Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 18 stycznia 2021, 22:33

autor: Entelarmer

Wskrzesił Ninja Gaiden i stworzył Dead or Alive. Teraz wraca z nowym studiem

Tomonobu Itagaki założył nowe studio. Ojciec marki Dead or Alive, odpowiadający też za wskrzeszenie serii Ninja Gaiden, wraca po czterech latach przerwy i nie miałby nic przeciwko, gdyby znów współpracował z firmą Microsoft.

Tomonobu Itagaki – ojciec serii Dead or Alive – pochwalił się na Facebooku nowo założonym studiem: Itagaki Games. Informację ujawnił w niezbyt uroczysty sposób: zamieszczając nieopublikowany wcześniej fragment artykułu agencji Bloomberg, dotyczący głównie współpracy dewelopera z firmą Microsoft.

Deklaracja wyraźnie zaskoczyła dziennikarza przeprowadzającego wywiad. Nic więc dziwnego, że w kontekście rozmowy uznał za stosowne zapytać japońskiego twórcę, czy zgodziłby się na przygarnięcie Itagaki Games przez Microsoft. Tomonobu Itagaki stwierdził bez wahania, że byłby zaszczycony, gdyby jego nowy zespół mógł stać się częścią Xbox Game Studios.

Twórca Dead or Alive wraca z nowym studiem - ilustracja #1
Po czterech latach ojciec Dead or Alive wraca do tworzenia gier.

Tomonobu Itagaki z pewnością nie jest twórcą kojarzonym ze współczesnymi produkcjami. Ten weteran branży zaczynał karierę w latach 90. XX wieku, w 1992 roku dołączając do firmy Tecmo. W 1996 roku ukazała się stworzona pod jego przewodnictwem pierwsza odsłona serii Dead or Alive, która – z różnych przyczyn – zdobyła spory rozgłos i do dziś cieszy się powodzeniem (choć ostatnia odsłona dała się graczom we znaki). Natomiast w 2004 roku Japończyk odpowiadał za wskrzeszenie cyklu Ninja Gaiden.

Cztery lata później odszedł z Tecmo w związku z rzekomo niewypłaconymi przez wydawcę premiami, a w 2010 roku założył studio Valhalla Games. Jednak po znacznie opóźnionej premierze i porażce debiutanckiego tytułu Itagaki zrezygnował z tworzenia gier i skupił się na uczeniu młodych deweloperów. Teraz najwyraźniej uznał, że przyszła pora na kolejne podejście. Co szykuje dla nas jego nowy zespół? Przekonamy się w – miejmy nadzieję – niedalekiej przyszłości.