Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 2 listopada 2022, 18:29

The Sims 5 ledwo trafiło do testów, a już ma problem z piratami

Spiracenie gry przed premierą to nie lada sztuka. Chyba że, jak w przypadku Electronic Arts i nowego The Sims, twórcy zaproszą nieodpowiednie osoby do testów.

Źródło fot. Electronic Arts.
i

Mało który wydawca nie ma problemu z „piraceniem” swoich gier po premierze, ale w przypadku firmy Electronic Arts problem wszedł na zupełnie inny poziom. Nowe The Sims zostało „zhakowane” nie tylko przed debiutem, ale wręcz przed pełnoprawną zapowiedzią tytułu.

Project Rene – bo na razie tak brzmi oficjalny tytuł gry, którą nazywamy The Sims 5 – bynajmniej nie został wykradziony wprost od dewelopera, jak miało to miejsce w przypadku GTA 6. 25 października wersja prealfa gry została udostępniona wybranym graczom w ramach programu EA Playtesting.

Uczestnicy mogli też zaprosić do zabawy do trzech znajomych. Zapewne to właśnie jedna z tak dołączonych osób odpowiada za wyciek gry i jej udostępnienie.

Według źródeł serwisu Insider Gaming złamanie gry było banalne. Obecna wersja Project Rene jest praktycznie niezaszyfrowana i działa na popularnym (czytaj: dobrze znanym hakerom) silniku Unreal Engine (być może tymczasowo). W efekcie piraci nie mieli większego problemu z umożliwieniem gry bez połączenia z serwerami EA.

Rzecz jasna, hakerzy udostępnili bardzo wczesną wersję gry. The Sims 5 (bo zapewne taki będzie tytuł nowej odsłony tego popularnego cyklu) nie ma jeszcze nawet przybliżonego terminu premiery i przed debiutem na rynku zapewne wiele się zmieni w rozgrywce.

Pytanie tylko, czy EA będzie równie chętne do zapraszania graczy do wczesnych testów po takim fiasku?

Jakub Błażewicz

Jakub Błażewicz

Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat, ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GOL-em rozpoczął w 2015 roku, pisząc w newsroomie growym, a następnie również filmowym i – o zgrozo! – technologicznym (nie zabrakło też udziału w encyklopedii gier). Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Nie pytać o kwestie związane z grafiką – po kilku godzinach autor potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

więcej