Rockstar Games zdaje sobie sprawę, że jedna z mechanik GTA 6 może nie przypaść do gustu wszystkim graczom.
O tym, że w GTA 6 będziemy musieli pamiętać o tankowaniu samochodów, wiadomo już od pewnego czasu. Mechanika ujawniona przy okazji wcześniejszych przecieków wzbudziła niemałe kontrowersje i – jak się okazuje – Rockstar Games doskonale zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy gracze będą z niej zadowoleni.
Świadczy o tym relacja TGG, który niedawno uczestniczył w zamkniętym pokazie GTA 6 w Rockstar North. Internetowy twórca miał okazję zobaczyć system paliwa w akcji, a następnie porozmawiać o nim z Robem Nelsonem, współszefem studia.
Kiedy TGG wyraził zdziwienie, że deweloperzy rzeczywiście zdecydowali się na wprowadzenie tej mechaniki, Nelson sam zaczął zastanawiać się, jak zostanie ona przyjęta przez społeczność.
Zobaczymy, co powiedzą ludzie. Myślisz, że im się to spodoba? – miał zapytać twórcę podczas zamkniętej prezentacji.
Słowa te sugerują, że Rockstar jest świadomy kontrowersji, jakie może wywołać konieczność pilnowania poziomu paliwa. Studio najwyraźniej stara się jednak zadbać o to, aby rozwiązanie nie stało się przesadnie uciążliwe. Podczas prezentacji Nelson miał bowiem zatankować jeden z samochodów, po czym zwrócił uwagę TGG na szybkość całego procesu:
Jak na tankowanie, poszło całkiem szybko. Na to nie możecie narzekać.
Przypomnijmy, że według relacji internetowego twórcy uzupełnienie paliwa zajmuje około 10 sekund. TGG przekonywał również, że na podstawie tego, co zobaczył podczas pokazu, benzyna nie powinna stanowić większego problemu, o ile gracze będą pamiętać o jej poziomie.
Pozostaje więc pytanie, czy społeczność podzieli optymizm Rockstara. System paliwa jest kolejnym przykładem tego, jak GTA 6 ma mocniej stawiać na realizm i immersję, ale granica pomiędzy interesującym urozmaiceniem a irytującym obowiązkiem może okazać się w tym przypadku wyjątkowo cienka.

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.