- Filmy, których wstydzili się aktorzy
- Robert Pattinson i Zmierzch
- George Clooney i Batman i Robin
- Bob Hoskins i Super Mario Bros.
- Ryan Reynolds i Green Lantern
- Michelle Pfeiffer i Grease 2
- Keanu Reeves i Obserwator
- Zac Efron i High School Musical
- Bill Murray i Garfield
- Sean Connery i Liga niezwykłych dżentelmenów
Bill Murray i Garfield

- Rok produkcji: 2004
- Reżyser: Peter Hewitt, Tim Hill
- Gatunek: animacja, familijny, komedia
- Gdzie obejrzeć: Disney+, Chili, Rakuten
Bill Murray, będąc u szczytu swojej kariery, zupełnie niespodziewanie pojawił się w filmie Garfield, podkładając głos głównemu bohaterowi. Garfield przedstawiał znanego kociego bohatera w filmie aktorskim, gdzie jedynie główna postać była animowana i wkomponowana w otoczenie. Film został odebrany całkiem nieźle i do dziś jest wspominany jako przyjemna, familijna produkcja, jednak w filmografii Murraya była to pozycja nietypowa. Aktor wyróżniony Złotym Globem za Między Słowami i kojarzony raczej z produkcjami większego kalibru nagle pojawił się w rodzinnej komedii przeciętnych lotów.
Zagadka pojawienia się Murraya w Garfieldzie wyjaśniła się po dziesięciu latach, gdy aktor postanowił odpowiadać na pytania fanów na Reddicie. Spytany o swoją rolę w Garfieldzie, napisał:
Przeczytałem zaledwie kilka stron scenariusza, no i właściwie to chciałem podjąć się kreskówkowego filmu, bo jak popatrzyłem na pierwszą stronę, to podpisana była „Joel Cohen”.
Nie wiem, co ja wtedy myślałem, przecież jasno napisane było Cohen, a nie Coen.
Uwielbiam braci Coen. Uważam, że Joel Coen ma prawdziwy komediowy talent.
Bill Murray był przekonany, że scenariusz napisał Joel Coen, a nie Joel Cohen, którego twórczość nie do końca mu się spodobała. Przyznał, że podczas nagrywania wielokrotnie zmieniał dialogi, starając się uratować film. Koniec końców się udało i Murray wcielił się w Garfielda ponownie w drugiej części filmu, co jednak wspomina jeszcze gorzej. Ekipa pracująca nad sequelem nie brała pod uwagę zdania aktora i podejmowała wszystkie decyzje sama, przez to Murray podsumował ten film jako „nie do odratowania”.
