Rozwój i (nie zawsze trafione) eksperymenty. 25 lat temu jedna mała konsola rozpoczęła największą transformację w historii handheldów Nintendo
- Potężna moc w urządzeniu na baterie
- Poziom lepszy niż pion
- Jak podbić rynek małą konsolką
- Rozwój i (nie zawsze trafione) eksperymenty
Rozwój i (nie zawsze trafione) eksperymenty
Game Boy Advance było też polem do różnych eksperymentów. Jednym z nich był e-Reader - akcesorium pozwalające skanować papierowe karty i odblokowywać w grach dodatkową zawartość. Pomysł był ciekawy, ale poza Japonią nie zrobił większej kariery, bo okazał się po prostu mało wygodny.
Nintendo testowało też rozwiązania związane z internetem i łączeniem konsoli z telefonami komórkowymi. Takie funkcje pojawiły się w Japonii, ale na Zachodzie nie miały większych szans przez wysokie koszty i słabo rozwiniętą infrastrukturę. W efekcie oba pomysły pokazały, że Nintendo szukało nowych kierunków, ale wyprzedzało tu trochę swoje czasy. Satoru Iwata powiedział:
W tej chwili większość klientów nie chce płacić dodatkowo za dostęp do Internetu, a dla części z nich sama procedura łączenia się z siecią wciąż nie jest łatwa.
Na oryginalnym Game Boy Advance rozwój sprzętu się nie skończył. Nintendo szybko poprawiło największe wady pierwszego modelu, przede wszystkim zbyt ciemny ekran.
W 2003 roku pojawił się Game Boy Advance SP – składany, bardziej poręczny i wyposażony w podświetlenie oraz wbudowany akumulator. To właśnie ten model dla wielu graczy stał się „docelową” wersją GBA.

Dwa lata później zadebiutował jeszcze Game Boy Micro – bardzo mały, elegancki i technicznie dopracowany, ale spóźniony. Rynek był już wtedy skupiony na Nintendo DS, dlatego Micro pozostał raczej ciekawostką niż dużym sukcesem. Finalną wersją tej kieszonsolki była wersja SP2 z 2006 roku, która miała, wreszcie, podświetlany od tyłu ekran.
Choć Game Boy Advance był głównym handheldem Nintendo tylko przez kilka lat, osiągnął świetne wyniki. Wszystkie modele GBA razem sprzedały się w liczbie ponad 81 milionów sztuk na świecie, co potwierdziło dominację Nintendo na rynku konsol przenośnych.
Dużym atutem GBA była też opłacalność – sprzęt bazował na sprawdzonych i tańszych w produkcji technologiach, dzięki czemu przynosił zyski od początku. Sukces konsoli przełożył się również na gry: na GBA sprzedano łącznie ponad 377 milionów egzemplarzy, a platforma okazała się atrakcyjna nie tylko dla Nintendo, ale też dla zewnętrznych wydawców.

Rankingi Metacritic i GameRankings pokazują, że na Game Boy Advance najlepiej radziły sobie przede wszystkim platformówki oraz przygodowe gry akcji. W ścisłej czołówce znalazło się The Legend of Zelda: A Link to the Past & Four Swords, czyli znakomite odświeżenie klasyka ze SNES-a, wzbogacone o tryb wieloosobowy. Równie wysoko oceniano Tony Hawk’s Pro Skater 2, który uchodził za techniczny popis – twórcom udało się przenieść dynamikę gry znanej z dużych konsol na małego handhelda bez utraty jej charakteru.
Bardzo mocną pozycję miał też Super Mario Advance 4: Super Mario Bros. 3, często uznawany za najlepszą przenośną wersję jednej z najważniejszych platformówek w historii. Z kolei Advance Wars pokazało, że na handheldzie można stworzyć znakomitą, nowoczesną strategię turową, a Metroid Fusion udowodnił, że GBA świetnie sprawdza się również w bardziej mrocznych, klimatycznych grach akcji.
Ja z kolei idę grać na moim GBA Micro w Jedi Power Battles, Harrego Pottera, Flight of the Falcon czy Baldur’s Gate Dark Alliance. A Wy? W co graliście na Game Boy Advance?
