę swobody i większego poziomu trudności. Oto kilka cech, jakie mogłaby mieć idealna, wojenna gra FPS.

Komentarz T_Bone’a:

Współczesne strzelaniny stanęły na rozdrożu. Powielanie scenariuszy ratowania świata przed zagładą z rąk terrorystów i upraszczanie rozgrywki w taki sposób, by trafić do jak największego grona odbiorców, zaczyna nużyć. Największym sukcesem w walce ze schematami był w ostatnich latach Far Cry 3. Brak tunelowej rozgrywki i elementy rozwoju postaci skutecznie odświeżyły gatunek – stworzenie sandboksa wymaga jednak świetnej organizacji pracy i więcej czasu niż zamkniętych map. Szkoda, bo zagrałbym np. w Medal of Honor rozgrywające się na otwartym dla gracza obszarze Afganistanu, z bazą lotniczą w Bagram jako hubem. Strzelaniny przestały też być wyzwaniem, mizerna SI sprawia, że pokonywanie kolejnych fal wrogów zaczyna przypominać rail shootery, a gracze dalej z sentymentem rzucają: Pamiętacie jak świetnie zachowywali się przeciwnicy w F.E.A.R. z 2005 roku?. Zwiększenie roli gracza, otwartości świata i poziomu trudności, tego na początek życzę strzelaninom nowej generacji.

Komentarz Gambrinusa:

Odnoszę wrażenie, że nowoczesne strzelaniny zatraciły się w eskalacji przedstawiania starć – wzorem Call of Duty twórcy z niemal każdej sceny chcą zrobić ogromną sieczkę, z dziesiątkami eksplozji, plutonami wybiegających zewsząd przeciwników i tysiącami kul wystrzeliwanymi na minutę. Wystarczy przypomnieć sobie niemal spokojne starcia na francuskiej prowincji z Brothers in Arms, gdzie ciszę przerywały czasem jedynie pojedyncze wystrzały, a większy wybuch – np. rzuconego granatu – tym bardziej działał na nerwy. Wszystkie kampanie dla jednego gracza z ostatnich lat nie potrafiły zachować tutaj umiaru – winne jest wychwalane Spec Ops: The Line, gdzie odbiór ciekawej fabuły psują legiony beznadziejnych botów, puszczane całymi szeregami przez bohatera do piachu w bardzo krótkim czasie. Winne jest Call of Duty, gdzie w huku, chaosie walących się wieżowców i spadających na głowy helikopterów zatraca się podstawowa przyjemność z odstrzelenia jednego sprytnego przeciwnika. Nic dziwnego więc, że wracam jedynie do multi w Battlefieldzie, gdzie wojenny klimat wychodzi ze starcia obronną ręką – każdy wróg stanowi śmiertelne zagrożenie a satysfakcja z eliminacji inteligentnych adwersarzy za każdym razem przynosi sowitą satysfakcję. Twórcom militarnych strzelanin radziłbym spojrzeć też na inne gatunki – Hotline Miami, choć pozornie z kompletnie innej beczki, pokazuje jak można zrealizować intensywne strzelaniny, w których można pomylić się tylko raz.

Dariusz Matusiak

Autor: Dariusz Matusiak

Absolwent Wydziału Nauk Społecznych i Dziennikarstwa. Pisanie o grach rozpoczął w 2013 roku od swojego bloga na gameplay.pl, skąd szybko trafił do działu Recenzji i Publicystki GRYOnline.pl. Czasem pisze też o filmach i technologii. Gracz od czasów świetności Amigi. Od zawsze fan wyścigów, realistycznych symulatorów i strzelanin militarnych oraz gier z wciągającą fabułą lub wyjątkowym stylem artystycznym. W wolnych chwilach uczy latać w symulatorach nowoczesnych myśliwców bojowych na prowadzonej przez siebie stronie Szkoła Latania. Poza tym wielki miłośnik urządzania swojego stanowiska w stylu „minimal desk setup”, sprzętowych nowinek i kotów.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl